Pewne jutro

Dzisiaj w kraju nie wydarzyło się nic odbiegającego od normy. Urodziło się 1141 osób, zmarło – 1043, czyli średnia z ostatnich miesięcy. A teraz informacje ze świata…

…tak mógłby zaczynać się każdy dziennik telewizyjny w Społeczeństwie Obiektywizmu. W rzeczywistości to szeroko pojęte tragedie najbardziej przyciągają uwagę statystycznego Kowalskiego. Przez miliony lat mózg człowieka nauczył się wyjątkowej czujności w chwilach niebezpieczeństwa – stąd to bezczelne  zainteresowanie tematami wojen, katastrof i zamachów. Oczywiście krótka przyjemność z kontaktu z tego typu treściami prawdopodobnie nie zaszkodzi. Problem pojawia się, kiedy przez ich pryzmat zaczynamy postrzegać cały świat.

Przed paranoją może nas uchronić statystyka – bezstronny obserwator rzeczywistości – oraz umiejętność postrzegania procesów zarówno w szerszym kontekście, jak i w długim okresie. Przeanalizujmy więc flagowe doniesienia medialne tą metodą.

  1. a) Strzelanina w Teksasie, 26 zabitych

Zdarzenie na pewno szokujące – pamiętajmy jednak, że przemoc jest naturalnym towarzyszem człowieka od zarania dziejów i niemożliwym zdaje się jej całkowite wyplenienie. Powyższy incydent staje się w rzeczywistości nic nieznaczącą anomalią, jeśli zestawimy go z inną daną: dziennie na świecie umiera ok. 150 tys. osób (a rodzi się ponad dwa razy tyle).

  1. b) Zamach w Barcelonie, śmierć poniosło 14 osób

Nie jest to niestety nic nowego – w samej Europie w niektórych dekadach XX w.. terroryzm zbierał większe żniwo (choćby ETA i IRA w latach 70.). Obrazu niech dopełni fakt, że wbrew pozorom 80 proc. ofiar współczesnych zamachów to muzułmanie (wydarzenia na Bliskim Wschodzie), a w samej Europie dżihadyści są odpowiedzialni za stosunkowo niewielki odsetek ataków (9 proc. w 2016 r.). Zresztą te informacje nie są kluczowe, jeśli prawdopodobieństwo zgonu z rąk terrorystów wynosi 1 do 1866 – czyli dokładnie 10 razy mniej niż groźba śmierci przez otyłość (sic).

  1. c) Katastrofa w Fukushimie. Rządy kolejnych państw rezygnują z ryzykownych technologii

Z wybuchami elektrowni jądrowych jest jak z katastrofami samolotów. Zdarzają się relatywnie (bardzo) rzadko, ale to właśnie one lądują na paskach informacyjnych. Nie ma bezpieczniejszego środka transportu niż samolot (prawdopodobieństwo zgonu to „porażające” 1 do 29 400 000), a współcześnie jedyna poważna awaria elektrowni zdarzyła się w Fukushimie w 2011 r. Mimo że na dłuższą metę jest to najbardziej efektywna metoda pozyskiwania energii, społeczeństwa wciąż się jej boją. Nic dziwnego, jeśli w mediach częściej wspomina się o „pradawnym” Czarnobylu niż o sukcesach produkcyjnych nowoczesnych zakładów.

Tymczasem większość globalnych mierników wskazuje, że żyjemy w najlepszym okresie ludzkości. Wystarczy powiedzieć, że od 1990 r. liczba osób w skrajnym ubóstwie spadła z 2 mld do 836 mln, odsetek ludzi niedożywionych – z 23 proc. do 11 proc., a analfabetów – z 17 proc. do 9 proc. Nie najgorzej jak na trzydzieści lat. Po raz pierwszy więcej osób umiera z powodu nadwagi niż niedożywienia, więcej ze starości niż z chorób zakaźnych. Oczywiście świat wciąż zmaga się z niezliczonymi tragediami i problemami, o których należy dyskutować i którym należy się przeciwstawiać. Niemniej w tym kontekście wbrew zapewnieniom przyczynkarskiego dziennikarstwa raczej nie żyjemy w ciekawych czasach.

W rankingu „Pewne jutro” to właśnie my bylibyśmy w czołówce. Największą tragedią wielu z nas jest groźba niezdanej (o ironio!) statystyki. Kończymy najlepsze uczelnie, znamy kultury i języki, zdobywamy certyfikaty i szczyty – taki start siłą inercji zapewnia wymarzone wysokie zarobki i dobrą pozycję społeczną. Dlatego możemy spokojnie napić się kawy i uśmiechnąć… choćby do kamery na najbliższym rogu ulicy.

Największe zagrożenia to właśnie te, których na co dzień nie dostrzegamy.

Za metaforę niech posłuży cichy polski morderca – smog – powodujący przedwczesny zgon ok. 40 tys. osób rocznie (czyli ponad 10 proc. populacji). Czy dwa lata temu ktoś nas przed nim ostrzegał? W większości państw rośnie współczynnik Gini, świadczący o zwiększającym się rozwarstwieniu społecznym. Kryzys demograficzny i przemiany kulturowe nasilają konflikt między pokoleniami i płciami. Wielkimi krokami nadchodzi epoka sztucznej inteligencji; – czy jesteśmy na to przygotowani? Spędzamy nad smartfonami średnio od 5 do 7 godzin dziennie – możemy przecież w mgnieniu oka wyszukać w nich odpowiedzi na niemal wszystkie pytania. Obawiam się jednak, że umykają nam te najważniejsze.

Rating: 5.0. From 2 votes.
Please wait...