King James

Kariera LeBrona Jamesa, trzykrotnego mistrza NBA i czterokrotnego MVP ligi, to prawdziwy rollercoaster pełen chwil zwątpienia, momentów chwały i wydarzeń, które mogły przekierować jego los na zupełnie inne tory.

Madison Square Garden w Nowym Jorku. 26 czerwca 2003 r. Draft NBA. Wśród zaproszonych koszykarzy gwiazdy rozgrywek akademickich, m.in. Carmelo Anthony, Chris Bosh czy Dwyane Wade. Największe zainteresowanie wzbudza jednak LeBron James. Absolwent St. Vincent – St. Mary High School w Akron, oddalonym o około 60 km od Cleveland.

The Chosen One

Wielu fanów koszykówki dowiedziało się o Jamesie po raz pierwszy w lutym 2002 r. Siedemnastolatek znalazł się wtedy na okładce magazynu „Sports Illustrated” obok dumnego tytułu The Chosen One. Amerykanin zdobył później dwukrotnie nagrodę Mr. Basketball USA dla najlepszego koszykarza amerykańskich liceów. LeBron zrezygnował z kontynuowania nauki w college’u i od razu zgłosił się do draftu NBA, co notabene obecnie byłoby niemożliwe, gdyż koszykarze grający w ramach amerykańskiego systemu muszą spędzić co najmniej rok na uczelni wyższej. A czym jest draft? Co roku gracze, którzy wyrażają chęć dołączenia do ligi – przede wszystkim uczniowie amerykańskich ­college’ów – są wybierani przez kluby podczas wydarzenia zwanego draftem NBA. Można się tu posłużyć prostą i wszystkim znaną analogią do wyboru drużyn na lekcjach wf-u. Choć oczywiście nie jest tak, że wszyscy stają w rządku, a jedyną publicznością są lekko przeziębieni uczniowie w jeansach i wuefista uzupełniający w międzyczasie dziennik. Draft NBA to coroczna ogromna ceremonia z kilkutysięczną widownią. Ważna jest także kolejność wyboru, w końcu jeśli będziemy wybierać jako pierwsi, to pewnie do nas trafi najlepszy zawodnik. Dlatego warto wygrać na wf-ie grę w marynarza czy w papier, kamień i nożyce, żeby mieć pierwszy wybór. A jak to wygląda w NBA? Upraszczając – drużyny wybierają zawodników w odwrotnej kolejności do zajmowanych miejsc w poprzednim sezonie. I tak zespół z najgorszym bilansem wybiera zazwyczaj jako pierwszy, a mistrzowie jako ostatni (aż dziw, że na rozwiązanie, które najbardziej premiuje przegranych, zdecydowali się właśnie Amerykanie).
Cleveland Cavaliers wkraczali w sezon 2002/2003 raczej bez szans na awans do play-offów. Dlatego gdy dowiedzieli się, że w pobliskim Akron uczy się koszykarz, który najprawdopodobniej stanie się jednym z najlepszych w historii, postanowili zatroszczyć się o to, aby to im przypadł pierwszy wybór w następnym drafcie. Amerykańscy dziennikarze sportowi mają nawet specjalne określenie na taką praktykę – tanking. Cavs przez cały sezon „tankowali” bardzo efektywnie – 17 zwycięstw, 65 porażek. Najgorszy bilans w lidze ex aequo z Denver Nuggets.
Cleveland Cavaliers mogą dzięki temu wybierać jako pierwsi. W nowojorskiej hali goszczącej zawodników, działaczy i kibiców NBA panuje delikatne napięcie, choć wszyscy wiedzą, co się stanie. Do mównicy podchodzi David Stern – komisarz NBA – z numerem pierwszym w drafcie NBA 2003 Cleveland Cavaliers wybiera… LeBrona Jamesa.

