Spamalot czyli Monty Python i Święty Graal

Musical Spamalot to tytuł określany jako najbardziej zakręcona komedia Broadwayu. Oparty na kultowym filmie “Monty Python i Święty Graal” łamie konwencje spokojnego spektaklu i zabiera widza w podróż do krainy absurdu, wywołując na widowni salwy śmiechu. Jego ponownego przeniesienia po 8 latach na polską scenę podejmie się Śródmiejski Teatr Muzyczny- największy amatorski teatr muzyczny w kraju.

 

fot. Monty Python’s Spamalot

MAGIEL: Jakie są początki Śródmiejskiego Teatru Muzycznego? Skąd wziął się pomysł na taką inicjatywę?

Antoniusz Dietzius: Wszystko zaczęło się w 2009 r. od inicjatywy Zarządu Dzielnicy Śródmieście m.st. Warszawy. Mając na uwadze ogromne zainteresowanie wszelkimi warsztatami musicalowymi w stolicy i ich niedostateczną jak na popyt liczbę, wyszedł on z propozycją zorganizowania amatorskiego teatru muzycznego. W projekt zaangażowany został Młodzieżowy Dom Kultury im. W. Broniewskiego przy ul. Łazienkowskiej, a pierwszą wystawianą sztuką miał być Footloose. Przeszkodą ku realizacji okazały się prawa autorskie oraz licencja tytułu, co doprowadziło do poszukiwania innej, zastępczej idei mającej napędzić projekt.

Kiedy powstawał pomysł Śródmiejskiego Teatru Muzycznego, ja sam, studiując jeszcze na Akademii Muzycznej w Gdańsku, prowadziłem grupę teatralną pod Radomiem. Wystawiałem tam wtedy autorski musical Lato miłości oparty na dwudziestu utworach muzycznych z lat 60. i 70. klimatu Woodstock – Monterey, Beatlesów czy Rolling Stonesów, powstały we współpracy z Dariuszem Szewcem – kozienickim muzykiem i animatorem kultury. O tym projekcie dowiedziała się dyrekcja Młodzieżowego Domu Kultury, która zadzwoniła do mnie z ofertą współpracy przy prowadzeniu teatru w Warszawie (z równoczesnym przeniesieniem Lata miłości na deski stolicy). Przystałem na ich propozycję i w ten sposób objąłem stery reżyserskie Śródmiejskiego Teatru Muzycznego.

Pomysł na stworzenie takiej grupy w Warszawie okazał się trafiony – pierwszy tytuł przyciągnął bardzo dużą liczbę młodzieży chętnej do pracy przy musicalu. Było to dla mnie oraz pomysłodawców dużą radością i dało nadzieję na kontynuowanie naszej pracy.

Jak wygląda kształtowanie ekipy musicalowej? Czy obowiązują jakieś granice wieku dla osób, które przyjmujecie?

Podstawą stworzenia zespołu jest przesłuchanie i trójetapowy casting. Każdy kandydat powinien posiadać umiejętności z zakresu aktorstwa, ruchu scenicznego i śpiewu. Nie wymagamy oczywiście, by taka osoba była idealna, predyspozycje w każdej z tych dziedzin musi jednak mieć. Szkoła aktorska trwa cztery lata, my natomiast mamy tylko około 10 miesięcy, żeby przygotować członka zespołu do stanięcia na deskach sceny i – co by nie mówić – reprezentowania wtedy poziomu nieodstającego od początkującego aktora profesjonalnego. Jeżeli chodzi o granicę wieku wykonawców, to zazwyczaj nie pracuję z ludźmi poniżej 15 r.ż. Górny pułap natomiast określają licencjodawca i prawa licencyjne.

Czy macie trudności z uzyskaniem licencji musicalowej? Jak wygląda taki proces z perspektywy kierownika artystycznego teatru?

Na początku rzeczywiście mieliśmy duże problemy z licencjami. Było to związane z małą popularnością młodzieżowych teatrów musicalowych w naszym kraju – wtedy nikt w zasadzie nie starał się o zdobycie tego typu praw w Polsce.

