Książka DIY

Całe noce spędza na tworzeniu, żyje życiem bohaterów swoich książek, w jego mieszkaniu panuje chaos, a od załatwiania bardziej przyziemnych spraw ma agentów literackich i wydawnictwo – wyobrażenia na temat bycia pisarzem brzmią romantycznie. Rzeczywistość jest skrajnie inna, a debiutujący autorzy szybko się o tym przekonują.

graf. Dominika Wójcik

Według danych Instytutu Książki każdego roku w Polsce wydawanych jest około 18 tys. nowych tytułów. Wiele z nich to debiuty młodych twórców spełniających marzenia o zostaniu pisarzem. Od początku towarzyszyła mi wizja mojej książki w księgarni – odnalezienie jej na jednej z półek było moim celem. Wyobrażałem sobie, że musi to być decydujący moment, od którego dopiero można nazywać się pisarzem. Później spotkania promocyjne, podpisywanie egzemplarzy, opinie czytelników… To były moje dziecinne wyobrażenia: bycie pisarzem oznacza przede wszystkim pisanie – mówi Mikołaj Wyrzykowski, autor Opowieści z Sosnowego Lasu.

Napisanie książki to jednak dopiero pierwszy krok. Ważniejsze i bardziej pracochłonne jest jej wydanie. Próby dotarcia do profesjonalnych wydawnictw zajmują mnóstwo czasu, a nigdy nie wiadomo, czy któreś z nich wykaże zainteresowanie dostarczonym maszynopisem. Instytucje vanity-press wymagają od autora posiadania dużej sumy pieniędzy, a self-publishing – zaangażowania w każdy etap pracy nad książką. Powieść wydana własnym nakładem, bez profesjonalnej promocji, ma też niewielkie szanse zostać zauważona przez czytelników. Tworzenie i jednoczesne dbanie o techniczne aspekty publikacji jest trudnym zadaniem szczególnie dla debiutujących autorów.

Pierwsze kroki

Dla wielu przyszłych autorów przygoda z literaturą zaczyna się wcześnie. W ich wspomnieniach pojawiają się domy pełne książek, idealizacja zawodu pisarza, rodzice czytający niezliczone ilości bajek i baśni. Większość z debiutantów zaczyna pisać już jako dzieci, tak jak Emilia Teofilia Nowak, autorka Piromanów. Mówi, że już jako sześciolatka pisała pamiętnik w starych zeszytach dziadka. Mikołaj opowiada natomiast, że pierwsze książki tworzył, zanim skończył dziesięć lat. Przeprowadziłem się wraz z rodzicami z miasta na wieś, budowaliśmy nowy dom. Jako dziecko nie za wiele rozumiałem z tego, co się dokoła działo, ale przeżywałem to i na swój sposób interpretowałem. Tak powstała bajkowa wersja naszej przeprowadzki – przygody kilku wymyślonych postaci, które mieszkają na wsi – wspomina.

Pierwsze próby pisarskie są ważne, ale według Marii Kądzielskiej, która zadebiutowała w zeszłym roku powieścią Model, to miłość do literatury powinna poprzedzać tworzenie własnych historii. U mnie w domu od kiedy pamiętam unosił się pewnego rodzaju romantyczny kult artysty i ja również byłam nim zarażona. Ze wszystkich najszlachetniejszych zawodów, jakie były nam przestawiane, nikt nie mógł dorównać pisarzowi – ani lekarz, ani biznesmen, ani prawnik. To wszystko są ważne, ale użytkowe zajęcia, natomiast pisanie było ukazywane jako perspektywa nieśmiertelności – mówi autorka. Wpływ rodziców na wybór swojej życiowej drogi odczuwa też Emilia. Wspomina, że mama bardzo dużo czytała jej w dzieciństwie, w związku z tym książki towarzyszą jej od najmłodszych lat. Nie potrafi sobie jednak przypomnieć, kiedy zaczęła pisać na poważnie. Wydaje mi się, że robiłam to od zawsze. Chyba urodziłam się już z wizją tego, że będę tworzyć literaturę. To niebywałe szczęście od zawsze wiedzieć, co się będzie robić w życiu. Bardzo to doceniam – opowiada Emilia.