The Decision

8 lipca 2010 r. Greenwich w stanie Connecticut, The Decision – specjalny program transmitowany na żywo przez ESPN. Już za chwilę LeBron podejmie decyzję odnośnie do tego, gdzie zagra w następnym sezonie.
Oczekiwania kibiców przed dołączeniem Jamesa do NBA były ogromne, jednak chyba niewielu spodziewało się, że LeBron utrzyma poziom gry z liceum wśród zawodników, którzy za grę w koszykówkę otrzymują pensje rzędu kilku(nastu) milionów dolarów rocznie. James już w swoim pierwszym sezonie na parkietach najlepszej ligi świata stał się najważniejszym członkiem swojej drużyny. Sezon zwieńczył tytułem Rookie of the Year (najlepszy pierwszoroczniak ligi). Trzy lata później doprowadził Cleveland Cavaliers do pierwszych w historii klubu finałów NBA. W nich Cavs musieli jednak uznać wyższość San Antonio Spurs. Przełomowe mogły być sezony 2008/2009 i 2009/2010. James grał chyba najlepiej w dotychczasowej karierze. W obu tych sezonach był wybierany MVP (najbardziej wartościowym zawodnikiem) ligi, nie udało mu się jednak zdobyć mistrzostwa. Cavs nie dotarli nawet do finałów.
LeBron mógł narzekać na niewielką pomoc ze strony reszty drużyny i kierownictwa Cavaliers, które nie potrafiło zbudować wokół niego zespołu zdolnego do zdobycia mistrzostwa. Dlatego gdy po zakończeniu sezonu 2009/2010 jego kontrakt z Cleveland dobiegł końca, Amerykanin zaczął przebierać w ofertach innych klubów. Wszyscy fani koszykówki zadawali sobie pytanie, czy LeBron zabierze swoje talenty gdzie indziej, czy może zostanie w Cleveland. Napięcie było ogromne, z czego sam zainteresowany najwyraźniej zdawał sobie sprawę. Koszykarz zapowiedział, że swoją decyzję ogłosi podczas specjalnego programu transmitowanego na żywo przez ESPN.
I tak nadszedł 8 lipca 2010 r. Po LeBronie widać zdenerwowanie. Jaki klub wybierze? Już na początku wywiadu, będącego częścią programu, koszykarz wspomina, że kontaktowało się z nim sześć klubów. Każdy mógł zaoferować co innego. New York Knicks to ogromny rynek, możliwość gry w stolicy świata. Chicago Bulls z kolei to klub, z którym sześciokrotnie mistrzostwo zdobywał 1 Michael Jordan, idol Jamesa. Może New Jersey Nets? Klub został niedawno kupiony przez rosyjskiego oligarchę Michaiła Prochorowa, który, jak na prawdziwego Rosjanina przystało, ma iście mocarstwowe plany wobec drużyny. Los Angeles Clippers oferują natomiast grę w młodym, dynamicznie rozwijającym się zespole. W Miami Heat James mógłby dołączyć do swoich dobrych znajomych Dwayne’a Wade’a i Chrisa Bosha. Albo może LeBron zostanie w Cleveland i zaufa kierownictwu, które w wielu momentach go zawiodło?
Ponad 13 mln widzów przed telewizorami. Wreszcie pada pytanie, na które wszyscy czekali. LeBron, jaka jest twoja decyzja? – pyta dziennikarz. Tej jesieni zamierzam zabrać moje talenty do South Beach i dołączyć do Miami Heat.

