Jemeńska matnia

Wojna domowa w Jemenie trwa nieprzerwanie od trzech lat. W sporze o to, czy przebieg konfliktu jest kolejnym etapem konkurencji Saudów z Iranem z pewnością można stwierdzić jedno – to jeden z największych współczesnych kryzysów humanitarnych.

Kilku uzbrojonych Jemeńczyków kładzie na bagażniku pick-upa ludzkie ciało zawinięte w koc. Dookoła pojazdu biegają w amoku pozostali członkowie grupy, w tle słychać wykrzykiwane po arabsku hasła: Śmierć Izraelowi! i Chwała Bogu!. Nagranie, które wyciekło 4 grudnia 2017 r. do Sputnik News, przedstawiało członków islamistycznego ruchu Ansar Allah (nazywanego Huti, od nazwisk głównych ideologów). Natomiast w kocu znajdowało się ciało byłego prezydenta Jemenu – Aliego Abdullaha Saliha. Jego zgon stał się punktem zwrotnym w przebiegu walk o władzę nad arabską republiką.

Z nami albo przeciwko nam

Salih pełnił funkcję prezydenta Jemenu przez ponad 20 lat, niemniej na fali protestów związanych z Arabską Wiosną został zmuszony do ustąpienia ze swojego stanowiska. Według ustaleń miał również opuścić kraj, nie zdecydował się jednak na ten krok. Swoją polityczną przyszłość powiązał z rosnącym na sile ruchem politycznym Ansar Allah. W 2015 r. po długotrwałych protestach jego członkowie szturmowali równocześnie siedzibę jemeńskiego rządu i pałac prezydenta Abd Rabbuha Mansura Hadiego, przejęli rzeczywistą władzę nad stolicą Jemenu (Sana) i okolicznym terytorium. Od tamtej pory uznawany przez społeczność międzynarodową prezydent Hadi przebywa w Rijadzie. W marcu 2015 r. koalicja utworzona przez Arabię Saudyjską rozpoczęła regularne ataki i blokadę morską terytoriów zależnych od Huti.

Ansar Allah [arab. Wysłańcy Boga – przyp. red.] z założenia nie stanowił inicjatywy, której intencją było przejęcie władzy w kraju. Umiarkowany ruch Zajdów, mniejszości szyickiej w Jemenie, powstał w celu prowadzenia działalności oświatowej. Z biegiem czasu jego członkowie zaczęli otwarcie krytykować jemeński rząd, poddając szczególnej krytyce saudyjskie wpływy na politykę Jemenu oraz współpracę ze Stanami Zjednoczonymi. Kulminacją ich wystąpień w 2004 r. był pierwszy otwarty konflikt z rządem. Rebelia zakończyła się zamordowaniem pierwotnego przywódcy Wysłańców Boga, Hussejna al-Hutiego. Od tamtego czasu grupa zradykalizowała się, dąży tym samym do wzmocnienia swojej autonomii w Jemenie.
Do ponownego konfliktu z rządem doprowadził projekt reformy administracyjnej kraju. Państwo miało zostać podzielone na sześć jednostek, co oznaczało połączenie licznych jemeńskich prowincji. Zamieszkiwana głównie przez szyitów Saada miała być włączona do okręgu związanego ze stolicą. Nieudane negocjacje, a później demonstracje przeciwko działaniom rządu ostatecznie przekształciły się w powstanie.

Między Pjongjangiem a Teheranem

Huti pozostawali w kruchym sojuszu z Salihem, który według nieoficjalnych źródeł wspierał zajdycki przewrót zarówno finansowo, jak i strategicznie. W sobotę 2 grudnia były prezydent wyszedł z inicjatywą rozmów pokojowych z Saudami, które mogły zakończyć długotrwały konflikt. Ten akt został odebrany przez Huti za zdradę, co doprowadziło do zamachu na życie Saliha.

Jemeński konflikt bardzo szybko nabrał regionalnego charakteru. Przeciwko rewolucyjnemu rządowi natychmiast wystąpiła Arabia Saudyjska, stworzyła koalicję, w skład której weszły m.in. Stany Zjednoczone. Znaczna część Jemenu wciąż jest kontrolowana przez siły przychylne rządom Hadiego; w kraju stacjonują również jednostki Al-Kaidy. Z kolei Huti wspierani są przez Iran. Co prawda przedstawiciele rządu nie przyznają się do współpracy z Ansar Allah, wielokrotnie przechwytywano jednak informacje o dostawach broni z Iranu do Jemenu. Jemeńska wojna domowa bardzo szybko stała się kolejnym etapem wojny proxy, jaką Iran prowadzi z Arabią Saudyjską. Oznacza to, że oba państwa walczą o wpływy na Bliskim Wschodzie poprzez wspieranie przychylnych im stronnictw finansowo i militarnie. Same nie prowadzą jednak otwartej wojny.

Antyamerykańskie nastroje Ansar Allah wspiera również Korea Północna. DRKP już wcześniej dostarczała broń do arabskiej republiki – reżim Kimów wspierał wówczas Ludowo-Demokratyczną Republikę Jemenu. Tak brzmiała oficjalna nazwa państwa, które po przyłączeniu w 1990 r. do swojego północnego sąsiada stał się współczesną formą republiki. Kim Ir-Sen kontynuował jednak sprzedaż pocisków balistycznych do Jemenu – między innymi dlatego, że nieprzychylne nowemu państwu były Stany Zjednoczone (Jemen nie potępił irackiej agresji na Kuwejt w 1990 r.). Obecne relacje Huti z Koreą Północną są kolejnym przytykiem koreańskiej dyktatury w stronę USA i Arabii Saudyjskiej.

Chaos na horyzoncie

Śmierć byłego prezydenta jedynie skomplikuje wielowymiarową wojnę w Jemenie. Stronnictwo związane z Salihem zapewne nieprędko podejmie się odnowienia współpracy z Huti – równie prawdopodobne wydaje się ich dołączenie do sił prorządowych, którym przychylna jest między innymi Arabia Saudyjska. Ktokolwiek ostatecznie zdobędzie władzę w Jemenie, będzie musiał skonfrontować się z katastrofą humanitarną spowodowaną przez wojnę.

Według danych Banku Światowego pochodzących z 2014 r. niemal 19 proc. obywateli Jemenu żyje poniżej granicy ubóstwa. Z kolei według raportu ONZ z 2017 r. ponad 7 milionów mieszkańców jest zagrożonych głodem, a niemal milion – narażonych na zakażenie cholerą. Tymczasem w Jemenie w najbliższych miesiącach spodziewać się można jedynie nasilenia działań wojennych.

Rating: 5.0. From 1 vote.
Please wait...