W pewnym momencie przychodzi czas na napisanie pierwszej dojrzałej książki. Proces tworzenia nie jest jednak dla debiutantów tak ekscytujący, jak mogło im się wydawać. Twórca nie przechadza się godzinami po uliczkach miasta w oczekiwaniu na wenę. Co więcej, według Marii Kądzielskiej, autor nie powinien na nią czekać. Ważniejsza jest samodyscyplina, która pozwoli spędzić długie godziny przed ekranem komputera i systematycznie zapisywać kolejne partie opowieści – tylko dzięki temu można stworzyć dobry, spójny tekst. Długie przerwy w pisaniu mają wpływ nie tylko na ogólny zamysł, jak ma się toczyć akcja oraz jacy będą bohaterowie, lecz także na styl – autor poddawany jest ciągłym wpływom środowiska, doświadczenia i przeczytanych tekstów. W związku z tym początkowe rozdziały mogą znacznie różnić się od tych napisanych później, co negatywnie wpływa na odbiór książki jako całości.

Równie istotna jak umiejętność zdyscyplinowania siebie jest potrzeba pisania, przelania na papier własnych przeżyć i emocji. Maria tworzyła Modela, będąc na studiach w obcym kraju. Praca nad powieścią pomogła jej poradzić sobie z samotnością i tęsknotą. Pisanie było dla mnie formą terapii i oswojenia rzeczywistości. Niestety prawdą jest, że książki zazwyczaj nie rodzą się ze szczęścia. To cierpienie skłania do tworzenia, taka jest jego cena – wspomina. Potem, kiedy miałam już bardzo wiele gotowych scen, a moi bohaterowie coraz mocniej się rozwijali, wiedziałam, że muszę to ukończyć, że zje mnie coś od środka, jak nie pozwolę im ujrzeć światła dziennego. Wtedy pisałam codziennie po kilka godzin, odmawiałam spotkań, rezygnowałam z zaproszeń. Pojawia się taki moment, w którym postaci zaczynają żyć własnym życiem, kiedy wiesz, że będą musiały się zachować dokładnie tak, a nie inaczej. Wtedy już bardzo chcesz, aby inni ludzie też ich poznali i brniesz do zakończenia – kontynuuje Maria.

Natomiast Mikołaj nie musiał szukać dodatkowej motywacji do pisania. Dla niego jest ono naturalną, jedną z wielu podstawowych czynności takich jak spanie, jedzenie i oddychanie. Tworzenie nie sprawia trudności, schody zaczynają się dopiero, kiedy nadchodzi moment wydania tekstu.

graf. Dominika Wójcik

Bój o debiut

Autorzy mają do wyboru co najmniej kilka możliwości wydania swojej debiutanckiej książki. Najbardziej popularnym i znanym sposobem jest zwrócenie się do tradycyjnego wydawnictwa z maszynopisem. Trzeba się jednak liczyć z tym, że otrzymują one rocznie multum propozycji wydawniczych, w związku z tym debiutancka powieść nieznanego autora może zostać odrzucona lub zignorowana. Powodów, jak zawsze, jest wiele. Jednym z nich jest to, że czytelnictwo w Polsce od wielu lat jest na bardzo niskim poziomie. Według badań Biblioteki Narodowej w 2016 r. około 37 proc. Polaków przeczytało w ciągu roku jedną książkę. Szanse, że była to starannie wybrana powieść, a nie na przykład poradnik czy lektura szkolna, niestety nie są zbyt duże. Wydawnictwa znają te statystyki i wiedzą, że publikowanie kolejnych tytułów, których nikt nie przeczyta, mija się z celem. Ważny jest zysk, który mogą zapewnić znane nazwiska i tłumaczenia zagranicznych bestsellerów. Inwestycja w debiutanta, bez pewności zwrotu kosztów, wiąże się z dużym ryzykiem. Autorka Modela, której udało się wydać książkę za pośrednictwem tradycyjnego wydawnictwa, mówi: Znalezienie wydawcy dla debiutu graniczy z cudem i aby się powiodło, z pewnością trzeba osobiście iść do wydawnictwa, a nie jedynie wysłać fragment książki pocztą. Niewątpliwie trochę pomogło mi to, że kiedy podchodziłam do wydawania powieści, byłam już pracującą dziennikarką w tygodniku „Wprost”, czyli właściwie osobą żyjącą z pisania.

