Zapomniana mniejszość

Chociaż w ostatnich latach dużo mówi się o walce z dyskryminacją, najczęściej poruszana jest kwestia praw mniejszości narodowych, etnicznych czy seksualnych. Tymczasem również niepełnosprawni stanowią jedną z najbardziej dyskryminowanych grup społecznych.

Wprawdzie władze poszczególnych ośrodków miejskich starają się eliminować tzw. bariery architektoniczne, jednak samo budowanie wind czy specjalnie dostosowanych miejsc parkingowych nie wystarczy. Jeszcze dwie dekady temu palącym problemem pozostawała stosunkowo niska aktywność zawodowa osób z niepełnosprawnościami. Dzięki ogólnopolskim i lokalnym programom aktywizacji w 2017 r. udało się podnieść jej współczynnik do rekordowego poziomu 29,9 proc. (Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności).

Takiego wyniku prawdopodobnie nie udałoby się osiągnąć, gdyby nie działania ośrodków akademickich, które sukcesywnie starają się coraz bardziej dostosowywać do potrzeb studentów z niepełnosprawnościami. Zdaniem dr Izabeli Książkiewicz, zajmującej się społeczno-ekonomicznymi problemami związanymi z niepełnosprawnością, wykształcenie ma ogromny wpływ na znalezienie pracy przez osoby z dysfunkcjami. Niestety w stosunku do całej populacji poziom wykształcenia osób niepełnosprawnych jest niższy, co skutkuje trudnościami w znalezieniu zatrudnienia. Edukacja jest furtką nie tylko do zdobycia zawodu, lecz także do osiągnięcia samodzielności i pełnego uczestnictwa w życiu społecznym.

Furtka do samodzielności

Władze Uniwersytetu Warszawskiego do takiego wniosku doszły prawie dwie dekady temu i już w 2000 r. zaczęły wprowadzać zmiany mające na celu przystosowanie uczelni do potrzeb osób z problemami zdrowotnymi. W tym samym roku powołano do życia Biuro ds. Osób Niepełnosprawnych (BON), zajmujące się opracowywaniem i wdrażaniem racjonalnych form wsparcia dla studentów, którzy mają utrudniony dostęp do edukacji z powodu różnorodnych problemów zdrowotnych czy niepełnosprawności. Każdy przypadek, spośród około tysiąca zgłoszeń trafiających do BON-u, trzeba właściwie rozpatrywać indywidualnie, ponieważ stan zdrowia osób zarejestrowanych w Biurze (nawet posiadających ten sam rodzaj niepełnosprawności) może się od siebie różnić.

Pomocna dłoń

Katalog usług oferowanych przez BON jest dosyć szeroki. Osoby o ograniczonej sprawności ruchowej mogą poprosić o wsparcie tzw. asystenta transportowego, który pomoże im w dotarciu na zajęcia. Choć wydaje się, że to dobre rozwiązanie, ideałem byłoby stworzenie studentom poruszającym się na wózkach możliwości takiego ułożenia planu zajęć, by nie musieli oni przemieszczać się między budynkami. Realizacja tego postulatu stwarza jednak poważne problemy, szczególnie na tak dużej uczelni jak Uniwersytet Warszawski. Gdyby bowiem osoby mające trudności z chodzeniem miały ograniczać się do przebywania w jednym budynku, nie mogłyby w pełni korzystać z oferty edukacyjnej placówki. Studenci poruszający się na wózkach musieliby na przykład wybierać OGUN-y nie pod kątem swoich zainteresowań, ale przede wszystkim biorąc pod uwagę miejsce, w którym odbywają się zajęcia. Takie rozwiązanie nie jest już dalekie od dyskryminacji, dlatego idea wprowadzenia asystenta transportowego wydaje się obecnie najlepszym pomysłem.