Zazwyczaj wszystkie ustalenia bazują na Londynie lub Nowym Jorku – to one dysponują większością przedstawień wystawianych w Europie i na świecie. Przygotowując w czwartym sezonie trwania projektu musical Jesus Christ Superstar dostaliśmy wraz z librettem kredyt zaufania od agencji reprezentującej prawa do musicali sir Andrew Lloyda Webbera. Pomimo drobnych kontrowersji z racji tematu, projekt okazał się trafiony i po jego premierze zniknęła pierwsza bariera w bliższym kontakcie z większymi licencjodawcami. Przełom nastąpił w szóstym sezonie, przy produkcji Miss Saigon – po jej sukcesie nie mieliśmy już większego problemu z dostępnością praw. Zeszłoroczny Footloose i jego licencja przyszła nam dlatego bardzo łatwo, tym bardziej tegoroczny Spamalot. Trochę walczyliśmy o prawa do najbliższego, dziesiątego sezonu, udało nam się je jednak otrzymać. Tytuł pozostanie jeszcze owiany tajemnicą, ale mogę już dziś zagwarantować, że będzie to duże wydarzenie. Musical, który będziemy przygotowywać, jest bardzo popularny wśród młodzieży, mam nadzieję, że chętnych na przesłuchania będziemy mieli mnóśtwo.

W tym roku postawiliście sobie dość ambitne zadanie stworzenia własnej wersji musicalu Spamalot. Gdybyś miał wybrać trzy przymiotniki, które określają ten projekt, to jakie by one były?

Widowiskowy, przezabawny i oryginalny. Spamalot jest tytułem mało znanym w Polsce. Był wystawiany w 2010 r. w Teatrze Muzycznym im. D. Baduszkowej w Gdyni – tam odbyła się polska prapremiera, która szybko wypracowała sobie renomę oryginalnej i odważnej w swym absurdalnym humorze.

W tym roku pracujemy na pierwotnym przekładzie Bartosza Wierzbięty, który znany jest z napisania polskiej wersji dubbingu m.in. Shreka czy Madagaskaru. W jego pracach nie ma przypadkowości – bardzo dobrze potrafi dobrać poszczególne słowa tak, by oddały atmosferę oryginalnego dzieła. Rewelacyjna robota, jaką wykonał, przekładając brytyjski humor Spamalotu na polskie realia, jest widoczna nawet teraz na próbach, gdy my, tworząc spektakl i ustawiając dialogi, zaśmiewamy się nad librettem w niebogłosy. Liczymy, że taką samą reakcję wywołamy u naszych widzów.

Macie w tym roku dużo młodego narybku, a produkcja jest bardzo wymagająca – częste zmiany scenografii, ogromne zaangażowanie ruchowe. Jak sobie z tym radzicie?

Ten tytuł może stanowić trudność dla aktora amatora. Zagranie tego typu ról wymaga ogromnej świadomości – nie tylko siebie i swojego ciała, lecz także sceny i otoczenia naszej postaci. Nic nie może być tutaj pozostawione przypadkowi.

Jesteśmy jednak na zaawansowanym etapie przygotowań. W pracy nad tym dziełem każda kolejna próba doprowadza do lepszego zrozumienia sceny, wyłapania żartów i oswojenia się z nimi, dlatego w tym roku postawiłem sobie poprzeczkę wysoko – chcę jak najszybciej naszkicować spektakl. Na szczęście mamy bardzo zdolny zespół. Poza częścią damską w zespole mamy również liczną reprezentację mężczyzn, co przedtem rzadko nam się zdarzało.

Spamalot to widowiskowy tytuł, wymagający wiele pod kątem scenografii i kostiumów. Nie dość, że akcja osadzona jest w epoce średniowiecza, która wymaga od nas konkretnej warstwy kostiumowej czy rekwizytowej, to niełatwa jest również sama muzyka. Musical opiera się na dwudziestu utworach utrzymanych w przeróżnych stylistykach – od piosenek country przez klimaty żydowskie po sceny rewiowe. Wymaga to ogromnego wysiłku wokalnego i aktorskiego ze strony wykonawców. Jestem jednak o nie spokojny – o ile wyśmiejemy się wystarczająco na próbach.

Jak wygląda kształtowanie takiego spektaklu od podstaw? Do czego przywiązujesz największą wagę?

