Studia w rytmie korpo

Pobudka, metro, praca. Krótka wizyta na uczelni, bo ćwiczeniowiec sprawdza listę. Znowu biuro. Wieczorem powrót do domu, szybkie przejrzenie slajdów na jutrzejsze kolokwium. Kolejny dzień będzie wyglądał bardzo podobnie. Dopiero potem – czasem dopiero po zakończeniu studiów – przychodzi refleksja: czy było warto?.

Wśród absolwentów SGH trudno znaleźć osobę, która w czasie studiów przepracowała tylko kilka tygodni obowiązkowych praktyk. Najwytrwalsi mogą pochwalić się nawet kilkuletnim dorobkiem zawodowym – i to nierzadko w pełnym wymiarze godzin. A choć doświadczenie zdobyte na studiach jest z pewnością cenne, nie można zapominać o kosztach alternatywnych takiej decyzji.

Powiedz mi, ile pracujesz

Trudno mówić o łączeniu pracy ze studiami, jeśli 85 proc. studentów w ogóle nie pojawia się w SGH poza lektoratami. To raczej praca z wizytami na uczelni – komentuje student I roku studium magisterskiego. Choć tak wysoki odsetek „zapracowanych” może wydawać się zawyżony, nie odbiega on znacząco od rzeczywistości. W ankiecie przeprowadzonej przez MAGIEL aż trzy czwarte studentów ze studiów stacjonarnych deklaruje, że część swojego czasu poświęca na pracę. Jednocześnie warto podkreślić, że tylko dla 31 proc. ankietowanych stanowi ona niezbędne źródło utrzymania. W pozostałych przypadkach motywacja jest odmienna: decyduje chęć zdobycia doświadczenia albo spróbowania sił w różnych branżach, dużo wolnego czasu, znudzenie studiami czy konieczność odkładania pieniędzy na naukę za granicą.

Liczba pracujących różni się jednak w zależności od etapu edukacji. Na I i II roku studium licencjackiego jest to odpowiednio 37 i 49 proc. badanych – pracują oni jednak w niewielkim wymiarze godzin. Przełom następuje pod koniec studiów licencjackich: ponad 80 proc. osób porzuca wtedy ławki w aulach na rzecz krzeseł obrotowych. Zwiększa się także czasochłonność działalności zarobkowej: średnio to ponad 30 godzin w tygodniu. Podobne liczby charakteryzują I rok studium magisterskiego. Na ostatnim roku studiów już bez reszty dają pochłonąć się pracy – dotyczy to 97 proc. badanych, którzy pracują przeciętnie 38 godzin.

Przepracowani

W wielu przypadkach zwiększone zaangażowanie w pracę idzie w parze z niewielką liczbą przedmiotów w danym semestrze (dotyczy to przede wszystkim III roku SL i II roku SM). Nie jest to jednak regułą. Wśród studentów, którzy pracują 40 godzin w tygodniu i więcej (niektórzy nawet 60), znajdują się też tacy, którzy równolegle realizują przedmioty warte ponad 40 punktów ECTS. Takie zestawienie stanowi nie tylko wyzwanie logistyczne – czasem na uczelni trzeba jednak bywać – lecz także zdrowotne. Połączenie pracy ze studiami to to samo co dwa etaty. Przez jakiś czas jest ok, ale potem organizm domaga się szacunku w postaci odpoczynku – wypowiada się w ankiecie student II roku SM.

W przypadku długich godzin pracy zwykle nie ma też mowy, by należycie skupić się na uczelnianych kwestiach. Jeśli ktoś chce się zaangażować w naukę, to nie polecam pracy, zdecydowanie nie ma wtedy na to czasu. Nie chodzi tu o pracę domową z niemieckiego, a o czytanie podręczników czy ciekawych tekstów – zauważa Julia. Niektórym trudno uniknąć poczucia, że nie korzystają w pełni z oferty uczelni, kół naukowych czy uroków studenckiego życia. W pewnym momencie zauważasz, że zawalasz trochę studia i trochę pracę. W końcu zadałam sobie pytanie, czy nie starzeję się zbyt szybko – przyznaje Kinga, która przez ponad rok łączyła studia z pracą po kilkadziesiąt godzin w tygodniu.

