Jak wykluwają się pomysły?

Jeśli jakiś pomysł działa, to już znak, że nie jest głupi. Jeśli do tego przynosi dochody, może stać się sposobem na życie. O tym, jakie pomysły mają studenci Uniwersytetu Warszawskiego i jak zamienić je w dochodowy biznes, opowiedział Jacek Sztolcman – kierownik Inkubatora UW.

Rozmawiał: Jan Manicki

Magiel: Jaki jest główny cel Inkubatora UW?

Jacek Sztolcman: Inkubator to miejsce, w którym studenci zamieniają swoje pomysły na projekty, a te na biznesplany lub na plany działania. Pomagamy studentom, wyzwalamy w nich myślenie przedsiębiorcze. Dzięki naszym zajęciom studenci dowiadują się, jak dużo mogą zmienić wokół siebie, a później tę zmianę zrealizować.

Uczycie studentów przedsiębiorczości?

Tak, rozumiemy ją jako gotowość i umiejętność przeprowadzenia zmiany. Czy ta zmiana materializuje się w formie start-upu, NGO czy projektu naukowego, jest sprawą raczej wtórną. Najważniejsze, żeby przekazać prostą myśl: yes, you can!.

Czyli chodzi o dobry pomysł?

Dobry pomysł naukowy nie zawsze jest dobrym biznesem. Są dziedziny nauki, których nie da się przenieść na grunt biznesu i stworzenie z nich projektu umożliwiającego zarabianie pieniędzy jest właściwie niemożliwe. Nie wolno przykładać miernika biznesowego do nauki. Poza tym niektóre wyniki badań są możliwe do wdrożenia, inne – nie.

Jak w przejściu od pomysłu do konkretu pomaga Inkubator?

Dzielimy studentów, którzy do nas przychodzą, na dwie grupy. Pierwsza grupa to osoby, które mają projekty, pomysły, chcą robić już coś konkretnego, swojego. Trafiają wówczas do działu obsługi uczestnika, gdzie oferujemy im współpracę z mentorami, ekspertami, tutorami.
Natomiast dla tych, którzy jeszcze nie mają swojego pomysłu, ale chcieliby coś robić, mamy ofertę bardziej inspiracyjną, np. ogólnodostępne zajęcia z podstaw przedsiębiorczości Przedsiębiorczość – otwórz głowę, OGUN za 4 ECTS-y.

Oferujemy warsztaty i szkolenia oraz zajmujemy się osobami, które mają już pomysł. Mamy także szkołę letnią i zimową Bravecamp. To jest wyjazdowa szkoła, na którą autorzy najciekawszych pomysłów jadą na tydzień szkoleniowy. Tam przez siedem dni uczą się i pracują nad swoim projektem, na koniec prezentują to przed jury. Jest to dosyć stresujące, bo trzeba się zaprezentować, powiedzieć w trzy minuty o swoim projekcie. Można wygrać nagrody, ich pula wynosi 10 tys. zł.

Oprócz tego realizujemy akademie poszerzające wiedzę. Teraz zaczęła się III edycja Bio-tech Leader’s Academy organizowana z naszym partnerem, firmą Roche. Co semestr jest takie 7-weekendowe szkolenie.

W tym miesiącu po raz pierwszy ruszył program minigrantów dla zespołów studenckich pod nazwą Laboratorium pomysłów. Oferujemy minigranty od 500 do 1500 zł dla zespołów, niekoniecznie biznesowych. Ważne jest, żeby zespoły były interdyscyplinarne, bo bardzo istotnym elementem, na który kładziemy nacisk, jest interdyscyplinarność. Inkubator z definicji działa na rzecz wszystkich wydziałów.

Każdy może skorzystać z oferty Inkubatora?

Cała oferta Inkubatora jest nieodpłatna, mogą z niej skorzystać studenci Uniwersytetu Warszawskiego oraz Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego I i II stopnia, doktoranci, pracownicy oraz absolwenci do dwóch lat po dyplomie.

Jakie pomysły do tej pory zrealizowali studenci w Inkubatorze?

Powstała m.in. spółka Warsaw Genomics, która bada geny i prowadzi badania genetyczne w kierunku różnego rodzaju chorób. Funkcjonuje również firma zajmująca się remediacją, czyli oczyszczaniem gleby, oraz laboratorium identyfikujące rzadkie choroby.

Ciekawym przykładem projektu, który powstał przy pomocy Inkubatora, jest spółka Geopools, która zajmuje się rolnictwem precyzyjnym. Wspomaga ona rolników w uprawach ziemi przy wykorzystaniu interpretacji zdjęć satelitarnych. Mówiąc kolokwialnie, maszyna pokazuje rolnikowi, w której części pola nawozić więcej, a w której mniej.

