Literaci w czasach Facebooka

O działalności polskich pisarzy… w mediach społecznościowych.

Król Szczepuś Jedyny

Niewątpliwie Szczepan Twardoch jest jednym z najważniejszych polskich twórców współczesnych. Niewątpliwie sam Twardoch o tym doskonale wie. A gdyby ktoś śmiał zapomnieć – to na swoim profilu facebookowym wyżej wspomniany mu przypomni.
Całkiem niedawno autor wrzucił na stronę tło z serduszkiem i cytat kończący się słowami: Polakom należy się Polska. Za karę. Wydaje się, że należy nam się też Twardoch, też trochę za karę. Nie można jednak upraszczać tak skomplikowanej osobowości, nawet jeśli to sam zainteresowany próbuje pozować z jednej strony na nieprzystępnego inteligenta, a z drugiej – na swojskiego ironistę. Jego wpisy – te lepsze – cechuje lekkość w opisywaniu absurdów świata zarówno literackiego, jak i społeczno-politycznego. Czasem zdarzają mu się toporniejsze uwagi; szczególnie ostatnio subtelność Twardocha można porównać do romantyzmu głównego bohatera Morfiny. Zachowuje się jak obrażone dziecko, któremu w piaskownicy zniszczono zamek, więc on w odwecie wysypuje z niej cały piasek. Autor wywleka bowiem skandale świata literackiego, komentuje zachowania innych pisarzy. Z drugiej strony – należy docenić felieton, w którym broni Jacka Dehnela (mimo braku sympatii między tymi panami). Wcześniej zdążył jednak wypomnieć swojemu koledze po piórze jego krytykę Króla i opatrzyć komentarzem, że może ona wynikać z zazdrości o wysoki wynik sprzedaży książki. Dehnel odpowiedział na swoim profilu i zaczęła się wymiana zdań. Ta facebookowoliteracka potyczka była zresztą jedną z ciekawszych listopadowych dyskusji w internecie.
Niemniej Twardoch jest ważnym głosem w walce o szacunek do mniejszości śląskiej, jej języka i autonomii. Autor punktuje trudne nierozwiązane sprawy społeczne, nierzadko wyrzuca z komfortowego fotela, w którym czytelnik oddaje się lekturze jego twórczości. Twardoch wprowadził nową jakość do polskiego świata literatury. Przebojowy, bezkompromisowy, pewny siebie, a na dodatek ze smartfonem w ręku; a że przy okazji nieco próżny? No cóż – pisarz.

Marta Dziedzicka

Orbita bokserskoliteracka

Na Facebooku Łukasz Orbitowski wypada autentycznie. Promocje książek i spotkań autorskich przeplatają się tam z anegdotami oraz eksponowaniem pasji, które, bądź co bądź, są nietuzinkowe i w pewien sposób wyróżniają autora Innej duszy. Miks rocka, siłowni i filozofii? Po drugiej stronie ciekłokrystalicznego ekranu bardzo rzadko siedzi ktoś, kto nie będzie się wstydził niedopasowania do ideałów wykreowanych przez media społecznościowe.
Poza bezpośredniością i otwartością Orbitowski wygrywa jeszcze w jednym aspekcie – w jego tekstach nie widać tej chełpliwej, postsocjalistycznej opryskliwości, która dotknęła przynajmniej połowę polskich pisarzy odnoszących sukcesy. Nie znajdzie się tutaj ani zarozumiałości Sapkowskiego, ani śląskiej wyższości Twardocha. Wszystko jest przyjemnie zwyczajne, a różnice w poglądach naturalnie prowokują i rozwijają dyskusję. Zupełnie tak, jakby artysta nie stanowił osi świata, a jego dzieła nie tworzyły kolejnej biblii desperacko domagającej się wyznawców.
Zresztą wystarczy spojrzeć w te gołębie oczy i uśmiechnąć się na widok wystającego spod koszulki tatuażu. Tak, Orbitowski jest fajny. Przez chwilę ma się nawet wrażenie, że ta »fajność« wynika z jakiegoś sprytnego zabiegu marketingowego. Ale tylko przez chwilę.