Big 3… i Ray Allen

18 czerwca 2013 r. Miami w stanie Floryda. Szósty mecz finałów NBA. W serii do czterech zwycięstw San Antonio Spurs prowadzą z Miami Heat 3 : 2. 19 sekund do końca meczu. 95 : 92 dla Spurs, ale piłkę mają Heat. Ostatnia akcja.
Decyzja LeBrona z 2010 r. wywołała sporo kontrowersji. Koszykarzowi zarzucano, że wybrał łatwą drogę do mistrzostwa. Także sam sposób podjęcia decyzji – show na żywo w prime time, wydał się ruchem dość megalomańskim. Dlatego w pierwszych finałach Jamesa w Heat sympatia neutralnych kibiców była raczej po stronie Dallas Mavericks. Koszykarze z Teksasu sprawili niespodziankę i pod wodzą Dirka Nowitzkiego, sympatycznego giganta z Würzburga, pokonali faworyzowanych Heat. Pierwsze mistrzostwo przyszło w następnym sezonie. Heat pokonali Oklahoma City Thunder, a James zdobył nagrodę dla MVP finałów.
Następny rok był pokazem siły zarówno Miami, jak i samego LeBrona. 66 wygranych meczów, w tym 27 z rzędu na przełomie lutego i marca. Najdłuższa seria zwycięstw od sezonu 1971/1972 i 33 wygrane Los Angeles Lakers z takimi gwiazdami w składzie jak Wilt Chamberlain – jedyny zawodnik w historii ligi, który zdobył co najmniej sto punktów w jednym meczu – czy Jerry West, gracz z obecnego logo NBA. Miami Heat dotarli po raz trzeci z rzędu do finałów NBA. Choć nie bez problemów. W finałach konferencji wschodniej rywalizację rozstrzygnęli na swoją korzyść dopiero w meczu numer siedem. O mistrzostwie miała zadecydować batalia z San Antonio Spurs, niemal dokładnym przeciwieństwem klubu z Miami. Spośród florydzkiego Big 3 tylko Dwyane Wade został wybrany w drafcie przez zespół z ulubionego stanu Ala Gore’a. LeBron James i Chris Bosh trafili na Florydę sfrustrowani wynikami swoich poprzednich drużyn. Z kolei w San Antonio ceniono lojalność. Najważniejszymi graczami zespołu byli Tim Duncan, Tony Parker czy Manu Ginóbili. Koszykarze wybierani przez Spurs w drafcie, którzy spędzili w San Antonio kolejno 19, 17 i 16 sezonów.
Spurs są bliscy piątego mistrzostwa. Prowadzą w serii 3 : 2, a na koniec trzeciej kwarty Game 6 75 : 65. Sprawy w swoje ręce bierze James, który prowadzi Heat do comebacku, zdobywając 16 punktów w czwartej kwarcie. W ostatniej minucie spotkania notuje jednak dwie straty i tylko dzięki słabej skuteczności Spursu z linii rzutów wolnych koszykarze z Miami mogą zawdzięczać to, że na 19 sekund przed końcem przegrywają jedynie 92 : 95. Heat wznawiają grę. Mario Chalmers biegnie z piłką na połowę Spurs. Wreszcie podaje do Jamesa. Ten rzuca. Pudłuje. Piłkę zbiera jednak Chris Bosh. Podaje do Raya Allena. Allen robi szybki krok w tył. Rzuca… i trafia. 95 : 95. O wyniku zadecyduje dogrywka.
Ostatecznie dodatkowe pięć minut przyniosło zwycięstwo Heat, którzy pokonali później Spurs także w meczu numer siedem, MVP finałów został wybrany LeBron James.

