Mafijny pocałunek w świecie futbolu

Winston Churchill powiedział kiedyś, że Włosi przegrywają wojny jakby były meczami piłki nożnej, a mecze jakby były wojną. Z tego, że w Italii futbol osiąga rangę świętości, zdali sobie sprawę mafiosi i postanowili bardziej się nią „zainteresować”.

Rodzina, szyte na miarę garnitury i piękne kobiety − to pierwsze skojarzenia które przychodzą na myśl, gdy słyszy się frazę „włoska mafia”. Do tak wykreowanego wizerunku znacząco przyczynili się Mario Puzo i Francis Ford Coppola. Jednakże rzeczywistość mocno odbiega od świata pełnego zasad, honoru i szacunku do najbliższych. Mimo tego, że w polskich mediach próżno ostatnio szukać nowych informacji o głośnych wyczynach włoskich zorganizowanych grup przestępczych, nie można zaprzeczyć, że mafia istnieje. Co więcej, ma się ona bardzo dobrze, a wpływ jaki wywiera na futbol każe się zastanowić nad tym, kto tak naprawdę rządzi piłką nożną na Półwyspie Apenińskim.

’Ndrangheta

Południe Włoch, Kalabria − jeden z najbiedniejszych regionów w Italii. Mimo że klimat wydaje się idealny do życia, wielu ludzi codziennie musi się martwić o to, by związać koniec z końcem. Często czują się dyskryminowani i gorsi od rodaków mieszkających na północy. Region składający się z wielu małych miejscowości musi walczyć z bezrobociem wynoszącym 18 proc. Wśród tych niewielkich miasteczek na pierwszy plan wysuwa się około czterotysięczne San Luca. Tutaj nie mówi się
o problemach gospodarczych i pospolitej biedzie, wręcz odwrotnie. Zapadają tu decyzje mające wpływ na oblicze całych Włoch. Jest to nieformalna stolica ’ndranghety, włoskiej organizacji przestępczej, która sławą ustępuje swoim siostrom − camorze i La Cosa Nostrze. Nie przeszkadza jej to jednak być najpotężniejszą z nich wszystkich. Najmniej znana, najsłabiej zinfiltrowana przez organy ścigania, najbardziej wpływowa. Począwszy od drobnej przestępczości po głośne porwania, ‘ndrangheta pięła się coraz wyżej we włoskiej hierarchii.
Pierwszy raz wyszła z cienia i dała się lepiej poznać światu w 1973 r. Wówczas wnuk Paula Getty’ego, najbogatszego człowieka na świecie, właściciela Getty Oil Company, został porwany w Rzymie przez grupę przestępców powiązanych z mafią kalabryjską. Porywacze zażądali 17 mln dolarów okupu. Przetrzymywany w nieludzkich warunkach 17-letni John czekał na odpowiedź ojca. Ten jednakże odmówił płacenia, chcąc pokazać, że nie da się zastraszyć. W odpowiedzi otrzymał list, w którym znajdowało się ucho jego syna. Zmienił zdanie, zapłacił, a ‘ndrangheta odniosła pierwszy spektakularny „sukces”. Wydawać by się mogło, że to zwiastun początku końca organizacji z Kalabrii, ponieważ państwo będzie za wszelką cenę starało się dążyć do jej zniszczenia. Nic z tych rzeczy. Kalabryjczycy pozostawali bezkarni. Co więcej, w 1981 r. Antonio Pelle, jeden z bossów ‘ndranghety, oskarżony i osadzony w więzieniu za zabójstwo, został ułaskawiony przez prezydenta Włoch.
W środowisku znów zawrzało.
Wszystkie te wydarzenia nauczyły członków ‘ndranghety jednego – rozgłos nie jest pożądany, dlatego też od tego momentu starają się robić wszystko, by pozostać niezauważonymi. Doprowadziło to do sytuacji, w której włoska władza i organy ścigania nie wiedzą, kto dziś stoi na czele tej organizacji. Co więcej, nie wie o tym również większość członków ‘ndranghety.

