Milczenie oceanów

Mięso ryb, woda mineralna a nawet układ krwionośny człowieka… Gdzie jeszcze można znaleźć plastik, jak tam dociera i jak zapobiec katastrofie ekologicznej?

Osiem z dziesięciu rzek niosących do oceanów największą masę odpadów na świecie znajduje się w Azji (m.in. Jangcy i Ganges), a pozostałe dwie (Nil i Niger) – w Afryce. Według badań Centrum Helmholtza ds. Badań Środowiskowych w Lipsku z nurtem spływa przez nie 95 proc. z 9,5 mln ton plastiku każdego roku zaśmiecającego morskie akweny. Śmieci płyną nimi głównie jako efekt bezmyślnego pozbycia się odpadów nad jej brzegami. Są też wynikiem spuszczania do rzek przez okolicznych producentów tekstyliów odpadków i ścieków, wśród których nietrudno znaleźć marki dobrze znane z warszawskich centrów handlowych. Ten problem szczególnie dotyczy ciągnącej się przez ponad 300 km indonezyjskiej Jawy rzeki Citarum. Nad jej brzegami mieszka blisko 10 mln ludzi, z których znaczna większość (jak wynika z szacunków Banku Światowego), wyrzuca opady wprost do rzeki. Jeszcze w latach 70. wielu okolicznych mieszkańców mogło utrzymać się z rybołówstwa. Tony plastiku niemal szczelnie pokrywające lustro rzeki w połączeniu z płynami wypuszczanymi przez fabryki odzieży, które nieraz osiągają pH 14 (poziom powodujący oparzenia skóry), doprowadziły jednak do masowego wymierania żyjących w wodzie stworzeń. Zmusiło to niegdysiejszych rybaków do przebranżowienia się na zbieraczy śmieci, za których część można uzyskać niewielkie kwoty na skupie. Rzeka Citarum przestała zapewniać pożywienie, ale mieszkańcy wciąż używają jej w celach higienicznych, co może stanowić niebezpieczeństwo dla zdrowia, a nawet życia mniej odpornych dzieci.

Wieczne wyspy

Zebrane przez pacyficzne prądy plastikowe odpady morskie dryfują między Hawajami a Kalifornią, pokrywając ocean powierzchnią pięciokrotnie większą od Polski. Na masę tzw. Wielkiej Pacyficznej Wyspy Śmieci, porównywalną z 400 samolotami Dreamliner, składają się zarówno plastikowe pozostałości po produktach, jak i porzucone sieci rybackie. Najwcześniejsza data produkcji, jaką udało się odczytać z jednego z opakowań unoszących się na wodzie, to 1977 r. Właśnie lata 70. są uważane za początek tego zjawiska. Każdego roku ponad milion ptaków i ok. 100 tys. ssaków ginie w tej okolicy, zaplątując się w sieci czy trując się pomylonymi z pożywieniem odpadami. Obecność podobnych Wysp Śmieci stwierdzono też, choć w mniejszej skali, na innych morskich akwenach. Dziś wszystkie z nich stale rosną przez ciągły napływ ich budulca, którego roczna produkcja na świecie przekracza 300 mln ton.

Niewidzialny wróg

Działacze ekologiczni i naukowcy od lat pracują nad systemami pozwalającymi na zbieranie śmieci unoszących się na wodzie. Powstają łodzie napędzane energią słoneczną, a także sieci zbierające odpady. Najbardziej niebezpieczne dla zdrowia (bo przenikające bezpośrednio do ciała) są jednak unoszące się w oceanach drobinki mikroplastiku. Składają się na niego płatki o wielkości od 0,1 μm (1/10000 milimetra) do 5 mm. Ich łączna masa, według różnych szacunków, sięga od 93 nawet do 268 tys. ton. Są one pochłaniane przez ryby i inne stworzenia, które później trafiają na stół w wielu domach. Mikroplastik można jednak znaleźć nie tylko w mięsie. Badania amerykańskiej organizacji non profit Orb Media wykazały obecność plastiku w 72 proc. butelek wody w europejskich sklepach (w USA wynik osiągnął 94 proc.). Znalazł się on też w soli morskiej, a nawet w piwie. Zjedzony plastik nie rozkłada się w układzie pokarmowym. Może zostać wydalony, ale część przedostaje się do krwiobiegu i swobodnie rozprzestrzenia się po organizmie człowieka. Aktualne wyniki nie stwierdzają jednoznacznego związku plastiku z pogorszonym stanem zdrowia, ale są prowadzone badania pod kątem jego wpływu na choroby nowotworowe czy problemy z bezpłodnością.

