Powszechna (nie)sprawiedliwość

50. rocznica wydarzeń Marca ’68 sprowokowała nowe dyskusje i rozdrapała stare rany. Znów podjęto próbę rozliczenia się z niechlubną kartą historii Polski. Zmierzyli się z tym politycy, historycy, media, ale czy możliwe jest także rozliczenie przez sztukę?

fot. Krzysztof Bieliński

Edyta Zielińska: Nie wiedziałam, że Zadara zaczął tworzyć akademie szkolne.

Marta Dziedzicka: Tylko panie od polskiego przynajmniej piszą scenariusz bez błędów językowych…

Dominik Tracz: Edyp i jego historia tak bardzo się liczą, tak bardzo coś z tego wynika.

DT: Fabuła to wyliczanka, co to się złego nie wydarzyło i jak bardzo nic z tym nie można zrobić. Sztuka w ogóle nie jest konsekwentna względem własnej linii fabularnej – na siłę szuka winnego, nie zwracając uwagi na inne aspekty (np. historyczne czy też motywacje dziennikarzy przedstawionych z nazwiska w spektaklu).

MDz: Według Zadary widz jest głupi, trzeba więc powtarzać banały, najlepiej pięć razy, krzycząc.

Anna Lewicka: Przepraszam, jakim cudem jeszcze nikt nie wspomniał, że aktorzy nie nauczyli się tekstu na pamięć i czytali go z wyświetlacza?

EZ: Ja chciałam o tym napisać, ale zasnęłam – nie wykluczam, że to wpływ spektaklu. Długo wierzyłam (10 minut to długo?), że jest to zabieg artystyczny i bardzo chciałam przypisać temu sens… Otóż: to bynajmniej zabieg artystyczny nie był, tym bardziej że Loga-Skarczewski chyba nie jest tak zajęty zawodowo jak pozostała część obsady, bo miał chwilę, żeby przysiąść i nauczyć się tego „sławetnego” scenariusza. Scenariusza, o którym zresztą aktorzy po wielokroć wspominają, bo Zadara jest taki post- i metatekstowy, tak bardzo chce podjąć grę z widzem, tak bardzo… Ten teatr nie ma w sobie za grosz lekkości, że o inteligencji nie wspomnę – siłowy, źle zagrany, a właściwie wykrzyczany na wysokim C. Zresztą, o jakim aktorstwie my tu mówimy – wydaje mi się, że nauczenie się tekstu na pamięć to jest absolutna podstawa. Panie Zadara, na akademiach szkolnych tekst mówi się z pamięci!

MDz: Żeby nie było, że sam hejt i pastwienie się nad spektaklem. Pomysł z wystawieniem „procesu” za Marzec ‘68 miał potencjał. Można było to dobrze zagrać, sfabularyzować, podpierając się faktami. Przynajmniej szkoły miałyby na co chodzić. Do tego potrzeba jednak głębszego zrozumienia sytuacji społecznej, rzetelnego przygotowania socjologicznego. Oczywiście miło, że reżyser skonsultował się z historykami i prawnikami (szkoda że nie z językoznawcami, uniknąłby wtedy wielu kompromitujących błędów!), ale najwyraźniej mimo to zapomniał o przygotowaniu do tematu. Na wykrzykiwane pytania: dlaczego nikt nikogo nie ścigał, nie skazał? można spokojnie odpowiedzieć: Paul Connerton i jego praca o zapominaniu. Dość podstawowa, szczególnie gdy co chwila powraca się do zbrodni nazistowskich. Niestety po raz kolejny Zadara udowodnił, że nie interesuje go istota problemu, a tylko cyniczna manipulacja tekstem.

D: Kontynuując myśl Marty – z jednej strony doceniam zainteresowanie Zadary tematem, głównie pod względem researchu, bo faktycznie kontaktował się ze świadkami, uczestnikami tych wydarzeń, choć z drugiej strony pominął książkowe relacje, które są najbardziej merytoryczne.
I dodam na jego obronę, że podobało mi się zaangażowanie publiczności w proces. To było takie zacieranie granicy między sceną a widzem w naprawdę dobrym stylu.

AL: No dobrze, to skoro jesteśmy przy pozytywach – mnie z kolei podobało się przywołanie tekstów dziennikarskich z tamtego okresu i ich analiza. Doceniam, że aktorzy (czy raczej scenarzyści) wyłuskali najbardziej dające do myślenia fragmenty, podkreślali stereotypy i zestawiali napisane tam frazy z retoryką nazistowską. Nie mogę powiedzieć, żeby ta konwencja odpowiadała moim oczekiwaniom co do sztuki teatralnej, natomiast prezentowane treści i sposób ich przedstawienia naprawdę wzbudziły moje zainteresowanie.

