Głuchy wielką literą

Jakiego słowa należy użyć do określenia osoby posługującej się językiem migowym − głuchy czy niesłyszący? Dr Paweł Rutkowski, twórca i kierownik Pracowni Lingwistyki Migowej Uniwersytetu Warszawskiego rozwiewa te i inne wątpliwości związane ze światem, w którym nie ma dźwięków.

Rozmawiała: Ula Szurko

Magiel: Zacznijmy od kwestii, o których każda osoba powinna wiedzieć. Po pierwsze – dlaczego Głuchy to nie jest obraźliwe słowo?

Dr Paweł Rutkowski: Wielu z nas – słyszących – myśli, że to określenie pejoratywne. Sami Głusi preferują to określenie, przede wszystkim dlatego, że nie sugeruje ono braku, jak np. niesłyszący. Wolą być postrzegani przez to, jacy są, a nie – jacy nie są. Odbierają głuchotę jako swoją cechę, część tożsamości, jak kolor włosów czy wzrost. Dodatkowo rzeczownik Głuchy piszemy dużą literą, by podkreślić, że mówimy o mniejszości językowej, analogicznie do Ślązaków i Kaszubów. Mniejszość, która też posiada swoją kulturę – to nie tylko język, lecz także to, co z niego wynika, np. sztuka, poezja, specyficzne postrzeganie świata. Analogicznie, w Stanach Zjednoczonych Deaf pisane wielką literą podkreśla znaczenie kulturowe, a deaf pisane małą literą to stan medyczny. Warto podkreślić też, że nie każda osoba niesłysząca będzie należeć do społeczności Głuchych, bo wielu z nich nie miga – są wychowywani w rodzinach słyszących, nie mają kontaktu ze społecznością.

Kontakt ze społecznością jest konieczny do rozwoju języka?

Tak, aktualnie mamy dane dotyczące 142 języków migowych. Choć oczywiście są to tylko języki zbadane – można powiedzieć, że istnieje takich form około 200. Jednym z nich jest polski język migowy (PJM), który rozwija się od pierwszej połowy XIX w. Języków migowych jest znacznie mniej niż języków fonicznych, choć często wydaje się, że każdy język foniczny powinien mieć swój migowy odpowiednik – nie, nie każdy. Głucha jest około jedna osoba na tysiąc – ta społeczność musi być wystarczająco duża, żeby zrodził się w niej język. Z tego powodu komunikacja migowa zaczęła się tworzyć około 200 lat temu – w Europie powstawały wtedy szkoły dla Głuchych, gdzie mogli nawiązywać interakcje. W wymiarze globalnym populacja osób migających liczy jednak miliony.

Jakie są najpopularniejsze mity dotyczące języków migowych?

Pierwsze błędne przekonanie jest takie, że języków migowych jest bardzo dużo; drugie – że istnieje jeden uniwersalny język migowy. Powstają one oddzielnie, więc prawdopodobieństwo, że Głusi w Ameryce i Głusi w Afryce wpadną na te same skojarzenia dotyczące analogii znaku do rzeczywistości jest ograniczone. Skąd to przekonanie? Wydaje nam się, że język migowy to rodzaj pantomimy. Gdy popatrzymy na znaki jak telefon (przykładanie słuchawki do ucha) lub kierować (kręcenie kierownicą) to może się to wydawać, że to pokazywanie.

Potencjał ikoniczny jest jednak ograniczony. Poza tym różne znaki mogą nam się skojarzyć z tą samą rzeczą. Dom w polskim języku migowym jest złączeniem wyprostowanych dłoni opuszkami palców tworząc daszek, a w amerykańskim – to dwukrotne uderzenie się dłonią w policzek, bo dom to miejsce gdzie się śpi i je. Oba znaki są bardzo ikoniczne, ale nie są oczywiste. Poznawanie słów w innych językach migowych dla Głuchego nie różni się od tego, jak słyszący uczą się słów w obcym języku mówionym. Trzeba się ich po prostu nauczyć. Pojęcia abstrakcyjne czy choćby nazwy własne nie mają oczywistych reprezentacji wizualnych.

Posłużmy się prostym przykładem: znak Warszawa to uderzenie się zaciśniętą pięścią po dwóch stronach klatki piersiowej. Z historycznego punktu widzenia jego etymologia jest jasna, Warszawa kojarzy się z Syrenką, a ta z odsłoniętym biustem. Wielu użytkowników PJM nie zna jednak pochodzenia tego znaku (czyli jego ikonicznej motywacji), co nie przeszkadza im korzystać z niego w komunikacji.

Czy język migowy jest w jakikolwiek sposób bardziej ograniczony od mówionego?

Nie. osoby migające mogą omawiać kwestie dowolnie skomplikowane, posługiwać się PJM w badaniach naukowych, wygłaszać zaawansowane terminologicznie wykłady. Świadczą o tym chociażby dokonania moich głuchych kolegów z Pracowni Lingwistyki Migowej. Przykładowo, Marek Ł. Śmietana jest laureatem prestiżowego Stypendium Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego za wybitne osiągnięcia naukowe, a Małgorzata Talipska z powodzeniem kieruje pracami Polskiej Rady Języka Migowego przy Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, równocześnie przygotowując doktorat na Wydziale Polonistyki. Jeśli jest potrzeba społeczna, to znaczy są Głusi, którzy chcą pracować na Uniwersytecie, to znajdą do tego odpowiednie znaki, by się w takiej pracy komunikować – PJM w niczym ich nie ogranicza. To jak z językiem aborygeńskim – bardzo długo Europejczykom wydawało się, że języki spoza naszego kręgu kulturowego są prymitywne. Takie przekonanie było skażone uprzedzeniami. W każdym języku da się rozmawiać o czymkolwiek, jeśli tylko istnieją jego użytkownicy, którzy chcą się ze sobą komunikować. Potrzeba interakcji rodzi terminologię. W językach migowych jest tak samo. Na świecie mamy jeden uniwersytet, Uniwersytet Gallaudeta, na którym wszystkie zajęcia prowadzone są w amerykańskim języku migowym i wykładowcy nie mają problemów, by omawiać skomplikowane kwestie. Niestety, to nadal wyjątek.

