Ekstra wersja introwersji

Przyjęło się twierdzić, że w świecie dominuje podział na intro- i ekstrawertyków. Od dzieciństwa ludziom przypina się łatkę w zależności od wykazywanych cech. Tymczasem sprawa jest znacznie bardziej wielowymiarowa.

Podczas przeglądania ogłoszeń o pracę można dojść do wniosku, że na rynku faworyzowani są ludzie, u których przeważają cechy charakteru przypisywane ekstrawertykom. Większość firm poszukuje osób charyzmatycznych, energicznych, o dobrze rozwiniętych umiejętnościach interpersonalnych. Rzadko kiedy wśród cech pożądanych u potencjalnego pracownika wymieniane są takie przymioty jak spokojne usposobienie, wrażliwość czy zdolność do wykonywania żmudnych, powtarzalnych czynności wymagających długotrwałego skupienia. Introwertycy, w porównaniu z ekstrawertykami, już na samym początku swojej kariery muszą włożyć odrobinę więcej wysiłku, by osiągnąć sukces w świecie biznesu. Nie oznacza to jednak, że są z góry skazani na niepowodzenie.

Idealne dopełnienia

Społeczeństwo XXI w. powoli ewoluuje – postęp technologiczny wymaga kreacji nowych stanowisk, do których potrzebne są cechy typowe dla introwertyków. Przykładem jest zawód programisty, na który popyt znacząco przewyższa podaż; zgodnie z raportem Komisji Europejskiej na starym kontynencie brakuje 500 tys. specjalistów. Oczywiście programistą może zostać nie tylko introwertyk, gdyż grupa ta jest wewnętrznie silnie zróżnicowana, ale jedna predyspozycja znacząco ułatwia karierę w tym zawodzie: trzeba umieć przez kilka godzin siedzieć nad kodem i nie rozmawiać z innymi ludźmi. Niektórzy ekstrawertycy nie dają rady – introwertycy mają łatwiej. Zmianie ulega także mentalność, gdyż zaczęto zwracać uwagę na to, że oba typy osobowości wzajemnie się uzupełniają i są kluczem do osiągnięcia harmonii w społeczeństwie. Tworzą bowiem swoisty yin i yang.

Pojęcia introwertyzmu i ekstrawertyzmu zostały wprowadzone przez Carla Junga – ucznia Zygmunta Freuda. Na podstawie wieloletnich obserwacji określił on osobowość ludzką jako wypadkową: postawy ekstrawertycznej lub introwertycznej, sposobu gromadzenia informacji (poznanie lub intuicja) i sposobu podejmowania decyzji (myślenie lub odczuwanie). Rozszerzenie teorii nastąpiło w czasie II wojny światowej, gdy Katharine Cook Briggs oraz jej córka Isabel Briggs Myers dodały do klasyfikacji funkcję wykluczających się zmiennych – osądzania i obserwacji. Ich praca zaowocowała powstaniem MBTI (Myers-Briggs Type Indicator), testu psychologicznego obejmującego opis 16 typów osobowości, możliwie najtrafniej przybliżających sposób myślenia i zachowania jednostek.

Podstawową składową tego podziału jest rozróżnienie między introwertyzmem a ekstrawertyzmem. Przynależność do każdego z typów determinowana jest przez kierunek skupienia swojej percepcji – na zewnątrz w przypadku ekstrawertyków bądź do wnętrza (na własne myśli i odczucia) w przypadku introwertyków. Do każdego typu przypisany jest pakiet cech, które rzekomo mają charakteryzować jednostki reprezentujące wybraną osobowość. Z tego powodu powszechnie uważa się, że introwertyk musi być osobą cichą, lubiącą spędzać czas w samotności, a ekstrawertyk przeciwnie – aktywną, spontaniczną i czerpiącą energię z przebywania w grupie.

