Artykuł o minimalizmie

Minimaliści toczą bój z konsumpcjonizmem, wytaczając naprzeciw wiele mądrych książek i podręczników. Porządkując otoczenie, upraszczają życie swoje i innych. Niektórzy z nich wdrażają minimalistyczne idee od dekad, ale dopiero niedawno ta filozofia urosła do rangi ogólnoświatowej mody.

Nawet jakby człowiek starał się zaplanować listę zakupów w centrum handlowym, zawsze coś go zaskoczy. Dookoła pełno pokus, a każdy nowy produkt wydaje się jeszcze piękniejszy i bardziej potrzebny. Dosłownie niezbędny. Ludzie zaczęli gubić się w tym, co mają i bez czego właściwie nie mogą się obejść. Niektórzy starają się przeciwstawić wszechobecnemu zbieractwu i decydują na życie według reguł minimalizmu.

Droga

Nie ma uniwersalnego sposobu na zostanie minimalistą. Każdy zmienia własne otoczenie w swoim tempie, pod wpływem nagłego impulsu lub długich przemyśleń. Kasia, studentka zarządzania i miłośniczka podróży, zainteresowała się tą filozofią trochę z przymusu. Zaczęło się od mojego pierwszego naprawdę długiego zagranicznego wyjazdu i problemu, przed którym stanęłam: jak się spakować na pół roku w jedną walizkę i bagaż podręczny. Zabrałam ok. 30 sztuk ubrań, tylko podstawowe kosmetyki, ze dwa notatniki i czytnik zamiast książek. Przez kolejne pół roku żyłam z taką minimalną ilością rzeczy i to były cudowne miesiące. Po prostu żyłam i zbierałam doświadczenia zamiast rzeczy. I tak mi zostało – opowiada Kasia. Z kolei w postawieniu na minimalizm u Pauliny, znajomej Kasi z uczelni, nie było nic przymusowego. Od dawna szukała podobnej idei, za jaką mogłaby podążać. Jakiś rok temu przeczytałam artykuł mojej koleżanki na temat minimalizmu. Wtedy po prostu mnie olśniło, że to tego potrzebuję, że to jest zasada, którą chcę wyznawać, ale chyba potrzebowałam ją nazwać po imieniu. Co prawda o pojęciu „minimalizm” słyszałam już dawno temu, ale nie do końca zdawałam sobie sprawę, czym tak naprawdę jest.

U większości osób, tak jak u Pauliny, zaczyna się od fascynacji ideą. Kolejny krok też często jest podobny – pozbyć się jak największej ilości rzeczy. Ale co ważne: pozbyć się, a nie wyrzucić. Minimalizm bowiem nie znosi marnowania tego, co już powstało. Wyrzucenie ubrań z szafy usunie z niej bałagan, ale zwiększy ilość wytwarzanych śmieci, o których ograniczenie minimaliści również się troszczą. Zaczęłam od szafy – wyciągnęłam całą odzież i zaczęłam grupować. Okazało się, że jakieś 70 proc. jej zawartości to rzeczy nieużywane, zapomniane, zachowane na zasadzie „kiedyś się przyda”’. To „kiedyś” jakoś nie nadeszło. Część wyrzuciłam, część oddałam – komentuje Paulina. Wśród wyznawców filozofii minimalizmu popularny stał się recykling, sprzedawanie i oddawanie tego, co już zbędne. Dzięki temu z niepotrzebnych im rzeczy mogą korzystać inni, często również minimaliści. Magda, która od kilku lat stara się żyć zgodnie z zero waste, przyniosła do domu lustro z wysypiska śmieci, odrestaurowała i powiesiła w pokoju na ścianie. Podobnym przykładem jest coraz bardziej popularne wykorzystywanie palet do budowy donic lub siedzeń na balkon. Taką paletę trzeba jednak obrobić, pomalować, zbić. Patrząc na ilość potrzebnego czasu i materiałów, po których zostaną przecież puste opakowania, przestaje się to wydawać minimalistyczne czy ekologiczne. A minimalizm w perspektywie globalnej powinien być ekologiczny. Olga, autorka bloga Ekomania, czyli czemu tak, a nie inaczej, podkreśla: Najistotniejszym elementem wspólnym dla minimalizmu i ekologii jest dla mnie słowo ograniczać, redukować. Tak jak minimaliści starają zminimalizować swoje potrzeby, żeby uprościć swoje życie i odnaleźć w nim sens, tak ekolodzy starają się zredukować swój wpływ na środowisko.