Jak to wygląda na Uniwersytecie Warszawskim?

Każdy Głuchy powinien udać się do Biura Osób Niepełnosprawnych, gdzie może wystąpić o przydzielenie tłumacza z dowolnego przedmiotu.

A jeżeli chodzi o słyszących studentów?

Na Wydziale Polonistyki oferujemy kurs polskiego języka migowego w formie lektoratu. Są to zajęcia analogiczne do lektoratów z jakiegokolwiek innego języka, oferowane w tym samym systemie i podzielone na poziomy. Obecnie mamy 8 grup zajęciowych, które podczas rejestracji zapełniają się w ciągu chwili, gdyż cieszą się tak dużym zainteresowaniem.

Od tego roku ruszają studia magisterskie z polskiego języka migowego.

Tak, w październiku tego roku po raz pierwszy w historii, nie tylko naszego uniwersytetu, lecz także kraju, będzie możliwość studiowania PJM na studiach magisterskich. Będą to studia dwuletnie, skierowane do absolwentów dowolnego kierunku licencjackiego. Wyobrażamy sobie, że zainteresowany nauką języka migowego może być zarówno absolwent studiów licencjackich polonistycznych (bo ma np. zainteresowania językoznawcze), jak i informatyk, który chce móc tworzyć aplikacje dla Głuchych. Założenie jest takie, że studenci przyjęci na filologię polskiego języka migowego (bo tak będzie się nazywał ten nowy kierunek) w dwa lata nauczą się od poziomu zerowego PJM w taki sposób, aby sprawnie się w nim komunikować. W pierwszym semestrze są to co najmniej dwie, a nawet cztery godziny języka migowego dziennie, więc te studia pozwalają dogłębnie wejść w język. Lektorat będzie wprowadzał studentów w język migowy, a wykłady teoretyczne będą odbywać się w języku polskim. W przypadku wykładowców Głuchych będą prowadzone w PJM, ale z tłumaczeniem na język polski. Zależy nam na tym, żeby przyciągnąć na te studia pasjonatów, osoby zainteresowane tematem, które niekoniecznie potrafią migać. Będą mogli posiąść te kompetencje, a także poznać użytkowników języka i kulturę Głuchych. Chcemy, aby profil pozwalał kształcić ekspertów, których w Polsce bardzo brakuje. Często zakłada się, że Głusi powinni znać polszczyznę, a podkreślmy: dla wielu z nich polszczyzna jest językiem bardzo trudnym, posługują się nią jak obcokrajowcy.

Czyli osoby Głuche, które migają i czytają po polsku, to de facto osoby dwujęzyczne.

Oczywiście, działa to w obie strony. Język migowy nie jest wizualizacją polszczyzny, ma własną leksykę i gramatykę, nie polega na podstawianiu pod polskie słowa znaków. Tak samo, jak w angielskim nie podstawimy słów angielskich i nie powiemy thank you from the mountain w znaczeniu dziękuję z góry. To samo dotyczy PJM – jego zdania różnią się od polszczyzny pod względem gramatycznym.

Czy w ramach studiów magisterskich z PJM będzie możliwość wybrania lektoratu z innego języka migowego?

Planujemy wprowadzenie amerykańskiego języka migowego, bo to język dominujący międzynarodowo. Jest językiem nauki, konferencji.

Jaki jest przewidziany limit miejsc?

Możemy przyjąć 40 osób, tworząc dwie grupy lektoratów. Ostateczna liczba studentów zależy nie tylko od liczby kandydatów, lecz także od tego, jak bardzo będą oni zmotywowani. Wyniki ze studiów licencjackich będą stanowić podstawę listy rankingowej, a osoby z najwyższych miejsc zostaną zaproszone na rozmowę kwalifikacyjną i na jej podstawie przyjmiemy tych kandydatów, którzy najbardziej będą odpowiadać projektowi i jego założeniom.

Otworzenie studiów magisterskich z języka migowego, zainteresowanie lektoratami – to świadczy o rosnącej świadomości na temat sytuacji Głuchych.

UW jest wiodącym ośrodkiem w skali kraju, od lat 90., od pierwszych prac, od zaangażowania się w sprawę Głuchych prof. Marka Świdzińskiego. Był to pierwszy językoznawca, który postrzegał miganie jako język, obiekt badań lingwistycznych. Więc od lat 90. Wydział Polonistyki był miejscem bardzo życzliwym językowi migowemu i takim pozostaje. Wielu studentów w nasze mury przyciągają właśnie lektoraty z tego języka, grupy zapełniają się zawsze bardzo szybko. Mam nadzieję, że podobnie będzie ze studiami magisterskimi – przyjdą osoby zainteresowane PJM, który ostatecznie stanie się ich pasją.

dr Paweł Rutkowski – językoznawca, specjalista w zakresie składni języków naturalnych, badacz polskiego języka migowego (PJM) twórca i kierownik Pracowni Lingwistyki Migowej Uniwersytetu Warszawskiego. Słyszący miłośnik języka i kultury Głuchych.. Pracuje nad otworzeniem nowego kierunku na UW – filologii polskiego języka migowego.

Rating: 4.0. From 4 votes.
Please wait...