Na rynku obok wydawnictw tradycyjnych funkcjonują także usługowe, cieszące się złą sławą. Instytucje takie jak Wydawnictwo Poligraf czy Wydawnictwo Literackie Białe Pióro przez wielu opisywane są jednym zdaniem: zapłać nam, a wydamy, co chcesz. W tym przypadku to głównie wydawnictwo zarabia na wydanej książce. Autor pokrywa wszystkie koszty druku, przygotowania tekstu i promocji. W większości nie obowiązuje selekcja nadsyłanych prac, profil wydawnictwa nie jest jasno określony. Przyjmowane są zarówno romanse, kryminały, jak i reportaże oraz książki naukowe. Brak odpowiedniego doboru wydawanych pozycji wiąże się z tym, że często są one wątpliwej jakości. Wydawnictwa usługowe nastawione są na zysk – im więcej autorów chcących publikować swoje dzieła, tym więcej pieniędzy wpływa na konto instytucji. Cena takiej usługi w Polsce waha się w granicach od 2,5 do 7,5 tys. złotych w zależności między innymi od długości i formatu tekstu. Debiutant musi więc na starcie dysponować dosyć dużą sumą środków finansowych, których zainwestowanie we własne marzenia niekoniecznie przyniesie zyski.

Największą wadą wydawnictw usługowych jest to, że książki zazwyczaj wydawane są niechlujnie, a dla wydawcy liczy się przede wszystkim ilość, a nie jakość. Nie zawsze należycie dbają też o promocję gotowego produktu. Przez to publikacje, zamiast trafić do sprzedaży, zalegają w magazynie. Autor nie ma pewności, czy jego praca w ogóle dostanie możliwość dotarcia do czytelników. Niewątpliwym plusem metody vanity-press jest to, że autor ma pewność, że jego tekst zostanie wydany. Nie musi się też martwić o techniczne aspekty związane z procesem publikacji książki.

Innym sposobem na wydanie swojej twórczości jest metoda self-publishingu. W takim wypadku pisarz nie korzysta z pomocy tradycyjnych czy usługowych wydawnictw. Musi zadbać o wszystko sam. Wiąże się to z ogromną ilością pracy dla samego twórcy – na jego barkach spoczywa odpowiedzialność za skład, korektę, szatę graficzną i promocję dzieła. Powinien liczyć się także z tym, że nie uda mu się zarobić tyle, aby wyrównać koszty wydania tekstu. Daje to jednak pewność, że przy dobrej organizacji jego debiutancka książka faktycznie trafi na półki księgarni, a nie będzie zalegać w magazynie wydawnictwa.

Emilia, Mikołaj i Maria zgodnie stwierdzają, że bycie pisarzem rzadko przynosi wymierne korzyści finansowe. Nie każdy ma szansę zostać następcą Stephena Kinga i J. K. Rowling, których zarobki przekraczają miliony, a każda kolejna powieść osiąga status światowego bestsellera. Zarobki początkujących polskich autorów sięgają co najwyżej kilku tysięcy złotych, nakłady ich debiutanckich powieści nie przekraczają często kilku tysięcy. Według Łukasza Głombickiego ze strony natemat.pl jeśli książka kosztuje w księgarni około 25 złotych i uda się sprzedać 3 tys. egzemplarzy, to młody twórca ma szansę zarobić około 6–7 tys. złotych. Biorąc pod uwagę, jak wiele czasu i energii należy poświęcić na stworzenie powieści, suma ta wydaje się śmiesznie niska.

