Maszyny od hitów

Mimo dziesiątek tygodni królowania na szczycie listy Billboard i setek znanych przebojów, mogą oni swobodnie przejść się po ulicy bez obawy o zostanie rozpoznanym. Kim są osoby pracujące „od kuchni” przy najpopularniejszych
piosenkach ostatnich lat?

Emma McIntyre/Getty Images

Dark Horse Katy Perry, Can’t Feel My Face The Weeknda i Shake It Off Taylor Swift mają ze sobą więcej wspólnego niż można przypuszczać. Wszystkie trzy nie tylko dotarły na pierwsze miejsce listy przebojów Billboard Hot 100, lecz także dzielą tego samego producenta. Ich sukces nie jest wcale kwestią szczęścia. Nie można oczywiście dyskredytować wkładu samych artystów, ale to efekt współpracy. Oprócz nich, za piosenkami stoją bowiem ludzie, którzy odkryli formułę na robienie przebojów.

Zawód: hitmaker

Jeżeli dogłębniej przeanalizować listy przebojów ostatnich lat w celu sprawdzenia, kto pracował przy jakich utworach, szybko można zauważyć, że część nazwisk przewija się cały czas. Max Martin, Shellback, Benny Blanco czy Stargate. Artyści tacy jak Ariana Grande, Ed Sheeran, Taylor Swift lub Maroon 5 zwracają się do tych samych producentów, bo wiedzą, że z ich pomocą otrzymają pożądany rezultat, jakim jest potencjalny materiał na singla. Tym samym wykształciło się stanowisko hitmakera, czyli osoby mającej to zagwarantować. Statystyki efektywności mówią same za siebie. Aż kilkanaście procent ze wszystkich singli wyprodukowanych w tej dekadzie przez Maxa Martina zagościło na szczycie Billboard Hot 100. Jest on drugim – za tworzącym dla Beatlesów George’em Martinem – producentem z największą ilością piosenek, które dotarły do pierwszego miejsca listy. Podobnie imponujące wyniki odnoszą wspomniani Shellback, Benny Blanco i Stargate, a także Greg Kustin i Cirkut, którzy niemalże co roku tworzą kilka megahitów. Wbrew pozorom, rola hitmakera nie sprowadza się do samego wyprodukowania utworu. Nie kończy on swojego zadania na poprztykaniu na klawiszach lub zrobieniu samego bitu. Jest on wielozadaniowcem – pracuje nie tylko nad produkcją, ale również nad tekstem lub melodią, która jest często najważniejszym elementem utworu, a niekiedy nawet kieruje artystę, w jaki sposób ten powinien coś wykonać.

Receptura na przebój

Pewnie nie jest to żadne zaskoczenie, ale nie istnieje żadna konkretna formuła, której trzeba się trzymać. Jak przyznaje Max Martin, chodzi przede wszystkim o zachowanie balansu. Jeżeli to zostanie zastosowane, struktura piosenki nie ma znaczenia. Według Martina, każdy element w budowie utworu powinien być traktowany jako oddzielny fragment jednej historii – ma nieco odbiegać od reszty, ale jednocześnie tworzyć spójną całość z pozostałymi częściami. Przykładowo, do rytmicznej zwrotki pasuje coś, co takie nie jest. Analogicznie: można stworzyć hit, którego melodia zwrotek i refrenu jest identyczna, ale różni się energią, dlatego słuchacz tego nie zauważa. To ma stworzyć iluzję wcześniejszej znajomości melodii, dzięki czemu odbiorca łatwiej przyswoi piosenkę. Odpowiedź może być również czysto matematyczna – tak twierdzi songwriterka Bonnie McKee, odpowiedzialna za hity Britney Spears i Katy Perry. Pozornie nieistotna ilość sylab w linijce ma tak duże znaczenie, że ich nadmiar lub niedobór może zmienić wydźwięk całej piosenki. Według McKee, dwie występujące po sobie linijki powinny być swoimi lustrzanymi odbiciami. Dodanie lub odjęcie nawet jednej sylaby do którejś z nich skutkowałoby zmianą całej linii melodycznej. Niektórzy trzymają się tej reguły tak ściśle, że przedkładają ją nawet ponad zasady gramatyczne, czego rezultatem są potworki typu now that I’ve become who I really are. Brzmi prosto? Nic bardziej mylnego. Nie bez powodu od lat słyszy się o tych samych kilku nazwiskach. Ich talent nie tylko tkwi w wykonywaniu wielu funkcji jednocześnie, ale także w tempie pracy. Fakt, z receptury może skorzystać każdy, ale tylko komuś pracującemu na pełnych obrotach niczym maszyny w fabrykach udaje się tworzyć hit za hitem.

No votes yet.
Please wait...