Do góry nogami – 171 (SGH)

W tym numerze nie napiszemy o tym, że wybory do Samorządu Doktorantów cieszyły się jak co roku ogromnym zainteresowaniem. Nie wspomnimy też o tym, czyje popiersie zdobi choinkę na Spado ani co mówi się o maglu na posiedzeniach Kolegium Rektorskiego.

Studenciaki, nie wierzcie, że w razie problemów pomoże wam rzecznik praw studenta – już wkrótce będziecie mogli polegać na Legii Akademickiej. Swą waleczną piersią obroni was przed zbliżającymi się kolokwiami, a potem odeprze atak podstępnych studentów Koźmina, którzy chcą zabrać wasze miejsca na rynku pracy. Rozwiąże też problemy lokalowe, koszarując wszystkich na placu pozostałym po budynku F. Dołącz do Legii Akademickiej! nawołuje Wielka Różowa ze swojej strony internetowej. Aż dziw, że SGH dało się wrobić w udział w tej szopce. Ale cóż, kto nie maszeruje, ten ginie.

Samorząd jak zwykle błyszczy kreatywnością. Od pewnego czasu samorządowe infografiki zdobi Arturek Korposzczurek. Nazwisko jest tu jak najbardziej adekwatne, jako że Arturek wygryzł poważną konkurencję w postaci Leszka Esgieszka, Asap Rocky’ego i Pomocnego Radosława. Podobno bohater ma stanowić odzwierciedlenie studenta SGH. Ma na sobie koszulę i krawat (zgadza się), wydaje się bardzo zadowolony z siebie (zgadza się) i mimo pozorów przydatności, nie zmieni nic w niczyim życiu (też się zgadza). Czyli tak samo jak ulubiona organizacja Redaktora Nieodpowiedzialnego.

Ledwo zapomnieliśmy o ostatnich wyborach samorządowych, a już można rozpoczynać przygotowania do następnych. Jeśli zostanie wprowadzony nowy Regulamin Samorządu Studentów, kolejne inby szykują się już w maju. Czyżby obecny Przewodniczący zaplanował już wakacje i chce uniknąć losu poprzedników, którzy w trakcie kadencji organizwoali sobie wycieczki po Ameryce?

Mówi się, że są tacy, którzy nawet do trzech nie potrafią zliczyć. Czasem jednak i policzenie do dwóch okazuje się nie lada sztuką. Absolwent Wielkiej Różowej, z ambicjami na zostanie milionerem, odpadł z teleturnieju już po drugim pytaniu. Nie dotyczyło ono jednak heteroskedastyczności czy chociażby całek, a liczby sióstr Kopciuszka. Nasz bohater – jak na absolwenta SGH przystało – najwyraźniej nie wie, co to bieda, bo wczucie się w sytuację ubogiej dziewczyny przyszło mu z wyraźnym trudem. Kolego, trzeba było iść na UW, tam ekonomia jest podobno bardziej zmatematyzowana.

Policja, proszę przyjechać na uczelnię – takie słowa nieczęsto słyszy się w polskich placówkach oświatowych. A jednak przyznanie tytułu honoris causa w SGH wzbudziło tyle emocji, że władze Uczelni wykręciły numer 997, by pozbyć się nieproszonych gości, którzy wznosili groźne okrzyki. Protestująca grupa pozostawiła po sobie na pamiątkę ulotki. Według tego źródła nasza Alma Mater wyróżniła człowieka, który przywykł traktować obywateli w Polsce jak bydło. Redaktor Nieodpowiedzialny rozważa, czy nie uznać tego czasem za komplement – wołowina ostatnio podrożała. 0

SKN Korporacji, Kasy i Kosmicznych zarobków uczciwie korzysta ze środków, które otrzymał od partnerów strategicznych, i wigilijny wieczór spędza w eleganckim klubie po prawej stronie Wisły z udziałem zakrapianych trunków. Tymczasem, mimo rosnącej liczbie reklam w studenckiej gazetce Magiel (co sam Prezes organizacji Magpress zawdzięcza profesjonalnej szacie graficznej okładek), szeregowym Maglowiczom pozostaje obejść się smakiem na myśl o świątecznej Czystej. Dziennikarze najlepszego medium studenckiego w Polsce, w nagrodę za ciężka prace dla dobra organizacji, mogą liczyć jedynie na pochwale szefa działu w mediach społecznościowych- a to i tak rzadki precedens. Gdzie ukryły się miliony monet od lukratywnych sponsorów? Odpowiedz nasuwa się sama. Zbieg okoliczności sprawia, ze wszyscy członkowie zarządu i gremium naczelnych zdają się nie odczuwać podobnych problemów. Zmarnowani i zmęczeni zimowa aurą postanawiają opuścić pokład organizacji. Jedna z Naczelnych decyduje się na mroźny Sztokholm, Wiceprezes wsiada do samolotu do Londynu, bynajmniej nie w celach biznesowych, a sam Prezes zalicza kilka pieczeni na jednym ogniu- w ciągu dwóch tygodni migruje między lotniskiem Chopina, torem F1 w słonecznej Italii i pustkowiami czarującej Islandii. Pozostałe naczelne prawdopodobnie nie zasłużyły na godziwy przydział środków z kolektywnego budżetu- spędziły dwa dni nad polskim jeziorem, gdzieś między Warmia a Mazurami. Jedynie Finansista niezorganizowanej organizacji ratuje dobre imię zarządców. Dobrowolnie rezygnuje z prywatnych podróży i zamiast tego baluje za hajs bogatego SKN-u.

Rating: 5.0. From 1 vote.
Please wait...