Młodzi waleczni

Wychodzą na ulicę za każdym razem, gdy nacjonaliści organizują swoje marsze lub polska władza podejmuje kolejne kontrowersyjne decyzje. Wspinają się na barykady, krzyczą. Alarmują, bo jak mówią – faszyzmowi trzeba powiedzieć stanowcze nie!.

 

W wakacje media rozpisywały się na temat nikłej aktywności młodych podczas protestów przeciwko planowanej reformie sądownictwa. Rzeczywiście pod sądami w całej Polsce ze światełkami w ręku demonstrowali głównie przedstawiciele pokolenia transformacji i emeryci. Prawie 50 lat po wydarzeniach Marca ‘68 okazało się, że studentów jest trudniej niż kiedykolwiek wcześniej ponownie zaangażować w działalność prospołeczną. Pół wieku po tym, jak w wyniku narosłych antagonizmów między władzą a społeczeństwem, w szczególności środowiskiem uniwersyteckiej młodzieży, studenci z największych polskich miast zmobilizowali się do zorganizowania spontanicznych, masowych protestów.

Przeciwko ONR

Sytuacja zmieniła się dopiero pod koniec ubiegłego roku. 28 listopada 2017 r. grupa dwudziestokilkulatków z UW stanęła przed bramą uniwersytecką i w towarzystwie największych polskich mediów ogłosiła powstanie Studenckiego Komitetu Antyfaszystowskiego (SKA). Wyglądem stylizowani na młodych inteligentów powojennej Warszawy zapowiedzieli zapobieżenie faszyzacji sfery uniwersyteckiej. Wcześniej w internecie opublikowali także manifest, w którym sprzeciwili się działalności ONR-u oraz Młodzieży Wszechpolskiej w murach uniwersytetu. Z dnia na dzień znaleźli się w centrum uwagi medialnej i tak już pozostało.

Zainteresowanie komitetem jest wysokie, bo i powodów do stałej aktywności ciągle przybywa. Dwudziestoletni antyfaszyści przyznają, że popularność poglądów nacjonalistycznych, ksenofobicznych czy właśnie doktryny faszystowskiej (choć ta występuje w znacznie mniejszym stopniu) jest zatrważająco wysoka. I choć do opinii publicznej docierają jedynie najbardziej skrajne przypadki zachowań tych, którzy 11 listopada krzyczą: czołem wielkiej Polsce, członkowie Studenckiego Komitetu Antyfaszystowskiego dostrzegają również małe, pozornie nieszkodliwe działania. Podczas porannej lektury gazety nie przeczytamy przecież o studencie, który wyraża pogardę wobec innych narodów ani o znalezionej pod ławką na kampusie głównym ulotce ONR-u – organizacji powracającej do swoich przedwojennych, faszystowskich korzeni. A to właśnie takie zachowania są najbardziej szkodliwe dla społeczności uniwersyteckiej, bo po cichu i bez zbędnej otoczki przyzwyczajają do swojej obecności w sferze publicznej. Z mediów ogólnopolskich dowiemy się jedynie o pojedynczych, pokazowych akcjach, na przykład o zakłóceniu pokazu filmu Artykuł 18 o równości małżeńskiej w Starej Bibliotece UW w październiku ubiegłego roku. Studencki Komitet Antyfaszystowski powstał po to, aby zwrócić uwagę społeczeństwa również na te małe gesty i starać się ograniczać ich częstotliwość oraz zasięg.

Maciek Nowicki działający w komitecie, chociaż obraca się w środowisku lewicujących studentów MISH-u i filozofii, mówi, że o ile kadry UW są raczej lewicowe lub liberalne, o tyle wśród studentów coraz częściej można zaobserwować postawy określane powszechnie jako skrajnie prawicowe. Nadal mamy na UW niewiele osób, które deklarują się jako faszyści lub narodowcy, ale w zatrważającym tempie rośnie odsetek ludzi, którzy deklarują się jako na przykład „radykalni konserwatyści”, a w rzeczywistości są nacjonalistami – stwierdza.