Michał Rajs

Dandys XXI wieku

Jacek Dehnel: pisarz, poeta, malarz, kolekcjoner, tłumacz, działacz społeczny. Po prostu człowiek orkiestra! Jego znakiem rozpoznawczym, widocznym na niemal każdej fotografii, jest ubiór, którym nawiązuje do stylu ruchu dandysów. Na swoim facebookowym profilu autor publikuje zarówno wpisy o charakterze prywatnym, jak i publicznym. W swoich postach łączy najczęściej zjawiska współczesne z kontekstem historycznym. Porusza w nich kwestie związane z architekturą, sztuką, polityką i prawami osób homoseksualnych na świecie. W publikowanych tekstach stoi po stronie słabszych, będących ofiarami prześladowań ze względu na odmienną narodowość, orientację seksualną, inny wygląd czy różniące się poglądy. Jako osoba o lewicowych poglądach krytykuje zarówno nacjonalistów, jak i tak zwaną polską prawicę – robi to w sposób inteligentny oraz humorystyczny. Wielokrotnie pisze o sprawach kontrowersyjnych, wywołując w ten sposób dyskusję. Kiedy jego krytyka mitu o przedwojennej Warszawie jako „Paryża Północy” wywołała lawinę hejtu ze strony ludzi prawicy, ślepo wierzących w legendy o II RP mlekiem i miodem płynącej.
Dehnel zna się zarówno na historii, jak i na sztuce; w wielu dziedzinach może być autorytetem. Na jego profilu znajdują się wytrawne, pełnowartościowe teksty, nie celebryty, ale intelektualisty. Jest to osoba, której należy się szacunek za to, że w wielu kwestiach idzie pod prąd, nie robi niczego pod publiczkę. Niektórzy mogą zarzucić Dehnelowi brak obiektywizmu, którego można by oczekiwać od człowieka tak wykształconego i oczytanego. Nie szuka on złotego środka między prawicą a lewicą. Czy powinno się jednak wymagać bezwzględnego braku subiektywizmu w prywatnych przemyśleniach artystów?

Mikołaj Stachera

Na kawie u Kuby

Większość współczesnych twórców korzysta z łatwo dostępnej formy ekspresji, jaką są posty na Facebooku. Autor Wzgórza Psów nie jest wyjątkiem.
Wbrew pozorom to nie Jakub Żulczyk jest najważniejszy na swoim profilu. Wpisy dotyczące jego twórczości pojawiają się sporadycznie; zazwyczaj są to podziękowania za obecność na spotkaniach autorskich lub recenzje książek jego autorstwa. Częściej można trafić na posty będące komentarzami do aktualnych i ważnych tematów. Dlatego też obok sarkastycznej wypowiedzi na temat działań krajowych polityków pojawia się tekst o śmierci młodego muzyka. Równie często pisarz dzieli się przemyśleniami na temat ostatnio przeczytanych powieści i niedawno odkrytych utworów muzycznych.
Wydaje się, że Żulczyk nie stara się nikogo udawać. Nie kreuje się na cynicznego, zmęczonego życiem artystę. Język postów daleki jest od literackiego, co czyni go bardziej naturalnym i sprzyja interakcji pisarz–czytelnik. Jego facebookowy profil jest miejscem, gdzie można poczuć się jak na spotkaniu z przyjaciółmi i podyskutować na tematy dotyczące zarówno sztuki, jak i polityki. Pisarz, zwracając się do obserwatorów jak do dobrych znajomych, skutecznie skraca dystans między sobą a swoimi czytelnikami. Po prześledzeniu jego strony niejedna osoba chętnie umówiłaby się z nim na kawę, aby kontynuować rozmowę rozpoczętą pod jednym z wpisów. Taki sposób prowadzenia konta pozwala autorowi trafić nie tylko do zaznajomionych z jego twórczością, lecz także do tych, którzy nigdy nie mieli w ręku jego książek.