Wydawnicza tradycja

Często od zarobków dla autora ważniejszy jest sam fakt możliwości podzielenia się swoim dziełem z czytelnikami. Mikołaj Wyrzykowski uważa, że self-publishing jest ciekawą możliwością dla debiutantów. Wtedy trzeba jednak liczyć się z tym, że niedoświadczony autor sam będzie musiał zająć się dystrybucją i promocją książki. Mikołajowi nie udało się nawiązać kontaktu z żadnym z wydawnictw, dlatego zdecydował się na tę metodę. Maria Kądzielska miała więcej szczęścia, Model ukazał się za pośrednictwem profesjonalnej instytucji wydawniczej.

Wydawać by się mogło, że przy takim rozwiązaniu autor zwolniony jest z obowiązków związanych z techniczną stroną tworzenia gotowego produktu. W przypadku Marii było jednak zupełnie na odwrót. Musiałam wszystkiego osobiście pilnować – składu książki, projektu okładki, wieczoru promocyjnego. Choć jestem ogromnie wdzięczna wydawnictwu za samo podjęcie się wydania mojego debiutu, to szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że będę musiała się sama tak mocno zaangażować w ten proces – mówi. Jednak rzeczywiście pisarz powinien wszystkiego doglądać. Niestety nie dopilnowałam korekty i ona nie została profesjonalnie wykonana. Trzeba uczyć się na błędach. Możemy tysiące razy poprawiać wersję elektroniczną, ale jak weźmiemy do ręki drukowany tekst, to nieuchronnie znajdziemy kilka kolejnych literówek czy zgrzytów stylistycznych. Twierdzi jednak, że nie żałuje swojego wyboru i kolejną książkę chciałaby wydać tym samym sposobem. Darzę wielkim szacunkiem wszystkich w Polsce, którzy decydują się zajmować drukowaniem powieści. To bardziej hobby czy zajęcie charytatywne niż prawdziwy biznes. Kluczowe jest jednak stworzenie wysokiej jakości produktu i włożenie wszystkich swoich sił w przygotowanie powieści. Dobrze napisana historia zawsze się obroni – pomimo mało atrakcyjnej okładki czy nieciekawego składu – uważa.

Ogromną zaletą tradycyjnych wydawnictw jest to, że pracują w nich osoby dobrze znające realia wydawnicze. Debiutant ma pewność, że tekst zostanie należycie przygotowany do druku i ostateczna wersja powieści nie będzie odstraszać czytelników literówkami czy niezbyt estetyczną szatą graficzną. Profesjonalni wydawcy nie mogą sobie pozwolić na niedociągnięcia i błędy, ponieważ może to poważnie zagrozić ich pozycji na rynku. Najważniejsze instytucje wydawnicze w Polsce publikują rocznie setki bestsellerów znanych pisarzy i to na nich budują swoją markę. Często mają także dokładnie określony profil wydawniczy – w tych, w których pracuje się nad romansami, nie ma szans na wydanie kryminału czy książki naukowej. Tradycyjne wydawnictwa dysponują specjalistami nie tylko od korekty i grafiki, lecz także od promocji. To oni wiedzą, do kogo się zwrócić, aby gotowy debiutancki tekst został zrecenzowany przez kogoś liczącego się w środowisku literatów. Potrafią także odpowiednio pokierować promocją książki w księgarniach i mediach społecznościowych.

Żaden ze sposobów wydawania książek nie jest jednak pozbawiony wad. Emilia Nowak, która ostatecznie nie zdecydowała się na tradycyjną metodę, mówi, że nie odpowiadało jej to, że jedno z wydawnictw chciało za bardzo ingerować w gotowy tekst. Wydawnictwo usługowe żądało natomiast za publikację dużej sumy pieniędzy.

Książka – zrób to sam

Listy, maile i maszynopisy wysyłane do profesjonalnych wydawców często pozostają bez odpowiedzi. Jest to jeden z głównych powodów, przez które debiutanci muszą zainteresować się innymi sposobami publikacji. Tak było w przypadku Mikołaja Wyrzykowskiego. Brak zainteresowania ze strony wydawnictw sprawił, że autor postanowił wydać książkę własnym nakładem. Wraz z rodzicami założyliśmy wydawnictwo Rudy Smok i w nim wydaliśmy moją pierwszą książkę, a także najnowszą: „O chłopcu, który przeszedł 365 dni”. Self-publishing dał Mikołajowi możliwość samodzielnych decyzji na każdym etapie przygotowywania pozycji do druku. Ceną za niezależność i brak osób trzecich ingerujących w ostateczną formę książki jest ogromna ilość czasu i energii, jaką trzeba włożyć w ten proces.