Warto przy okazji wspomnieć, że podane wyżej charakterystyki opierają się w znacznym stopniu na generalizacji – w rzeczywistości nikt nie jest w 100 proc. ekstrawertykiem albo introwertykiem. Ludzka osobowość stanowi mieszankę obu typów w różnych proporcjach, zwykle z jednym dominującym. Czasami zdarza się jednak, że trudno wskazać dominację któregoś z  biegunów – w takiej sytuacji można mówić wręcz o ambiwersji.

Pozostaje też kwestią dyskusyjną, czy typ osobowości jest kształtowany przez społeczeństwo, czy też jest cechą wrodzoną. Druga z teorii znajduje silne poparcie w wynikach badań, które wskazują, że u przedstawicieli obu typów dominują inne szlaki nerwowe. Charakteryzują się one różnymi neuroprzekaźnikami – dopaminą u ekstrawertyków i noradrenaliną u introwertyków.

Republika hałasu

Wywyższanie przebojowości zaczyna się już na relatywnie wczesnym etapie. Susan Cain, autorka książki Ciszej proszę… Siła introwersji w świecie, który nie może przestać gadać, zwraca uwagę na konstrukcję zajęć lekcyjnych w szkole. Coraz częściej od uczniów wymaga się pracy w grupie, nawet w przypadku rozwiązywania zadań matematycznych czy pisania wypracowań, które z założenia są czynnościami bardziej samodzielnymi. Natomiast Michael Godsey w artykule When Schools Overlook Introverts opublikowanym w „The Atlantic” pisze: Wielu moich uczniów regularnie prosi o przedłużenie sesji cichego czytania. Są tacy, którzy przyznają, że cieszą się, kiedy mogą skorzystać z pokoju cichej pracy. Kiedyś myślałem, że uczniowie zakładają sobie słuchawki na uszy z potrzeby stymulacji. Dziś podejrzewam, że w ten sposób izolują się od hałasu.

Praca grupowa i interaktywność oczywiście niosą ze sobą korzyści i stanowią ciekawą alternatywę dla tradycyjnych wykładów. Nie muszą one być nie do pogodzenia z naturą introwertyka, ale nie należy zapominać, że środowisko sprzyjające rozmowom i aktywnościom może ich rozpraszać. Postawa taka ulega jedynie nieznacznym zmianom w dorosłym życiu. W korporacjach od lat 70. przestrzeń przypadająca w biurze na pracownika skurczyła się średnio o trzy metry kwadratowe, więc w otwartych halach cierpią oni od nadmiaru bodźców. W pewnym momencie o Ameryce zaczęto mówić wręcz jako o „republice hałasu”. Wynikało to m.in. z pomysłów Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, aby introwersję sklasyfikować jako skazę, przesłankę do diagnozowania chorób psychicznych. Zwracano także uwagę na wyjątkowo niesprzyjający osobom mniej przebojowym system edukacji, któremu zarzucano, że wychowuje pokolenie „pustych krzykaczy”.

Potęga ciszy i skupienia

Tymczasem introwertycy posiadają cechy, które są niezwykle przydatne i nieodzowne dla prawidłowego funkcjonowania każdego przedsiębiorstwa, a nawet społeczeństwa ogółem. Mit przedstawiający ich jako odludków niezdolnych do pracy grupowej ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. W zbiorowości złożonej z samych energicznych, pełnych werwy jednostek często brakuje pozbawionej emocji, głębszej refleksji nad konkretnymi pomysłami. Introwertycy, z ich zdolnością do chłodnej oceny sytuacji, mają więc ogromny potencjał, który mądry lider zarządzający danym zespołem powinien umieć właściwie wykorzystać.

Po pierwsze dzięki umiejętności skupienia się na konkretnej rzeczy i izolowania od strumienia bodźców nieustannie dopływających z zewnątrz introwertycy są w stanie dokładniej wykonywać powierzone im zadania. Kiedy dana dziedzina wiedzy ich zainteresuje, nie przerażają ich długie godziny pracy potrzebne, aby dokładnie ją zgłębić. Ekstrawertycy często odczuwają wyrzuty sumienia, gdy okres alienacji od kontaktów towarzyskich trwa w ich mniemaniu za długo – mogą wtedy mieć wrażenie, że w ten sposób ograniczają swoje zdolności społeczne. W tym samym czasie introwertycy czerpią satysfakcję z przebywania z samym sobą i własnymi myślami. Nieustannie analizują swoje wnętrze, a w tym procesie ograniczanie zewnętrznych zakłóceń urasta do szczególnej rangi. Choć na pozór osoby o spokojniejszym usposobieniu wydają się nieco wycofane w kontaktach międzyludzkich, w rzeczywistości potrafią budować bardzo silne relacje.

