Morskie logotypy

Nowy Rok to okres zmian, które z założenia powinny być tymi „na lepsze”. W przypadku wprowadzonej z dnia na dzień nowej identyfikacji wizualnej SGH nie jest to jednak tak oczywiste.

Początek 2019 r. zaskoczył wielu studentów. Na oficjalnym fanpage’u uczelni pojawiło się nowe logo instytucji, które zastąpiło dotychczasowy, wszystkim znany statek. Podstawą nowej identyfikacji stały się jedynie trzy litery: “S”, “G” i “H”. Jednak to nie uproszczona forma stanowiła największe zastrzeżenie oburzonych studentów, a sposób jej wprowadzenia. Znaczną część środowiska akademickiego oburzył brak jakichkolwiek konsultacji, które poprzedzałyby zmiane. Nowy kolor dopełnił tylko czarę goryczy – oto zielona barwa, którą utożsamiano z wizerunkiem instytucji została zastąpiona kolorem na pograniczu zieleni i niebieskiego.

Tradycyjna nowoczesność

Nową księgę znaku SGH przygotowało studio KOTBURY, autorzy m.in. logotypu Akademii Leona Koźmińskiego czy Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Jak można wyczytać na stronie studia: „Podstawowym założeniem projektowym przy tworzeniu systemu identyfikacji wizualnej dla najważniejszej polskiej uczelni ekonomicznej było dla nas stworzenie mocnego i prostego języka komunikacji graficznej, który byłby w stanie zaspokoić niezwykle złożone i różnorodne potrzeby Uczelni. […] Bazą graficzną dla wszystkich zadań miało być logo, jednocześnie nawiązujące do tradycji oraz sięgające w przyszłość”.

Za aspekt “tradycji” miało służyć nawiązanie do starej pieczęci SGH z okresu międzywojennego, za przejaw nowoczesności – przykładowo „oszukanie” litery„H” w herbie ze statkiem. Już nie jest ona bowiem prosta, a lekko zwężona ku dołowi, co rzekomo ma lepiej się prezentować przy ułożeniu napisu w okręgu i być tym samym przejawem dopasowania do nowoczesnych technologii. Największym zaskoczeniem okazała się zmiana przeznaczenia charakterystycznego statku – nie będzie on już pełnił funkcji logotypu, a stanie się jedynie herbem używanym przez najwyższe władze uczelni w oficjalnych sytuacjach. Do codziennej komunikacji posłuży natomiast logo oparte na skrócie nazwy.

Burza w Internecie

Tuż po dotarciu informacji o nowej identyfikacji do szerszej społeczności akademickiej, zaczęły pojawiać się – w większości negatywne – opinie na temat zmiany. Nowej identyfikacji zarzucano m.in. podobieństwo do logotypu Siemensa czy Banku BGŻ. Sam proces komunikowania zmiany także był powodem żartów. Na fanpage’u uczelni nowe logo pojawiało się i znikało, krążyły także dwie wersje herbu – statek z banderą i bez bandery. W reakcji na absurdalny jak na szkołę wyższą przebieg wydarzeń szybko powstało wydarzenie o nazwie „W 2019 roku zaprojektuję nowe logo SGH”. Pojawiły się również komentarze sugerujące, że studenci za 500 zł na projekt studencki z pewnością zaproponowaliby kilka lepszych wersji. Internet stał się także miejscem wyrażania wątpliwości co do kwestii związanych z nowymi barwami SGH – pytano między innymi jak będzie wyglądała sprawa uczelnianych bluz czy co wspólnego ma nowa identyfikacja z duchem pionierstwa, które powinna reprezentować najlepsza uczelnia ekonomiczna w kraju.

Wyjaśnijmy sobie

Prawdopodobnie w odpowiedzi na zdecydowanie negatywny odbiór nowej identyfikacji SGH zorganizowała spotkanie z twórcami nowej identyfikacji wizualnej. I tutaj nie obyło się bez wątpliwości co do kwestii organizacyjnych – konsultacje ogłoszono na niespełna dzień przed, a wyznaczona pora w środku dnia (14:00) nie sprzyjała wysokiej frekwencji. Spotkanie rozpoczął Rzecznik Prasowy SGH, Piotr Karwowski, który tłumaczył, że identyfikacja wizualna SGH do tej pory praktycznie nie istniała, a jedynymi jej elementami były znak i wizytówka. Celem zmiany identyfikacji było zatem stworzenie języka wizualnego przemawiającego zarówno do studenta przywiązanego do tożsamości uczelni, kojarzącego kogę (statek w logo) jak i dla osoby z zewnątrz. Rzecznik podkreślił również problem trudnej skalowalności dotychczasowego loga SGH.

Reprezentujący KOTBURY tłumaczyli, że podczas projektowania logo graficy próbowali odwzorować motyw z dotychczas używanego sztandaru, ale przede wszystkim z pieczęci SGH. Jeśli zaś chodzi o zmianę koloru, według specjalistów była ona celowa z uwagi na bliskie podobieństwo do kolorystyki używanej przez SGGW.