Zrelaksowani

Na drugim krańcu szali są ci, którzy świadomie rezygnują z pracy na pełen etat z przekonaniem, że na to przyjdzie jeszcze czas. Student powinien przeżyć pięciodniowego kaca, wstawanie o 12, żeby stwierdzić „pier***ę, nie idę na zajęcia, bo mi się nie chce”. Gdybym pracował od I roku, to prawdopodobnie miałbym sporo mniej wspomnień studenckich, które dziś uważam za bezcenne – stwierdza Piotr, absolwent SGH. W czasie studiów magisterskich poświęcił jednak rok na zdobywanie doświadczenia zawodowego.

Odwrotną strategię przyjęła Magda, studentka I roku SM. Pracowałam przez rok w korpo i w sumie to było jedno z lepszych doświadczeń mojego życia – doskonale wiem, czego nie chcę robić. Teraz postanowiłam, że skoro już idę na studia dzienne, chcę to robić na 100 procent. Mam też sporo czasu wolnego, który spędzam z przyjaciółmi, gram na komputerze, pochłaniam książki – opowiada. Jednocześnie Magda przyznaje, że czuje presję ze strony otoczenia: Jak słucham, kto tam poszedł do jakiego korpo, to się zastanawiam, co ja robię ze swoim życiem. Podkreśla jednak, że jest szczęśliwa, nie dając się wtłoczyć w „jedyny słuszny schemat”.

Spełnieni

Swojej decyzji nie żałuje także wiele osób, które zdecydowały się wcześnie zacząć pracę. W tym momencie mam za sobą cztery lata doświadczenia i w pracy jestem wyżej w hierarchii niż niektórzy ludzie dobiegający 30 roku życia. Nie żałuję, że nie byłem na wymianie, wolontariacie itp. Na pewno pozbawiło mnie to pewnego rodzaju doświadczeń, które można tam zdobyć, ale jednak zyskałem mnóstwo innych w czasie mojej przygody z korpo – mówi Michał, który skończył studia magisterskie pół roku temu.

Nawet jeśli intensywna praca wiąże się z dodatkowym obciążeniem, ma też swoje pozytywy. Bywam czasem przemęczona i mam ochotę wszystko rzucić, ale wiem, że bez pracy czegoś mi brakowało. Wcześniej nie potrafiłam się zorganizować i nie umiałam w pełni zaplanować sobie czasu – przyznaje Monika. Wtóruje jej Piotr: Im więcej masz na głowie, tym lepiej zarządzasz czasem i tak naprawdę na wszystko można wygospodarować moment. Ale wtedy ten moment bardziej się docenia.

Czy praca popłaca

Kiedy słucha się studentów SGH, można odnieść wrażenie, że w ostatecznym rozrachunku wszyscy są zadowoleni ze swoich wyborów. Mniej powodów do radości mają często wykładowcy, którzy obserwują pustoszejące aule. Okazuje się jednak, że praca nie musi negatywnie wpływać na wyniki edukacyjne. Badanie przeprowadzone przez grupę studentów z SGH pokazało brak jednoznacznej korelacji między liczbą przepracowanych tygodniowo godzin a średnią. Jednocześnie można jednak zaobserwować, że studenci pracujący powyżej 40 godzin tygodniowo osiągają przeciętnie słabsze wyniki niż ci, którzy spędzają w pracy mniej niż 20 godzin.

Podobne wnioski płyną także z zagranicznych opracowań naukowych („European Journal of Business and Social Sciences”, tom 3, nr. 11, luty 2015, p. 15–32). Jednak większość badań wskazuje na to, że osoby pracujące do 15–20 godzin uzyskują lepszą średnią niż niepracujący studenci. Praca w większym wymiarze godzin wiąże się jednak z negatywnymi efektami ubocznymi. Warto mieć to na uwadze, planując swoją zawodową ścieżkę tak, by kilka lat po studiach móc z satysfakcją stwierdzić, że spędziło się je w najlepszy możliwy sposób.

Ankieta i badanie

Ankieta o łączeniu pracy ze studiami została przeprowadzona na próbie 535 studentów SGH, w tym 400 studentów stacjonarnych – do tej ostatniej grupy odnoszą się dane liczbowe przywołane w artykule.

Badanie dotyczące wpływu aktywności zawodowej na osiągnięcia akademickie opracowali Erika Parrazal, Daniel Krause Martins, Ertan Yucel oraz Jakub Piekarski w ramach przedmiotu Quantitative and Qualitative Methods in Management Sciences and Economics. Zostało ono oparte na 180 obserwacjach.

No votes yet.
Please wait...