Czarne lustro Chin

Piszesz pozytywnie o partii, masz znajomych piastujących wysokie stanowiska rządowe, uprawiasz sport – dostajesz punkty. Siedzisz w domu, grając na komputerze lub sympatyzujesz z zachodnimi zepsutymi mediami – tracisz je. Oto rzeczywistość obywateli Chin po 2020 r.

W dobie przyspieszonej cyfryzacji coraz więcej informacji o użytkownikach i ich preferencjach przedostaje się do Internetu. Na podstawie tych danych budowany jest profil cech marketingowych wybranej osoby, który pozwala na dobranie pokazywanych produktów tak, by z jak największym prawdopodobieństwem trafić w gusta ich odbiorcy. W świetle ostatnich wydarzeń związanych z Cambridge Analytica i Facebookiem zaczynamy zauważać, jak łatwo gromadzenie tak dużej liczby informacji może prowadzić do nadużyć. Obecnie tego typu manipulacje są prawnie zabronione. Co jednak stanie się, gdy dane będą zbierane z przyzwoleniem i premedytacją, nie do stworzenia oferty, a wypracowania społecznej hierarchii, w której pozycja jednostki wpłynie w znacznym stopniu na jej życie?

1… 2… 3… Xî patrzy

Konsekwencje wprowadzenia Social Credit System (SCS), tłumaczonego na polski jako System Wzajemnego Zaufania, mogą stać się odpowiedzią na to pytanie. SCS to projekt bazujący na amerykańskim systemie punktacji kredytowej FICO, który zajmuje się sprawdzaniem wiarygodności usługobiorców tak, by zmniejszyć ryzyko niespłacenia przez nich wierzytelności. Państwo Środka, które według informacji ministerstwa finansów traci rocznie nawet 90 mld dolarów z powodu braku dostatecznych danych kredytowych o swoich obywatelach, przez lata bacznie obserwowało działania Stanów Zjednoczonych dotyczące zwalczania zjawiska wiecznych dłużników. Ostatecznie po obserwacji jego umiarkowanej skuteczności, rząd chiński zdecydował się skorzystać z podobnego do FICO rozwiązania we własnym kraju. W porównaniu do amerykańskich organizacji partia idzie jednak krok dalej – nie pragnie wyłącznie sprawdzać historii finansowej, ale planuje stworzyć bazę informacyjną dotyczącą każdego aspektu życia wszystkich obywateli, która posłuży do oceny ich indywidualnej wiarygodności.

Prace nad Systemem Wzajemnego Zaufania rozpoczęły się niecałe cztery lata temu. Zgodę na poszukiwania algorytmu idealnego otrzymało wówczas osiem firm, w tym dwa giganty korzystające w szerokim zakresie z big data: Alibaba (chiński Amazon) i Tencent (właściciel m.in. WeChat, czyli chińskiego odpowiednika Facebooka). Przedsiębiorstwa te nie zamierzały jednak współpracować i do dziś nie wyrażają chęci do podzielenia się wypracowanymi przez siebie rozwiązaniami.

Ranking Alibaby jest kalkulowany w większości na podstawie zakupów w sieci, a Tencent opiera się na sieciach społecznościowych. Możliwe, że jedna osoba dostanie dwie różne oceny – mówi analityk Wang Weidong w rozmowie z „China Daily”. W praktyce oznacza to, że z dużym prawdopodobieństwem informacje zbierane przez wybraną ósemkę będą w całości przekazywane rządowi do wglądu, co może doprowadzić do nadużyć m.in. poprzez wyciek prywatnych danych użytkowników i wykorzystanie ich przeciw nim samym.

Sezam Alibaby

Systemem, funkcjonującym w Chinach od paru lat i mogącym pomóc zrozumieć, czym ma stać się SCS, jest Sesame Credit, którego zarządcą jest spółka Ant Financial Services Group, blisko związana z koncernem Alibaba. Usługa ta łączy w sobie zarówno historię finansową użytkownika, jak i jego dane z powiązanych z systemem aplikacji: AliPay – portfela mobilnego, dzięki któremu Chińczycy płacą za bilety do teatru, obiad w restauracji i zakupy w sklepach; Baihe – aplikacji matrymonialnej oraz Didi Chuxing – odpowiednika amerykańskiego Ubera. Na indywidualny wynik składa się tutaj pięć komponentów: wspomniana wcześniej historia kredytowa, oszacowana zdolność dotrzymania zobowiązań, zweryfikowane dane osobowe, profil preferencji i zachowań oraz sieć interpersonalna użytkownika. O ile pierwsze trzy czynniki nikogo nie dziwią, o tyle pozostałe dwa budzą wiele kontrowersji. Niepokojącym aspektem jest tu przede wszystkim kwestia obserwacji życia użytkowników. Co obywatel kupuje, ile wydaje, w jakich sklepach – to wszystko przestaje być jego prywatną sprawą. Ktoś, kto spędza np. dziesięć godzin dziennie przy grach komputerowych, zostanie uznany za osobę leniwą. Za to ten, kto kupuje często pieluchy, to prawdopodobnie rodzic, więc można założyć, że wykazuje się większym poczuciem odpowiedzialności – mówi Li Yingyun, dyrektor ds. technologii w Sesame Credit. Przy ocenie nie jest brana pod uwagę przyczyna zachowania, liczy się wyłącznie jego wystąpienie.

