Gdzie te uprzedzenia z dawnych lat?

W zwycięskim spektaklu konkursu teatralnego towarzyszącego obchodom rocznicy Marca ’68 przenosimy się do świata, w którym 800. klient Żabki może wygrać spotkanie z Maryją, deportację do Izraela poprzedza jej próba w tramwaju, a metaforą seksu staje się proces kiszenia ogórków.

Autorka: Anna Gierman

fot. Maciek Jaźwiecki Muzeum POLIN

Dawid jedzie do Izraela to jeden z trzech spektakli, które zakwalifikowały się do finałowego etapu konkursu zorganizowanego przez Muzeum Żydów Polskich POLIN we współpracy z TR Warszawa. Teatralne współzawodnictwo stanowiło część bogatego programu edukacyjno-artystycznego Obcy w domu. Wokół Marca ’68. Prawdopodobnie jego najpopularniejszym komponentem była wystawa czasowa, którą do końca września można było zobaczyć w muzeum POLIN.

Spektakl nawiązuje do niej bezpośrednio, kiedy w jednej z pierwszych scen bohaterowie przechadzają się po kolejnych segmentach sali wystawowej (którą widzowie tym razem muszą sobie wyobrazić) i komentują znajdujące się w niej eksponaty i projekcje. Kradzież ubioru z gabloty w iście grażynowo-januszowym stylu jest płynnym przejściem do wprowadzenia widza w historię rodziny, wokół której rozegra się ten teatr absurdu.

Punktem wyjścia sztuki jest oczywiście marzec 1968 r. Normalna, dobra, polska rodzina (jak sami w którymś momencie określają się jej członkowie) okazuje się nie taka znowu typowa, bo wychowuje się w niej adoptowany chłopiec o żydowskich korzeniach. Pochodzenie Wojtka jest jednak trzymane przed nim, jak również przed całą resztą świata, w tajemnicy. Wydaje się on zupełnie normalnym, zdrowym chłopakiem, ale tylko do czasu. Kiedy na fali antysemickiej nagonki przybrani rodzice decydują się wyjawić mu prawdę i odprawić go do Izraela, niespodziewanie zyskuje on nie tylko żydowskość, lecz także… niepełnosprawność. Matka z ojcem ofiarowują mu (choć, żeby zachować precyzję, należałoby powiedzieć: wmuszają siłą) jarmułkę z doklejoną żydowską brodą oraz chałat. Udzielają również lekcji, jak powinien się teraz, jako Żyd, poruszać – bo przecież nie tak samo jak normalny człowiek.

Spektakl Jędrzeja Piaskowskiego (reżysera m.in. spektakli Wiera Gran w Teatrze Żydowskim i Puppenhaus. Kuracja w TR Warszawa) oraz Huberta Sulimy to zarazem owiana nieskrępowanym i dosadnym humorem satyra na narracje dotyczące Żydów, z jakimi można się spotkać obecnie, jak również groteskowa wariacja na temat dyskursów funkcjonujących w przeszłości. Mamy zatem i Marzec, i Holocaust, a nawet Królową Adelajdę – żonę Kazimierza Wielkiego, który w okresie swojego panowania nadawał Żydom wyjątkowe przywileje. Legenda głosi, że przyczyną jego sympatii do tej narodowości stał się romans z piękną Żydówką – Esterką.

Elementem spajającym odległe od siebie wydarzenia, poza samą kwestią żydowską, jest przyjęta przez twórców zasada prezentowania tych rozmaitych rzeczywistości. Z każdego momentu historii zostało wyciągnięte to, co się z nim stereotypowo kojarzy, następnie przełożone na scenę w groteskowej formie. Jak przystało na tego rodzaju konwencję, każda postać reprezentuje określony typ osobowości, którego cechy są wyolbrzymione. Na wyróżnienie zasługuje matka Wojtka-Dawida, którą przedstawia Sebastian Pawlak. Aktor odgrywa rolę kobiety, ale kreowana przez niego na scenie postać zdradza świadomość bycia graną przez osobę płci przeciwnej. Stąd większa część wykonywanych przez niego gestów jest charakterystyczna dla kobiet, wkrada się jednak między nie mowa ciała typowa dla mężczyzn. Widzowi przez cały czas przypomina się o umowności tego, co widzi.

Właściwie rola każdego z aktorów jest podwójna, co pozwala na opatrzenie spektaklu autoironicznym komentarzem przez samych twórców. W którymś momencie grana przez Jana Dravnela postać w przebłysku samoświadomości z pogardą mówi o fakcie wcielania się w niepełnosprawnego Żyda.

Chociaż bezwstydny humor rzeczywiście bawi swoją bezpośredniością, a zarazem lekkością, z jaką jest podawany, to wyśmiewając stereotypy występujące w zbiorowej świadomości, spektakl zdaje się potwierdzać, że to jedyne funkcjonujące wobec żydowskości dyskursy. Wyciąga z wielowiekowej historii Żydów na terenach Polski elementy, które razem składają się na karykaturalny obraz stosunku Polaków do wyznawców judaizmu.

W finałowej scenie dochodzi do pojednania obu nacji. Od teraz Żydzi i Polacy to najlepsi przyjaciele. Gdzie się podziały uprzedzenia z dawnych lat?podśpiewuje ironicznie matka Wojtka-Dawida pod koniec spektaklu. Po takim obrazie, jaki otrzymaliśmy, domknięty na scenie etap polsko-żydowskich stosunków rzeczywiście nie wydaje się wart sentymentu.

 

Dawid jedzie do Izraela
reżyseria: Jędrzej Piaskowski
dramaturgia: Hubert Sulima
premiera: 8 września 2018
Muzeum POLIN, TR Warszawa

No votes yet.
Please wait...