Bogata północ, biedne południe

Jaki związek mają ze sobą biedna, pogrążona w kryzysie Kalabria z bogatym, rozwiniętym Piemontem? Co łączy kilkutysięczne San Luca i Turyn – stolicę włoskiej motoryzacji? Odpowiedź jest prosta: ‘ndrangheta. Mimo że organizacja pochodzi z południa i to tam stawiała swoje pierwsze kroki, nie przeszkodziło jej to na przestrzeni lat zawładnąć północą Włoch. Komórki organizacyjne stworzone w różnych regionach są tak rozbudowane, że śmiało można stwierdzić, że ‘ndrangheta stała się organizacją mającą wpływy w całym kraju. Kraju,
w którym piłka nożna jest religią. Zatem i tam, w sferze sacrum, ‘ndrangheta musiała zaznaczyć swoją obecność. W 2006 r. świat obiegła informacja o aferze Calciopoli i degradacji Juventusu do Serie B. Rok pobytu w niższej klasie rozgrywkowej i bardzo trudny powrót do ligowego topu sprawiły, że prezydent Juventusu, Andrea Agnielli, zdecydował się zupełnie przebudować model zarządzania klubem. Budowa nowego stadionu, powołanie nowego zarządu i mądra polityka transferowa pozwoliła Starej Damie powrócić na tron. Siedem lat po inauguracji nowego obiektu na murawę w koszulce Juve wybiegł Cristiano Ronaldo. Miał to być kolejny znak rosnącej potęgi i chęci ponownego stania się klubem globalnym. Mało kto jednak wie, że w tle cały czas toczyła się mafijna rozgrywka pomiędzy zarządem drużyny a wpływowymi członkami ‘ndranghety. W obawie przed strajkami kibiców najważniejsze osobyw turyńskim zespole negocjowały z grupami kibicowskimi przesiąkniętymi wpływami mafii z Kalabrii. Przypomina to sytuację, gdy w czasie zjednoczenia Włoch prefekt Neapolu poprosił camorrę o pomoc w utrzymaniu porządku w mieście.
Jednakże według sądów władza Juventusu nie wiedziała, że kontaktuje się z osobami powiązanymi z ‘ndranghetą. W zamian za spokój na trybunach klub oddawał ultrasom pulę biletów, które następnie były sprzedawane na czarnym rynku z kilkukrotnym przebiciem. Za udział w tym procederze Andrea Agnelli został ukarany przez włoski sąd – przez rok nie mógł pełnić swoich obowiązków. Ponadto ultrasi mogli otwierać swoje stragany z podrobionymi gadżetami klubowymi na terenie stadionu. Dochodzenie dziennikarzy telewizji RAI ujawniło, że w proceder negocjacji wciągnięty był również dyrektor ochrony Juventusu − Alessandro D’Angelo. Ułatwiał on ultrasom wnosić na stadion zakazane flagi, wyśmiewające katastrofę lotniczą Grande Torino – lokalnego rywala Juve – na wzgórzu Superga, w której zginęli wszyscy piłkarze ówczesnego mistrza Włoch. Punktem zapalnym szeregu wydarzeń, które stopniowo wskazywały na powiązania Juventusu z mafią, był 21 kwietnia 2013 r. Wtedy na ówczesnym Juventus Stadium sfotografowani zostali ndranghestista Saverio Dominello i jego syn Rocco. Śledczy zaczęli wówczas przyglądać się bliżej powiązaniom włoskiego klubu z mafią kalabryjską. Jak się później okazało jedną
z osób, które kontaktowały się z Dominello i załatwiały mu bilety na mecze, był były dyrektor sportowy Juventusu, obecnie pracownik Interu, Giuseppe „Beppe” Marotta.