Katarzyna Branowska

Obywatel niepokorny

Ziemowit Szczerek, polski dziennikarz i pisarz, na swoim profilu na Facebooku skupia się na Polsce i Polakach. Analizuje, krytykuje i neguje działania władz i obywateli. Wypowiada się tak, jak w swoich książkach, nie boi się wulgaryzmów i mowy potocznej.
Publikuje kilka razy dziennie – odnosi się zarówno do polityki, szczególnie polskiej, jak i do sytuacji z życia codziennego, religii. Stosunkowo rzadko wspomina jednak o literaturze. Jak sam pisze, komentuje rzeczywistość w świecie polskiej prawicy. Jest zafascynowany krajami Europy Środkowo-Wschodniej, do których odnosi się jego ostatnia książka Międzymorze. Bawi się formą, tworzy autorskie memy, najczęściej z Jarosławem Kaczyńskim w roli głównej, a obecną sytuację polityczną opisuje jako thriller polityczno-obyczajowy. Nigdy nie jest obojętny, mówi, co myśli i broni swojego zdania, a to dla wielu może być zniechęcające. W ostatnim roku jego profil zdominowały posty dotyczące tolerancji, zainspirowane zmieniającą się sytuacją w Europie. Większość z nich jest analizą polskiego społeczeństwa i rozważaniami dlaczego w państwie praktycznie jednolitym pojawia się tyle nienawiści do obcych, a także – z czego wynika niechęć Polaków do siebie nawzajem. Szczerek najczęściej krytykuje obecną władzę, niemniej działania opozycji również go nie zadowalają. Poza wpisami dotyczącymi polityki publikuje mniej kontrowersyjne przemyślenia. Często cytuje zasłyszane na ulicach rozmowy i wypowiada się o niedawno obejrzanych filmach czy serialach. Niestety, dla osób nie podzielających jego poglądów, te wpisy stanowią mniejszość.
Ziemowit Szczerek jest pisarzem, którego się albo kocha, albo nienawidzi i ta sama zasada sprawdza się w przypadku jego twórczości na Facebooku. Warto jednak dać mu szansę, bo trzeba przyznać, że Szczerek jest po prostu zabawny.

Jagoda Libionka

Malując słowem i obrazem

Filip Springer, jak przystało na reportażystę, na swoim facebookowym profilu dzieli się z fanami przemyśleniami z licznych podróży, przede wszystkim tych po Polsce.
Autor Księgi zachwytówMiedzianki nie skupia się jednak na przedstawianiu odwiedzonych przez siebie muzeów czy kościołów, lecz całą swą uwagę koncentruje na detalach życia codziennego i zwykłych, często dość kuriozalnych sytuacjach. Springer to świetny obserwator rzeczywistości, a jego wysoce rozwinięty zmysł estetyczny jest widoczny już w samej warstwie językowej tekstów – barwne opisy zdarzeń i postaci przywodzą na myśl widokówki wysyłane z podróży. Oczywiście, Springer, będący nie tylko reportażystą, lecz także fotografem, dba również o stronę wizualną swojego profilu, choć trzeba przyznać, że nie wszystkie zamieszczane przez pisarza zdjęcia prezentują wysoki poziom artystyczny. Nie jest to bynajmniej wada – wszak profil na Facebooku nie stanowi portfolio artysty, nie ma więc powodu, dla którego pisarz nie mógłby zamieszczać na nim również fotografii mniej udanych.
Springer doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jako artysta musi wykorzystywać konto na Facebooku do promowania swojej twórczości, nie wzbrania się jednak przed prezentowaniem prywatnych poglądów na tematy społeczno-polityczne. Pisarz publikuje zazwyczaj krótkie refleksje dotyczące bieżących spraw, czasem kieruje do fanów pytania, co byłoby dobrym posunięciem, gdyby tylko autor odpowiadał na komentarze.

Marta Pawłowska

Rating: 5.0. From 1 vote.
Please wait...