Opowieści tysiąca i jednej krainy

Islandia

Zapierająca dech w piersiach przyroda Islandii sprzyja wierze w czary i magiczne istoty. W żadnym innym europejskim kraju wiara w mityczne stwory nie jest tak żywa jak na Islandii. Można nawet odnieść wrażenie, że liczba elfów żyjących w tej niesamowitej, lodowej krainie przewyższa populację ludzi.

Podróżując po Islandii, często można dostrzec ustawione wzdłuż dróg niewielkie skalne chatki elfów, zwanych także Ukrytymi bądź Niewidzialnymi Ludźmi. W niektórych miejscach wybudowane są także miniaturowe kościoły, co nie powinno wywoływać zdziwienia – wszak islandzkie legendy stanowią niezwykłe połączenie mitologii nordyckiej i tradycji chrześcijańskiej.

Istnieją dwie główne teorie dotyczące pochodzenia elfów – obie mają podłoże religijne. Niektórzy twierdzą, że elfy, podobnie jak ludzie, są potomkami Adama i Ewy, ze względu na błąd swej matki zostały jednak skazane na wieczne ukrywanie się wśród skał. Pewnego razu Bóg poprosił Ewę, by pokazała mu swoje dzieci. Kobieta nie zdążyła jeszcze tego dnia wykąpać wszystkich niemowląt, brudne latorośle schowała więc wśród krzewów. Bóg postanowił, że za karę te dzieci Ewy już zawsze będą musiały żyć w ukryciu. Tak narodzili się Niewidzialni Ludzie.

Druga legenda traktująca o korzeniach elfów jest nieco bardziej mroczna. Kiedy Lucyfer postanowił zbuntować się przeciwko Bogu, członkowie wszystkich zastępów niebieskich musieli opowiedzieć się po którejś ze stron sporu. Pewna grupa cherubów pozostała jednak neutralna, nie chciała otwarcie angażować się w konflikt. Bóg zesłał niezdecydowane anioły na ziemię, gdzie, jako elfy, zamieszkały na Islandii – w krainie lodu i ognia, położonej między niebem a piekłem.

Marta Pawłowska

Dania

Dania – to właśnie tu, w mieście Odense, 2 kwietnia 1875 r. przyszedł na świat wybitny baśniopisarz Hans Christian Andersen. Kto z nas nie zna jego twórczości: Dziewczynki z zapałkami, Brzydkiego kaczątka czy Księżniczki na ziarnku grochu?

Przyszły pisarz urodził się w ubogiej duńskiej rodzinie, jego ojciec był szewcem, matka zaś niepiśmienną praczką. Młody Hans Christian Andersen marzył o karierze aktora, jako 14-latek śpiewał wspaniałym wysokim głosem, został nawet przyjęty do Duńskiego Teatru Królewskiego. Niedługo potem zaczął przechodzić mutację i stracił ten atut. Podobno za namową kolegi, który stwierdził, że bardziej przypomina mu poetę niżeli aktora, przyszły bajkopisarz zaczął tworzyć.

Początkowo Andersen swoją twórczość kierował do dorosłych – pisał sztuki teatralne, a dopiero z czasem zaczął tworzyć baśnie. Według niektórych stało się tak za sprawą jego babci, która od najmłodszych lat opowiadała mu w barwny i inspirujący sposób o królewskich korzeniach ich rodziny. Po wydaniu pierwszego zbioru baśni krytycy literaccy zarzucili twórczości baśniopisarza brak wartości wychowawczej i zbyt dużą swobodę. Niezrażony negatywnymi komentarzami wciąż tworzył. Między rokiem 1835 a 1872 napisał łącznie 156 baśni. Jego utwory, tłumaczone na różne języki i licznie wydawane, stały się rozpoznawalne na całym świecie, do dziś opublikowano je w 80 językach.

Jeszcze za życia Hans Christian Andersen zyskał sławę i szacunek w całej Danii. Baśnie spod jego pióra są bogate w treści moralne, filozoficzne i społeczne, potrafią swoją fabułą zainteresować nie tylko najmłodszych, lecz także dojrzalszych czytelników. Sam Andersen porównywał je do pudełek, uważał, że dzieci oglądają ich opakowanie, dorośli mają zaś zajrzeć do ich wnętrza.

