Oscary: na Zachodzie bez zmian

W nocy z 4 na 5 marca już po raz 90 zostały wręczone najważniejsze nagrody świata filmowego. Zamiast spać, miliony kinomanów na całym świecie śledziły kolejne informacje napływające z Hollywood.

Tekst: Magdalena Bednarska

Ponad trzygodzinna ceremonia tym razem okazała się niewarta zarywania nocy. Oscary 2018 były w wielu kategoriach przewidywalne; wybory Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej wydawały się zachowawcze i raczej ostrożne. Obyło się też bez kontrowersyjnych przemów, zamienionych kopert czy aktorek potykających się w drodze na scenę.

Techniczne wyróżnienia

Począwszy od kategorii technicznych, statuetki zdobywały filmy typowane już od wielu miesięcy.Żadnym zaskoczeniem nie było nagrodzenie Blade Runnera 2049 nagrodami za najlepsze zdjęcia oraz efekty specjalne. Przepisem na sukces okazało się niespieszne, filozoficzne science-fiction, czerpiące wątki z kultowego już prequela, ale wzbogacone o ćwierć wieku postępów w technologii.

Z  kolei za montaż, dźwięk i  montaż dźwięku wyróżniona została Dunkierka, tym samym plasując się na drugim miejscu pod względem liczby zdobytych w tym roku statuetek. Sporym zawodem dla części widzów jest z pewnością pominięcie w technicznych kategoriach Baby Drivera. Już słynna scena początkowa – audiowizualna perełka, w której dźwięki piosenek wtórują dynamicznym ujęciom kamery – zasługuje na wyróżnienie.

Najlepsze scenariusze

Przy tej kategorii członkowie Akademii wykazali się odwagą. Nagrodzeni zostali Jordan Peele za Uciekaj! (scenariusz oryginalny) oraz James Ivory za Tamte dni, tamte noce (scenariusz adaptowany). Obie produkcje wywołały niemałe kontrowersje, choć z różnych powodów. Pozytywnie zaskakuje zwłaszcza statuetka dla Uciekaj!, konkurującego między innymi z Trzema billboardami za Ebbing, Missouri. Nagrodzenie horroru w tak znaczącej kategorii jest pewnym ewenementem w  oscarowym środowisku. Zapewne na korzyść filmu zadziałała tematyka antyrasistowska oraz dystans twórców w postaci sporej dawki autoironii. Natomiast Tamte dni, tamte noce, choć okrzykiwane filmem sezonu czy nawet najpiękniejszym romansem w historii kina, bardzo odważnie poruszają kwestie LGBT. Z tego powodu obraz nie wszędzie był wprowadzony do repertuaru.

Czworo wspaniałych

Oscary dla najlepszych aktorów okazały się najbardziej przewidywalną częścią ceremonii. Za pierwszoplanowe role nagrodzeni zostali Gary Oldman (Czas mroku) oraz Frances McDormand (Trzy billboardy za Ebbing, Missouri), natomiast za drugoplanowe – Sam Rockwell (Trzy billboardy) i Allison Janney (Jestem najlepsza. Ja, Tonya). Postać Churchilla odegrana przez Oldmana wywalczyła również statuetkę za charakteryzację. Na szczególne uznanie zasłużyli McDormand i Rockwell – nie dość, że znakomicie oddali złożoność swoich bohaterów i pokazali emocje na najwyższym poziomie, to do tego świetnie odegrali wspólne sceny, sprawiając, że między ich postaciami iskrzyło. Gdyby istniał Oscar dla najlepszego ekranowego duetu, ta para z pewnością by na niego zasłużyła. Łyżką dziegciu w beczce miodu był natomiast brak nominacji dla Jamesa Franco za pierwszoplanową rolę w biograficznym The Disaster Artist.

Ukoronowanie del Toro

Zwieńczeniem ceremonii było wręczenie najważniejszej ze statuetek: Oscara za najlepszy film. Wśród nominowanych propozycji najczęściej pojawiały się głosy poparcia dla Trzech billboardów – produkcji angażującej emocjonalnie, momentami wręcz ciężkiej, opartej na aktorstwie najwyższych lotów, a  przede wszystkim poruszającej całe spektrum ważnych społecznie tematów. Ten ostatni element – analizując wygrane z  poprzednich lat – sprawiał wrażenie istotnego kryterium dla członków Akademii.

Triumfował jednak . Tym samym przekuł największą liczbę nominacji (13) w  zwycięstwo w  tegorocznym rankingu najliczniej nagrodzonych filmów (cztery statuetki). Nie była to jednak wygrana spektakularna. Mimo wyróżnień za reżyserię (Guillermo del Toro), muzykę i scenariusz jest to „jedynie” bardzo poprawnie zrealizowana, satysfakcjonująco piękna współczesna bajka. Wielu jest zwolenników opinii, że w ten sposób del Toro został raczej nagrodzony za całokształt twórczości czy z opóźnieniem – za dużo lepszy Labirynt fauna.

Zabrakło w  tym roku wyraźnego faworyta – filmu wciskającego w  fotel, porażającego wizualnie czy zapadającego w pamięć na długie miesiące. Choć nagrodzonych zostało wiele świetnych dzieł, a  kinomani z  pewnością czerpali mnóstwo przyjemności z  seansów, spędzając w kinie niejeden wieczór, to żadna z tych produkcji raczej nie zyska z biegiem czasu miana kultowej.

No votes yet.
Please wait...