Faszysta faszyście nierówny

Ograniczanie działań faszystowskich w znaczeniu ściśle historycznym, według członków anachronicznym, to niejedyne pole działalności grupy studentów. Jak mówi Maciek, nie zamierzają walczyć tylko z osobami deklarującymi się wprost jako spadkobiercy Mussoliniego czy Franco. Dla komitetu antyfaszyzm powinien być walką ze wszystkimi praktykami dążącymi do odbierania głosu i praw jakimkolwiek mniejszościom – religijnym, etnicznym, seksualnym i wielu innym. Właśnie dlatego, zdaniem aktywisty, spotkać ich można nie tylko na demonstracjach stricte antyfaszystowskich, takich jak konfrontacje z ONR-em. Są obecni właściwie na każdym proteście przeciwko polityce prowadzonej przez obecne polskie władze. Maszerowali ramię w ramię z walczącymi o prawo do wyboru podczas Czarnego Protestu i demonstrowali przeciwko rasizmowi na polskich ulicach.

Nie wszystkie zrywy kończą się dla aktywistów dobrze. W internecie można obejrzeć zdjęcia przedstawiające zamieszki z udziałem policji podczas najróżniejszych demonstracji. Widoczni na nich umundurowani mieli, według wypowiedzi członków SKA, obezwładniać protestujących pałką i gazem łzawiącym, innych kopać po kroczu, a wielu siłą rzucać na asfalt. Taka agresja wobec studentów w obecnych czasach nie powinna się zdarzać. Można pomyśleć, że to wspomnienie marcowych działań umundurowanych sprzed pół wieku – podczas których studenci wdrapywali się po szczeblach bramy uniwersyteckiej przy Krakowskim Przedmieściu, a potem maszerowali pod budynek KC PZPR manifestować swój sprzeciw wobec władzy – a nie relacja sprzed miesiąca. Zdjęcia są jednak jak najbardziej aktualne. Pochodzą z marca 2018 r., a dokładniej z pierwszego dnia miesiąca, kiedy obchodzimy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Grupa warszawskich studentów chciała wtedy blokować pochód „ku czci bohaterów” zorganizowany przez środowiska nacjonalistyczne związane z ONR-em. Za czasów Gomułki za organizacją tego typu protestów studenckich stała opozycyjna grupa studentów i młodych pracowników naukowych z Uniwersytetu Warszawskiego, określanych mianem „komandosów”. Dzisiaj w ich rolę wchodzi właśnie Studencki Komitet Antyfaszystowski.

Aktywni studenci

Za dumnie brzmiącą nazwą kryją się zwykli ludzie: studenci, którym nieobce są wartości społeczeństwa obywatelskiego. 1

Łącznie jest ich około 30, głównie związanych z kolegium Międzyobszarowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych. Jak mówi Natalia – przyjaźnią się. Bardzo dbamy, by na spotkaniach, które odbywają się mniej więcej raz na tydzień, każdy wyraził swoje zdanie i czuł się komfortowo – podkreśla.

Część członków działała społecznie już wcześniej, jedni na większą skalę, drudzy lokalnie, po cichu, a inni dopiero zaczynają – w komitecie dla każdego znajdzie się miejsce. Przed rozpoczęciem wspólnej działalności głośno było szczególnie o jednym z antyfaszystów. Sebastian Słowiński zasłynął przy okazji zdobywania tytułu laureata Olimpiady Filozoficznej. Wtedy, jeszcze jako uczeń liceum, odmówił przyjęcia nagrody z rąk Prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, ponieważ ta kolejny rok z rzędu nie objęła swoim patronatem stołecznej Parady Równości. Skoordynowanie swoich działań z innymi młodymi aktywistami równoznaczne ze sformalizowaniem w znacznym stopniu całej działalności poprzez założenie komitetu zdawało się następnym naturalnym krokiem młodego aktywisty. Pozostali, choć mniej medialnie, dotrzymywali mu kroku. Uczestniczyli w wakacyjnych manifestacjach przeciwko reformie sądownictwa czy w paradach równości.

