Perfekcyjny dzień w Stambule

Stambuł jest jednym z najpiękniejszych miast, jakie można zobaczyć. Bogata historia i niepowtarzalny klimat sprawiają, że nie sposób jest się w nim nudzić, a atrakcji starczy na tygodnie zwiedzania. Niestety ile byśmy czasu nad Bosforem nie spędzili zawsze go będzie za mało i trzeba skupić się na najważniejszym

Perfekcyjny dzień zaczynamy od tureckiej kawy, najlepiej w okolicach Eminonü. Szczególnie warto zwracać uwagę na takie miejsca, gdzie na zewnątrz stoją takie śmieszne budki z kominami. Tam właśnie parzy się kawę na węglach, dzięki czemu proces przygotowania trwa na tyle długo, by aromat zdążył się uwolnić. Zdecydowanie warto.

Po takim wzmocnieniu mamy bardzo blisko do absolutnego MUST SEE w Stambule, czyli Hagia Sophii. Przewspaniałą świątynię po prostu trzeba zobaczyć i nawet dziś, po prawie 15 wiekach od wybudowania, nadal sprawia ogromne wrażenie i przytłacza swoim rozmachem.

Coś dla duszy

Jak są małe kolejki, to zaraz obok jest też Cisterna Bassilica. W czasach bizantyjskich służyła za zbiornik na wodę pitną dla mieszkańców na wypadek oblężenia. Dzisiaj zachwyca pięknem ponad setki malowniczo podświetlonych kolumn. Warto.

Hagia Sophia i Cisterna Bassilica z rana zajmują dość czasu, więc po ich obejrzeniu akurat powinna być pora, by się trochę posilić. W takim miejscu najlepiej skoczyć na porcję Sultanahmet Köfte u Tariha. Miejsce może nie wygląda zbyt ekskluzywnie, ale jak na samiutki środek dzielnicy turystycznej jest całkiem niedrogo, a samo köfte jest przepyszne. Warto popić je kubeczkiem ayranu, czyli tureckiego jogurtu zmieszanego z wodą i solą.

W tej okolicy można zobaczyć jeszcze Sultan Ahmet Camii, czyli Błękitny Meczet –największy z historycznych meczetów, choć niekoniecznie najpiękniejszy. Jest po drodze, więc nie zaszkodzi na chwilę do niego zajrzeć.

Kiedy już dwie najważniejsze świątynie w okolicy, czyli Hagia Sophia i Błękitny Meczet są zaliczone, dobrym pomysłem będzie usiąść na chwilę w znajdującym się dokładnie pomiędzy nimi parku, w tym z dużą fontanną. Najlepiej to zrobić w okolicach południowej modlitwy, czyli około godziny 13 lokalnego czasu. Wówczas muezzini nawołujący do modlitwy z minaretów wspomnianych świątyń zdają się ze sobą rozmawiać konkurując przy tym w tym, kto piękniej zaśpiewa. Bez wątpienia magiczna chwila.

Coś dla ciała

Kolejnym miejscem w Stambule, które koniecznie trzeba zaliczyć jest Kapalı Çarşı, znany lepiej jako Grand Baazar. W gąszczu uliczek, alejek i zaułków nie sposób się nie zgubić, a czasem może i uda się coś ciekawego kupić.

Robiąc zakupy w Stambule, warto pamiętać, że jeżeli produkt ma naklejoną cenę, to z reguły jest to cena ostateczna. W przeciwnym wypadku można się targować. Wówczas nigdy nie podajemy naszej propozycji ceny, tylko po prostu pozwalamy sprzedawcy spuszczać jego cenę. Ostateczną strategią negocjacyjną jest po prostu skierowanie się w kierunku wyjścia. Wówczas cena bibelotu zwykle spada z każdym naszym krokiem, a czasem nawet udaje się go kupić za jedną czwartą początkowej.

Z Grand Bazaaru jest blisko do meczetu Suleymaniye. Zaprojektował go sam wielki Mimar Sinan, największy architekt w historii Imperium Osmańskiego, a wspomniana świątynia uchodzi za jego najwspanialsze dzieło. Jest piękna. Dużą atrakcją jest możliwość porozmawiania z wolontariuszami w jej wnętrzu o samym meczecie, lub o islamie. Zawsze są to ciekawe rozmowy i zdecydowanie warto z tej opcji skorzystać.