Niekończące się poprawki, korekta stylistyczna, dobieranie ilustracji do rozdziałów oraz stworzenie okładki, skład tekstu, wysłanie do drukarni… Kiedy wydaje się książkę samemu, wszystkie te obowiązki trzeba wziąć na siebie – podsumowuje autor Opowieści z Sosnowego Lasu. Niedoświadczonym, młodym pisarzom nierzadko brakuje pomocy i wsparcia profesjonalistów, którzy wiedzą, jak poprowadzić takie przedsięwzięcie od początku do końca.

Autorka Piromanów, Emilia Teofilia Nowak, nie poleca tej metody niedoświadczonym autorom. Odradzam self-publishing, jeśli nie dysponuje się na starcie sporymi, kilkunastotysięcznymi zasięgami w mediach społecznościowych oraz zmysłem redaktorskim. Można przegrać mnóstwo pieniędzy, nerwów, zrobić nie książkę, a tandetę i zrazić się do wydawania książek w ogóle – mówi pisarka. Sama zdecydowała się na połączenie kilku różnych form publikacji. Wysłałam paru wydawcom tekst bez większych nadziei. Ostatecznie wydałam książkę jednocześnie w trzech modelach. Tradycyjnie, bo bez mojego wkładu finansowego; trochę usługowo, bo wydawnictwo, w którym zaczęłam pracować, postanowiło pomóc mi w realizacji tego przedsięwzięcia; i jako self-publisher, bo koordynowałam proces wydawniczy. Po kilku dłuższych pertraktacjach z różnymi wydawnictwami, agentką literacką oraz niesfinalizowanym projektem na PolakPotrafi.pl szef powiedział mi, że gdybym chciała wydać swoją książkę, to nie ma problemu, on zapłaci za druk, ale ja mam zadbać o resztę. I tak się stało – opowiada. Emilia uważa, że debiut w wydawnictwie usługowym jest dobrą propozycją dla młodych twórców. Podkreśla, że nie trzeba martwić się o korektę, skład, grafikę i dystrybucję – to wszystko zrobią ludzie z wydawnictwa, o ile im zapłacisz. Natomiast składanie propozycji tradycyjnym wydawnictwom wiąże się z ogromnym stresem. Odpiszą czy nie odpiszą? Kiedy wreszcie odpiszą? A jak nigdy nie odpiszą? To co ja pocznę? W przypadku vanity-press takich pytań nie ma. Debiut w wydawnictwie tradycyjnym jest trudny i wymaga dużo cierpliwości – dodaje.

Ostatnia prosta

Ostateczna decyzja o wydaniu swojego dzieła może nie być łatwa, na papier przelewane są przecież najskrytsze myśli i uczucia autora. Obcy ludzie wchodzą ci do głowy. Obcy ludzie, których nigdy się nie poznało, żyją twoimi emocjami i poznają twoje najintymniejsze strony. Z pozoru właśnie tego chcemy, ale jak się to już wydarzy, to trochę przeraża – mówi Maria. Pojawiają się także wątpliwości, czy tekst na pewno jest wystarczająco dobry, jak zareagują bliscy, co o książce będą sądzili recenzenci i krytycy. Jednak dla twórców pisanie tekstów, które nigdy nie ujrzą światła dziennego, nie ma sensu. Nikt nie stanie się pisarzem, tworząc teksty tylko dla siebie.

