Badania pod lupą

Niewielkie nakłady finansowe i brak docenianych czasopism naukowych wciąż uniemożliwiają polskim badaczom zbliżenie się do światowych standardów, a studentom rozpoczęcie kariery poza granicami kraju.

Do zapewnienia uczelni uznania w kręgach akademickich nie wystarczą odpowiednio wysoki poziom nauczania, doskonała kadra czy coraz wyższe wymagania stawiane studentom. Potrzeba jeszcze czegoś, co pokaże, że jednostka ma rzeczywisty wkład w rozwój nauki. Polskim uczelniom wciąż jest daleko do wiodących ośrodków. W zestawieniu Centrum Rankingów Światowych Uniwersytetów 2018/2019 wzięto pod uwagę tysiąc uczelni z całego świata. Wprawdzie znalazło się w nim 10 jednostek z Polski, nie są jednak w czołówce. Według Jarosława Gowina uczelnie medyczne wyróżniają się wysokim poziomem badań naukowych i kształcenia pośród innych rodzimych szkół wyższych, nie jest to jednak potwierdzone wynikami rankingów – jedynym ośrodkiem uczącym przyszłych medyków, który znalazł się w zestawieniu, jest Warszawski Uniwersytet Medyczny. Był jednak na dalekim, 834. miejscu. Najwyższą, 260. pozycję, uzyskał Uniwersytet Warszawski. Ponad 100 miejsc za nim uplasował się Uniwersytet Jagielloński, a Politechnika Warszawska znalazła się prawie w połowie zestawienia.

Podczas tworzenia rankingu bierze się pod uwagę jakość kształcenia, zatrudnienie absolwentów, wyniki badań oraz liczbę publikacji. Elementem, którego najczęściej brakuje, są badania naukowe na odpowiednim poziomie. Pozwalają one nawiązywać międzyuczelnianą i międzynarodową współpracę, a także docierać z ofertą edukacyjną do coraz szerszych kręgów. Młodzi studenci są spragnieni nie tylko lokalnych sukcesów, lecz także zagranicznego uznania i osiągnięć. Rozwój w tym kierunku umożliwiają im wyłącznie te jednostki, które aktywnie uczestniczą w poszerzaniu ogólnoświatowej wiedzy i są nastawione na ciągły rozwój.

Wąska działka

Sama motywacja to jednak za mało, aby osiągać spektakularne wyniki w nauce. Za sukcesem stoi szereg czynników – istnienie wysoko punktowanych pism naukowych, zaplecze techniczne, a także ilość pieniędzy przeznaczana na badania. Okazuje się jednak, że przez lata to nie finanse były największą przeszkodą dla polskich naukowców, a niedostosowany do światowych standardów podział dyscyplin. Szybki postęp nauki długo wymuszał na badaczach coraz większą specjalizację i koncentrację na niewielkim obszarze wiedzy. Od jakiegoś czasu ten trend się odwraca, a w badaniach naukowych dominuje podejście interdyscyplinarne – różne obszary wiedzy integrowane są w ramach kierunków nauczania i, przede wszystkim, badań naukowych.

Polska organizacja dyscyplin naukowych nadążyła za tymi zmianami dopiero w 2018 r., który przyniósł nowe rozporządzenie zmieniające dotychczasową systematykę dziedzin i eliminujące sztywne podziały. Do tej pory podział obejmował 8 obszarów wiedzy, 22 dziedziny nauki i sztuki i 102 dyscypliny. W porównaniu do klasyfikacji przyjętej przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) było to zbyt duże rozdrobnienie, utrudniające komunikację ze środowiskiem naukowym poza granicami Polski. OECD zdecydowało się bowiem na wyróżnienie o ponad połowę mniej dyscyplin, bo jedynie 42, i 6 obszarów wiedzy zamiast 8.

Tak duże rozdrobnienie polskiej nauki zamykało badaczy w ramach wąskich specjalizacji i utrudniało prowadzenie badań obejmujących szerokie obszary. Znacznie utrudniało to również rzetelną ewaluację ich osiągnięć i uniemożliwiało porównanie do standardów światowych – wszędzie obowiązywał odmienny podział.

Pieniądze to nie wszystko

Od wielu lat największa liczba pracowników naukowych zajmuje się badaniami z zakresu nauk inżynieryjnych i technicznych. Ta dominacja jest widoczna w finansowaniu rozwoju poszczególnych dziedzin – w 2016 r. niemal 50 proc. wszystkich nakładów pieniężnych na działalność badawczo-rozwojową przeznaczono właśnie na inżynierię i technikę. Na najmniej mogły liczyć nauki weterynaryjne i rolnicze, a także humanistyczne i sztuka. Łącznie na badania przeznaczono 17,9 mld zł. Środki te obejmują dotacje państwowe oraz pochodzące z sektora przedsiębiorstw. Mogłoby się wydawać, że kwoty podawane w miliardach złotych oznaczają, że Polska przeznacza na rozwój naukowy bardzo dużo, jednak w porównaniu z innymi państwami należącymi do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju jest to wciąż zbyt mało.

