Kres koszmaru architekta

Zamiast gwarnych kawiarni, kin i teatrów w sercu stolicy znajduje się obecnie betonowa pustynia. To może się jednak już niedługo zmienić – wszystko wskazuje na to, że plac Defilad czeka prawdziwa rewolucja.

fot. Marzena Siwy

Górujący nad miastem Pałac Kultury i Nauki jest postrzegany jako symbol Warszawy nie tylko przez turystów. Także wielu mieszkańców stolicy (w tym ci, którzy uważają dar Stalina dla narodu polskiego za prawdziwy koszmar architektoniczny) ma duże trudności z wyobrażeniem sobie centrum sprzed okresu pałacowego. Tymczasem obszar rozciągający się pomiędzy Alejami Jerozolimskimi i ulicami Świętokrzyską, Marszałkowską i Emilii Plater w okresie międzywojennym pełen był secesyjnych kamienic, luksusowych kawiarni czy cukierni, z których po 1945 r. niewiele jednak zostało. Od 1955 r. plac Defilad okazjonalnie gromadził ludzi obchodzących ważne wydarzenia państwowe, a w latach 90. spontanicznie powstał tam bazar. Dziś jednak, w czasach gdy nikt już nie defiluje, pusta przestrzeń w samym środku stolicy wydaje się niemalże martwa.

Pierwsze przymiarki

Próbę uporządkowania przestrzeni wokół PKiN po raz pierwszy podjęto w 1992 r., kiedy władze Warszawy ogłosiły konkurs na stworzenie nowej koncepcji zabudowy centrum stolicy. Do Polski napłynęły projekty zespołów architektów z całej Europy, a nawet z Australii. Jury zdecydowało jednak o nagrodzeniu projektantów znad Wisły – Bartłomieja Biełyszewa i Andrzeja Skopińskiego. Urbaniści zaproponowali, by wokół pałacu wznieść szklane wieżowce, które z jednej strony przysłonią dominujący nad miastem socjalistyczny gmach, z drugiej zaś przyczynią się do nadania Warszawie bardziej nowoczesnego, kapitalistycznego charakteru. Pomysł ten spotkał się oczywiście z krytyką ze strony zwolenników rozbiórki Pałacu Kultury, którzy nie widzieli możliwości wkomponowania budynku w nowy wizerunek miasta. Znienawidzony przez wielu symbol sowieckiego ucisku od trzydziestu lat wciąż stoi jednak niewzruszony, a Biełyszew i Skopiński musieli się w końcu pogodzić z faktem, że ich projekt nigdy nie zostanie urzeczywistniony.

Niekończąca się historia

Chociaż co kilka lat w mediach powraca dyskusja na temat zagospodarowania placu Defilad, do tej pory żaden pomysł nie przeszedł z etapu planowania w fazę realizacji. Można nawet odnieść wrażenie, że nad centrum Warszawy ciąży jakieś fatum. Plan zagospodarowania przestrzeni wokół Pałacu Kultury uchwalono już w 2006 r., kiedy w stołecznym ratuszu zasiadał Kazimierz Marcinkiewicz. Projekt zakładał stworzenie niskiej, tzw. warszawskiej zabudowy oraz wzniesienie Muzeum Sztuki Nowoczesnej – pomysł, do którego od samego początku inwestorzy nie byli jednak zbyt entuzjastycznie nastawieni.

Urząd Miasta nie zdążył przekonać do swego planu potencjalnych wykonawców, a kiedy w 2007 r. władzę w stolicy przejęła Platforma Obywatelska, koncepcja przekształcenia placu Defilad zmieniła się o sto osiemdziesiąt stopni. Ratusz uznał, że drapacze chmur uczynią z centrum Warszawy prawdziwe zachodnioeuropejskie city. Jednak również ten pomysł nie mógł zostać zrealizowany, gdyż okazało się, że prawa do gruntów na placu Defilad posiadają spadkobiercy właścicieli przedwojennych kamienic.

Dobry klimat

Od kilku miesięcy debata dotycząca nowego ukształtowania centrum Warszawy jest szczególnie żywa, co niewątpliwie ma związek z działaniami stowarzyszenia Miasto Jest Nasze oraz komisji reprywatyzacyjnej, która zajmowała się m.in. sprawą nielegalnego przekazania działek na placu handlarzom roszczeń. Po raz pierwszy od wielu lat pojawiła się iskierka nadziei, że betonowa pustynia wokół Pałacu Kultury w końcu przestanie wyglądać jak porzucony plac budowy. Zmianom sprzyjają nie tylko wydarzenia polityczne, lecz także klimat społeczny – warszawiacy coraz głośniej zwracają uwagę na to, że centrum stolicy w obecnym kształcie jest wyjątkowo niefunkcjonalne.

Tchnąć życie

Na początku listopada 2017 r. w konkursie na zagospodarowanie placu Centralnego (mającego rozciągać się między głównym wejściem do Pałacu Kultury a ulicą Marszałkowską) wyłoniono pięć najciekawszych – zdaniem jury – projektów. Chociaż autorzy prac stworzyli bardzo różnorodne wizje, wszyscy architekci pragnęli w jakiś sposób zneutralizować monumentalny charakter socrealistycznego gmachu górującego nad Warszawą. W prawie każdej propozycji przewija się postulat ożywienia centrum poprzez wkomponowanie w zabudowę większej liczby elementów przyrody. Na placu może pojawić się więcej drzew, trawników czy kandelabrów, powstał też pomysł stworzenia zbiornika przypominającego naturalne jezioro, a sam teren z jednej strony będzie ograniczony przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej, z drugiej zaś przez siedzibę Teatru Rozmaitości. Niezależnie od tego, który projekt ostatecznie zwycięży, jedno jest pewne już teraz – aby móc rozpocząć przebudowę, trzeba będzie zlikwidować parking znajdujący się od strony ulicy Marszałkowskiej i przenieść go pod ziemię.

Historia pokazała już kilkukrotnie, że od ogłoszenia konkursu do wcielenia w życie założeń urbanistycznych jeszcze długa droga. Dlatego też, choć wydaje się, że warszawiacy nigdy nie byli tak bliscy otrzymania nowego centrum, nie należy zbyt wcześnie żegnać się z placem Defilad w obecnym kształcie.

No votes yet.
Please wait...