Mikołaj Stachera

Francja

Francuski pisarz Charles Perrault spopularyzował większość znanych obecnie baśni, wydając w 1697 r. Bajki Babci Gąski (fr. Les Contes de ma Mère l’Oye). Bazował na opowieściach ludowych, a jego styl był pełen erotyzmu i okrucieństwa. Dlatego już wtedy powstawały okrojone wersje książki, odpowiednie dla dzieci.

W zbiorze znajdziemy osiem baśni, zakończonych krótkim, rymowanym morałem, dopasowanym do stylu życia XVII-wiecznych Francuzów. W ten sposób ze Śpiącej Królewny dowiemy się, że nie powinno się spieszyć z małżeństwem, z Czerwonego Kapturka, że niebezpiecznie jest rozmawiać z nieznajomymi mężczyznami, a z Tomcia Palucha, że nawet niezbyt urodziwe i mało inteligentne dzieci mogą być pociechą dla rodziców. Co więcej, wszystkie baśnie były dużo mroczniejsze od swoich współczesnych wersji. Obecnie wiele zakończeń i postaci jest zmodyfikowanych. W oryginale Czerwony Kapturek ginie zjedzony przez wilka, a losy Śpiącej Królewny nie kończą się po przebudzeniu ze snu. Okazuje się, że matka księcia pochodziła z rodu wilkołaków i chciałaby zjeść księżniczkę i jej dzieci. Jeżeli chodzi o Kopciuszka, ta historia przetrwała w niemal niezmienionej formie do dzisiaj. Jedyną zmianę znajdziemy w wersji baśni napisanej przez braci Grimm, tam przyrodnie siostry obcinają sobie pięty, żeby pantofelek pasował na ich stopy.

Twórczość Charles’a Perraulta stała się punktem wyjścia dla wielu późniejszych twórców. Pomimo że nie wiadomo, w jakim stopniu była ona jedynie modyfikacją znanych ludowych opowieści, to właśnie zaproponowana przez niego wersja dała podstawy współczesnym interpretacjom tradycyjnych baśni.

Jagoda Libionka

Niemcy

Większości z nas dzieciństwo kojarzy się z czytaniem takich baśni jak Jaś i Małgosia czy Kot w butach. Nie każdy jednak pamięta, że są to opowieści autorstwa pochodzących z Niemiec Wilhelma i Jacoba Grimmów.

Po raz pierwszy zostały one wydane w dwóch tomach na początku XIX w. Pisarze wzorowali się na starych baśniach, bajkach i mitach, które w dzisiejszych czasach zostałyby uznane za zbyt okrutne i brutalne, aby czytały je dzieci. Światowi stworzonemu przez Grimmów zdecydowanie daleko było do cukierkowej rzeczywistości współczesnej wersji tych historii. W Śpiącej królewnie matka księcia planuje zjeść swoje wnuki, a Wilk z Czerwonego Kapturka brutalnie morduje babcię i kroi jej ciało na kawałki.

Inny twórca bajek, Heinrich Hoffmann, także nie oszczędzał małych czytelników. Bohaterami jego bajek są dzieci, które za złe zachowanie zostają ukarane w bardzo brutalny sposób. W zbiorze Staś Straszydło. Złota różdżka, czyli bajki dla niegrzecznych dzieci. Czytajcie dzieci, uczcie się, jak to niegrzecznym bywa źle pojawiają się Michał niejadek, który umiera z głodu, Juleczek okaleczony przez obcięcie palców, a także Józio dotkliwie pogryziony przez psa.

Łyżką miodu w tej beczce dziegciu jest Pszczółka Maja i jej przygody, autorstwa Waldemara Bonselsa. Większość z nas kojarzy Maję z niedzielną wieczorynką i głosem Zbigniewa Wodeckiego. Pierwowzorem popularnej animacji były opowiadania, w oryginale napisane w języku niemieckim, pochodzące z początku XX w. Ich bohaterką jest urocza pszczółka, a akcja toczy się w świecie owadów.

