Ziemniaki

Tak wyglądałaby Ziemia, gdyby wyparowała z niej cała woda… Zafrapowany klikam w nagłówek na jednym z kolorowych portali, a z ekranu spogląda na mnie silnie zdeformowany, wyschnięty ziemniak. Ciekawe! – myślę – i scrolluję dalej.

Zapewne podobny wyraz twarzy mieli gapie, gdy palono pierwszą czarownicę na rynku XVI-wiecznej Navarry. Renesans był wtedy mrzonką dla elit, metoda naukowa była w powijakach, a wszelkie wątpliwości relatywizmu i manichejskiego rozróżnienia między dobrem a złem rozwiązywała wiara. Sama w sobie była bardzo komfortowym układem: wyznaczała jeden, niepodważalny cel życia i kodeks postępowania oraz gwarantowała wspólnotę, ponadczasową sprawiedliwość i wyjątkowość każdego człowieka (vide dowolna religia teocentryczna). Być może te czynniki stanowią o współczesnym fenomenie duchowości, jednej z głównych sił napędowych naszej cywilizacji – mimo kryzysu wiary w zachodnich społeczeństwach i postępu nauki, która stopniowo podważa jej dogmaty. O obrotach sfer niebieskich zakwestionowało antropocentryzm (Ziemia – dom człowieka – przestała być centrum Wszechświata), teoria Darwina ukazała naszą zwierzęcość (nie pochodzimy bezpośrednio od Boga), a Teoria Wielkiego Wybuchu przesunęła w nas wyobrażenie skali przestrzeni i czasu (religijne wersje stworzenia świata odsunięto na margines metaforyczności). Ten alternatywny scenariusz, w którym jestem tylko obdarzoną świadomością zbitką tkanek, mój kodeks moralny to umowa społeczna, a po śmierci nie czeka mnie nic, może wydać się nader przerażający.

Religie objawione ułatwiają człowiekowi codzienne życie i w pewien sposób stabilizują moralnie współczesny świat, więc ich obecność wydaje się potrzebna. Pytaniem jest natomiast, skąd się bierze i na co komu wiara w teorie spiskowe? Weźmy na warsztat tzw. płaskoziemców, uważających, że Ziemia ma kształt talerza otoczonego lodowym pierścieniem Antarktydy, rzecz jasna strzeżonym przez „złe mocarstwa”. Opierają oni swoją wiarę na setkach obejrzanych na YouTube’ie filmików, skonstruowanych na półprawdach i wątpliwej metodzie naukowej. Nie uczymy się świata tak jak kiedyś – bezpośrednio od naszych rodziców czy wychowawców – ale poprzez masowe media alarmuje Krzysztof Polak, semiotyk, w artykule Apetyt na Ideologię. Wyznawcy hipotez spiskowych (w nauce „hipoteza” – zdanie do potwierdzenia, „teoria” – zdanie potwierdzone) są w nich podtrzymywani przez filtry algorytmiczne Google, które w oparciu o pliki cookies serwują im treści zbieżne z ich przekonaniami. Płaskoziemcy, zgodnie z naturalną dla ludzi potrzebą przynależności do grupy, tworzą wokół siebie filtrujące bańki, cementujące ich w większe społeczności na szańcach forów internetowych i grup facebookowych – gdzie nie ma już miejsca na ,,kuloziemskie myślozbrodnie”.

Większość zwolenników płaskiej Ziemi zdaje się pochodzić z biedniejszych klas społecznych, co może skutkować zarówno brakiem wypracowanego warsztatu weryfikacyjnego, jak i niższym poziomem satysfakcji życiowej. Żyzny grunt pod wiarę – zwłaszcza w teorie spiskowe. W końcu zapewniają one istotny cel w życiu, wspólnotę wyznawców i poczucie wyjątkowości, a wszelkie niepowodzenia można zrzucić na karb Systemu, złych Mocarstw i Układów (czy nie brzmi to nam, Polakom, znajomo?). Po okresie silnej dominacji postmodernistycznej [inaczej: relatywistycznej –- przyp. autor] wizji świata trwa poszukiwanie zasad, wartości, które byłyby trwałe i na nowo wyznaczały reguły naszego życia – ocenia Krzysztof Polak. Zainteresowanie teoriami spiskowymi może też być częścią większego trendu poszukiwania nowej duchowości we współczesnym, nieco zabieganym i zlaicyzowanym społeczeństwie. Na popularności zyskują przecież także niektóre dalekowschodnie obrzędy czy przypadkowo odkopane tradycje pogańskie. Przy codziennej prozie życia wiarygodność i spójność wiary zdaje się schodzić na dalszy plan.

Możemy oczywiście śmiać się z płaskoziemców, altmedowców, populistów, iluminatów czy antyszczepionkowcówdopóki nie uświadomimy sobie, że są to miliony zagubionych ludzi na całym świecie – a może i nasi najlepsi koledzy ze szkolnej ławki.

 

Marcin Czarnecki

Maglowicz, b. Prezes Zarządu S.A. MagPress, konstruktywista. W wolnym czasie usuwa swoje stare posty na FB, odgrzewa słoiki i zlicza rymy w piosenkach hiphopowych.

Rating: 5.0. From 1 vote.
Please wait...