Przepisać sztukę

Wielkich malarzy, takich jak Leonardo da Vinci, Michał Anioł, Caravaggio czy Picasso, zna ze szkoły prawie każdy, przypomina o nich także szeroko pojęta popkultura. Wielu osobom trudno byłoby jednak wymienić chociaż cztery artystki.

Twórczość kobiet przez wiele stuleci była pomijana i pozostawała na peryferiach historii sztuki. Artystki, które za życia były cenione i poważane, stawały się zapomniane po śmierci. Dlaczego tak się działo? Czy na przestrzeni wieków nie było wielkich malarek, rzeźbiarek? Aby znaleźć odpowiedź na te pytania, należałoby cofnąć się do starożytnej Grecji. To tam zaczęły powstawać dzieła mające wpływ na praktykę i teorię sztuki, które stosuje się w zachodniej kulturze do dzisiaj. W ramach tradycyjnej historii sztuki nie można w bardziej atrakcyjny sposób wyjaśnić dzieła niż powiązać je właśnie z klasyczną starożytnością. Wysoki status nadany antykowi działa jako zbiór potężnych archetypów opisujących ludzką naturę. Nawiązywano do niego zarówno w XVI-wiecznych Włoszech, XIX-wiecznej Francji, jak i w dzisiejszej Polsce. Rzymskie Tempietto Donata Bramantego, Śniadanie na trawie Édouarda Maneta czy Olimpia Katarzyny Kozyry – wszystkie te dzieła czerpią ze starożytności.

Kobieta ubrana, odizolowana

To ze starożytnej Grecji pochodzą monumentalne posągi kobiet i mężczyzn, kory i kurosi, rzeźbione w VI i V w. p.n.e. Pokazują one różnice w sposobie prezentowania obu płci. Kurosi, atletyczni młodzieńcy, przedstawiani byli nago, jako wzór uogólnionej, ponadczasowej młodości i piękna ciała. Kory, w przeciwieństwie do ich męskiego odpowiednika, zawsze były rzeźbione w suto udrapowanych szatach. Męskie ciało, postrzegane jako ideał piękna, na długo zdominowało sztukę starożytnej Grecji. Męska anatomia była w kolejnych wiekach coraz głębiej eksplorowana, co zaowocowało powstaniem takich dzieł jak Doryforos Polikleta czy Dyskobol Myrona. Postacie kobiece nadal przedstawiano w szatach drapowanych z coraz większą precyzją, rzeźbione zaczęły być także kobiece fryzury. Takie asymetryczne traktowanie rzeźb mężczyzn i kobiet w sztuce archaicznej i klasycznej Grecji można by połączyć z dobrze znanymi nierównościami społecznymi i prawnymi między obiema płciami w starożytnych Atenach. Uważane za ideał klasycznego piękna, szeroko eksponowane męskie ciało odzwierciedlało wysoką pozycję i pełnię praw, które mieli mężczyźni. Ciało kobiece zostało przez sztukę odkryte dużo później.
W polis kobiety prawnie znajdowały się pomiędzy niewolnikami i obywatelami, co powodowało ich coraz głębsze wykluczenie i odosobnienie. Dziewczęta ateńskie wychowywane były w zamkniętej części mieszkania przeznaczonej dla kobiet, na zewnątrz mogły wyjść tylko z okazji uroczystości religijnych. Uczyły się jedynie tego, co musiała umieć przyszła pani domu: gotowania, przędzenia, ewentualnie podstawowej wiedzy dotyczącej rachowania, czytania i muzyki. Potem, w wieku piętnastu lat, wychodziły za mąż, a wyboru mężczyzny dokonywał ojciec. Nie mogło być zatem mowy o jakimkolwiek wyjściu poza schemat ustalony przez społeczeństwo, nie wspominając już o tworzeniu sztuki.
Dzisiaj znamy imiona niektórych tworzących w starożytności kobiet, ale przez sposób w jaki je wówczas postrzegano nie wiadomo o nich zbyt wiele. Pliniusz w Historii naturalnej wspomina na przykład Helenę z Egiptu, której dzieła były szczególnie wysoko cenione, albo Irenę, autorkę słynnego portretu Diany. Jednak pisząc o kolejnej malarce, Timarecie, stwierdza, że wybierając sztukę, zlekceważyła ona kobiece obowiązki, które zwyczajowo były jej przypisane.

