Optymalizacja

Wchodząc do kuchni, patrzę na parapet wypełniony doniczkami z ziołami. Spoglądam na zielone morze roślin, którego fale zmierzają w kierunku słońca. Ich giętkie ciała prężą się wśród promieni światła. Liście są rozwarte, chłoną każdą cząstkę ciepła. Przez okno widzę klucz ptaków zwinnie, lecz majestatycznie zmierzający po błękicie nieba. Podziwiam grację i zorganizowanie powracających na wiosnę skrzydlatych wędrowców. Rodzi się wtedy we mnie myśl, swoista pochwała doskonałego funkcjonowania natury – wciąż niedoścignionego wzorca w wielu dziedzinach.
W takich momentach zadaję sobie pytanie: co sprawia, że świat przyrody żyje pełnią harmonii, a nasz ludzki świat jest pełen niepokoju, rozterek, pytań o sens istnienia? Poszukujemy szczęścia, lecz błądzimy we mgle, rozdarci między racjonalnością, emocjami a okruchami wiedzy o funkcjonowaniu wszechświata. Możliwe zatem, że tym, co stanowi o odrębności gatunku ludzkiego od natury jest cel, do którego dążymy. Poszczególne elementy świata naturalnego zdają się mieć zaprogramowane w sobie dążenie do przeżycia i rozwoju w sposób minimalizujący ich wydatek energetyczny. Mój ulubiony przykład to owoc granatu – doskonałe zespolenie funkcji i formy. Soczyste ziarenka wypełniają po brzegi niewielką kulę, której stosunek objętości do pola powierzchni jest największy spośród innych brył. To niezwykłe, jak wiele skrywa tak skromny owoc.
Życie ludzi nie jest jednak takie proste; nie ogranicza nas ani sferyczność czerwonej skórki owocu, ani korzenie zapuszczone w głąb ziemi. Jesteśmy raczej wolni jak ptaki. Niemniej w przeciwieństwie do nich nie mamy często wewnętrznego kompasu, dzięki któremu zawsze znajdujemy właściwą drogę. Jako społeczeństwo w ciągu wieków wykształciliśmy cywilizację. Jaskinie pokryte malowidłami zmieniły się w przestronne galerie sztuki pełne zbieranych przez stulecia obrazów największych mistrzów. Skromne domki lepione z gliny zamieniliśmy na sięgające nieba szklane wieże. Biblioteki wypełniliśmy półkami uginającymi się od książek dokumentujących rozwój ludzkiej myśli przez tysiąclecia. Moment, kiedy przestaliśmy walczyć o przetrwanie i zamieniliśmy włócznię na pióro sprawił jednak, że świat nagle stał się dużo bardziej złożony, a to, co ważne, zniknęło gdzieś za mgłą niesprecyzowania. Nasz kompas instynktów przestał być już wystarczający.
Współczesny człowiek wspina się na szczyt hierarchii potrzeb Maslowa, zostawiając daleko pod sobą już zaspokojone wymagania takie jak jedzenie, sen czy bezpieczeństwo. Im wyżej jesteśmy w tej hierarchii, tym bardziej błądzimy wśród mgły otaczającej niejasne definicje potrzeb wyższego rzędu. Łatwo nam określić, jak zaspokoić potrzeby fizjologiczne, lecz trudniej znaleźć optymalny sposób samorealizacji. Sami do końca nie wiemy, czego chcemy; nie potrafimy jasno określić celu, do którego dążymy. Można by stwierdzić, że starając się to osiągnąć, niejako definiujemy życie jako funkcję różnych jego elementów. Ta brawurowa próba uchwycenia esencji naszego istnienia w ciasnych ramach definicji jest jednak skazana na porażkę. Nawet gdybyśmy znali wszystkie parametry tej funkcji, nadal nie potrafilibyśmy osiągnąć jej maksimum.
W świecie nieskończonych możliwości niemożliwe staje się przeanalizowanie wszystkich wariantów, a następnie wybranie optymalnego. Musimy zadowolić się uproszczoną wersją rzeczywistości. Podjęcie najlepszej decyzji dodatkowo komplikują nasze emocje. Impulsywność i skłonność do podążania za instynktami sprawiają, że zbaczamy z obranej, optymalnej ścieżki. Łatwo popełniamy błędy poznawcze, a nasza silna wola nie ułatwia wybrania tego, co dobre, gdy kuszą nas inne możliwości.
To właśnie ten rozdźwięk między harmonią otaczającego nas świata a niedoskonałością ludzi sprawia, że stanowimy odrębny element natury. Ale to również dzięki niemu nasze życie wydaje się takie fascynujące i niezwykłe. Nie jesteśmy tylko agentami w modelu podążającymi za ściśle wyznaczonymi regułami decyzyjnymi. W świecie zwierząt tę rolę odgrywają instynkty. W naszym przypadku między bodźcem a reakcją pojawia się wolna wola. To ona pozwoliła nam wyrwać się z rozwiązania optymalnego tylko lokalnie – podążania za instynktami w kierunku obietnicy rozwiązania globalnie najlepszego. Ta podróż pełna jest jednak niejasności, trudności, wątpliwości, a do jego osiągnięcia mamy przed sobą jeszcze długą drogę. 0

No votes yet.
Please wait...