Relikt czy przyszłość?

Głośnych, wymądrzających się na zajęciach studentów MISH-u spotkała chyba każda osoba z UW. Jednak z czym naprawdę wiąże się ten tryb studiowania, wie niewiele z nich.

Tekst: Hanna Sokolska

freepik.com

MISH, czyli Kolegium Międzyobszarowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych i Społecznych, utworzono w 1992 r. na podstawie projektu prof. Jerzego Axera z myślą o osobach obdarzonych niespokojnym umysłem, dociekliwych i refleksyjnych, a zarazem gotowych brać na siebie współodpowiedzialność za kształt i rytm swoich studiów. Rozwiązanie to miało umożliwić studentom równoległe podążanie kilkoma ścieżkami rozwoju. Od ponad ćwierć wieku przyciąga uczniów ponadprzeciętnie uzdolnionych, nierzadko laureatów konkursów przedmiotowych, którzy są gotowi na przejście dodatkowego etapu rekrutacji. Polega on na rozmowie z komisją złożoną z nauczycieli akademickich na wybrane przez kandydata tematy z zakresu nauk humanistycznych i społecznych.

MISH-owcem być

Prawdziwe trudności zaczynają się jednak dopiero po rozpoczęciu studiów. MISH jest programem trudnym i wymagającym, dlatego studentom oferuje się wiele możliwości uzyskania pomocy w realizacji wybranych kierunków. Wśród nich są udogodnienia ułatwiające fizyczne pogodzenie równoległego studiowania, takie jak możliwość ustalenia indywidualnych terminów zaliczeń czy samodzielnego ułożenia planu zajęć. Wszyscy studenci mają jednak obowiązek uczęszczania na przedmioty wspólne. Przykładem są zajęcia z historii filozofii starożytnej i średniowiecznej czy warsztaty ze społeczeństwa demokratycznego i aktywności obywatelskiej. Zostały one stworzone w celu wyedukowania świadomego, wszechstronnego absolwenta.

Rozwiązaniem mającym pomóc MISH-owcom w uporządkowaniu i usystematyzowaniu toku studiów jest wprowadzenie systemu tutoringu. Tutor jest opiekunem naukowym studenta, stojącym na straży jego postępów i realizacji programu. Pomaga w wyborze najciekawszych przedmiotów i ustaleniu semestralnego planu zajęć. Może on pełnić również funkcję przewodnika – wdrażać podopiecznego w świat nauki poprzez angażowanie go w różne projekty czy konferencje naukowe.

Student MISH-u może też ekwiwalentyzować przedmioty. W przypadku, gdy różne programy studiów oferują kursy obejmujące zbliżony zakres materiału, studentowi wystarczy zaliczenie jednego z nich. Warunkiem jest wybór zajęć o obszerniejszej tematyce. Przykładem jest logika. Ta oferowana dla filozofów jest obszerniejsza, więc jej zaliczenie zwalnia studenta z potrzeby realizowania logiki dla prawników.

Nie do końca równe traktowanie

Z MISH-em nie wiążą się jednak tylko udogodnienia. Pomimo ponad 25 lat działania Kolegium, studenci wciąż nie mają możliwości pełnego włączenia się w struktury wydziałów. MISH-owcy dołączają do zajęć organizowanych przez poszczególne jednostki na takich samych prawach, jak ,,zwykli” studenci. Teoretycznie mają identyczne uprawnienia do rejestracji, jednak w rzeczywistości niektóre wydziały (np. WPiA czy neolingwistyczny) nie pozwalają studentom MISH-u na zapisanie się na zajęcia za pośrednictwem USOS-a. Wymagają dopisania się na listę przez podania, co w zależności od polityki wydziałowej lub preferencji prowadzącego wygląda różnie. Nawet jeśli studenci MISH mają możliwość zapisania się na zajęcia przez USOS, często rodzi to inne komplikacje. Terminy rejestracji na różnych wydziałach nierzadko nakładają się na siebie, zdarza się też, że dana jednostka nie udostępnia rejestracji na równych warunkach dla „zwykłych studentów” i MISH-owców. Ci ostatni w swoich napiętych grafikach nie mogą pogodzić ze sobą niektórych zajęć, a w zamian dostają dostęp do grup zajęciowych tylko w ramach limitu wolnych miejsc. Bez priorytetyzacji studentów MISH-u problem ten nie jest możliwy do rozwiązania. Wprowadzenie jej wiązałoby się natomiast z przymuszaniem wydziałów do odmiennego odnoszenia się do studentów, co godziłoby w zasadę równego traktowania. Jest to utrudnienie, które trzeba zaakceptować w zamian za liczne przywileje związane ze studiowaniem na MISH-u.