Tak jak wspomniałem, bardzo ważną kwestią przy tej produkcji jest warstwa wizualna. W tym roku mamy zaangażowaną pracownię krawiecką jednego z największych teatrów w Warszawie, pomagającą nam w wykonaniu kostiumów, których sami byśmy nie stworzyli (przede wszystkim chodzi tu o zbroje dla rycerzy). Resztę jednak – rekwizyty i scenografię – budujemy sami. Za to zadanie jest odpowiedzialna grupa nazwana przez nas żartobliwie Scenografia Okrągłego Stołu (w skrócie SOS), w skład której wchodzą osoby chcące zaangażować się w dodatkowy sposób w produkcję i mające na to czas.

Kto koordynuje sukcesywne tworzenie scenografii?

Ja sam, ponieważ jestem ogromnym pasjonatem teatru, nie tylko jeśli chodzi o strefę stricte reżyserską, aktorską, lecz także produkcyjną. Uwielbiam oglądać od zaplecza pracownie techniczne, widzieć zmiany scenografii czy to, jak jest ona wykonana – to jest budowanie całej magii spektaklu. Bycie widzem i jego przygoda z teatrem zaczyna i kończy się w obszarze widowni. Nasza perspektywa jest o wiele szersza – jako ekipa teatralna mamy szansę zobaczyć, jak sztuka się rodzi, a potem jak jest realizowana na scenie.

W naszej siedzibie systematycznie spotykamy się, by stworzyć warstwę nośną spektaklu, a to, że sami pracujemy na własny sukces, dodaje nam skrzydeł. Tak naprawdę cała praca realizacyjna jest tylko kwestią tego, by chcieć coś osiągnąć – sposoby na wykonanie znajdą się zawsze. Właśnie na tym polega teatr: gdy ma się marzenie, trzeba tylko znaleźć sposób na jego zrealizowanie, niezależnie od budżetu, jakim się dysponuje.

Czy miałeś jakieś obawy związane ze Spamalotem? Bądź co bądź jest to dość kontrowersyjny spektakl. Myślisz, że polska widownia zrozumie wybór tego dzieła?

Co roku wybierając tytuł, zastanawiam się, czy pewne tematy mogą przejść. W Spamalocie znajduje się rzeczywiście kilka kontrowersyjnych dialogów. Na przykład, podczas finału pierwszego aktu oglądamy scenę, w której Brytyjczycy przychodzą pod zamek Francuzów i są przez nich zniesławiani w bardzo perwersyjny sposób. Takie elementy mogą wydawać się sporne, ale moim zdaniem nie powinny być brane na poważnie. Teatr to po prostu sztuka, a my jesteśmy jej wykonawcami, więc liczę tu na montypythonowskie zmrużenie oka przez widza. Wszyscy mamy dobrze się bawić.

Czy mieliście kłopoty z doborem obsady?

Jedyny ewentualny problem stanowiło obsadzenie roli krowy. To postać epizodyczna, jej charakter jest jednak dość nietypowy. Każdy z aktorów, którym proponowaliśmy tego typu rolę, obawia się wystrzelenia z katapulty i upadku na scenę. Do roli musimy skonstruować specjalną umowę pozwalającą na loty na wysokości, potrzebujemy również konkretnych badań lekarskich. Mamy już „królika trojańskiego”, ćwiczymy wdzięczną scenę z Prawie Martwym Fredem i skupowaniem trupów, postawiliśmy ostatnio konstrukcję zamku, którą zaczniemy teraz obudowywać… Dużo pozostało jeszcze do zrobienia, jest to jednak praca, która daje nam wszystkim ogromną frajdę. Spamalot okazał się znakomitym pomysłem dla młodych wykonawców. Liczymy, że razem pokażemy potencjał tego tytułu polskiej widowni.

Antoniusz Dietzius

Kierownik artystyczny i reżyser w Śródmiejskim Teatrze Muzycznym. Pomysłodawca powrotu na scenę spektaklu Spamalot, którego premiera odbędzie się 20 czerwca w Teatrze Palladium. Informacje o limitowanych darmowych wejściówkach zostaną udostępnione na stronie fb.com/spamalotmusical2018.

No votes yet.
Please wait...