Katarzyna Branowska

Rosja

Bohaterowie rosyjskich bajek z chęcią pomagają ukochanej osobie bądź spełniają jej życzenia, nawet za cenę własnego cierpienia. Dobrym przykładem będzie chociażby puszkinowski rybak, z ciężkim sercem proszący złotą rybkę o spełnianie coraz bardziej wymyślnych żądań jego żony. Protagoniści magicznych opowieści słuchają rad starszych, mimo że na początku wydają się one pozbawione sensu. Ten wzór dostrzegamy w bajce o zaczarowanym koniu. Chłopiec zaraz po wyruszeniu do miasta na targ konny spotyka staruszka. Radzi on, by bohater wybrał nie najbardziej okazałego rumaka, a chudą szkapę, której prawdziwą formę zobaczy dopiero, gdy przez dwanaście poranków i dwanaście wieczorów będzie ją wypasać na zielonych, pokrytych rosą pastwiskach. Młodzieniec usłuchał rady, a zabiedzony konik okazał się pięknym, co więcej, zaczarowanym rumakiem, gotowym nieść mu pomoc w każdej sytuacji.

Interesującą cechą rosyjskich bajek jest obecność magicznego pomocnika, który towarzyszy bohaterowi w wykonywaniu wymyślnych zadań i prób. Zauważymy ją na przykład w bajce o Żar-Ptaku. Rosyjski folklor obfituje również w istoty mające bezpośredni wpływ na życie ludzi. Jedną z nich jest duszek chroniący domostwa – domowoj. Opiekuje się on mieszkaniem, jednak gdy się zdenerwuje, chowa rzeczy domowników.

W baśniach pochodzących z Rosji znajdziemy również okrutne kary i (niekiedy) miłościwe ułaskawienia. Po lekturze możemy odczuwać lekki niepokój, nie odwodzi to jednak od sięgnięcia po kolejną opowieść. By uzyskać szerszy obraz rosyjskiego świata magicznego, warto przyjrzeć się pełnej zwrotów akcji Baśni o carze Sałtanie Puszkina czy bajkom pisanym dla wnuków przez Katarzynę II.

Michalina Domańska

Bliski Wschód

W imię Allacha litościwego i miłosiernego: chwała Allachowi władcy światów (…). Niech to błogosławieństwo i pokój trwają nieprzerwanie aż po dzień sądu – od tych słów, nawiązujących do Al-Fatihy – pierwszej sury Koranu zaczyna się zbiór opowiadań, należący do kanwy światowej literatury, a mianowicie Księga tysiąca i jednej nocy. Wielu z nas, w dziecięcych latach, słuchało barwnych i pełnych morałów opowieści królowej Szeherezady oraz z napięciem śledziło przygody Sindbada Żeglarza.

Baśnie, które pamiętamy z dzieciństwa, są jednak wersją znacznie ocenzurowaną, pozbawioną przesadnej brutalności. Przede wszystkim brakuje im wpływu oryginalnego skrajnie patriarchalnego systemu społecznego i przesycenia elementami religii muzułmańskiej, od czego nie stronią wersje bliższe pierwowzorowi. Korzenie najstarszej arabskiej wersji Księgi sięgają IX-wiecznego Bagdadu; na wariant, który dotarł do Europy na początku XVII w., składają się jednak zarówno indyjsko-perskie opowieści, jak i egipskie interpretacje oryginalnych baśni. Trzon tego zbioru stanowią opowieści Szeherezady, których kontekstem jest historia króla Szachrijara i jego brata Szachzamana. Obaj zdradzani przez swoje małżonki bez mrugnięcia okiem zabijają je, po czym król Szachrijar postanawia zemścić się na kobietach w swoim królestwie, każdej nocy pozbawiając jedną z nich dziewictwa, a następnie życia. Kiedy po trzech latach (co daje bagatela blisko 1100 zamordowanych) przychodzi kolej na córkę wezyra, Szeherezadę, wpada ona na pomysł zaciekawienia króla swoimi opowiadaniami, aby odsunąć od siebie los, jaki spotkał wszystkie jej poprzedniczki. W historiach, które przedstawia, islam wielokrotnie miesza się z ludowymi legendami.

Księga tysiąca i jednej nocy pobudza wyobraźnię, opisując przepych panujący niegdyś w pałacach arabskich i perskich władców. Cieszy też przygodami dzielnych bohaterów, ale jednocześnie propaguje treści, które z punktu widzenia współczesnego europejskiego odbiorcy są trudne do przyjęcia.