Jednostki bardziej idealistyczne, jak np. Mahatma Gandhi czy Martin Luther King, dzięki swej wrodzonej wrażliwości i empatii były w stanie kierować potężnymi ruchami społecznymi. Ambitni introwertycy mogący poszczycić się analitycznym umysłem i wysoką sprawnością intelektualną, jak chociażby Elon Musk, świetnie sprawdzają się w opracowywaniu skomplikowanych strategii działania czy we wcielaniu w życie nowatorskich projektów.

Klucz do sukcesu?

W biznesie coraz powszechniej zauważyć można docenianie cech introwertyków. Umiejętność słuchania, wnikliwej obserwacji czy głębokiej koncentracji oraz konsekwencja w działaniu to solidne fundamenty, na których może powstać każde przedsięwzięcie. Już dziś zachodnie firmy muszą wiele uwagi poświęcać konkurentom z Azji, gdzie wśród pracowników dominują Koreańczycy i Chińczycy. W dalekowschodniej kulturze introwertyzm jest znacznie wyżej ceniony niż ekstrawertyzm.

Dzisiaj znaczne dochody przynoszą inwestycje w branże, które opierają się głównie na pracy wykształconych specjalistów introwertyków. Dowodzą tego chociażby notowania technologicznego indeksu S&P 500 (SPLRCT), w skład którego wchodzą takie firmy jak Apple, Adobe Systems, HP, Intel, Microsoft czy Oracle, które osiągają wartości najwyższe od okresu „internetowej bańki” w 2000 r. Znaczna liczba projektów, wynalazków czy dzieł nie powstała w wyniku tak dziś popularnej zespołowej „burzy mózgów”. Wielkie rzeczy rodziły się w umysłach tych, którzy pracowali w odosowbnieniu, bez zakłóceń ze strony innych ludzi.

Susanne Cain w swoich pracach nad analizą wartości introwertyków dla społeczeństwa poszła nawet o krok dalej, starając się dociec przyczyn światowego kryzysu gospodarczego. W rozmowach z nią wielu szefów firm z Wall Street przyznało, że bardziej ostrożni i skupieni pracownicy zapewne szybciej zauważyliby symptomy nadciągającego krachu. Wiąże się to z naturalną tendencją introwertyków do dokładnego przemyślenia sprawy przed działaniem. Dzięki temu unikają oni ryzykownych decyzji i rzadziej narażają firmę na straty. Warren Buffet, legendarny już inwestor, wydaje się ucieleśnieniem tej reguły, jeśli weźmiemy pod uwagę jego słowa: Czytam i myślę. Następnie czytam jeszcze więcej i jeszcze głębiej myślę. Przez to podejmuję mniej spontanicznych decyzji niż większość ludzi w biznesie.

Determinanta zawodu

Można dyskutować, czy podział na zawody dla introwertyków i ekstrawertyków w ogóle istnieje. Przyjęło się twierdzić, że osoby w pierwszym z powyższych typów lepiej poradzą sobie w karierze księgowego, informatyka czy pisarza. I jest w tym ziarno prawdy. Zawody te pozostają zgodne z predyspozycjami introwertyków do dokładnego wykonywania zadań i (szczególnie dwa ostatnie) dają duży margines niezależności, tak dla nich istotnej. To oni zwykle zajmują stanowiska wymagające specjalistycznej, rozległej wiedzy, którą nabywają często z dala od ludzi poprzez dokładne studiowanie potrzebnego im materiału. W ten sposób mają szansę na zostanie prawdziwymi ekspertami w danej dziedzinie, a jednocześnie mogą odetchnąć od towarzyszącego nam na każdym kroku pędu.