MDz: Bardzo słabej jakości były te zdjęcia, jak już je dają, to może lepiej zrobić to porządnie? Ostatni rząd tylko z lornetką by dostrzegł (a to był VIII rząd, nie XX!, i nie balkonowy!). Cytaty, konkretne frazy już od dawna są analizowane, chociażby w Złej mowie Głowińskiego, żeby wymienić ostatnią głośną publikację na ten temat. Przeciętny student historii mógłby stanąć na tej scenie i przeprowadzić zapewne podobną analizę; od teatru wymagam czegoś więcej i zrobionego znacznie lepiej. Skoro stać ich na macbooka, to i na lepszej jakości skany gazet…

AL: A co, jeśli to była tylko atrapa? Może nie bez przyczyny wpuścili na salę tak dużo osób na wejściówki #kryzys

MDz: Patrząc na to, jak go ratowali, po wylaniu niechcący picia, to raczej oryginał! I przy okazji zrobili takie zamieszanie, że trudno było się skupić na „głównej akcji”.

EZ: Naprawdę? Zalali maca? Nie zwróciłam na to uwagi.

Wracając na chwilę do wątku poruszanego przez Martę – wydaje mi się, że jeśli nazywa się sztukę Sprawiedliwość, to warto dobrze rozeznać się w definicji pojęcia. Tymczasem Zadara w analizie etyczno-filozoficznej terminu zatrzymał się na antycznym prawie talionu. A przecież to ma być taki nowoczesny teatr! Nie jest dla mnie kontrowersją wezwanie do odpowiedzialności trójki staruszków, którzy w młodości popełnili jakieś żałosne teksty. Nie jest też dla mnie niczym przewrotnym, że jedna z odpowiedzialnych za zbrodnie przeciwko ludzkości jest posłanką opozycyjną. Zadara wykorzystał najbardziej prymitywne sposoby rozliczania się z dziejowością – postanowił wskazać winnych z imienia i nazwiska. Głębsza analiza socjologiczno-historyczna widać stała się dla niego wyzwaniem nie do przeskoczenia. I te odwołania do Edypa, które miały chyba nadać sztuce walorów teatralnych… Doprawdy niesamowicie przewrotna analogia! Dziwi mnie natomiast jedno – gdzie Zadara podział swój sławetny samochód?

MDz: Co w ogóle sprawia, że ten spektakl to teatr, a nie – referaty? Ile w tym teatrze teatru i jak to wypada wg Was?

EZ: Jak zwykle kontekst. Gdyby wyjść z tym scenariuszem do Domu Spotkań z Historią, to nie sądzę, że ktoś uznałby go za teatr. Chociaż gdyby to było zrobione z polotem, nie miałabym większych zastrzeżeń do samego tekstu – Zadara rzeczywiście zrobił niezłą robotę. Mogę natomiast powiedzieć, co nie czyni z tego przedstawienia teatru. Nie są to bynajmniej krótkie partie scenariuszowe rozwijające wątek śledztwa. I nie jest to też nawiązanie do Króla Edypa. To nie wystarczy, żeby zrobić przedstawienie. Tym bardziej że motyw antycznej tragedii jest wprowadzony na siłę i kiepsko usprawiedliwiony. Zadara nazbyt dosłownie przeczytał Edypa.

AL: Dla mnie to niestety bardziej referaty niż spektakl. Szczególnie na początku przedstawienia towarzyszyła mi myśl, że chciałabym, by tak wyglądały moje lekcje historii – przede wszystkim ze względu na dynamikę prezentowania zdarzeń. Ta zaleta nie przekłada się jednak na wartości artystycznej samej sztuki.

MDz: Ja jeszcze dodam jedną myśl. To, co widać w recenzjach, to czym się broni spektaklu, to jego tematyka. Pytanie tylko, czy jeżeli weźmiemy ważny temat i przerobimy go (w teatrze, książce, filmie, muzyce), to sam on broni dzieła? Według mnie nie. Marzec jest ważnym tematem, warto się z nim rozliczyć, ale cyniczne wykorzystanie go do obrony słabej sztuki jest nieSPRAWIEDLIWE.

Ocena Marty: 0/5 – za podstawowe błędy, za brak wartości, za banalne uproszczenia, manipulację, za krzyk, sztampowość, za uznawanie widza za idiotę. Osobiście nic z tego spektaklu nie wyniosłam poza irytacją – tak kończy się polski teatr. Nie widzę ŻADNEJ pozytywnej rzeczy, ŻADNEGO pozytywnego elementu, fragmentu w tym „spektaklu”.

Ocena Edyty: 0,5/5 – to przedstawienie zalicza się niestety do najgorszych, jakie widziałam. Jeśli ma jakąkolwiek wartość, to jest nią Loga-Skarczewski, jak zwykle genialny. Niezły był też pomysł, niestety – kompletnie zaprzepaszczony.

Ocena Dominika: 1 /5 – spektakl był wybitnie słaby; aktorzy nie przykładali się do swoich ról, odgrywali je, krzycząc. Zadara pokazał, jak bardzo jest ograniczony merytorycznie i reżysersko – zniszczył koncept, który początkowo angażował i dawał nadzieję na zobaczenie, pierwszej od dawna, dobrej sztuki na deskach Powszechnego. Niestety wyszło jak zwykle.

Ocena Ani: 1/5 – czuję, że jestem zbyt hojna, ale ta sztuka skłoniła mnie do tylu rozmów i przemyśleń, że doceniam jej kulturotwórczą rolę w moim życiu.

 

 

 

0,5/5

Sprawiedliwość
Michał Zadara
Teatr Powszechny
Rating: 5.0. From 4 votes.
Please wait...