Czytelnicy też się chcą trochę zabawić

Adriannie Michalewskiej i Izabeli Szolc udało się wypuścić na rynek ich drugie wspólne dzieło Nie takie całkiem dorosłe, które jest kontynuacją historii z powieści Dziewczyny chcą się zabawić. Akcja skupia się wokół czterech młodych dziewczyn – Izabeli, Amelii, Moniki i Pauli, które po wspólnie spędzonym dzieciństwie stają przed dorosłością.

Opisana historia nie jest ani odkrywcza, ani zaskakująca. Autorki opisały zwyczajne życie, czterech młodych kobiet, które dosyć nieudolnie radzą sobie z własnym losem. Żadna z nich nie jest do końca szczęśliwa (bo jakże tak można?). Wykreowane postaci, ich bierność w podejmowaniu ważnych decyzji czy to jaki wpływ na ich wybory mają osoby trzecie przez całą książkę trochę irytuje. Tak jakby każda młoda kobieta wchodząca w dorosłe życie nie potrafiła nic innego, jak tylko potulnie dać się sobą sterować.

Narracja została poprowadzona dwubiegunowo, im dalej się czyta, tym bardziej czuć i widać, że książka była pisana przez dwie autorki. Proste opisy i dialogi, mało złożone, cechujące się nieco „podstawówkowym” stylem zdania kontrastują z tymi pełniejszymi, nie zawsze oczywistymi, cechującymi się dobrymi metaforami i porównaniami. Na tle historii czterech dziewczyn wyróżnia się Amelia, zarówno jej losy jak i kreacja postaci zdaje się  pełniejsza, zawiera pewną głębię. Poświęcone jej rozdziały są bardziej artystyczne, trochę enigmatyczne, skłaniają do czytania między wierszami. Bohaterka nie jest jednowymiarowa, ma przeszłość, która na nią wpływa – nawet imię ma znaczenie w jej życiu, kładzie na jej egzystencję cień ironii. Wisienką na torcie jest wplatanie opowieści o Strzemińskim i jego żonie – Katarzynie Kobro. To kawał dobrej pisarskiej roboty, za którą chce się chwalić, główny powód dla którego warto sięgnąć po tę powieść.

Można usprawiedliwiać rozbieżność w stylu pisania różnicą doświadczeń obu autorek. Jest to dopiero druga książka Michalewskiej, która ma szansę przynieść jej jakiś rozgłos. Szolc ma za sobą kilka powieści. Martwy punktCichy zabójca zostały wydane przez Prospero Verlag zyskując uznanie niemieckich krytyków i czytelników. Książka Żona rzeźnika była nawet nominowana do Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus.

Jeśli się nieco zagłębić w całość książki – jest lepiej. Forma powieści jest zadowalająca i przyjemna. Niełatwo jest poprowadzić cztery równoległe historie, które tylko w niektórych momentach się przecinają, jednocześnie nie wytrącając czytelnika z rytmu. Samo zakończenie zostało zgrabnie spięte wydarzeniem, które sprawiło, że wszystkie przyjaciółki znowu mogły się spotkać i porównać swoje odmienne losy.

Mocnym plusem powieści jest tło wydarzeń. Mamy do czynienia z Łodzią w końcówce lat 90. ubiegłego wieku. Podupadającym imperium przemysłowym, które nieustannie się zmienia. Nagle nie trzeba stać w kolejce po mięso, w sklepach można kupić mandarynki i banany, jednak miasto wciąż pozostaje szare i brudne, a w dodatku się wyludnia. Coraz trudniej o pracę, a ludzie wciąż żyją w wielkich blokach z jedną wspólną toaletą. Szkoda, że autorki nie wyeksponowały zachodzących zmian – ekonomicznych, politycznych czy społecznych. Rys ten nadałaby całości  walorów kulturowo-historycznych.

Pewne przedstawione wątki  poruszają, jednak należą raczej do rzadkości. Mimo całej beznadziejności losów bohaterów (i to nie tylko czterech głównych kobiet), nieczęsto mamy ochotę im współczuć. Są oni po prostu nijacy – pozbawieni mocno zarysowanych pragnień czy złożoności charakterów. Historie jakich wiele, znane z doświadczeń rodziny czy przyjaciół. Czy ktoś chciałby jeszcze o tym czytać?

Ocena: 3/5
Nie takie całkiem dorosłe
Adrianna Michalewska, Izabela Szolc
Muza
Premiera: 17 października 2018

No votes yet.
Please wait...