Bez przesady

W obecnych czasach minimalizm stał się swego rodzaju modą. Blogi, książki, poradniki i filmiki o tym, jak zostać minimalistą pojawiają się jak grzyby po deszczu. Można z tego wywnioskować, że coraz więcej osób stara się na nim zarobić. Jednak czy minimalizm kultywowany dla pieniędzy przestaje być minimalizmem? Nie widzę nic złego w tym, żeby pisać książki o minimalizmie, promować go na blogach i zarabiać na tym. Tak samo jak nie widzę niczego złego w promowaniu żadnej innej idei (etycznej idei!), ale nie podoba mi się przeinaczanie sensu – mówi Kasia.

A o przeinaczanie nietrudno. Na blogach dla minimalistów co chwilę możemy przeczytać historie, które nie do końca mieszczą się w ramach normalności. Przykładem mogą być pomysły, aby w ramach minimalizmu przeprowadzić się do kawalerki razem z mężem, dzieckiem i psem lub nie robić zakupów przez rok. Propagatorką tego drugiego, popularnego wśród minimalistów wyzwania jest Katarzyna Kędzierska. Za tymi pomysłami być może stała szlachetna idea, minimalizm nie powinien jednak ograniczać swoich zwolenników, ale pomagać im wykorzystać otoczenie jak najlepiej. Każdy potrzebuje do szczęścia czego innego, ale zwłaszcza ze szczęścia nikt w imię minimalizmu rezygnować nie powinien. We fragmencie książki Chcieć mniej Katarzyna Kędzierska pisze: Minimalizm nie jest i nigdy nie powinien stać się celem samym w sobie. (…) Jestem przekonana, że na przykład pomysł posiadania mniejszego mieszkania nie będzie wynikał z chęci ograniczenia przestrzeni życiowej. Zrodzi go raczej potrzeba redukcji kosztów utrzymania, większej kontroli nad finansami, uwolnienia się od długów czy możliwości swobodnego przemieszczania się, podróżowania i dysponowania swoim czasem.

Luksus minimalizmu

Minimalizm odciska swoje piętno również na sztuce, architekturze i budownictwie. W sztuce rozwinął się w latach 60. XX w. Podstawowe kształty, gładkie powierzchnie, uproszczona bryła, duża skala. Poprzez nieskomplikowaną formę przekazu twórcy starają się wywołać u odbiorców jeszcze większe emocje i uczucia. Chcą wprowadzić widza w stan kontemplacji, zatopienia się. Warto dodać, że dzieła sztuki minimalistycznej charakteryzują się przejrzystością i dokładnością wykonania.

Podobne zasady stosowane są w minimalistycznej architekturze i wystroju wnętrz. Przeszklone powierzchnie, duża przestrzeń, monochromatyczne barwy, gładkie powierzchnie. Minimalistyczne wnętrza od dawna są w modzie – spójrzmy chociażby na święcący triumf styl skandynawski – prostota form, kolorów, gładkie tkaniny pozwalają na stworzenie pomieszczenia, w którym czujemy się dobrze. Zdecydowanie więcej osób wybrałoby dom z minimalistycznym wnętrzem niż zagracony rzeczami, które po prostu stoją i się kurzą – mówi Paulina. Ironicznie jednak te minimalistyczne mieszkania i biura są w obecnych czasach najdroższe. Prostota stała się w kwestii mieszkań wyznacznikiem luksusu, ale ceny za m2 definitywnie nie są minimalistyczne.