Mateusz Fiedosiuk

Polska

Polskie baśnie i legendy kojarzą się zazwyczaj z opowieściami o kwiecie paproci, smoku wawelskim czy Warsie i Sawie. Kim są jednak autorzy historii, które większość osób byłaby w stanie streścić bez zająknięcia? Czasem trudno podać od razu jakieś nazwisko, mimo że nawet we współczesnych zbiorowych wydaniach każda opowieść jest podpisana.

Chyba utarło się, że w historii polskiej literatury nie było nikogo takiego jak bracia Grimm czy Hans Christian Andersen. Baśnie funkcjonują bardziej jako anonimowe teksty, „dobro wspólne”, które skądś się wzięło, tylko trudno wskazać źródło. Tymczasem chociażby w pierwszej połowie XIX w. – wtedy, kiedy swoje teksty wydawali też Grimmowie – w polskim społeczeństwie panowało ogromne zainteresowanie twórczością ludową, co skutkowało nie tylko Balladami i romansami, lecz także (albo przede wszystkim) licznymi wyprawami młodych pisarzy po wsiach w celu spisywania opowieści gminnych. Wtedy też ukazały się zbiory obecnie mało znanych Kazimierza Wójcickiego, Romana Zmorskiego czy Lucjana Siemieńskiego, pełne baśni i podań ukazujących słowiański folklor.

Można by wymieniać kolejne nazwiska autorów, którzy publikowali baśnie i podania w następnych latach. Większość tych zbiorów tkwi teraz jednak w zapomnieniu, niewydawana w całości od co najmniej kilkudziesięciu lat (choć są również takie, które czekają na pełną edycję już ponad wiek, mimo że opowieści z nich wybrane regularnie pojawiają się w zbiorowych wydaniach). Dość smutny to obraz – zapomniane są książki, po które mogą sięgnąć dzieci i dorośli. Może warto byłoby zetrzeć z nich kurz?

Sabina Raczyńska

Grecja

Kraina okaleczonych bogów – tak o Grecji (a właściwie o Elladzie) pisał Albert Camus. To właśnie opowieści o dwunastce olimpijskiej i jej przygodach tworzą jedną z najsławniejszych mitologii. Składają się na nią historie o kazirodztwie, zdradach, zemście. Przepełnione są one jednak również wiarą, że nad ludźmi czuwają poszczególni bogowie.

Apollo pomagał w chorobie, Artemida – przezwyciężać trudy życia, a Hefajstos – z wszelkimi rzemieślniczymi problemami. Później przyszli Rzymianie i zagarnęli greckich władców Olimpu. I tak ogniska domowego nie strzegła już Hestia, a Junona. Eros został Amorem. Afrodyta oddała swoją koronę najpiękniejszej Wenus, a jej brat Ares wywoływał wojny jako Mars. Potem nastały jeszcze gorsze czasy, które trwają do dziś. Orfeusz nie był już jedynym, który zmartwychwstał, przyszedł Jezus i przyćmił czyn swojego poprzednika. W czasach konsumpcjonizmu powrócono do mitologii, spostrzeżono jej potencjał marketingowy. Niestety wyszło dość groteskowo. Wojownik spod Troi – Ajaks – stał się płynnym wojownikiem z kamieniem i rdzą, Eros powraca zawsze w okolicach 14 lutego, Hermes patronuje greckiej poczcie, a Hades – firmom pogrzebowym.

Niemniej, jeżeli tylko ktoś wystarczająco dobrze poszuka, to podczas współczesnych Dionizji znajdzie na górze Olimp wyznawców hellenizmu, którzy nadal kultywują wiarę swoich przodków. Będąc w Grecji, nietrudno uwierzyć, że gdzieś tam wysoko w górach, żyją sobie odcięci od świata wyznawcy dwunastki olimpijskiej. Poświęcają kilka kóz ku czci swoich bogów, uprawiają gaje oliwne i w spokoju czekają, aż udadzą się do Elizjum, by spotkać Hadesa i pobawić się z uroczym Cerberem.

Marta Dziedzicka
Rating: 5.0. From 1 vote.
Please wait...