Z dość gwałtowną reakcją spotkało się stwierdzenie, że dla studentów SGH podstawowym elementem jest motyw piramidy, który został wkomponowany w kolorze limonkowym w proponowane materiały marketingowe uczelni. Jakie badanie dowiodło o tej preferencji – nie wiadomo. Na stronie KOTBURY widnieje jedynie enigmatyczna informacja o “wewnętrznym badaniu socjologicznym”.

 

 

Brak konsultacji

Najpoważniejszym zarzutem okazał się brak skonsultowania decyzji w sprawie wprowadzenia nowej identyfikacji z szerszym gronem społeczności akademickiej. Na projekt logo nie ogłoszono konkursu, a ze słów Rzecznika wynika… że przygotowanie nowego logo nie jest kwestią plebiscytu i głosowania. Umieszczenia takiego zapytania na przykładowo mediach społecznościowych byłoby zatem złym pomysłem.

Sprawa się komplikuje w przypadku “konsultacji projektu” podczas posiedzenia Senatu SGH 19.12, na którym rzekomo nowy logotyp został zaprezentowany wszystkim grupom w nim reprezentowanym – w tym senatorom studenckim. Nie została tam jednak – jak wynika z informacji do których dotarł MAGIEL – sprecyzowana data jej wprowadzenia, a podano jedynie informację o dalszym procedowaniu prac nad projektem nowej identyfikacji. Ze słów Rzecznika wynika, że jako zgodę Samorządu na wprowadzenie zmiany można przyjąć “brak wyrażonych zastrzeżeń”.

Identyfikacja wizualna została zaprezentowana Senatowi podczas omawiania „spraw rożnych” na samym końcu posiedzenia. Oznacza to, że nie było o tym informacji w porządku obrad, a projekt nie został wcześniej przesłany drogą mailowa. Podczas prezentacji na sali pojawiło się poruszenie zarówno wśród studentów, jak i kadry akademickiej. Z sali padły pytania o kolor oraz obecność kogi. Senat dowiedział się, że rzutnik zniekształcił kolor, a koga pozostaje. Całość trwała około 10 minut. Poinformowano, że identyfikacja będzie stopniowo wprowadzana i proces ten potrwa pół roku. – komentują senatorowie studenccy w zbiorczym oświadczeniu.

Najbardziej absurdalne tłumaczenie odpowiedzi na pytanie o kolor bluz SGH i dopasowanie ich do nowej kolorystyki. Otóż, zdaniem Rzecznika, ich zmiana nie jest konieczna, gdyż kolor zielony ma szerokie spektrum odcieni, a obecnie używane bluzy i tak nie pokrywały się w pełni z do tej pory wykorzystywanymi barwami uczelni. Co więcej, Rzecznik Karwowski zauważył, że kolor morski mógłby nie wyglądać najciekawiej na bluzach – także dlatego, że ciężko dokładnie odwzorować kolor na różnych nośnikach. Wybór takiej “trudnej” barwy wydaje się kłócić z ideą spójnej, pasującej do wszystkiego identyfikacji wizualnej. Uczelnia nie będzie również póki co wymieniać roll-upów i wizytówek – nowe materiały z dopasowaną kolorystyką zostaną zakupione dopiero wtedy, gdy stare się zużyją. Nie wyjaśniono też, co stanie się z flagami powiewającymi przed budynkiem głównym.

Kosztowna kradzież

Zmiana koloru została wytłumaczona przez projektantów jako “chęcią uczynienia z barw uczelni czegoś kojarzącego się z biznesem, a nie trawą” . Podczas spotkania głos zabrał także Grzegorz Augustyniak – zastępca dyrektora CPM – który podsumował działania władz uczelni jako kradzież symbolu nawiązującego do historii SGH i przesunięcie go do władzy rektorskiej. Jego zdaniem mamy dłuższą tradycję niż uczelnie biznesowe, do których próbujemy się porównywać. Z sali padło również zastrzeżenie odnośnie używania statku (teraz już herbu) w celach innych niż te sprecyzowane w księdze znaku – czyli w okolicznościach prestiżowych, związanych z władzą rektorską.

Ostatnie pytanie, podczas spotkania podnosiło kwestię kosztu całej usługi. A był on niemały, bo trzy wystawione przez firmę KOTBURY faktury opiewały w sumie na kwotę 14 760 zł brutto. Pierwsza faktura dotyczyła dwóch szkiców projektu, druga prac nad identyfikacją, a trzecia ostatecznej księgi znaku.

Eksperckim okiem

Nad nową identyfikacją wizualną ubolewali nie tylko zaskoczeni nagłością zmian studenci i niektórzy pracownicy uczelni. Zdaniem portalu brandingmonitor.pl “Redukując go [logo przyp. red] do tak prostej konstrukcji szkoła niepotrzebnie pozbywa się wartościowego symbolu, zastępując go nijakim skrótem, który słusznie przez niektórych został już oceniony jako „jeden z wielu”. Trudno się nie zgodzić z tymi słowami. Minimalizm, jaki prawdopodobnie był zamysłem twórców, pozbawił uczelnię charakterystycznego symbolu na rzecz nijakiego, niewyróżniającego się znaku.

Rating: 4.8. From 17 votes.
Please wait...