Dla Emilii, autorki Piromanów, praca nad książką była przyjemnością i nie miała problemów z podjęciem decyzji o jej publikacji. Kiedy jednak gotowa powieść została do niej dostarczona z drukarni, długo nie chciała rozpakować paczki. Marzenia o literackim debiucie wreszcie się ziściły. Nie wiedziałam, co dalej począć, więc odwlekałam tę chwilę najdłużej jak tylko mogłam. Ale kilka dni później już musiałam wziąć do rąk pachnące tonerem egzemplarze. Znajomi zaczęli odwiedzać mnie w biurze i prosić o podpisanie książki, a niedługo potem odbyło się spotkanie autorskie. Nie miałam dokąd uciekać i trzeba było spojrzeć w twarz rzeczywistości: stało się, jesteś autorką, ogarnij się i pisz kolejną powieść.

Po zakończonym procesie wydawniczym przychodzi czas na zetknięcie się z pierwszymi opiniami czytelników. Debiutanci, często niepewni swoich umiejętności, nie wiedzą, jakich reakcji mogą się spodziewać. Te negatywne znacznie osłabiają ich pewność siebie, pozytywne budzą w nich natomiast zdziwienie i niedowierzanie. Jestem zaskoczona, ale odbiór „Modela” był bardzo pozytywny. To nie jest wielka powieść ukazująca przekrój społeczeństwa jak na przykład „Lalka”. Kiedy rozmawiam z czytelnikami, wszyscy mi mówią, że bardzo szybko się ją czyta. Rekordzistka pochłonęła całość w pięć godzin przy kawie – mówi Maria.

Emilia Nowak wspomina reakcje czytelników na swój debiut równie pozytywnie. Pokolenie 50+, do którego moja książka zdecydowanie nie jest skierowana, jednak zaciekawiło się perypetiami głównej bohaterki; mówiło, że za dużo wulgaryzmów. Młodsi jednak byli zachwyceni. Nie odebrałam ani jednego negatywnego sygnału. Aż szkoda. Pośmiałabym się, a zamiast tego chyba trochę popadłam w samouwielbienie. Na razie słyszałam, że jestem młodą Masłowską, polską Leną Dunham i Żulczykiem w spódnicy. Ciekawe, co jeszcze wymyślą…

Cena marzeń

Żaden z autorów nie żałuje swojej decyzji, mimo że jak mówią, obecnie na pewno wiele rzeczy zrobiliby inaczej. Maria Kądzielska uważa, że teraz napisałaby Modela w inny, dojrzalszy sposób. Przede wszystkim pracowałabym szybciej, w mniejszych odstępach czasu. Dodatkowo wraz z pracą nad tą książką bardzo się rozwijałam. Widać to przykładowo w dialogach między bohaterami – na początku historii są znacznie bardziej kwadratowe niż na końcu. Jednak debiuty cechuje właśnie taka zależność. W końcu każdy następny tom „Harrego Pottera” okazuje się lepiej napisany – mówi Maria.

Emilia podkreśla, że pisanie kosztuje mnóstwo czasu i wyrzeczeń. Na trzy miesiące straciłam praktycznie kontakt z większością znajomych. Pozostali tylko najbliżsi, ale i z nimi rzadko się widziałam. Miałam przez to trochę kłopotów w życiu osobistym. Nie wszyscy potrafili zrozumieć, że dla mnie liczy się przede wszystkim pisanie – wspomina. Podczas procesu wydawniczego zaskoczyło ją jedynie to, że jest to dla niej aż taka przyjemność. Przyszłym autorom radzi uważać na umowy i szlifować swoje umiejętności. Dokumenty potrafią nie tylko ogołocić nas z pieniędzy, ale i wolności. Znane są klauzule lojalnościowe, które mówią, że wydawnictwo ma pierwszeństwo do publikacji każdego następnego tekstu danego autora. Pułapką może być też kwestia promocji. Jeśli jesteś młodym autorem i nie wiesz, jak się promować, nie licz, że wydawnictwo zrobi to za ciebie. To, co powinieneś jednak robić zawsze bez przerwy i do oporu, to pisanie. To, że zadebiutujesz, nieważne gdzie, nic nie znaczy. Najważniejsze są kolejne książki. Muszą się ukazywać tak często, by ludzie najpierw dobrze cię poznali, a potem nie stracili z oczu i zapamiętali. Pisz i publikuj, jeśli naprawdę zależy ci na byciu pisarzem. 

Rating: 5.0. From 2 votes.
Please wait...