The Block

20 czerwca 2016 r. Oakland w stanie Kalifornia. Game 7 finałów NBA. W serii do czterech zwycięstw Golden State Warriors i Cleveland Cavaliers remisują 3 : 3. Na tablicy wynik 89 : 89. Dwie minuty do końca.
Mistrzostwo z 2013 r. było ostatnim dla Jamesa w barwach Heat. W następnym sezonie Spurs zrewanżowali się za porażkę i pokonali Miami. James po zakończeniu sezonu stał się wolnym agentem. Tym razem jednak nie było misternego budowania napięcia zwieńczonego programem na żywo. James wrócił niczym syn marnotrawny do Cleveland. W Ohio powstało nowe Big 3, którego członkami byli, oprócz Jamesa, Kyrie Irving – „jedynka” z draftu w 2011 r. i Rookie of the Year w sezonie 2011/2012 oraz Kevin Love – Most Improved Player sezonu 2010/2011. Cleveland dotarli do finałów już w pierwszym roku po powrocie koszykarza z Akron. Niestety, w nich ­LeBron nie mógł liczyć na pomoc kolegów z Big 3. Love doznał kontuzji już na początku fazy playoff. Irving z kolei dotrwał do finałów, jednak już w pierwszym meczu zszedł z boiska z kontuzją kolana, która wykluczyła go z reszty rozgrywek. Cavs przegrali z Golden State Warriors. Następne finały ponownie przyniosły starcie tych drużyn. Tym razem Cleveland podchodzili do rywalizacji w pełni sił. Po drugiej stronie znajdowała się jednak drużyna, która właśnie pobiła rekord zwycięstw w sezonie zasadniczym należący wcześniej do legendarnych Bulls z sezonu 1995/1996, z Michaelem Jordanem w szczytowej formie.
Po czterech meczach finałów Warriors prowadzili 3 : 1 i wydawało się, że zamkną rywalizację w następnym meczu rozgrywanym u siebie, w Oakland. Cavaliers najwyraźniej przed meczem zmienili nie tylko stroje na czarne, z typowo piłkarskimi rękawami, lecz także nastawienie. W Game 5 Irving i James zdobyli po
41 punktów, prowadząc Cavs do zwycięstwa. Cleveland siłą rozpędu wygrali także następny mecz, rozgrywany u siebie i doprowadzili do remisu. Game 7 miało się jednak odbyć w Oakland, co rzecz jasna faworyzowało Warriors. Ponadto żadna drużyna w historii finałów NBA, która przegrywała 1 : 3 nie zdobyła później mistrzostwa.
Cavs radzą sobie jednak całkiem dobrze. Przed początkiem czwartej kwarty przegrywają tylko jednym punktem, 75 : 76. Na 4:40 minuty przed końcem Klay Thompson doprowadza do remisu 89 : 89. Po koszykarzach widać zmęczenie całym sezonem. Ciągle pudłują. Równe dwie minuty do końca. Kyrie Irving oddaje rzut. Nie trafia. Warriors zbierają piłkę. Andre Iguodala biegnie w kierunku kosza. Ma przed sobą tylko jednego przeciwnika. Po lewej leci Stephen Curry; dostaje podanie, od razu odgrywa, Iguodala musi już tylko ominąć ostatniego obrońcę. Wbiega pod kosz, rzuca… aż nagle zza jego pleców wyskakuje pędzący przez całe boisko James i przyciska piłkę do tablicy, jakby chciał ją zmiażdżyć.
Blok Jamesa okazał się kluczowy dla losów meczu. Cavs ostatecznie wygrali 93 : 89 po „trójce” Kyriego Irvinga i rzucie wolnym LeBrona, który został wybrany później MVP finałów.

Król L.A.

W następnych dwóch sezonach koszykarze Cavs nie mieli nic do powiedzenia w finałowych starciach z Warriors. Po zakontraktowaniu Kevina Duranta Golden State całkowicie zdominowało ligę. Po czterech latach w Cavaliers LeBron postanowił przenieść się do Los Angeles Lakers. Może nie na koszykarską emeryturę, wciąż będzie najważniejszym zawodnikiem zespołu, niemniej jego rola nie będzie aż tak duża jak w Cleveland. Obecni Lakers wydają się drużyną w budowie, której największe sukcesy dopiero nadejdą. LeBron po raz pierwszy od 2005 r. nie zagra w fazie play-off. Fani drużyny mogą jednak pokładać nadzieję w młodych graczach Lakers, takich jak Brandon Ingram czy Kyle Kuzma. Tym bardziej że za mentora mają zawodnika, który zna nie tylko smak zwycięstwa, lecz także porażki i swoim doświadczeniem może pomóc młodszym kolegom.

No votes yet.
Please wait...