Biznes spod latarni

Przychody z pracy około 40 milionów prostytutek na całym świecie szacuje się na 186 miliardów dolarów. Państwa europejskie przyjęły różne strategie radzenia sobie ze zjawiskiem nierządu – od całkowitej delegalizacji do opodatkowania i przyznawania pracownicom seksualnym świadczeń socjalnych.

W tym państwie trudniej jest otworzyć bar z przekąskami niż burdel – powiedziała ponad rok temu Manuela Schwesig, wiceprzewodnicząca Socjaldemokratycznej Partii Niemiec. Podsumowuje to specyfikę niemieckich (ale również holenderskich i szwajcarskich) praw. Domy publiczne maja taką samą formę prawną jak każde inne przedsiębiorstwo, które oczywiście musi płacić podatek od działalności. Rynek usług seksualnych jest więc nie tylko legalny, lecz także, przynajmniej teoretycznie, w pełni regulowany. W założeniu miało to umożliwić pracownikom tego sektora zdobycie ubezpieczeń zdrowotnych i świadczeń emerytalnych oraz łączenie się w związki zawodowe

Niemiecki bałagan

Cele te nie zostały jednak osiągnięte – niewiele osób chce się przyznać do uprawiania nierządu, który wciąż wiążę się ze stygmatyzacją. Bezpośrednim efektem obowiązującego prawa jest za to intensywny rozwój wewnętrznego rynku usług seksualnych, czwartego co do wielkości na świecie. W 2014 r. Federalne Biuro Statystyczne oszacowało, że w Niemczech zyski z prostytucji wynoszą rocznie około 14,6 mld euro, co według statystyk powiększa produkt krajowy brutto o 7,3 mld euro (około 0,18 proc. PKB z tamtego roku).

Mogłoby się wydawać, że legalny dostęp do usług seksualnych zmniejszy problem handlu ludźmi w celu eksploatacji seksualnej – jest jednak odwrotnie. Rynek powiększa się kosztem m.in. wzrostu liczby ofiar niewolnictwa. Warto wspomnieć, że w lipcu 2017 r. weszła w życie ustawa o obowiązkowej rejestracji każdej osoby zarabiającej nierządem. To zaostrzenie przepisów ma właśnie ograniczyć handel żywym towarem w celu wykorzystywania seksualnego.

Szara strefa

Inny model – tolerowanej i legalnej prostytucji – przyjęto np. w Wielkiej Brytanii, Czechach i Portugalii. W tych krajach usługi seksualne wprawdzie nie są regulowane, lecz są dozwolone. Chociaż poszczególne systemy różnią się między sobą, zwykle w tych państwach zakazane jest prowadzenie domów publicznych i nakłanianie do prostytucji. Podobne rozwiązanie zastosowała Polska, gdzie prostytucja nie jest karalna, ale funkcjonuje poza kontrolą państwa. Prowadzi to do kuriozalnych sytuacji, w których podatnicy deklarują uprawianie nierządu w celu zalegalizowania swojego majątku i uniknięcia płacenia od niego podatku. Policja nie szacuje nawet skali zjawiska – powiedziała o prostytucji Grażyna Puchalska z Komendy Głównej Policji (dla „Gazety Wyborczej”). Zgodnie z wymaganiami Eurostatu przy obliczaniu PKB należy jednak uwzględniać dochody osiągane w szarej i czarnej strefie, również w sektorze prostytucji. W 2014 r. GUS oszacował wartość niezgodnej z prawem działalności w tym sektorze na 657 mln złotych.

W opozycji do legalizacji lub bliżej niesprecyzowanej akceptacji prostytucji stoi tak zwany model nordycki przyjęty w Szwecji, Norwegii, na Islandii oraz od 2016 r. we Francji. Różni się od wcześniej wymienionych systemów prawnych przede wszystkim przerzuceniem odpowiedzialności – przestępstwem jest kupowanie usług seksualnych, a nie ich oferowanie. Takie prawo ma na celu redukcję popytu na prostytucję, która postrzegana jest za ściśle związaną z przemocą wobec kobiet i brakiem równości płci. W 2014 r. szwedzki rząd podał, że od czasu wprowadzenia prawa w 1999 r. liczba osób zajmujących się prostytucją uliczną spadła o połowę. Z kolei według badań opublikowanych w 2012r. w „World Development” zmniejszyła się też liczba ofiar handlu ludźmi w celach eksploatacji seksualnej.

Rynek wolny tylko z nazwy

Sytuacja na europejskim rynku usług seksualnych zmienia się w związku z tak zwanym kryzysem uchodźczym. Wśród kobiet prostytuujących się przeważają migrantki – ich liczba cały czas rośnie. Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji we Włoszech zaobserwowała wzrost o 600 proc. liczby potencjalnych ofiar handlu ludźmi w celu eksploatacji seksualnej. W samym tylko 2016 r. dwukrotnie wzrosła liczba kobiet z Nigerii, które zostały przywiezione do kraju w celu świadczenia usług seksualnych. Wciąż brakuje oficjalnych danych z innych państw, media wielokrotnie opisywały jednak historie nielegalnych imigrantów lub uchodźców, którzy zmuszani są do prostytucji lub decydują się na nią, nie mogąc znaleźć innego źródła utrzymania

Ciemna strona

Prostytucja jest połączeniem seksu i wolnego rynku. Przeciwko któremu jesteś? – pytają publikacje feministyczne. Mimo argumentów o prawie do dysponowania własnym ciałem trudno jednak traktować nierząd jak każde inne usługi. Większość prostytutek zetknęła się w pracy z agresją fizyczną lub werbalną, cierpi również ich zdrowie psychiczne. Według publikacji niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych połowa przebadanych prostytutek miała objawy depresji, a 25 proc. rozważało samobójstwo. Według raportu opublikowanego przez Parlament Europejski głównymi powodami wyboru tego zawodu są bezdomność i pilne ekonomiczne potrzeby. Wśród osób oferujących usługi seksualne przeważają kobiety, a wśród klientów – mężczyźni. Zjawisko prostytucji jest zbyt złożone, by jednoznacznie stwierdzić, który model postępowania poprawia sytuację kobiet. Warto zastanowić się jednak, czy akceptacja prostytucji nie oznacza przymykania oczu na feminizację ubóstwa.

Rating: 4.2. From 5 votes.
Please wait...