Najwspanialszą cechą meczetu Suleymaniye jest jednak lokalizacja. Z tarasu przed nim rozciąga się cudowny widok na Bosfor i Złoty Róg. Legenda głosi, że Mimarowi Sinanowi to miejsce na świątynie wskazał anioł we śnie i chyba jest w tym ziarno prawdy, bo panorama jest nieziemska. Najlepiej podziwiać ją ze szklaneczką tureckiej herbaty na jednym z okolicznych dachów. Konkretne miejsce ciężko polecić, bo herbata w każdym jest średnia, ale i tak warto ją wypić, dla samych okoliczności.

Coś dla zmysłów

Kolejny punkt wycieczki czeka nas po krótki spacerze uliczką w dół do Złotego Rogu, w stronę przystani promowej

Potem schodzisz w dół do przystani promowej Eminonü. Tam warto zwiedzić Bazar Egipski, nazywanym też bazarem przypraw. Po remoncie dachu jest to miejsce urzekające swoim pięknem, ale nie to jest w nim najważniejsze. Spośród wszystkich zmysłów, którymi chłonie się to miejsce, najważniejszy jest węch. Baza Egipski pachnie tysiącem przypraw z całego świata i tylko dla samej tej woni warto odwiedzić Stambuł.

W okolicy jest tętniąca życiem dzielnica handlowa, gdzie można stosunkowo niedrogo zakupić pamiątki. W zasadzie jest to najlepsze do tego miejsce, gdzie dostaniemy właściwie wszystko, od tradycyjnych tureckich słodyczy, z lokum, baklavą i künefe na czele, poprzez kawę od Mehmeta Efendi, u którego z jakiegoś powodu zawsze są gigantyczne kolejki, aż po ceramikę i naczynia.

Nad Złotym Rogiem łatwo ulec pokusie spróbowania charakterystycznego dla tej części miasta przysmaku, jakim jest Balık Ekmek, czyli po prostu kanapka z rybą. Zaraz przy moście Galata można je kupić prosto z łodzi. Fajna atrakcja dla turystów, ale ryba tam kupiona jest relatywnie droga i nienajlepsza. Warto się pofatygować na drugą stronę mostu, do Karaköy, gdzie w okolicach Targu Rybnego sprzedawcy rozstawiają prowizoryczne ruszty wprost na ulicy. Właśnie od nich ryba smakuje najlepiej.

Coś na zbyt wiele energii

Jeśli wszystkie poprzednie atrakcje były zwiedzane sprawnie, to akurat w tej okolicy powinien nas zastać wieczór. Z tego miejsca mamy dwie możliwości spędzenia go, bardziej klubowy i bardziej pubowy.

By skorzystać z pierwszej opcji, kierujemy się w kierunku dzielnicy Taksim. Leniuszki mogą tam się dostać jedną z najstarszych linii metra na świecie, otwartą w 1875 r. i dalej równie historycznym tramwajem. Jeśli natomiast ktoś zdecyduje się odżałować te kilka lir i wybrać drogę na pieszo, zdecydowanie nie pożałuje.

Droga prowadzi w górę przez nieco artystyczną dzielnicę Galata. Można tu kupić sporo rękodzieła i wyroby ze skóry, szczególnie torby. Jak miniemy słynną Wieżę Galata, której nie da się pomylić z niczym innym, wiemy, że dobrze idziemy. Na tę bizantyjską basztę można wejść i obejrzeć z niej wspaniały widok, który choć jest piękny, to moim zdaniem nie warty swojej ceny i czasu spędzonego w kolejce.

Równie piękny widok, a w dużo przyjemniejszych okolicznościach, podziwiać możemy w jednej z knajp zlokalizowanych na dachach okolicznych budynków. W tym miejscu na szczególne wyróżnienie zasługuje Balkon, znajdujący się na szczycie hotelu Murat Crown. Jest troszkę drogo, ale warte swojej ceny, a piwo nadal kosztuje mniej niż wejściówka na Wieżę Galata.

W miarę rozwijania się nocy, warto iść wzdłuż ulicy Istiklal, za dnia najważniejszej ulicy handlowej odwiedzanej przez około 3 miliony osób dziennie. W nocy zamienia się natomiast w królestwo imprez z tysiącem barów, pubów, klubów, lokali z shishą (która w Turcji nazywa się „nargile”), czy też ordynarnych mordowni. Każdy znajdzie coś dla siebie. Trzeba jednak uważać na to, w jakim idziemy towarzystwie, bo jeśli jest wybitnie męskie to do większości miejsc ciężko będzie wejść. Turcy dbają o parytety w klubach. Panie za to nie będą miały żadnego problemu z wejściem gdziekolwiek.