Związek między pracą wymagającą skupienia i samodzielności a deklarowaną osobowością introwertyczną potwierdza badanie przeprowadzone wśród 250 studentów Szkoły Głównej Handlowej. 65 proc. osób uważających się za introwertyków stwierdziło, że wykonuje pracę o charakterze analitycznym, wiążącą się z przewagą zadań niewymagających częstej interakcji z ludźmi. Tylko 19 proc. zaznaczyło, że mimo osobowości introwertycznej wykonują zadania 1 bardziej społeczne, dające mniej miejsca na indywidualny tryb pracy. Być może ich wybory zawodowe są słuszne, gdyż – jak pokazują wyniki ankiety – 70 proc. introwertyków odczuwa satysfakcję z wykonywania wspomnianych wyżej analitycznych zadań.

Ekstrawertycy z kolei przedstawiani są jako doskonali kandydaci do zawodów w obrębie public relations czy sprzedaży. Najgorsze, co może ich spotkać to zadania biurowe wymagające powtarzalności i niestwarzające miejsca na wyzwania. Lubią oni bowiem, kiedy dużo się dzieje, stąd często zaangażowani są w organizowanie np. eventów, co wymaga dużo ruchu i aktywności. Świetnie odnajdują się w sprzedaży, gdyż mogą dać upust swojej potrzebie rozmowy, która jednak czasami bywa postrzegana jako bezrefleksyjna. Jednak należy zauważyć, że w przypadku zadeklarowanych ekstrawertyków korelacja między bardziej społeczną pracą a osobowością jest odrobinę mniejsza. Niewiele ponad 50 proc. ankietowanych ekstrawertyków twierdzi, że wykonuje zadania opierające się na częstym kontakcie z ludźmi, 22 proc. robi coś pomiędzy.

Starcie ciszy z hałasem

Można zastanawiać się, jak w firmach radzą sobie osoby pozornie niedopasowane do zawodu. 24 proc. osób twierdzących, że na co dzień wykonują zadania pozostające w sprzeczności z ich zadeklarowanym typem osobowości, stanowi relatywnie wysoki wynik. Co najbardziej więc boli introwertyka, gdy mimo swojego upodobania do pracy w ciszy i skupieniu zostaje wrzucony w wir dynamicznych, głośnych dyskusji w dużej grupie ludzi? Zdecydowanie najczęściej wskazywaną bolączką jest niepewność siebie i wstyd przed przemawianiem przed dużą publicznością. Wynika to być może z faktu, że ludzie często traktują nieśmiałość jako przejaw introwertyzmu. Z powyższego błędu starają się wyprowadzić ich liczni psychologowie. Louis Schmidt, amerykański badacz zajmujący się biologicznymi podstawami osobowości, podkreśla podstawową różnicę pomiędzy niechęcią do wchodzenia w kontakty a lękiem przed nimi. Introwersja związana jest z motywacją do bycia w towarzystwie, a nieśmiałość z zachowaniem wśród ludzi. Stąd też płynie wniosek, że introwertyk w razie potrzeby będzie w stanie zachować się jak ekstrawertyk, w przeciwieństwie do osoby nieśmiałej, która nie pozbędzie się z taką łatwością ograniczających ją barier.

Ankietowani skarżyli się również na problemy z uzyskaniem możliwości dojścia do głosu podczas żywej debaty, a także trudności ze skupieniem się, gdy wokół dzieje się zbyt dużo. Brak koncentracji odbija się na efektywności pracy i pogarsza kreatywność. Pokazuje to przypadek firmy Backbone Entertainment, która zajmuje się tworzeniem oprogramowania do gier komputerowych. Postanowiła ona stworzyć przestrzeń odpowiadającą potrzebom zgłaszanym przez bardziej introwertycznych inżynierów. W tym celu obszar open space przedzielono ściankami z płyt kartonowo-gipsowych. Krótko po zmianie wystroju biura wzrosła zarówno produktywność, jak i kreatywność pracowników, a do owocnej współpracy wystarczały im cotygodniowe spotkania zamiast częstych narad.

