Supermoce kadry akademickiej

Podobno prawdziwi superbohaterowie znajdują się wśród zwykłych ludzi. Z doświadczeń studentów wynika, że kryją się oni również wśród kadry akademickiej. A jak na każdego superbohatera przystało, ich atrybutami są niezwykłe supermoce używane zazwyczaj w najbardziej zaskakujących momentach.

Nieomylność

Dead Girl Walking

OCENA: 5/5

O, na to zawsze można liczyć! Dogmat o całkowitej nieomylności kadry uniwersyteckiej, usankcjonowany bullą z synodu profesorskiego z XIX w. (na to się mówi synod czy sabat?), dosięgnie każdego studenciaka. Zresztą większość wiedzy, której owa nieomylność dotyczy, pochodzi właśnie sprzed dwóch stuleci. Po co używać komputera, kiedy ma się folie do projektora? Wystarczy rzucić przez ramię: Jakby się w trakcie przerwy te folie zapaliły, to coś z tym zróbcie!. Można przy okazji zrobić kurs strażaka!

Rebelka13

OCENA: 4/5

Bo ciepłe powietrze idzie w dół, a zimne do góry. Nie wiem, na jakiej planecie żyje pan profesor, ale ewidentnie nie na mojej. Kimże jednak jestem, by kłócić się ze Słowackim wykładowców?! Wielkim pedagogiem jest! A więc i ciepło idzie w dół, i komórki bakteryjne mają jądra, a to zadanie można rozwiązać tylko na jeden sposób. Reszta wykładu w podręczniku prowadzącego – właśnie po to są zajęcia, by iść szukać ich treści w bibliotece. Ostatecznie prawdziejsza prawda was uwolni – od poprawek!

Małe Rude

OCENA: 1/5

Wykładowca – wiadomo, nigdy się nie myli. Jedyne błędy, jakie popełnia, mogą dotyczyć doboru współpracowników, nie zaś kwestii merytorycznych. Wszak za nieprawdziwe informacje podane w skrypcie ponosi winę nie jego autor, lecz pani Basia z sekretariatu, która miała skserować materiały dla całej grupy. Ewentualnie oskarżyć można wydawcę odpowiedzialnego za druk podręcznika autorstwa nieomylnego profesora. Wreszcie – można posądzić studenta o nieumiejętność czytania ze zrozumieniem…

Niewidzialnosć

Dead Girl Walking

OCENA: 2/5

Jedziesz sobie sześć godzin nocnym pociągiem, standardowo, bo przecież trzeba zdążyć na poniedziałkowy wykład. Jak na wzorowego studenta przystało. Biegu z Centralnego na uczelnię nie powstydziłby się sam Usain Bolt, tylko ludzie dziwnie patrzą, jak uprawiasz jogging z walizką. Wpadasz do sali z przepraszam za spóźnienie na spierzchniętych ustach, a tu nie ma kogo przepraszać. Siedzi kilku przedstawicieli znudzonej studenckiej braci, ale nikt nie wie więcej od ciebie. Wzdychasz – trzeba było jednak pospać do 9.

Rebelka13

OCENA: 2/5

8.30, zajęcia?! Czy wyglądam na nietoperza, żeby w środku nocy wisieć na uczelni? Na dodatek śmieszkowy wykładowca z zaskoczenia ogłasza grę w chowanego. Po 5 minutach widzę światło nadziei, po 10 zaczynam pisać listę. Gdzie jest pan profesor? Ewidentnie czeka za rogiem, bo ledwo się wszyscy podpiszą, ściąga pelerynę niewidkę i wparowuje do sali. A kuku, dopiero czternaście minut, nie możesz uciec! To światło to był jednak pociąg.

Małe Rude

OCENA: 3/5

Ego niektórych nauczycieli jest tak duże, że utrudnia im poruszanie się, przez co są od razu widoczni. Od części wykładowców bije fluorescencyjna aura, którą można by określić mianem popromiennej, gdyby nie to, że oni sami twierdzą, że jest to blask mądrości i doświadczenia. Co ciekawe, ci sami wykładowcy, którzy świecą się tak, jakby wrócili z urlopu w Czarnobylu, potrafią być także niewidzialni. A zwłaszcza wtedy, gdy jakiś student w rozmowie na korytarzu zapomni dodać tytuł naukowy przed wyrażeniem świr popromienny.

Manipulacja czasem

Dead Girl Walking

OCENA: 3.5/5

To niesamowite, że fizycy tak ekscytują się zaginaniem czasoprzestrzeni, podczas gdy każdy student na własnej skórze doświadcza sprytnych manipulacji, którym poddają profesorowie wskazówki zegara. Niekiedy w trakcie wykładu wydaje się, że zdążyłbyś w tym samym czasie wziąć ślub, znienawidzić pracę w korpo, założyć własną firmę, rozwieść się i ożenić ponownie. Natomiast na egzaminie musisz odłożyć długopis, zanim nawet zdążysz zastanowić się, czy dobrze odpowiedziałeś na pytanie o imię i nazwisko.

Rebelka13

OCENA: 5/5

Wszystko co podwójne dąży do nieskończoności – więź małżeńska (choć nie zawsze), czas trwania podwójnych zajęć (zwłaszcza z algebry), ocenianie dwóch prac (które miały być sprawdzone w tydzień) i prędkość obu wskazówek podczas kolokwium. Trudno nie widzieć tutaj wpływu prowadzącego. A te dwa projekty, które miały być podane w listopadzie? Dlaczego pojawiły się w styczniu? Ach! Ci studenci, wszystko na ostatnią chwilę, mimo dobrego przykładu!

Małe Rude

OCENA: 5/5

Harry Potter to seria uwielbiana nie tylko przez dzieci, lecz także przez wykładowców. Znalazłszy starą smycz od kluczy, niejeden pomyślał zapewne, że to zmieniacz czasu, którego używała Hermiona. Trudno winić nauczycieli, że chcą wprowadzić do swojego życia trochę magii, większość z nich nie potrafi jednak posługiwać się takimi fantastycznymi przedmiotami. Może gdyby oddać te magiczne artefakty studentom, cały system działałby lepiej?

No votes yet.
Please wait...