Oprócz asystentów transportowych studenci mają możliwość zwrócenia się do asystentów notujących, którzy, jak zresztą sama nazwa wskazuje, zajmują się sporządzaniem notatek dla osób niesłyszących czy słabo słyszących. BON zatrudnia również tłumaczy języka migowego, którzy pośredniczą w kontaktach między studentem a prowadzącymi zajęcia, dzięki czemu niesłyszący bądź niedosłyszący mogą w pełni korzystać z oferty akademickiej.

Nie w każdym przypadku stan zdrowia studenta jest jednak na tyle poważny, by nie mógł on sprawnie funkcjonować na uczelni bez pomocy drugiego człowieka. Wiele osób potrzebuje jedynie odpowiednio dostosowanego sprzętu i materiałów dydaktycznych, by móc studiować samodzielnie. Notatniki brajlowskie, które można porównać do tabletów zawierających syntezator mowy, niezmiernie ułatwiają naukę osobom niewidzącym i niedowidzącym. Ich cena waha się jednak od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Nie wszyscy studenci mogą pozwolić sobie na taki wydatek. Na szczęście BON oferuje możliwość wypożyczenia takiego sprzętu, a także zajmuje się udostępnianiem programów udźwiękawiających instalowanych na zwykłe komputery oraz szkoleniami w zakresie ich obsługi. Sam nowoczesny sprzęt jednak nie wystarcza – aby osoby niewidzące i słabowidzące mogły w pełni korzystać z najnowszych zdobyczy technologii, powinny mieć zapewnione odpowiednie materiały. BON organizuje wprawdzie szkolenia dla pracowników dydaktycznych UW, na których mogą dowiedzieć się, w jaki sposób dostosowywać pomoce naukowe do potrzeb osób niebędących w stanie samodzielnie czytać, wciąż jednak nie wszystkie pozycje w BUW-ie są osiągalne dla niewidomych.

Wspólna sprawa

Aby można było odtworzyć książkę za pomocą syntezatora mowy, jej tekst musi być dostępny w formie elektronicznej i nagrany na płycie CD. Dzięki temu osoba niewidoma czy niedowidząca może wysłuchać treści danej pozycji na komputerze swoim bądź bibliotecznym. O ile zazwyczaj nie ma większych trudności ze zdobyciem elektronicznych wersji najnowszych tytułów, o tyle często studenci niewidomi nie mogą korzystać z kilkudziesięcioletnich podręczników i opracowań, które nie zostały jeszcze zdigitalizowane. Problem ten da się rozwiązać tylko w jeden sposób – zasoby Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego muszą być sukcesywnie skanowane i poddawane odpowiedniej obróbce. Do wykonania tego zadania potrzebni są jednak chętni do pracy wolontariusze. Jedna wyspecjalizowana jednostka uniwersytetu nie rozwiąże wszystkich przeszkód stojących przed osobami niepełnosprawnymi. Wyrównywanie szans między studentami powinno być sprawą istotną dla całej społeczności akademickiej, dlatego też tak ważna jest działalność wolontariuszy w procesie przystosowywania Uniwersytetu do potrzeb osób z problemami zdrowotnymi.

Zderzenie z rzeczywistością

Chociaż wydaje się, że Uniwersytet Warszawski w ciągu ostatnich kilkunastu lat poczynił ogromne postępy w obszarze dostosowania infrastruktury i oferty edukacyjnej do potrzeb osób z dysfunkcjami, wciąż pozostaje wiele do zrobienia. Dr Książkiewicz zauważa, że wprawdzie sytuacja na polskich uczelniach jest dużo lepsza niż chociażby w latach 90., wciąż pozostajemy daleko w tyle za ośrodkami akademickimi w Europie Zachodniej. Wszystkie kraje borykają się z bardzo podobnymi problemami, jednak w Polsce zaczęliśmy rozwiązywać je stosunkowo późno. Obecnie sytuacja zaczyna się powoli zmieniać, ale potrzeba czasu, aby wyrównać różnice, jakie występują między naszym krajem a np. Szwecją.