Kto mieczem wojuje…

Zdarza się, że introwertycy potrafią prześcignąć swoich bardziej skupionych na zewnętrznym świecie kolegów na, wydawałoby się, ich polu walki. Ludzie, którzy nie potrzebują dużej liczby silnych bodźców do zachowania dobrego samopoczucia, mogą poszczycić się wysoko rozwiniętą umiejętnością słuchania i obserwacji, co procentuje na przykład w pracy sprzedawcy. Wbrew obiegowej opinii agresywna sprzedaż wcale nie jest kluczem do sukcesu. Niektórzy klienci chętniej niż przebojowemu ekstrawertykowi zaufają empatycznemu introwertykowi, który każdorazowo potrafi wczuć się w potrzeby konsumenta i sprawnie znaleźć idealne dla niego rozwiązania.

Również wśród aktorów introwersja nie należy do zjawisk rzadkich, choć mogłoby się wydawać, że wykonywanie tej profesji zarezerwowane jest wyłącznie dla jednostek żywiołowych i gadatliwych. Introwertycy, którzy oprócz zdolności do interpretowania swoich emocji posiadają także talent do autoekspresji, mogą zrobić karierę aktorską, gdyż są w stanie dokładniej wyrażać swoje myśli. Inna teoria nawiązuje do technik wychowania, które faworyzują ekstrawertyzm – osoby o innym typie czują się wręcz zobligowane do przybierania maski, aby lepiej dopasować się do kanonów społecznych. Lata udawania mają wpływ na rozwój zdolności aktorskich. Wśród znanych introwertyków można znaleźć takie nazwiska jak Kevin Costner, Scarlett Johansson czy Harrison Ford.

Po drugiej stronie

Ekstrawertycy, a przynajmniej osoby, które się za takowe uważają, wcale nie mają zawsze z górki. Owszem, często łatwiej im się przebić dzięki charyzmie i magnetycznej osobowości, ale zmuszeni do pracy niedającej upustu dla ich pokładów energii okazują się w wielu przypadkach bezradni. Podobnie jak introwertycy, również mogą mieć trudności z koncentracją, na co wskazuje 40 proc. ankietowanych. W ich przypadku ten problem wynika jednak nie tylko z niesprzyjających warunków środowiska pracy, lecz także z szybkiego rozpraszania uwagi. Skupieni na bodźcach docierających z zewnątrz i przetwarzający wiele impulsów przewijających się przez ich umysł często nie mogą skoncentrować się na efektywnym wykonaniu zadania. Niekwestionowanym „królem” badania pozostaje jednak rzecz spodziewana – narzekanie na rutynę, która szybko prowadzi do nudy i utraty zainteresowania pracą. To niejedyne problemy, z którymi muszą zmagać się ekstrawertycy, szczególnie postawieni w obliczu zadania wymagającego od nich precyzji i dokładnego rozplanowania. 12 proc. z nich zaznaczyło w ankiecie, że ma problem z tworzeniem metodologii pracy – czyli komponowaniem planu, a następnie trzymaniem się go. Skargi płyną też w kierunku konieczności spędzania długich godzin za biurkiem, co nie podoba się 32 proc. osób deklarującym posiadanie tego typu osobowości.

Transformacja systemowa

Rzeczą ludzką jest pragnąć tego, czego się nie posiada. Tak jak blondynka chce być brunetką, tak i introwertyk przekonuje sam siebie, że potrzebna jest mu zmiana osobowości, jeśli kiedykolwiek chce osiągnąć sukces zawodowy. Tymczasem rozwinięcie w sobie zdolności przywódczych i przełamanie lęku przed publicznymi wystąpieniami nie pozostaje poza zasięgiem przeciętnego Kowalskiego. Dosyć wątpliwe jest, czy zwalczanie swojej prawdziwej natury ma sens. Osoby o skłonnościach introwertycznych nie powinny na siłę starać się udawać kogoś, kim nie są. Zdaniem Marii Maszkiewicz, coacha z wieloletnim doświadczeniem, to wcale nie typ osobowości stanowi najważniejszy czynnik predestynujący kogoś do osiągnięcia sukcesu w biznesie. W drodze do realizacji celu największą rolę odgrywa motywacja, a ona może być jednakowo silna zarówno u ekstrawertyków, jak i introwertyków. Introwertyk z powodzeniem może wykonywać te same zadania co ekstrawertyk. Czasami realizuje je, używając odmiennych środków, ale ostatecznie osiąga taki sam, a często nawet bardziej spektakularny, efekt – komentuje Maszkiewicz.