Członkowie komitetu pozostają otwarci na nowe twarze i świeże umysły, ale mimo że ich głównym zadaniem jest protestowanie, to prosto z ulicy nikt w szeregi komitetu nie wstąpi. Chcą gromadzić wszystkie osoby, które sprzeciwiają się faszyzmowi, ale w ich znaczeniu bycie antyfaszystą to coś więcej niż tylko potępianie jego prostej, politycznej definicji. Nie ma zatem w komitetowych szeregach miejsca dla np. seksistów, nawet jeśli deklarują antyfaszyzm. Staramy się jednak być w miarę inkluzywni, nie zamykać się w ramach młodej, radykalnej lewicy – stwierdza Maciek, po czym wyjaśnia, że procedura dołączenia powstała, żeby wyeliminować różnego rodzaju wtyczki. Może to brzmieć jak jakaś psychoza, ale z uczestnictwa w innych organizacjach wiemy, że nasza działalność może nieść za sobą niebezpieczeństwa, boimy się o siebie, swoich znajomych i rodziny. Procedura tylko brzmi groźnie. W rzeczywistości każdy, kto zostanie przez tzw. komitet powitalny zweryfikowany, będzie mógł w nim działać.

Studencki Komitet Protestujący?

Studencki Komitet Antyfaszystowski to jednak coś więcej niż studencki komitet protestujący. Chociaż opinii publicznej kojarzą się właśnie z działalnością demonstracyjną, to ich codzienna aktywność znacznie wykracza poza ramy protestu. Aktywiści nagrywają materiały wideo z miniwykładami pracowników naukowych UW, które można znaleźć w serwisie YouTube. Natalia podkreśla, że prócz organizacji protestów i udziału w nich nagłaśniają przejawy faszyzmu na UW. Przygotowujemy też warsztaty informacyjne, np.: otwarte spotkanie z prawnikami dotyczące swobód obywatelskich. Mamy również w planach zajęcie się kwestiami prekaryzacji pracy, organizacją wykładów i projekcji filmowych etc. Pragniemy upodmiotowić studentki i studentów oraz wspierać i rozwijać solidarność studencką – mówi.

Planują też organizować konferencje naukowe i, zgrabnie łącząc je z aktywnością uliczną, tworzyć jak największy antyfaszystowski ruch studencki, bo, cytując Maćka, chcą pokazać, że lud, a w tym „studenteria”, może i powinien walczyć o swoje prawa, również na ulicy.

Do Parlamentu się jednak nie wybierają. Jak podkreśla Natalia – w większości są jeszcze na studiach licencjackich i nie mają sprecyzowanych planów na przyszłość. Na razie członkowie SKA skupiają się na uniwersytecie, na którym ich działalność spotyka się głównie z obojętnością. I chociaż studenci uczelni wyższych zdają się bardzo podatni na polityczne przepychanki, to brak reakcji na obecność komitetu na UW dowodzi, że w gruncie rzeczy większość młodych ludzi nie interesuje się tymi sprawami. Zamiast dyskutować na temat słuszności powstania komitetu, sensu jego działań lub chociażby o samej obecności faszyzmu na uczelni, studenci wybierają piwo. Brzmi to niedorzecznie, bo gdy na uniwersytecie pojawia się formacja stawiająca sobie tak ambitne cele, rozprawiająca się z doktryną, której obecność we współczesnym świecie wyrządziła wyłącznie zło, dyskusja powinna istnieć na każdym poziomie: od zwykłych rozmów przed zajęciami po głębokie rozważania z udziałem specjalistów. Może to właśnie brak zainteresowania sprawami społeczno-politycznymi ze strony studentów sprawił, że na uczelni powstała szczelina, przez którą przedostaje się w jej mury faszyzm i inne, co prawda być może nawet mniej skrajne, lecz jednak równie szkodliwe społecznie ideologie.

Rating: 1.0. From 1 vote.
Please wait...