W cieniu postępu

Czeski autor podejmuje próbę dyskusji nad ewolucją świata. Czy trafnie rozważy problem? Dokąd zaprowadzą go refleksje?

Niewinna przechadzka w sylwestrową noc przypieczętowuje przyszłość detektywa Durmana– jego życie towarzyskie i miłosne. Spacer ów kończy się, gdy bruk jednej z uliczek getta żydowskiego zapada się i odkrywa światu ciało, relikt i znamię bestialskiego morderstwa dokonanego na listonoszu. Ekscentryczny detektyw postanawia zdemaskować zbrodnię, nie zdając sobie sprawy, że kryje ona głębszą intrygę, sięgającą wieki wstecz.

Rozpustna proza

Stančík zadbał, by bohaterowie oddawali ducha praskiej społeczności z połowy dziewiętnastego wieku, zatem znaczna część opowieści skupia się na portretowaniu obywateli i ich zachowań. Wiele scen ukazuje życie śmietanki towarzyskiej, która rozsmakowując się w słynnym czeskim piwie, prześmiewczo debatuje nad sprawami dużej wagi. Postać samego Durmana również wpisuje się w ogólną kreację bohaterów – nie jest on przedstawiany jako archetypowy detektyw i, w opozycji do Sherlocka Holmesa czy Herculesa Poirota, nad śledztwo przedkłada pijackie eskapady oraz ochocze wizyty w praskich domach publicznych. Stančiknie obawia się także ciętego języka, a nawet kontrowersyjnych opisów aktów seksualnych, skupiających się bardziej na technice i cielesności niż na intymnej miłości. Stawia ludzi na równi ze zwierzętami, uwięzionymi w klatce chuci, z której nie mogą się wyrwać.

Behawioryzm i biologiczne przedstawienie świata są poniekąd odrażające, lecz konieczne, by powieść mogła wybrzmieć. Dodatkowe nawiązania do wydarzeń historycznych dodają realizmu, doskonale umiejscawiając akcję w czasie.

–Nie mam pojęcia, dlaczego piwo ma zawsze białą pianę, niezależnie od tego, czy to jasne, czy ciemne piwo.
–Co, jeśli ciecz jest ciałem piwa, natomiast piana jego krwią –zaproponował Neruda.–proszę pomyśleć: kiedy piwo jest świeżo nalane, prądy piany krążą w nim ochoczo. Tak, jak u ludzi, bo przecież niezależnie od tego, czy mamy skórę białą, czarną, żółtą czy czerwoną, krąży w nas taka sama, szkarłatna krew.
Komisarz przez chwilę szukał inspiracji na dnie swojego kufla.
–Proszę spojrzeć na chmury –rzekł rozmarzony i wskazał zachmurzone niebo za oknem. Para zawsze jest biała, niezależnie od tego, czy unosi się znad porannej rosy, czy z wysranego właśnie gówna. Moja teoria brzmi: piana jest po prostu gazowym stanem skupienia piwa.

Romantyzm a współczesność

Akcja osadzona jest w epoce różnorodnych stylów literackich i, choć autor nie wskazuje jednoznacznie na konkretny nurt w sztuce, duch romantyzmu i naturalizmu przewija się między wersami. Stančík zatroszczył się, by konwencja klasycznego kryminału stanowiła jedynie otoczkę dla prawdziwego sensu książki –mrocznego i mistycznego, jakby wyjętego z Fausta Goethego. Niestety autor nie pozostał do końca wierny swojej pierwotnej koncepcji. Zgodnie z ideą romantyzmu, zawarł klimat prawdziwie niepokojący i dziwny, ale jednak nie tylko aura tajemniczości jest znamienna dla połowy XIX w. Ważna była również miłość, prawdziwa i bezinteresowna. W Młynie może i znajduje się podobny wątek, lecz trudno jest móc uwierzyć w patetyczne mowy o miłości, po których bohater chętnie korzysta z dobrodziejstw, oferowanych przez kobiety lekkiego obyczaju.

Sens na siłę

Stančík, choć stara się prowadzić historię linearnie i logicznie, to w efekcie tworzy niedokończony kryminał, zmieniający koncept tuż przed zakończeniem. Autor porzuca motyw śledztwa, który prowadził przez całą powieść, by rozpocząć przemyślenia na temat odległy od pierwotnego zamysłu fabularnego. Z jednej strony zabieg ten ma swój sens, chociaż chaotyczny, a z drugiej – jest jednakna tyle oderwany od całości, że zdaje się dryfować gdzieś z dala od głównych wątków i nie mieć żadnego uzasadnienia we wcześniejszych rozdziałach. Nagła zmiana fabuły odbiera powieści klimat i urok, które przedtem wykreowała. Może lepszym wyjściem byłoby uczynienie z ostatnich scen krótkiego opowiadania, stanowiącego odrębny, ale niezwiązany ze śledztwem Durmana epizod z uniwersum? A może autor mógłby raz jeszcze zastanowić się nad tym, co chciał przekazać czytelnikowi, zanim oddał manuskrypt do druku?

 Młyn do mumii jest doskonałym dowodem na to, że łatwo zmarnować dobrze zapowiadającą się treść książki, z nie do końca wybrzmiewającym przekazem. Szkoda, bo gdyby skupić się na kunszcie artystycznym Stančika, można by z łatwością dostrzec, jak wnikliwe potrafi on tworzyć portrety psychologiczne, zarówno ogółu, jak i wybranych jednostek. Żal oceniać powieść, która początkowo wzbudzała fantastyczne odczucia estetyczne i emocjonalne, przez pryzmat jednego rozdziału, odstającego od pozostałych. Żal również, gdyż zaprzepaszcza on pozytywny odbiór ogółu wrażeń.Przez to Młyn do mumii stanie się najpewniej kolejną książką na półce, która miała szansę na największe uznanie, a została neutralną pozycją o zbyt wysokich aspiracjach.

3/5
Młyn do mumii
Petr Stančík
Stara szkoła
Premiera: 16.12.2016
Tłumaczenie: Mirosław Śmigielski

No votes yet.
Please wait...