W 2016 r. OECD porównało wydatki na badania i rozwój 40 państw. W zestawieniu przoduje Korea Południowa, która wydaje na tę dziedzinę ponad 4 proc. PKB. Polska, z niecałym jednym procentem PKB przeznaczonym na naukę, znajduje się na 35. miejscu. Wyprzedziły ją Turcja, Rosja i Węgry, a mniej na badania wydają tylko Grecja, RPA, Argentyna, Meksyk, Chile i Rumunia. Przyczyną tego jest m.in. to, że jeszcze kilka lat temu to rząd był najważniejszym źródłem finansowania badań. Dysponujące odpowiednimi środkami przedsiębiorstwa dopiero dostrzegają możliwości płynące ze współpracy z naukowcami. Mogą one przeznaczyć na finansowanie badań zdecydowanie więcej pieniędzy niż państwo i od razu zastosować wyniki badań w praktyce, co przyczynia się do rozpowszechniania nowych rozwiązań i umożliwia efektywniejsze pozyskiwanie środków na kolejne projekty.

Plany budżetowe na następne lata mają obejmować więcej nakładów finansowych na naukę, co być może pozwoli Polsce chociaż trochę zbliżyć się do europejskiej i światowej (obie wynoszą ok. 2 proc. PKB) średniej. Planowane są także zmiany w finansowaniu badań. Do tej pory osiągnięcia naukowe jednostek właściwie nie miały wpływu na ilość uzyskanych środków. Wejście w życie nowej ustawy ma to zmienić – ośrodki przodujące w rozwoju nauki będą mogły liczyć na większy budżet na dalszą działalność.

Młodzi naukowcy

Studenci, którzy chcą rozwijać swoją karierę naukową w oparciu o badania, mają możliwość starania się o różne granty i dofinansowania. Wiele konkursów skierowanych jest jedynie do młodych naukowców, dzięki czemu nie muszą konkurować z bardziej doświadczonymi pracownikami naukowymi. Kwoty, jakie można uzyskać w ramach poszczególnych programów są bardzo różne, np. Diamentowy Grant zapewnia finansowanie badań w wysokości do 200 tys. zł. Zgłaszany projekt nie może trwać dłużej niż cztery lata i musi być kontynuacją badań prowadzonych pod opieką pracownika naukowego lub promotora. Inne programy wymagają wcześniejszego dorobku naukowego, posiadania stopnia doktora lub zaplanowanego stażu zagranicznego. Część konkursów posiada również ograniczenia wiekowe – do Iuventus Plus mogą przystąpić tylko osoby, które nie ukończyły 35. roku życia.

Nie wszystkie wymagania da się łatwo spełnić. Przeprowadzenie badań naukowych na poziomie odpowiednio wysokim, by móc starać się o stypendium, często nie jest możliwe – wykupienie kwestionariuszy, narzędzi czy aparatury zazwyczaj przekracza możliwości studenta. Zdarza się, że uczelnie ogłaszają nabór asystentów do przeprowadzanych projektów, miejsca jednak są bardzo ograniczone i niewielu chętnych ma możliwość wzięcia w nich udziału. Często wymaga się w nich także wcześniejszego doświadczenia badawczego. W taki sposób koło się zamyka – student nie może zostać zrekrutowany do wewnątrzwydziałowych projektów, bo nie ma odpowiednich kwalifikacji i jednocześnie nie ma możliwości ich zdobyć.

Przeprowadzenie badań to jednak dopiero początek drogi. Aby mogły zostać rozpowszechnione, należy je opublikować w czasopiśmie naukowym. Te najwyżej punktowane niezbyt chętnie przyjmują artykuły napisane przez studentów. Oczywiście istnieją również czasopisma uczelniane i wydziałowe, ich zasięg jest jednak niewielki.

Szansa na sukces

Problemy związane z przeprowadzaniem badań naukowych w Polsce najbardziej uderzają więc w młodych, ambitnych studentów. Zamknięte środowiska wąskich specjalizacji niechętnie otwierają się na nowych, pragnących zmian pracowników. Prowadzenie własnych badań wymaga natomiast sporych nakładów finansowych i wsparcia uczelni, które nie zawsze łatwo uzyskać.

Szansą dla młodych naukowców wydają się praktyki i staże zagraniczne. Aby się na nie dostać, trzeba jednak konkurować ze studentami z całego świata, ponieważ zainteresowanie zdobywaniem doświadczenia poza granicami swojego kraju jest bardzo duże. Niestety polscy kandydaci zazwyczaj wypadają gorzej niż ich konkurenci. Przyczyną jest to, że często nie są oni w stanie powołać się na swój dorobek naukowy. Polscy studenci nie tylko rzadko publikują wyniki swoich badań, lecz także niezbyt często biorą udział w ogólnopolskich i ogólnoświatowych konferencjach naukowych. Nie mają z czym występować, ale też nie mają środków, aby zapłacić za bierne uczestnictwo. Zdarza się, że uczelnie proponują niewielkie zniżki na wejściówki, jednak po doliczeniu kosztów dojazdu i, w przypadku dalszej lokalizacji, opłat za hotel, takie wydatki przekraczają możliwości studenckiego portfela.

W poradniku dla studentów Pomysł – Badanie – Publikacja… dr Miłosz Jaguszewski zaznacza, że w Polsce wciąż funkcjonuje przekonanie, że ważniejsze od dorobku naukowego jest doświadczenie praktyczne. Szansę na wyjście poza ten schemat myślenia widzi w zagranicznych wyjazdach na studia magisterskie i doktoranckie. Przebywanie, nawet przez semestr, w ośrodku naukowym poza Polską może znacznie zmienić podejście do prowadzenia badań i myślenia o karierze badacza. Pozwala też na budowanie sieci kontaktów, która w przyszłości może pomóc w rozwoju i pozyskiwaniu środków na własne projekty.

No votes yet.
Please wait...