Skrajności, w które popadają niektórzy minimaliści, nie są jedynym zagrożeniem tego stylu życia. O pozostałych przeinaczeniach pisze w książce Miej umiar. 52 kroki do życia po swojemu Natalia Knopek: Wszystko, co jest simple i smart sprzedaje się jak świeże bułeczki. Jest to oczywiście sprytnie wykorzystywane przez reklamowych speców. Kampanie planowane są w ten sposób, by wydawało się, że kupując rzeczy uznane za minimalistyczne, postępujemy słusznie. Ludzie łatwo poddają się wpływom takich reklam, w końcu nie dość, że wierzą, że wyłamują się spod ram konsumpcjonizmu, to na dodatek pozbywają się zbędnego ekwipunku. Niestety często zaczynają kupować przez to kolejne niepotrzebne przedmioty, tylko po prostu minimalistyczne. Wyrzucają miękką kanapę z poduszkami, kupując w jej miejsce drugą, tylko monochromatyczną o geometrycznym kształcie. Tak samo wymieniają sztućce na drewniane – w końcu z naturalnego tworzywa, czyli minimalistyczne. Jednak czy na pewno lepsze od tych, które mieli wcześniej? Nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy podczas impulsu nie kupi wszystkiego na nowo.

Ciasne ramy

W celu uniknięcia takiej sytuacji wiele osób decyduje się na posiadanie jak najmniejszej ilości rzeczy. Niektórzy starają się nawet trzymać konkretnej liczby przedmiotów, np. 50. Wydaje się to bardzo ograniczające, ale z pewnością wyzwala kreatywność. Popularnym tego przykładem jest szafa minimalistek. Zamiast setki kompletów ubrań stawiają na stonowane kolory i uniwersalne kroje, dzięki czemu wszystko do siebie pasuje. Marta komentuje to tak: Większość rzeczy, które mam w szafie, to basicowe koszulki albo spodnie w jednym kolorze. Nie marnuję czasu rano ani w sklepach z ubraniami, nie mam przeważnie problemu z dodatkami, bo prosty elegancki zegarek pasuje do każdego koloru. Z kolei Paulina od zawsze gdzieś podświadomie ubierała się minimalistycznie. Zdałam sobie sprawę, że kupując ubrania, od dawna wybierałam formy klasyczne, aby stworzyć niezbędną bazę, która pozwoli na przygotowanie uniwersalnych strojów zmieniających charakter w zależności od dodatków.

O zasadzie 50 rzeczy wspomina Leo Babauta w swojej książce Minimalizm. Żyj zgodnie z filozofią minimalistyczną. Sam potrzebę redukcji przedmiotów odkrył późno i, jak przyznaje, nie jest w stanie wszystkiego jej podporządkować: Nie mogę nie wspomnieć o wpływie sześciorga moich dzieci na mój minimalizm. W tym wypadku trudno jest wszystko uprościć, zrezygnować z absolutnie każdej zbędnej rzeczy, być ekologicznym i jednocześnie mieszkać w małym domku. Nie mam nic na swoją obronę, ale mam za to wyjaśnienie dla tej sytuacji: dzieci urodziły mi się, zanim w moim życiu zaistniało dążenie do adaptacji filozofii minimalistycznej, a także pojawiały się w trakcie jej wdrażania. Wypowiedź ta wzbudziła wiele kontrowersji, głównie z powodu jawnego wskazania na to, że dzieci mogą przeszkadzać w życiu ideałami minimalistycznymi. W dalszej części autor przyznaje jednak, że pociechy nie są dla niego mniej ważne niż filozofia: Ani trochę nie żałuję, że je mam – są najlepszym, co mnie spotkało w życiu! Poza tym, upraszczając moje życie, mogę spędzać z nimi więcej czasu.

Myśl jak minimalista

Minimaliści starają się, aby wyznawana przez nich filozofia nie ograniczała się jedynie do ilości posiadanych przez nich rzeczy. Paulina próbuje przekuć zasady minimalizmu w swój sposób postrzegania świata. Staram się nie przejmować sprawami, które mnie w bezpośredni sposób nie dotyczą, nie martwić się czymś, co jeszcze nie jest poważnym problemem. Do trudności podchodzę zadaniowo – to też jest minimalizm, równie dobrze mogłabym tracić czas na zamartwianie się. Minimalizm dotyczy też relacji z innymi. To nie jest zamykanie się na innych, ale poznanie samego siebie, swoich potrzeb, preferencji co do grupy znajomych – tłumaczy Paulina.