Kij i marchewka

System tego typu to potężne narzędzie. Za jego pomocą można nie tylko odczytywać dane o każdym, kto tylko pojawił się w świecie wirtualnym, lecz także kształtować zachowania pożądane w społeczeństwie. Jest to możliwe poprzez równoległe stosowanie nagród za uzyskane punkty. Wysoka wiarygodność w Sesame Credit daje bowiem szeroki wachlarz przywilejów. Obywatel posiadający 600 punktów bez problemu otrzyma kredyt od ręki do 750 dolarów na usługi sklepów sieci Alibaba. Za 650 punktów wypożyczy samochód bez depozytu. Przekraczając liczbę 666 człowiek staje się już osobą o wyższej wiarygodności – może więc dostać kredyt o dziesięciokrotnie wyższej kwocie, podróżować bez przeszkód po Chinach, a nawet dostać wizę na wakacje poza krajem w przyspieszonej procedurze.

Z drugiej strony tego typu projekt warunkuje również efekt wykluczenia. Tylko przez ostatnie cztery lata 6,15 mln obywateli zabroniono lotów za granicę z uwagi na posiadanie niskiego wyniku wiarygodności.Według „Financial Times” od 2013 r. prawie 6,73 mln Chińczyków zostało umieszczonych na tzw. czarnej liście sądowej, o której prawne zatwierdzenie ubiegają się organa władzy. Wprowadzenie jej legalności oznaczałoby ograniczenia na wielu poziomach życia dla tych, których zachowania nie są oceniane przez rząd jako „godne zaufania”.

Segregacja punktowa

Wszystko wskazuje na to, że od 2020 r., w którym System Wzajemnego Zaufania stanie się powszechny, izolacja i rozwarstwienie w chińskim społeczeństwie pogłębi się drastycznie. W pracach nad SCS rząd nie zamierza bowiem poprzestawać jedynie na nagrodach za dobre wyniki, ale w swoim działaniu planuje pójść dalej – chce karać ludzi za złe sprawowanie. W myśl tej idei Chińczycy z niskim wynikiem będą mieszkać w mniej komfortowych dzielnicach, nie dostaną pracy na wysokich stanowiskach firmowych, będą mieli wolniejsze łącza internetowe oraz gorszy dostęp do edukacji, systemu kredytowego czy nawet restauracji i transportu. Polepszenie własnego wyniku będzie równocześnie stosunkowo trudne przez to, że jedną ze składowych oceny danej osoby będzie stanowić nowy punkt traktujący o sieci interpersonalnych powiązań i całego otoczenia. Nikt, kto zajmuje wysoką pozycję społeczną i ma w głowie obietnicę nagrody za dużą liczbę punktów, nie zaryzykuje ciężko wypracowanej rangi dla obniżającej pozycję znajomości z „wywrotowcem”. Konsekwencją takiego systemu będzie nie tylko wykluczenie niższych klas punktowych z dostępu do podstawowych usług, lecz także z wielu kręgów społecznych. Dodając do tego inwigilację na każdym poziomie życia – od rozwijanego aktualnie systemu monitoringu ulicznego, przez śledzenie działalności internetowej, po szeroko rozpowszechnione podsłuchy, można powiedzieć, że Państwo Środka po wprowadzeniu SCS stanie się urzeczywistnieniem dystopijnych koncepcji Huxleya. Koniec z jakąkolwiek formą buntu i szaleństwa, koniec z błędami młodości, a przede wszystkim koniec z wolnością własnego sumienia. Dla Chińczyków nadchodzi czas życia w szeregu, bez wychylania się poza odgórnie ustalone ramy. Witamy w Nowym Wspaniałym Świecie.

Rating: 5.0. From 4 votes.
Please wait...