Ludzki manekin

Z ciemności wyłaniają się postaci ustawione w nienaturalnych pozach. Wydają się ludźmi, jednak gdy światło oświetli ich całkowicie, staje się jasne, że to manekiny. Nie takie zwyczajne – poruszają się i w dodatku mówią ludzkim głosem. Postaci różnią się nie tylko wyglądem, lecz także sposobem zachowania. Wyrażają radość z nadejścia tego jednego dnia w roku, kiedy mogą się zabawić, urządzając bal.

fot. Katarzyna Kural-Sadowska

27 kwietnia tego roku na deskach warszawskiego Och-Teatru pojawił się Bal manekinów w reżyserii Jerzego Stuhra. Odtwórcą głównej roli w tej grotesce autorstwa Brunona Jasieńskiego jest Maciej Stuhr, otoczony przez młodych, zdolnych aktorów. Sztuka w przekładzie Anatola Sterna była już wielokrotnie wystawiana, między innymi w 1974 r. w Teatrze Ateneum, w reżyserii Janusza Warmińskiego.

Manekiny poruszają się w niezgrabny sposób; większość z nich musiała przed balem skompletować swoje ciała, doczepiając brakujące kończyny. Postaci o nienaturalnej mimice porozumiewają się co prawda za pomocą ludzkiego języka, rozciągają jednak głoski sprawiając, że słowa stają się mniej zrozumiałe. Szybko staje się jasne, że manekiny posiadają własną psychikę, schematy zachowań i kaprysy. Wyrażają swoją fascynację światem ludzi, jeden z nich zaś tak bardzo chce ich poznać, że postanawia uciec z domu mody i dołączyć do przyjęcia, podszywając się pod posła Paula Ribandela, lidera robotniczej partii socjaldemokratycznej.

Głównym zamysłem sztuki jest odwrócenie perspektywy i ukazanie świata ludzi z punktu widzenia manekinów. Świat tych pierwszych okazuje się nieczysty i pełen obłudy. Właściciele dwóch konkurencyjnych fabryk, panowie Arnaux i Levasin, usiłują przekupić posła Ribandela. Obaj mężczyźni korzystają ze wsparcia kobiet, których głównym zdaniem staje się uwiedzenie niczego nieświadomego manekina. To właśnie ta rzekomo pozbawiona uczuć postać z tworzywa sztucznego obnaża wszelkie ludzkie słabości. Jego niewinność i nieświadomość zła obecnego u ludzi są podłożem do ukazania zepsucia ich świata. Z drugiej strony ludzkie zakłamanie podbudowują tworzące unikalny klimat oświetlenie i muzyka. Są to niewątpliwie mocne strony tego spektaklu, tak jak starannie dobrane kostiumy. Publiczność sprawia wrażenie zaproszonej na bal, a to dzięki układowi sceny; aktorzy są otoczeni przez widzów i nie grają w jednym konkretnym kierunku.

W sztuce zarysowuje się wyraźny kontrast między światem manekinów i ludzi. Te pierwsze cechuje otwartość na nowe doświadczenia, radość z wyzwolenia się z codziennej rutyny i poczucie bycia częścią wspólnoty. Ludzie to z kolei egoistyczne kreatury, szukające okazji do osłabienia czyjejś pozycji i zdobycia większych wpływów. Starają się osiągnąć cel wszystkimi dostępnymi środkami. Ten kontrast tylko uwydatnia ich negatywną ocenę. Każda okazja jest przez reżysera wykorzystywana do ukazania ludzkiej dwulicowości, ohydy kłamstwa, w którym się taplają, ulotności nic nieznaczących relacji, zawieranych jedynie dla własnego interesu. Być może niektórzy uznają to za przesadę; w końcu świat nie jest czarno-biały i także u ludzi możliwe jest odnalezienie pozytywów.

Nim jeszcze dobiegnie końca przerwa w przedstawieniu, aktorzy zajmują już pozycje, wczuwając się jednocześnie w atmosferę najbliższej sceny. Widzowie w pośpiechu zajmują miejsca, niektórzy wyraźnie podenerwowani faktem, że spóźnili się na drugą część. Aktorzy zdają się być niczym sposobiąca się do skoku pantera; już w swojej roli, lecz jeszcze nie w ataku… Reżyser umiejętnie wciąga widzów w tę grę, sugerując im, że także zostali zaproszeni na przyjęcie. Tak więc wszystko, co się wydarzy, odnosić się będzie również do nich.

Spektakl staje się swoistym zwierciadłem, w którym wielu z nas może się przejrzeć i wyciągnąć pewne wnioski. Być może, przytłoczeni codziennością, nie zauważamy odczłowieczenia, w które popadamy. Czyżby nawet manekiny bywały bardziej ludzkie od nas? 

 

4/5

Bal Manekinów

reż. Jerzy Stuhr

Och-Teatr w Warszawie

Premiera: 27.04.2018

No votes yet.
Please wait...