Jednak przy próbie ograniczania liczby znajomych minimaliści powinni uważać, aby nie popaść w skrajność i nie wejść w postawę lekceważącą. Niektórych relacji nie da się jednoznacznie ocenić i przewidzieć, jak rozwiną się w przyszłości. Niemniej takie uszczuplenie pozwala lepiej poznać samego siebie. Jak mówi Paulina: Jeśli odkryję, co mi sprawia radość, jestem w stanie wyeliminować te zajęcia czy relacje, które są przykrym obowiązkiem czy sprawiają ból. Wtedy zyskuje się w życiu więcej przestrzeni – zarówno dla siebie, jak i innych. I właśnie dlatego minimalizm nie wyklucza maksymalizmu, wręcz przeciwnie. Mogę śmiało powiedzieć, że maksymalizm wynika z minimalizmu, bo dzięki wyeliminowaniu niepotrzebnych blokad jest się w stanie korzystać z życia w pełni i rozwijać w wielu jego aspektach. Ograniczając liczbę znajomych, można się bardziej zaangażować w te naprawdę wartościowe relacje.

Ważnymi elementami minimalistycznego życia są osobowość i ego. Przyznanie się przed samym sobą, że nie jesteśmy pępkiem świata, że inni nie są od nas gorsi. Nie jest łatwo wyznawać tę filozofię w świecie ogarniętym wyścigiem szczurów, w którym już od dziecka uczestniczymy i co chwila z kimś rywalizujemy.

Nawiązanie do minimalizmu ego można dostrzec w książce Uciekinier w labiryncie napisanej przez Aksela Sandemose’a. To z niej wywodzi się pojęcie prawo Jante. Mieszkańcy duńskiego miasteczka Jante wychodzą z założenia, że nikt nie jest kimś specjalnym. Przekonują o tym słowami: Nie próbuj wyróżniać się ani udawać, że jesteś pod jakimkolwiek względem lepszy od innych. Prawo to może brzmieć dość brutalnie, jakby wołało do nas: jesteś nikim!. Trzeba pamiętać jednak, że zasady przedstawione w książce są przerysowane i nie stanowią wskazówek, jak żyć minimalistycznie. Niemniej warto czasami ograniczyć myślenie o sobie i ciągłe pragnienie bycia najlepszym, za to znaleźć więcej czasu na dbanie o innych i docenianie ich osiągnięć i – co najważniejsze – cieszenia się z nich razem z nimi.

Życie offline

We wspomnianej książce Miej umiar możemy przeczytać, że ważnym etapem w dążeniu do życia zgodnego z minimalizmem jest ograniczanie ilości docierających do nas bodźców. Jest to niezbędne, aby skoncentrować się na tym, co dla nas najważniejsze. Trudno celebrować chwile, kiedy uwaga jest odciągana przez zbędne sygnały. Liczne bodźce zewnętrzne zdominowały nasze życie. Tak naprawdę wiele osób ma przez cały czas przy sobie jakieś źródło dźwięków, obrazów czy informacji. Czytamy bezwartościowe książki, oglądamy nic niewnoszące seriale i teleturnieje, przeglądamy w nieskończoność to, co oferuje nam sieć – pisze w książce Miej umiar Natalia Knopek. O ile wybieranie rozwijających książek i filmów może nieść ze sobą pewną korzyść, o tyle w przewijaniu Facebooka trudno doszukać się jakiejkolwiek wartości dodanej.

Wiele osób twierdzi, że w internecie szuka wiedzy i że nie jest to nic złego. Nie zgadza się z nimi Natalia Knopek: W języku angielskim jest nawet nowe słowo „infovore”, które oznacza osobę nastawioną na gromadzenie i przyswajanie informacji. (…) Niektórzy potrafią spędzić wiele godzin, dni, tygodni, a nawet lat na szukaniu ciekawych informacji. Zastanów się jednak, czy przyswajanie informacji nie stało się dla ciebie substytutem przeżywania czegoś na własnej skórze?. Te wiadomości często nie są nam do niczego potrzebne, jednak wolimy je sobie zaaplikować tak na wszelki wypadek. Takie gromadzenie wiedzy może być jeszcze bardziej męczące i izolujące niż kolekcjonowanie rzeczy.

Minimalizm nie jest zatem ograniczeniem, a sposobem na życie wyrazistsze, osadzone w teraźniejszości i bardziej świadome. Jednak czy budowanie na tym zawiłej filozofii i wyznaczenie dokładnych zasad jest potrzebne? Wielu z nas żyje minimalistycznie, nawet o tym nie wiedząc, i definitywnie nie potrzebuje studiowania całej ideologii.

No votes yet.
Please wait...