Inny punkt widzenia?

Za prawdziwy powrót do starożytności uważa się renesans, który swoje początki miał we Włoszech, gdzie artyści zaczęli korzystać ze starożytnych osiągnięć kultury i historii. Wiele dzieł nawiązywało do mitologii, nastąpił rozwój fresków i malarstwa olejnego. Wszystkie cechy renesansowego malarstwa, rzeźby i architektury mają swoje źródło w antyku. To mogło jednak oznaczać, oprócz inspiracji sztuką, także powrót do klasycznych pojęć i wartości, którymi opisywano kobiety. Bardzo możliwe, że wcale nie chciały one renesansu. Przedstawiano je na obrazach i w rzeźbach, jednak nieczęsto były one przedstawiającymi. Różne formy dyskryminacji sprawiały, że kobiety nie mogły podejmować tej samej drogi edukacji co mężczyźni, nie wolno im było na przykład wykonywać studiów z nagiego modela. Ponadto z odsunięciem kobiet od tworzenia sztuki wiąże się także rozumienie pojęcia geniuszu, którego współczesne znaczenie wytworzyło się na gruncie renesansowego humanizmu. Uważano, że artysta był w niego wyposażony naturalnie, że geniusz rozwijał się niezależnie od okoliczności. Był to zinstytucjonalizowany i określony proces, który przejawiał się na przykład w tym, że większość znanych malarzy i rzeźbiarzy pochodziła z rodzin artystycznych, w których przekazywanie profesji z ojca na syna było czymś oczywistym. Można do nich zaliczyć między innymi Albrechta Dürera, Rafaela czy Giovanniego Lorenza Berniniego.
Znaną i cenioną za życia, a jednak zapomnianą przez historię artystką renesansową była Sofonisba Anguissola. Otrzymała wszechstronną edukację między innymi w zakresie sztuk pięknych, a dzięki praktyce, którą pobierała u malarzy w rodzinnej Cremonie, także inne kobiety zaczęły być przyjmowane na studia malarskie we włoskich szkołach. Jako młoda kobieta Anguissola wyjechała do Rzymu, gdzie została przedstawiona Michałowi Aniołowi, który natychmiast zorientował się, jak wielki miała talent. To zdarzenie zostało opisane w dziele uważanym za pierwszą spisaną historię sztuki włoskiej przeznaczoną dla szerokiej gamy odbiorców – Żywotach najsławniejszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów Giorgia Vasariego.

Kobieta silną jest

Twórczość Anguissoli wywarła trwały wpływ na kolejne pokolenia artystów, a jedną z jej następczyń była Artemisia Gentileschi. O tej wczesnobarokowej artystce mówi się ostatnio częściej, głównie w kontekście prób odejścia od dalszej maskulinizacji świata sztuki. W lipcu ubiegłego roku National Gallery w Londynie kupiła jej obraz Autoportret jako święta Katarzyna Aleksandryjska za 3,6 mln funtów, ustanawiając jednocześnie rekord w sprzedaży dzieł artystki. Na 2020 r. zaplanowano również wystawę retrospektywną poświęconą jej twórczości.
Obrazy Gentileschi opowiadały najczęściej historie kobiet aktywnie walczących o swoją pozycję, przeciwstawiających się lubieżnym i nieudolnym mężczyznom. Być może na tematy przez nią podejmowane miały wpływ trudne przeżycia z młodości. Na początku nauki malarstwa pobierała lekcje u Agostina Tassiego, przez którego została kilkukrotnie zgwałcona. Jej ojciec zaskarżył mężczyznę do sądu, a w trakcie rozprawy Gentileschi poddała się torturom, żeby udowodnić wiarygodność swoich zeznań. Agostiono Tassi został uznany za winnego, nigdy go jednak nie ukarano.
Po procesie malarka wyjechała do Florencji, gdzie pracowała między innymi dla Medyceuszy. Jako pierwsza kobieta została przyjęta do florenckiej Accademia del Disegno. Była jedną z pierwszych artystek, które podejmowały w swoim malarstwie tematykę religijną i historyczną uznawaną za niedostępną dla kobiet.

