Usłysz szum historii

Sztuka należy do wszystkich i nie należy do nikogo. Sztuka należy do każdego czasu i nie należy do żadnego czasu […]. Sztuka to szept historii, który wzbija się ponad zgiełk czasu. Słowa te – wpisane przez znanego brytyjskiego prozaika, laureata The Man Booker Prize, w myśli Dymitra Szostakowicza – nie są łatwe. Zawierają wiele sprzeczności, które jednak przy odrobinie chęci da się zrozumieć i pogodzić. To właśnie robi Julian Barnes w swojej najnowszej powieści Zgiełk czasu.

Dlaczego czytelników miałaby interesować historia jednego z największych kompozytorów XX w.? Chcieliby odkryć pikantne szczegóły jego romansów? A może poznać realia życia pod reżimem komunistycznym? Czy dostaną to w tej książce? Odpowiedź jest, tak jak przytoczony cytat, pozornie sprzeczna: i tak, i nie. Dowiedzą się o miłościach kompozytora i o jego życiu pod reżimem, ale nie to będzie najważniejsze. Zdawać się może, że to, co przede wszystkim chce osiągnąć autor, to nauczyć, jak przełamywać tytułowy zgiełk czasu. I tu nasuwa się pytanie: czym on właściwie jest? Julian Barnes nie podaje prostej odpowiedzi, ale można ją odczytać między wierszami: to zbiór wszystkich opinii, które w sposób powierzchowny wyrabiamy sobie o ludziach, miejscach czy wydarzeniach w momencie, gdy prawda zaciera się i umyka. Ona też, choć niezdefiniowana, jest tematem tej powieści.

Książka podzielona jest na trzy części, z których każda związana jest z innym środkiem transportu i odnosi się do innego etapu życia głównego bohatera. Środki lokomocji – winda, samolot, samochód – są w powieści symbolem tego, co pomiędzy, etapu przejścia, który pozwala zmierzyć się z prawdą o samym sobie. Powieściowego Szostakowicza – stojącego przy windzie, oczekującego na aresztowanie i zaprowadzenie do Wielkiego Domu w Leningradzie, lecącego do Stanów z delegacją wysłaną przez Stalina na Kongres Kultury i Nauki w Obronie Światowego Pokoju czy jadącego ze swoim szoferem już w czasach odwilży – nawiedzają myśli dotyczące przeszłości i przyszłości. Kontrastują one z rzeczywistością, napawają bohatera strachem i jednocześnie pozbawiają zdolności do jego odczuwania. Właśnie wspomnienia i przemyślenia są głównym tworzywem tej powieści. Jej największą zaletą jest brak sztucznego efekciarstwa, upajania się własnymi pomysłami przez autora, a co za tym idzie –dość prosta (mimo złożoności tematu) forma. Treść natomiast nieustannie zaskakuje, trudno przewidzieć, w którą stronę podąży narracja. Autor nie maluje wyraźnego obrazu Szostakowicza, nie wystawia mu pomnika ani nie miesza z błotem, pozostawia czytelnikowi pole do interpretacji jego zachowań i własnej oceny. Bohater kreowany jest na symbol artysty pragnącego jedynie żyć w artystycznej uczciwości, która według Szostakowicza oznacza między innymi trwanie w komponowaniu w swoim stylu, nieskładanie samokrytyki pod naporem reżimu, każącego mu uznać własną muzykę za burżuazyjną i kakofoniczną. To zaś staje się szczególnie skomplikowane w nowym, wspaniałym komunistycznym świecie, w którym prawda ma wiele różnych wersji i trudno odkryć tę obiektywną.

Mimo poruszanej w Zgiełku czasu trudnej tematyki lektura nie jest przytłaczająca. Choć refleksje, które można snuć po jej przeczytaniu, są wzniosłe i czasem dość abstrakcyjne, to większość stron zajmują pourywane wspomnienia geniusza. Szostakowicz przypomina sobie upojne lato spędzone z pierwszą kochanką w czasie, gdy jeszcze wierzył w wolną miłość i jej wartość. Innym razem kościsty uścisk matki, której się bał i bez której się gubił, odbiór kolejnej nagrody stalinowskiej po latach bycia w niełasce władzy czy też popularność swojego utworu z filmu Turbina 50 000, który jeszcze latami śpiewały masy proletariackie. Przypomina sobie swoją zdradę Strawińskiego, gdy pod naporem władzy przychylił się do negatywnej opinii o jego muzyce. W ten potok wspomnień wplecione są przypisane Dymitrowi Dymitrowiczowi przemyślenia dotyczące odwagi, władzy, komunizmu, miłości, które zupełnie nienachalnie powodują intelektualny niepokój. Jedyne, czego może brakować w książce, to oddech, który dają dłuższe opisy, pomagające wgryźć się w jej klimat, oraz – idąc za muzyczną nomenklaturą – końcowe fortissimo, które wzmacniałoby przekaz, zapadało w pamięć. Ale może tak byłoby za łatwo. A prawda nigdy nie jest łatwa.

Ocena: 4,5/5
Zgiełk czasu (The Noise of Time)
Julian Barnes
Tłumaczenie: Dominika Lewandowska-Rodak
Wydawnictwo: Świat Książki
Premiera: 25.10.2017 r.

Rating: 5.0. From 2 votes.
Please wait...