Pragnienie zmiany osobowości występuje także w odwrotnej sytuacji, chociaż rzadziej z uwagi na wciąż silne pro-ekstrawertyczne tendencje w społeczeństwie. Ekstrawertycy zazdroszczą swoim mniej wygadanym kolegom ich determinacji w dążeniu do celu. Sami sypią pomysłami jak z rękawa, jednak już etap realizacji może zacząć sprawiać im trudności – stąd też bierze się ich podziw dla konsekwencji, która charakteryzuje introwertyków. Czasami gdy poniosę porażkę, przechodzę mały kryzys i totalnie się poddaję. W tym samym czasie inni pracują, zamiast rozwodzić się nad swoim niepowodzeniem, co zdecydowanie przyczynia się do ich sukcesu – opowiada studentka SGH pracująca w dużej korporacji. Zdaniem specjalisty z łódzkiego centrum psychoterapii w tym właśnie tkwi różnica między introwertykami a ekstrawertykami – pierwsi zdecydowanie więcej rozmyślają, są lepsi w tworzeniu strategii, nawet gdy okoliczności im nie sprzyjają. Ekstrawertycy natomiast dużo działają, ale przy tym są bardzo podatni na wahania nastrojów – kiedy zadanie idzie jak po maśle, nie mają trudności z realizacją planów, wręcz przeciwnie – towarzyszy im wtedy godna pozazdroszczenia energia. Natomiast w momencie napotkania przeciwności losu szybko zrażają się i obwiniają samych siebie o niepowodzenie, co w konsekwencji może negatywnie wpłynąć na ich samopoczucie.

Rekrutowani

A jak przedstawia się związek między typem osobowości a poszukiwaniem miejsca pracy? Zdania są w tej kwestii podzielone. Jeśli pracodawca ogranicza rekrutację tylko do tradycyjnych rozmów kwalifikacyjnych, w dodatku wyłącznie z przedstawicielem działu HR, to szanse ekstrawertyka rosną – może on bowiem łatwo oczarować niedoświadczonego rekrutera. Agnieszka Gąsior, trener biznesu mówi: Czasami [przedstawiciele firmy – przyp. red.] dają się „uwieść”, są widzami show zamiast profesjonalistami. W swojej ocenie będą kierować się emocjami, a nie rzeczywistymi kompetencjami kandydata na dane stanowisko, dlatego częściej wybiorą ekstrawertyka.

Doświadczeni przedstawiciele świata HR zgadzają się, że świadomy rekruter, oceniając rozmowę kwalifikacyjną, powinien nałożyć odpowiedni filtr w zależności od tego, czy ma do czynienia z ekstra- czy introwertykiem. Należy także stosować różne narzędzia, które pozwolą zebrać jak najwięcej informacji o danym kandydacie. Assessment center [metoda rekrutacyjna sprawdzająca zachowanie kandydata podczas wykonywania różnorodnych zadań – przyp.red.], jeśli prawidłowo przeprowadzone, wcale nie musi potwierdzać opinii większości ankietowanych studentów, jakoby dyskryminowało introwertyków.

Warto spróbować odrzucić schematy myślenia na temat introwertyzmu i ekstrawertyzmu, gdyż są one tylko znaczącymi uproszczeniami. I przede wszystkim dbać o zachowanie elastyczności, ale w granicach rozsądku – zbyt silne udawanie może okazać się wyniszczające.