Coś się zmienia

W kolejnych wiekach kobiety dalej torowały sobie drogę w artystycznym świecie. Judith Leyster, pierwsza członkini słynnego Bractwa św. Łukasza, Berthe Morisot, uczestnicząca w prawie wszystkich wystawach francuskich impresjonistów czy pobierająca nauki u Winckelmanna Szwajcarka Angelica Kaufmann to tylko niektóre, wybrane przykłady kobiet tworzących sztukę. Dzisiaj mówi się o nich coraz bardziej otwarcie poprzez wystawy, aukcje, publikacje biografii czy też podważanie istniejących od wielu lat teorii.
Przyjmowano na przykład za pewnik, że to ​Marcel Duchamp wynalazł sztukę współczesną w 1917 r. Podpisał się wtedy jako „R. Mutt” na porcelanowym pisuarze, dziś jednym z najpopularniejszych dzieł sztuki, znanym jako Fontanna. Ostatnio pojawiły się jednak przypuszczenia, że dzieło to zostało stworzone przez nowojorską artystkę dada o imieniu Elsa von Freytag-Loringhoven, która przyjaźniła się z Duchampem.
Przypisanie Fontanny kobiecie, a nie mężczyźnie, miałoby oczywiste, daleko idące konsekwencje – historia sztuki współczesnej powinna zostać napisana na nowo, ponieważ nie zaczęła się od ojca, lecz od matki. Kobiety zyskują głos także jeśli chodzi o bieżące wydarzenia w świecie sztuki. Podczas głośnej aukcji w Sotheby’s, w trakcie której wylicytowany obraz Banksy’ego Dziewczyna z balonikiem uległ samozniszczeniu, miało miejsce także inne, nie mniej znaczące wydarzenie. Kobiecy portret Propped autorstwa Jenny Saville został kupiony za 12 mln dolarów i tym samym stał się najdroższym na świecie obrazem żyjącej artystki. Co ciekawe typowano, że sprzeda się on za trzy razy mniejszą sumę.

Nowy język

Mimo że artystki dawniejszych epok nadal nie są wystarczająco rozpoznawalne w kulturze zachodniej, dzisiaj malująca czy rzeźbiąca kobieta nie jest już raczej niczym zaskakującym. Kobiety musiały sobie jednak taką pozycję wywalczyć. Duże zasługi na tym polu miał feminizm lat 70. Zdano sobie sprawę, że nie da się mówić o artystkach przy użyciu istniejących języków historii sztuki lub krytyki. Feministki musiały działać zarówno przeciwko niewiedzy, jak i kreować nowe formuły, które pozwoliłyby zobaczyć i zrozumieć, że sztuka kobieca jest po prostu sztuką, tak samo jak ta tworzona przez mężczyzn. Próbowano zmieniać przekonania dotyczące tradycyjnej roli kobiety w społeczeństwie, która w latach 70. sprowadzała się, niemal tak jak w starożytnej Grecji, do zajmowania się domem i wychowania dzieci.
Umniejszanie roli kobiet w historii sztuki zostało otwarcie skomentowane i podważone przez Lindę Nochlin, która w swoim eseju z 1971 r. zadała przewrotne pytanie Dlaczego nie było wielkich artystek?. Za tym tytułowym pytaniem stoi szereg nieprawdziwych założeń dotyczących tworzenia „wielkiej sztuki”, między innymi wspomniane już pojęcie geniuszu czy też utarte schematy dotyczące ról w społeczeństwie. Mimo że świat się zmienia, to instytucje i system edukacji przygotowujące nas do postępowania według określonych schematów zachowań istniały w IV w. p.n.e., w XVI w. n.e. i istnieją także dzisiaj.
Okazuje się zatem, że twórczość artystyczna nie jest wcale procesem czysto autonomicznym, powodowanym mitycznym geniuszem, ale do głębi społecznym, zależnym od przyjętych struktur. Celem powinno być więc zastąpienie ich nowymi, bardziej sprawiedliwymi standardami, dzięki którym takie artystki jak Sofonisba Anguissola czy Elsa von Freytag-Loringhoven zagoszczą na stałe w historii sztuki.

Tekst: Natalia Jakoniuk

No votes yet.
Please wait...