Na podstawie zdjęć satelitarnych? Muszą być aktualizowane co kilka dni.

Tak właśnie jest. Strumień danych trafia do maszyny, która porusza się także przy pomocy nawigacji satelitarnej, nie potrzeba do tego ingerencji człowieka. Teoretycznie proces mógłby być automatyczny, ale czasami trzeba wprowadzać drobne poprawki, a poza tym rozwiązania satelitarne mają to do siebie, że pogoda może zakłócać odczyt danych.

Czyli rozwiązanie nie jest idealne?

Nie, ale nie mamy potrzeby kolekcjonowania sukcesów. Dla nas bardzo ważny jest impact społeczny, czyli zmiana sposobu myślenia na przedsiębiorczy, samodzielny.

Nie zbieracie sukcesów, ale co, jeśli się coś pójdzie nie tak?

Jeżeli coś się nie powiedzie, to bardzo dobrze. Im szybciej się nie powiedzie, tym lepiej, bo to daje możliwość do pracy nad nowym projektem. Wydaje mi się, że jest to trochę cecha Polaków, że zakładamy, że musi nam się udać. Nie zawsze tak jest – często to porażki są bardzo dobrą lekcją na przyszłość, bo dodają mądrości, ostrożności działania.

Od dzieciństwa uczy się dzieci w szkole żeby się nie myliły.

Tak, ale niektórzy, zatrudniając pracowników, szukają osób, którym nie wyszło coś w biznesie, bo mają zupełnie inną mądrość, są bardziej rozważni i bardziej analizują swoje działania.

Jeżeli studentowi nie wyjdzie projekt, to najważniejsze jest, żeby zastanowić się, dlaczego to nie zadziałało. Sami nie mieliśmy jeszcze takiego przypadku, bo Inkubator działa dopiero dwa lata.

W ciągu dwóch lat nie upadł żaden projekt?

Nie, ale jest wielu studentów, którzy coś zaczęli i zniknęli. Odeszli z uniwersytetu, z Inkubatora, poszli swoją drogą. I bardzo dobrze, to, co tutaj dostali, zostanie im na całe życie w głowie.

Jeżeli coś nie wyjdzie na etapie projektu, to student zaczyna nowy. Ma dane ze starego; wie, co się udało, a co nie poszło tak jak powinno. Praktyka pokazuje, że zwykle nie jest to zupełnie nowy pomysł, ale projekty wykonują tak zwany pivot, czyli zakręcają, zmieniają swój kierunek.

Czyli najważniejsze to dostosować się do warunków?

Ważne jest to, żeby dobrze znać potrzeby swoich odbiorców i tego uczymy. Jedną z najważniejszych podstaw udanego biznesu jest rozpoznanie potrzeb klienta. Główną zasadą start-upowca jest to, żeby pomysł na biznes rozwiązywał także jego własne problemy. Wtedy jest on odbiorcą własnego projektu, bazuje na swoim doświadczeniu.

Istotne jest też, żeby słuchać potencjalnych klientów, zastanowić się, jak do nich dotrzeć, w jaki sposób im zakomunikować nasz wynalazek. Jeżeli będzie na tyle dobry, żeby zmienić świat, to mamy szanse odnieść sukces. Zdarza się to jednak rzadko.

Nie ma jednego sposobu, sprawdzonej recepty na sukces?

Nie, nie da się kontrolować wszystkiego. Podążając właściwymi ścieżkami, możemy zmaksymalizować szanse na jego odniesienie. Ważna jest postawa krytycyzmu do tego, co nas otacza, umiejętność twórczego, a zarazem przedsiębiorczego myślenia. Zmysł obserwacji jest niezbędny dla potencjalnego przedsiębiorcy.

 

Jacek Sztolcman jest kierownikiem Inkubatora UW. Specjalizuje się w analizie bieżącej sytuacji przedsiębiorstwa, kierunków rozwoju, planów naprawy, restrukturyzacji, a także w zakresie optymalizacji procesów sprzedaży i komunikacji oraz w zarządzaniu organizacją/zespołem. Zajmuje się łączeniem zespołów naukowych z firmami zainteresowanymi badaniami i rozwojem.

Inkubator UW to część Uniwersyteckiego Ośrodka Transferu Technologii, który wspiera uniwersyteckich naukowców w prowadzeniu procesu komercjalizacji. Wspiera rozwój przedsiębiorczości akademickiej, by przy użyciu różnych narzędzi, w tym także biznesowych, rozwiązywać problemy, dostarczać nowe usługi i kreować innowacyjne rozwiązania dla siebie i dla swojej społeczności.

Rating: 5.0. From 2 votes.
Please wait...