Kobiety, a nie Mężczyzna

W Teatrze Dramatycznym trzy silne kobiece charaktery ukazują różnorodność i złożoność swojego świata. Natomiast przedstawiciel płci przeciwnej to nie jest zły człowiek, tylko sam nie wie, czego chce, ot – Mężczyzna.

fot. K. Chmura-Cegiełkowska

Zapolska nie napisała tylko dramatu-laurki dla swojej płci ani jednoznacznej nagany dla mężczyzn. Jej sztuka była czymś więcej – opowiadała o trudnej sytuacji kobiet, ich zagubieniu i codziennej walce o uznanie. Dlatego silnie wybrzmiewają słowa jednej z bohaterek, Elki – dziewczyna stwierdza, że rodzice wykształcili tylko Julkę, bo wydawała się bystrzejsza, a na edukację dwóch córek nie mogli sobie pozwolić. Julka za to musi się dwa razy bardziej starać niż jej koledzy po fachu, mimo że – jak zauważa sam Karol – jest od nich o wiele lepsza. Trójkąt, a właściwie czworokąt miłosny staje się tylko tłem dla problemów, które zamiatane pod dywan, w końcu i tak wychodzą na jaw.

W zimie mówił, a teraz jest lato

Anna Gryszkówna nie zdecydowała się na nowatorskie eksperymenty, wystawiła Mężczyznę z klasą, ale i humorystyczną lekkością. Całą akcję zamknęła w jednym domu – bo gdzieś pobrzmiewa jednak Pani Dulska: Na to mamy cztery ściany i sufit, aby brudy swoje prać w domu i aby nikt o nich nie wiedział – ale nie ograniczyło to pola do gry. Zredukowanie dekoracji pozwoliło skupić się na tym, co naprawdę ważne, czyli na postaciach i ich charakterach. Ciekawym zabiegiem jest przypisanie każdemu bohaterowi rekwizytu. Elka dostaje kaloryfer, bo jak twierdzi Karol – miała być dla niego ciepłem. Julka siedzi przy swoim biurku, a Mężczyzna spędza czas w łóżku. Widać też silne posługiwanie się opozycją zimno–ciepło i zima–lato. Karol czuje chłód od Niny, więc zdradza ją z Elką – która daje mu ciepło. W tych dwóch porach roku toczy się główna akcja i to przez ich pryzmat oglądamy zmiany zachodzące w postaciach i ich życiu. Dopełnieniem całości jest dopasowana muzyka subtelnie przygrywająca przy zmianie scen.

Ja mówię kobieta, ty mówisz człowiek

Reżyserka idealnie obsadziła aktorki, co niewątpliwie wpływa na jakość spektaklu. Agata Wątróbska jako Julka jest wyrazista – przywodzi na myśl trochę Skłodowską-Curie, a trochę Klarę ze Ślubów panieńskich, ale przede wszystkim okazuje się tylko pozornie silną kobietą, która broni się przed światem, zakładając na siebie maskę obojętności i braku uczuć. Wątróbska jest w tym fenomenalna, z jej gry przebija siła, mądrość, ale i pewna gorycz. Aktorka okazuje się też dobrą partnerką dla Krzysztofa Ogłozy. Ich pojedynki przyciągają uwagę, fascynują i wcale nie trzyma się strony jednego z bohaterów – chce się, żeby ich przekomarzania i dyskusje trwały jak najdłużej.

Guliwer w krainie Liliputów

Ogłoza dostał bardzo trudną rolę – tytułowego mężczyzny, który nie jest jednak głównym bohaterem. Jego postać powoduje kolejne wypadki, ale to przede wszystkim zagubiony nieszczęśnik szukający opieki kobiet. Jednocześnie jako wieczny chłopiec nie potrafi się zaangażować i wziąć odpowiedzialności za swoje czyny. Jak trafnie określa go Julka: winę braku siły swej zrzucasz na kobiety. Aktor sprawdza się w tej roli, a co najważniejsze – nie stwarza postaci karykaturalnej, przerysowanej czy śmiesznej. Wzbudza litość, ale jednocześnie trudno go zrozumieć czy wspierać; nie daje się łatwo zaszufladkować.

Wrogiem każdej kobiety […] jest każda inna kobieta

Elka i Nina są naturalnie swoimi przeciwieństwami. Małgorzata Klara gra porzuconą żonę – oziębłą, wyniosłą, w złotej sukni. Jej wizerunek jest spójny, a ewolucja, którą przechodzi, zrozumiała. Pozostaje tylko przelotnym gościem w domu sióstr, ale kiedy się pojawia, wraz z nią wchodzi napięcie. To z jej dialogu z Julką można poznać ważne prawdy o kobietach. Julka mimowolnie zaczyna pocieszać porzuconą żonę, bo czuje z nią solidarność, jako kobieta. Kiedy Nina dowiaduje się o ciąży Elki również wykazuje się empatią i postanawia dać Karolowi rozwód. Małgorzata Klara gra przekonująco, prawdziwie, i w końcu – ludzko.

Elka natomiast, jak sama o sobie mówi, jest prostą dziewczyną i kieruje się sercem. Z jednej strony to najdelikatniejsza postać, z drugiej – najtrudniejsza do polubienia. Dziewczyna, która zabiera męża innej, tak infantylna, że prosi ją o rozwód w dziecinnie napisanym liście. W kreacji Karoliny Charkiewicz Elka jawi się jako niedojrzała, ale dobroduszna rusałka. Dorasta jednak w trakcie spektaklu i zyskuje świadomość z każdym kolejnym dniem, tym samym tracąc swoją beztroskę i dziecięcą naiwność.

Bo ona byłaby inna

Gryszkówna przez swoje postacie tworzy zamkniętą historię jednej rodziny; historię uniwersalną, która mówi o sytuacji kobiet, relacjach damsko-męskich czy damsko-damskich, także dziś. Porusza problemy społeczne, ale i te intymne – międzyludzkie. Pyta o granicę szczęścia jednej kobiety kosztem drugiej. Spektakl został tak przemyślanie wyreżyserowany i tak dobrze zagrany, że finalnie nietrudno uwierzyć w aktualność diagnoz Zapolskiej – nawet wiek później!

Mogłoby się zdawać, że przenoszenie Mężczyzny na deski teatru w XXI w., po Czarnym Proteście i w trakcie głośnych dyskusji o prawach kobiet, musi być wystawione w sposób szokujący. Nie musi. Gryszkówna udowadnia, że o problemach społecznych mniejszości można opowiadać z klasą, wdziękiem, czy po prostu z kunsztem i szacunkiem do tekstu i widza.

 

 

 

4,5/5

Mężczyzna
Anna Gryszkówna
Teatr Dramatyczny
Rating: 5.0. From 1 vote.
Please wait...