Sami studenci UW wskazują co najmniej kilka obszarów, w których władze uczelni powinny przeprowadzić istotne zmiany. Mogłoby się wydawać, że dostosowanie toalet do potrzeb osób z niepełnosprawnościami to najprostszy sposób na podwyższenie komfortu funkcjonowania studentów z trudnościami w poruszaniu się. Niestety wciąż nie każda jednostka Uniwersytetu wyposażona jest w takie toalety – nie są one dostępne chociażby przy ul. Oboźnej 8 (Wydział Polonistyki). Nie wszystkie budynki należące do UW są również wyposażone w pochylnie czy podnośniki umożliwiające wjazd osobom na wózkach, a w niektórych przypadkach rampy nie znajdują się przy głównym wejściu, lecz od strony podwórka. Z taką sytuacją mamy do czynienia m.in. na wydziale Filozofii i Socjologii. Wciąż istnieje więc pewna dyskryminacja osób niepełnosprawnych na UW.

Szczypta empatii

Zmian wymaga nie tylko infrastruktura uczelni, lecz także podejście niektórych jego pracowników naukowych. Niewidoma od urodzenia Julka studiująca na jednym z większych wydziałów UW przyznaje, że choć zazwyczaj prowadzący zajęcia traktują ją z dużą dozą zrozumienia i życzliwości, zdarzyło jej się kilka nieprzyjemnych sytuacji. Na pierwszym roku zapisałam się na egzamin zerowy, który zwykle u tego konkretnego egzaminatora przeprowadzany jest w formie pisemnej. Wszyscy zdający otrzymali kartki z pytaniami, tylko ja zostałam przepytana ustnie – opowiada Julka. Nie ukrywam, że wolałabym napisać tamten egzamin, bo w stresujących sytuacjach zdarza mi się mieć problemy z płynnym wypowiadaniem się. Czuję, że potraktowano mnie w sposób niesprawiedliwy. Wolałabym, żeby prowadzący przekazał mi pytania na pendrivie i pozwolił mi napisać egzamin na komputerze. Przygotowanie polecenia w formie elektronicznej, dostosowanej do syntezatora mowy, nie zabiera dużo czasu, a mi bardzo ułatwiłoby życie.

W dobrą stronę

Jednocześnie Julka zaznacza, że tego rodzaju sytuacje należą do niechlubnych wyjątków. Marta, studentka biologii, która kilka lat temu przeszła przeszczep szpiku, podkreśla, że zawsze spotykała się ze strony profesorów z dużą ilością empatii i zrozumienia. Jeśli wypadała mi jakaś wizyta u lekarza, prowadzący zawsze pozwalali mi odrabiać zajęcia w innej grupie, jeszcze nigdy nie usłyszałam odmowy dotyczącej przyjścia na ćwiczenia w innym terminie. Zdaniem Marty od strony administracyjnej pomoc osobom z problemami zdrowotnymi jest na Uniwersytecie zorganizowana dobrze. Wszystkie formalności załatwiłam jednego dnia, panie z Biura były dla mnie bardzo miłe, przedstawiły dużo różnych form pomocy dostępnych ze strony Uniwersytetu. Myślę, że studenci z innymi problemami zdrowotnymi również mogą otrzymać od uczelni znaczącą pomoc – na moim wydziale na pierwszym roku jedna osoba z niepełnosprawnością nie mogła chodzić na wykłady, więc wolontariusz nagrywał je dla niej dyktafonem.

Na przestrzeni lat zmieniły się nie tylko możliwości techniczne, lecz także infrastruktura. Ta najważniejsza zmiana dotyczy jednak świadomości członków społeczności akademickiej. W porównaniu z poprzednimi dekadami obecna sytuacja osób z niepełnosprawnościami studiujących na Uniwersytecie Warszawskim przedstawia się więc dobrze. Władze uczelni nie powinny jednak spoczywać na laurach, gdyż wciąż nie brakuje problemów, które wymagają rozwiązania.

No votes yet.
Please wait...