Jeśli wybierzemy opcję imprezową, to warto choć na chwilę wejść do jednego z klubów w typowo tureckim stylu, z lokalną muzyką, stolikami rozstawionymi na środku parkietu i innymi atrakcjami, które wydadzą nam się dziwne. Przykładem takiego miejsca, do którego Turcy chodzą szczególnie chętnie jest Maymun Pera. Jak ktoś woli bardziej europejskie klimaty, to warto przejść się do jednego z lokali dla Erazmusów, wśród któryh przodują RitimEski Beyrut.

Imprezę zawsze kończymy na Placu Taksim, skąd przez całą dobrę odjeżdżają Dolmuşe, czyli niedrogie, żółte busiki, do każdej z dzielnic potężnego Stambułu. Zanim jednak wsiądziemy do jednego z nich, warto się na chwilę zatrzymać i skosztować czegoś, co nazywa się Kizilkayalar Hamburger. Jest to swojego rodzaju wyznacznik dobrej imprezy, absolutnie nie do przełknięcia dla osoby trzeźwej i najpyszniejsza rzecz na świecie dla pijanej, która do tego ratuje przed kacem.

Coś na chillout

Drugą opcją na spędzenie wieczoru jest bardziej pubowa w położonej po azjatyckiej stronie miasta dzielnicy Kadıköy. Z historycznego półwyspu najłatwiej jest się do niej dostać promem. Warto spróbować tego sposobu przemieszczania się po mieście choć raz, bo Stambuł oglądany od strony morza jest nieporównywalny z niczym innym. Do tego sam prom ma swój niepowtarzalny klimat, którego po prostu trzeba posmakować

W Kadıköy zaraz obok przystani promowej warto iść na kolację do lokalu, który nazywa się HD Iskender. Tam najlepiej zjeść, oczywiście, oczywiście Iskender Kebab. Nie jest to najlepszy lokal oferujący to danie w mieście, ale jest bardzo dobry, dość tani i świetnie zlokalizowany.

Po posiłku warto wejść między uliczki i rozkoszować się tamtejszym klimatem, bo jest cudowny i to niezależnie od pory dnia i nocy. Wieczorne życie jest szczególnie burzliwe, dzięki dziesiątkom pubów, jakie można w tej okolicy znaleźć. Moim ulubionym jest Thales, ale z pewnością w Kadıköy można znaleźć wiele innych, równie atrakcyjnych miejsc. Gdziekolwiek jednak nie pójdziemy, zawsze znajdziemy coś nowego, coś zaskakującego, niezwykłego i dziwnie magicznego zarazem. Taki właśnie jest Stambuł.

 

 

 

Inne miejsca warte polecenia w Stambule

Hush Moda Hostel — Dobre i tanie miejsce na nocleg. Świetna lokalizacja i niezapomniane śniadania na dachu

Beşiktaş — kolejna dzielnica z dobrymi pubami i knajpami. Przychodząc tutaj nie warto ubierać się na żółto-niebiesko. Najlepiej nosić koszulkę w czarno-białe pasy.

Piraye Kafe — świetne miejsce, by napić się tureckiej herbaty. Duży ogród i stoliki w cieniu drzew. Czego chcieć więcej?

Ortaköy — malownicza okolica położona nad samym brzegiem Bosforu. Ładnie wychodzi na zdjęciach.

Falochron Kadıköy — kamienny falochron nad samym brzegiem Morza Marmara. Miejsce odludne, mimo, że w samym centrum dzielnicy. Na kamieniach można wygodnie usiąść i napić się wina w plenerze z widokiem na płynące do Bosforu statki.

Bazylika św. Antoniego z Padwy  — neogotycki kościół katolicki położony przy samej ulicy Istiklal. Pamięta czasy, gdy najbardziej dziś zatłoczona ulica Stambułu była sercem europejskiej dzielnicy ambasad. Msze w języku polskim odprawiane są w każdą nie dzielę w dolnym kościele o godzinie 11:30

Wyspy Książęce (Adalar) — Malownicze wysepki na Morzu Marmara, gdzie można na chwilę odetchnąć od miejskiego zgiełku. Zamieszkałe są cztery. Osobiście odradzam podróż na największą i najbardziej znaną, Büyükadę, gdzie jest zawsze duży tłok. Równie ładnie jest na mniejszych wyspach, tylko bez tylu ludzi. Osobiście najbardziej lubię Heybeliadę. Dostać się do nich można promem z Kadıköy, lub Bostancı

 

Rating: 5.0. From 1 vote.
Please wait...