Zagadkowa śmierć

Raffaello Bucci był znaną i szanowaną postacią w środowisku kibicowskim Juventusu, dlatego też klub zdecydował się go zatrudnić
i wykorzystać jako łącznika pomiędzy klubem, a kibicami i policją. To między innymi on był odpowiedzialny za wniesienie okrytych niesławą flag na stadion. Bucci był w stałym kontakcie z D’Angelo i Salvatorem Calvą – byłym dyrektorem ds. biletów w Starej Damie. Raffaello został wezwany przez prokuraturę na przesłuchanie w sprawie nielegalnego obrotu biletami, które odbyło się 6 lipca 2016 r. Wcześniej, jak wynika z podsłuchanych rozmów telefonicznych, ustalał zeznania z Calvą. Dzień po przesłuchaniu, 7 lipca, Włochy obiegła informacja o samobójstwie współpracownika Juventusu. Bucci rzucił się z mostu, co było bezpośrednią przyczyną śmierci.
Tak przynajmniej wynikało z przeprowadzonego śledztwa. Jest jednak wiele czynników, które sprawiają, że sporo osób wciąż interesuje się tym wydarzeniem. Jednym z nich jest podsłuchana rozmowa pomiędzy D’Angelo a Calvą, w której ten pierwszy, płacząc do słuchawki, informuje że Bucci mówił mu jak bardzo jest przerażony i boi się o zdrowie swojego syna. Ujawniona została także rozmowa Rafaella
z żoną, w której oświadczył że już jest martwy. Zdaje się, że o działalności Bucciego wiedzieli również niektórzy piłkarze, ponieważ kolejnym telefonem, który wykonał dyrektor ochrony, było połączenie z Leonardem Bonuccim, który, co ciekawe, podał w wątpliwość samobójstwo byłego ultrasa. Nierozwiązana pozostaje również zagadka samochodu Bucciego – zniknęły z niego różaniec i torba, w której prawdopodobnie znajdowały się klucze do jego tajnego mieszkania w Turynie. Zachowane zostało również nagranie rozmowy telefonicznej świadka, który twierdzi, że Bucci został przez kogoś pobity. Czy ktoś jeszcze znajdował się na tym moście?

Zrzutka na piłkarza

‘Ndrangheta ceni sobie bycie w ukryciu, dlatego trzeba pamiętać, że informacje, które ujrzały światło dzienne, mogą być tylko wierzchołkiem góry lodowej. Polityka działalności kalabryjskiej organizacji i jej zasięg nie wykluczają, że również inne kluby sportowe są przesiąknięte jej wpływami. Grupa przestępcza wywodząca się z San Luki przez bardzo długi czas kierowała się zasadami rekrutacji nowych adeptów tylko z grona rodzin aktualnych członków, by wykluczyć ryzyko kolaboracji z organami ścigania, z czym od dawna zmaga się neapolitańska camorra. Tradycja powiązań rodzinnych wciąż jest silna na Półwyspie Apenińskim, jednakże współczesna mafia nie ma nic wspólnego ze światem przedstawionym w Ojcu chrzestnym.
Na przeciwnym biegunie od ‘ndranghety znajduje się mocno rozdrobniona w swoich strukturach camorra. Silnie związana z Neapolem organizacja w latach 80. „złożyła” się z klubem na transfer Diega Maradony, którego kwota wyniosła ok. 10 mln dolarów. Członkowie camorry jednakże nie zawsze chcą pozostawać w cieniu i nie wszystkie ich działania są perfekcyjnie skoordynowane. Żona Marka Hamsika musiała oddać BMW, a sam Słowak po tym jak złodzieje przystawili mu pistolet do głowy oddał im zegarek. Tę część biżuterii stracił na rzecz bandytów również Arkadiusz Milik. Neapol to jednak zupełnie inny klimat, który pozwala członkom camorry na odrobinę więcej swobody. Kiedy przed finałem Pucharu Włoch w Rzymie ultrasi Napoli zagrozili wznieceniem zamieszek i odmówili negocjacji z policją, pertraktować z nimi musiał kapitan Napoli – Hamsik. Z ramienia kibiców do rozmów stanął Gennaro De Tommaso, syn wpływowego członka neapolitańskiej mafii Ciro De Tommaso. Jednak po tych wydarzeniach telewizja RAI nie wyemitowała aż tak głośnego reportażu na temat powiązania Napoli z mafią, ponieważ Camorra w świadomości wielu, obok pizzy i Wezuwiusza, stała się nieodłączną częścią Neapolu.

Przyszłość mafii

Mafia traktuje futbol jak kurę, która znosi złote jaja. Poziom fascynacji Włochów tym sportem pozwala jej osiągać ogromne zyski, które trudno byłoby im zdobyć w innych strefach działalności. Jedynym ratunkiem dla calcio zdaje się uwolnienie całego kraju od przestępczości zorganizowanej, wydaje się to jednak mało prawdopodobne. W wielu regionach mafia ma bardzo silne poparcie lokalnej społeczności. Bardzo często mieszkańcy ściśle współpracują z ‘ndranghetą i camorrą, które inwestycjami zyskały sobie zaufanie. Mimo wszystko piłka jest teraz po stronie władzy i organów ścigania. Ich reakcja na informacje łączące kluby z mafią będzie kluczowa i może być również drogowskazem dla Polski i sytuacji Wisły Kraków, która boryka się z podobnymi problemami.

Tekst: Łukasz Biskup

No votes yet.
Please wait...