Kolejną niedogodnością, z jaką stykają się studenci MISH-u, jest konieczność uzyskania specjalnej rekomendacji, która dopuszcza do uzyskania dyplomu w ramach niektórych jednostek. Zalicza się do nich Wydział Prawa i Administracji, ale dotyczy to również studentów różnych filologii czy lingwistyk. MISH-owcy muszą osiągać dobre wyniki naukowe, aby dostać pozwolenie na dalsze studiowanie w ramach wydziału. Wiąże się to z utworzeniem wyższych wymogów dla studentów obciążonych większym nakładem pracy. Poszczególne jednostki chcą dzięki temu uzyskać pewność, że studenci prezentują poziom wiedzy wystarczający na dalsze studiowanie łączonych kierunków.

Straszna buceria?

Niezmienna od lat pozostaje ogólnouniwersytecka opinia o samym Kolegium i jego studentach. W większości jest ona dość spolaryzowana. W zależności od wydziału czy wykładowcy może się znacząco różnić, jednak pewne jest, że większości osób MISH nie jest obojętny. Nauczyciele akademiccy zwykle przychylnie patrzą na zainteresowanie studentów MISH-u edukacją na prowadzonych kierunkach. Mają świadomość, że ich holistyczne podejście może wprowadzić do zajęć ciekawy punkt widzenia, a odmienne spojrzenie na różne zagadnienia stymulować głębsze dyskusje. Studenci standardowych kierunków również mają swoją opinię o MISH-u. Dowodem jest istniejący facebookowy fanpage MISH to straszna buceria. Strona żartuje z problemów i życia studentów Kolegium, prezentując ich jako zarozumiałych inteligentów z ogromnymi aspiracjami. Nietrudno jest potwierdzić tę opinię, przysłuchując się rozmowom studentów MISH-u, które toczą się najczęściej w okolicy Instytutu Filozofii. W dużej mierze są to ludzie o niezwykle ugruntowanych i nietuzinkowych poglądach, a indywidualny tok studiów często prowadzi do ich odosobnienia. Studenci MISH-u odbierani są przez innych niemalże jak cyganie z Marquezowskich Stu lat samotności – przybysze z innych wydziałów, niosący ze sobą odmienne spojrzenie, pociągający i odstręczający jednocześnie.

Międzyobszarowa przyszłość

MISH nie jest jedyną jednostką oferującą studia międzywydziałowe na UW. Istnieje też Kolegium MISMaP, specjalizujące się w studiach matematyczno-przyrodniczych, które daje możliwość wielokierunkowego rozwoju umysłom ścisłym. Organizacja pracy jest podobna do modelu przyjętego na MISH-u. Program studiów jest tam jednak sztywniejszy, a student rekrutuje się na konkretny kierunek i, w odróżnieniu od kolegów z MISH-u, nie może aż tak łatwo podróżować między wydziałami.

Studiów międzywydziałowych nie oferuje wiele uczelni, a Ustawa 2.0 ograniczy jeszcze bardziej ich powstawanie. Będą one mogły być realizowane jedynie na najlepszych uczelniach – tych o standardzie A+ czy A. Do tej kategorii zalicza się UW, pod znakiem zapytania stoi natomiast powstawanie nowych Kolegiów na innych uczelniach, w tym prywatnych. To ograniczenie niekoniecznie musi być wadą – stanowi swego rodzaju gwarancję jakości.

Niezależnie od tego, czy postrzegamy międzywydziałowców jako aroganckich pseudointeligentów, czy wartościowych studentów, warto mieć na uwadze, że w naukach humanistycznych niejednokrotnie potrzebne jest wieloaspektowe podejście. Zbliżone do MISH-u programy studiów, zazwyczaj nazywane mianem Liberal Arts, są oferowane przez coraz większą liczbę uniwersytetów. Wydaje się, że w pewnym stopniu to interdyscyplinarne podejście jest niezbędne, by wykształcić humanistę XXI wieku –  człowieka gotowego na stałe poszerzanie wiedzy i przekraczanie granic własnej specjalności.

No votes yet.
Please wait...