Miłość jest w koszu

Na wpół zniszczony obraz Banksy’ego przyciągnął niezwykłą uwagę mediów masowych. Warto zastanowić się, co właściwie stanowi o tak wielkiej popularności tego dzieła.

Tekst: Hanna Sokolska

Koniec strachu to z pewnością jeden z filmów, które wywarły na mnie największe wrażenie w trakcie tegorocznego festiwalu Nowe Horyzonty. Jest to dokument opowiadający o losach Who’s Afraid of Red, Yellow and Blue? III B. Newmana. Obraz ten, namalowany w 1967 r., znajduje się w galerii honorowej amsterdamskiego Stedelijk Museum. W 1986 r. został brutalnie zaatakowany nożem przez człowieka, który już wcześniej domagał się od muzeum ściągnięcia dzieła – twierdził, że stanowi ono obrazę tego, co uważał za prawdziwą sztukę. Po zniszczeniu i długotrwałej renowacji obraz tylko zyskał na wartości. Jego dzieje być może wskazują na jedną z kluczowych cech sztuki współczesnej – zdolność do prowokowania i wywoływania skrajnych emocji. Właśnie ta historia przyszła mi na myśl, gdy pierwszy raz zobaczyłam na wpół zniszczony obraz Banksy’ego.

B. Newman, Who’s Afraid of Red, Yellow and Blue? III

Banksy jest artystą niewymagającym przedstawiania, jego dzieła powszechnie funkcjonują w kulturze masowej. Wystawiona na aukcji w Sotheby’s Dziewczynka z balonikiem, której pierwsza wersja pojawiła się na moście Waterloo w Londynie w 2004 r., jest zdecydowanie jednym z najpopularniejszych. Zaskakujące okazało się to, że tuż po sprzedaży za ponad milion funtów obraz dokonał autodestrukcji poprzez zamontowaną w ramie niszczarkę i tym samym zyskał szacowany drugi milion na wartości. Banksy przyznał się do przeprowadzenia tej operacji, a obraz został przemianowany na Miłość jest w koszu. Oczywiście jest to dobre miejsce do zastanowienia się, czy Miłość…Dziewczynka… to dwa osobne dzieła, czy jednak jedno, lecz znacząco zmienione.

Bez wątpienia fenomen Banksy’ego w sporej części opiera się na skrzętnie utrzymywanej tajemnicy co do jego tożsamości – nie jest jednak pierwszym ani ostatnim artystą obecnym w kulturze masowej, którego nikt właściwie nie widział. Podobnie jest z projektantem mody Martinem Margielą, Gorillaz czy francuskim artystą muru i bohaterem wartego uwagi filmu dokumentalnego Twarze, plaże – JR.

Drugim, istotnym dla jego popularności aspektem jest przystępność przypisywanych mu prac – są to wszak zazwyczaj murale, w dodatku powielające kalki istniejące już w kulturze masowej. Zaangażowane społecznie, ale bez przesady, w sposób raczej niekontrowersyjny dla zdecydowanej większości tzw. zachodniego społeczeństwa. Czasami zastanawiam się, czy dzieła Banksy’ego właściwie nie podpadają pod zaproponowaną przez Hermanna Brocha (i mi bliską) definicję kiczu – sztukę wybierającą najprostsze tematy, nieoferującą właściwie żadnej treści, ale efektowną. Rzecz jasna, to wcale nie oznacza, że to, co tworzy Banksy, nie zasługuje na miano sztuki.

Wreszcie trzecim i być może najistotniejszym elementem fenomenu Banksy’ego jest jego niesamowita zdolność zaskakiwania, swego rodzaju dystans do siebie samego, swojej twórczości i rozumienie praw rządzących współczesnym rynkiem sztuki. Przykładem na to może być jego akcja z 2013 r., gdy przez jeden dzień sprzedawał w Central Parku swoje prace za 60$ – jedynie osiem zostało kupionych. Ludzie nie wierzyli w to, że obrazy były oryginalnymi dziełami artysty i moim zdaniem mogli mieć ku temu uzasadnione wątpliwości – koniec końców projekty Banksy’ego są łatwe do podrobienia i niezwykle popularne. Akcja jednak odbiła się dość szerokim echem, a szczęśliwi nabywcy zdobyli niepowtarzalną okazję do wzbogacenia się.

Niezależnie od tego, czy postrzegamy same dzieła Banksy’ego jako kicz czy prawdziwą, szczerą sztukę, nie możemy zaprzeczyć, że ich ogromną wartością są właśnie te trzy wymienione aspekty. Sama nigdy nie byłam fanką tego artysty, jednak muszę przyznać, że pomysł zniszczenia dzieła podczas aukcji – czy też raczej, jak podkreśla dom aukcyjny, stworzenia go na oczach wszystkich obecnych – jest nie tylko niezwykle nowatorski i efektowny, lecz także stanowi czysty akt twórczy, sztukę samą w sobie. To zdecydowanie odróżnia Miłość… od innych dzieł Banksy’ego i jego licznych naśladowców. O wartości sztuki współczesnej decyduje dla mnie przede wszystkim niezwykły pomysł, przebłysk niespotykanego wcześniej geniuszu. Nie kupiłabym Dziewczynki z balonikiem, ale Miłość jest w koszu jak najbardziej.

Rating: 5.0. From 3 votes.
Please wait...