Butelka i polar

Mikroplastik występuje w postaci pierwotnej oraz wtórnej. Ta druga powstaje, kiedy słońce i woda morska rozkładają wszechobecne dzisiaj wyroby z plastiku, takie jak butelki PET, foliówki czy inne odpady. Z kolei mikroplastik pierwotny ma więcej źródeł pochodzenia. Badania Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody (UICN) wykazały, że ponad 1/3 plastiku tego typu uwalnia się przez odpływ pralki przy praniu ubrań zawierających tworzywa sztuczne. Należą do nich nie tylko, pamiętane z czasów podstawówki, poliestrowe koszulki, lecz także stroje kąpielowe, a przede wszystkim bluzy polarowe. 28 proc. pierwotnego mikroplastiku powstaje ze ścierających się podczas jazdy opon, a w małym stopniu, bo tylko 1 na 50 mikrocząsteczek, ląduje w oceanie w wyniku używania pasty do zębów czy kosmetycznych peelingów. Również rozkładające się stare sieci rybackie mają znaczący wpływ na coraz większą masę mikroplastiku w morskich akwenach.

Walka z wiatrakami

Próby zahamowania stale rosnącej masy odpadów uwalnianych do środowiska naturalnego są podejmowane na całym świecie nie tylko przez organizacje ekologiczne, lecz także rządy państw. Erytrea, Kamerun, Bangladesz – to niektóre z krajów, które wprowadziły zakaz używania jednorazowych toreb z tworzyw sztucznych. Należy do nich także Kenia, która poszła o krok dalej, zakazując zarówno produkcji, jak i wwożenia tego typu opakowań na teren kraju. Za złamanie tych przepisów grożą nawet cztery lata więzienia lub grzywna o równowartości do 145 tys. złotych. Także Unia Europejska podejmuje walkę z tym zjawiskiem. Od 1 stycznia 2018 r. w sklepach obowiązuje opłata za wydawane przy kasach foliowe torby. Popularne wśród konsumentów reklamówki są szczególnie szkodliwe dla środowiska.
Ich „żywot” trwa najczęściej tylko kilka – kilkanaście minut w drodze ze sklepu do domu. Chwilę później stają się niczym więcej niż odpadem, którego niewłaściwa utylizacja może stać się zagrożeniem dla środowiska. Ten zakaz nie objął jednak tzw. zrywek wciąż często używanych przy pakowaniu warzyw czy pieczywa. Parlament Europejski zdecydował, że do 2021 r. ze sklepów i restauracji na terenie UE mają zniknąć zbyt małe, aby poddać je recyklingowi, produkty z tworzyw sztucznych takie jak sztućce czy patyczki do uszu. Szerokim echem odbiła się również, promowana przez celebrytów, akcja zaprzestania używania słomek. Mimo to badacze szacują, że przy utrzymaniu aktualnych trendów w roku 2050 będziemy świadkami poważnych negatywnych zmian w zakresie degradacji środowiska, jak i klimatu. Już za 31 lat łączna masa plastikowych odpadów w oceanach ma przekroczyć wagę wszystkich zamieszkujących je ryb.

Plastikowa przyszłość?

Laptop, autobus, rezonans magnetyczny – wszystkie te urządzenia w mniejszym lub większym stopniu są wytworzone z tworzyw sztucznych. Nie ma wątpliwości, że od Wystawy Międzynarodowej w Londynie, gdzie w 1862 r. zadebiutowała ta grupa materiałów, były one nieocenionym motorem wzrostu dla postępu technicznego. Przez ten czas tworzywa sztuczne, dzięki swojej niskiej cenie i wytrzymałości, zdołały jednak wyprzeć naturalne materiały z wielu produktów, a szczególnie z ich opakowań. Wciąż trwają pracę nad ekologicznymi zamiennikami plastiku. Jednym z nich może stać się opracowana przez zespół z fińskiego uniwersytetu Abo Akademi nanoceluloza, która powstaje w wyniku tysiąckrotnego dzielenia włókien celulozy pochodzących z drewna. Co ciekawe, jej wytrzymałość jest porównywalna z kevlarem przy zachowaniu pełnej biodegradowalności. Ze swoim pomysłem wyszła też brytyjska firma Skipping Rocks Labs, która pod nazwą Ooho! promuje rozpuszczalne, produkowane z alg morskich opakowania na wodę, które mają kształt dużej kapsułki i mogą być połykane przez konsumentów. Polską odpowiedź na problem plastikowych odpadów daje firma BIOTREM, produkująca jednorazowe talerze i sztućce z otrębów. Decydującym czynnikiem, przez który te rozwiązania nie były w stanie się jak dotąd przebić do masowej produkcji, jest wysoka cena w porównaniu z tworzywami sztucznymi. Komplet 100 sztuk otrębowych talerzyków kosztuje 80 zł, przy czym za porównywalną liczbę plastikowych odpowiedników trzeba zapłacić w sklepie jedynie ok. 10 zł. Wyważonym rozwiązaniem wydają się produkty wielorazowego użytku takie jak materiałowe torby czy pojemniki na żywność używane zamiast foliowych reklamówek. Trudno sobie wyobrazić współczesne życie bez tworzyw sztucznych, ale każde opakowanie, które zostanie wykorzystane ponownie, wychodzi naprzeciw nieuchronnie zbliżającej się katastrofie ekologicznej.

Rating: 5.0. From 2 votes.
Please wait...