Paradoks ekonomii

Tegoroczny tytuł najlepszej uczelni ekonomicznej w Polsce w rankingu opublikowanym przez Perspektywy ponownie przyznano Szkole Głównej Handlowej. Mimo licznych wyróżnień w tej kategorii na kierunek ekonomia co roku decyduje się zaledwie garstka studentów SGH.

Podczas gdy na Uniwersytecie Warszawskim najwięcej tegorocznych kandydatów ubiegało się o miejsce na Wydziale Ekonomii, w SGH ekonomię wybrało zaledwie 25 studentów. Sytuacja z 2017 r. nie jest wyjątkowa. Od samego początku kierunek nie cieszył się popularnością – wspomina prof. dr hab. Wojciech Pacho, jego opiekun na studiach licencjackich. Sytuacja na magisterce nie wygląda dużo lepiej – 49 spośród 1493 osób przyjętych na studia dzienne wybrało ekonomię, co stanowi zaledwie 3,3 proc. studentów. Brak popularności tego kierunku na najlepszej uczelni ekonomicznej w Polsce wydaje się absurdalny, dopóki nie zwrócimy uwagi na istotę poprawnego rozumienia nomenklatury – wyróżnienie jako uczelnia ekonomiczna nie odnosi się do konkretnego kierunku, lecz do ogółu nauk, w których skład wchodzą także zarządzanie, metody ilościowe w ekonomii i systemy informacyjne czy finanse i rachunkowość.

fot. Ryan Dickey, flckr

Przede wszystkim program

Zarówno studenci, jak i profesorowie zauważają, że program kierunku jest już przestarzały, niedostosowany do potrzeb rynkowych i oczekiwań osób na niego aplikujących. W sierpniu tego roku samorządowa Komisja ds. Jakości Kształcenia opublikowała opracowanie zawierające uwagi studentów oraz absolwentów ekonomii. Podczas konsultacji spotkałam się z opiniami, że istnieje potrzeba skonstruowania programu kierunku ekonomia na studiach licencjackich od nowa – donosi w badaniu jego autorka, Agata Skorupka. Jako główny problem studenci wskazują nastawienie na ujęcie opisowo-teoretyczne, a nie na poznanie aparatu matematycznego, który pozwalałby na analizowanie ekonomii. Wiemy na przykład, czysto teoretycznie, o niektórych właściwościach macierzy, ale na zajęciach używamy albo ich ograniczonego wachlarza, albo nie mamy przerobionego tego, co akurat byłoby w danym przypadku potrzebne – wspomina Jan, student trzeciego roku. Brakuje rozszerzenia mikro- i makroekonomii, istnieje za to zbyt dużo przedmiotów szczegółowych. Uczymy się wszystkiego po trochu zamiast czegoś szczególnie wnikliwie. Rozumiem pokazanie spektrum możliwości, jakie oferuje ekonomia, ale tak szczegółowe przedmioty powinny być kwestią ścieżki czy specjalizacji – dodaje Jan.

Biznesowa konkurencja

Problem nie leży jedynie w programie. Zestawienie kierunku z tak poważnymi rywalami jak MIESI czy FIR również nie sprzyja wzrostowi jego popularności. Aplikujący na ekonomię na innych uczelniach dokonują takiego wyboru głównie ze względu na zainteresowanie tematem. Sytuacja w SGH wygląda nieco inaczej, gdyż kandydaci decydują często przez pryzmat prestiżu szkoły i obiecujących zarobków po jej ukończeniu.

Uczelnia cieszy się ogromną popularnością, ale myślę, że ze względu na kierunki biznesowe. Panuje przeświadczenie, że jak chce się mieć konkretny fach w ręku, być atrakcyjnym na rynku pracy tuż po studiach, to trzeba wybrać zarządzanie czy FIR, a nie ekonomię, która nie daje takiego wejścia na rynek pracy – mówi prof. Wojciech Pacho. Studenci nie dostrzegają, że kończąc ten kierunek na poziomie licencjackim, mają ogromne spektrum wyborów na poziomie magisterskim. Po takich studiach ma się żelazne podstawy, żeby zajmować się czymkolwiek, co jest związane z gospodarką.

Zajęcia w małych grupach zapewniają lepszy dostęp do wykładowców i umożliwiają wdanie się w dyskusję, ale skutkują problemami natury organizacyjnej. Jest wiele przedmiotów przeznaczonych dla kierunku ekonomia, które cieszą się bardzo małą popularnością i z tego powodu nie są uruchamiane czasem nawet kilka semestrów z rzędu. Gdyby na kierunku było więcej studentów, pewnie i zainteresowanie niszowymi przedmiotami byłoby większe – zaznacza Dominika, studentka trzeciego roku. Alicja, absolwentka ekonomii, z tego względu nie ukończyła specjalizacji. W ostatnim semestrze przedmiot, którego mi brakowało, nie został otwarty. Nie chciałam już składać pisma o zajęcia indywidualne, po prostu zrezygnowałam z robienia specjalizacji – opowiada.

Perspektywa zmian

Działania mające na celu poprawę sytuacji zostały już podjęte. Kierunek ekonomia jest oczkiem w głowie władz uczelni – zaznacza profesor Ryszard Rapacki, opiekun kierunku na studiach magisterskich. Powołana przez rektora komisja pracuje nad modyfikacją programu zgodnie z uwagami studentów przedstawionymi w badaniu Agaty Skorupki. Sugerowane zmiany to między innymi wprowadzenie większej liczby przedmiotów oferujących matematyczne i ekonometryczne instrumentarium, usunięcie z puli przedmiotów obowiązkowych tych najbardziej krytykowanych czy zaproponowanie rachunku prawdopodobieństwa jako obowiązkowego, wzorem programu na kierunku MIESI.

To, co dzieje się w tej sprawie, idzie w bardzo dobrą stronę – mówi prof. Wojciech Pacho. Jeżeli diagnoza studentów jest prawdziwa, a my wychodzimy jej naprzeciw, to w rezultacie możemy otrzymać najlepszy na dziś program ekonomii. I wtedy sprawdzimy, czy wpłynie to pozytywnie na liczbę studentów na kierunku. Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że na całym świecie osób studiujących czystą ekonomię nie jest dużo – podsumowuje. W tej sytuacji pozostaje wierzyć, że ekonomia należy do kierunków elitarnych, a jak wiadomo, elita zawsze jest nieliczna. 

Rating: 4.0. From 4 votes.
Please wait...