Bez granic

Tabula rasa, no limits i kolor pomarańczowy – tymi słowami opisałaby „OpenCall Magazine” jego Redaktor Naczelna, Hanna Kantor. Czym tak naprawdę jest magazyn stworzony przez studentów Uniwersytetu Warszawskiego?

Tekst: Klaudia Waruszewska

„OpenCall Magazine” bezapelacyjnie przyciąga wzrok – pomarańczowej okładki z Lauren Lambert w kostiumie od włoskiego projektanta, Alberta Zambellego, w tej samej barwie nie da się nie zauważyć. Mocną kolorystykę przełamują białe skały kopalni marmuru w górach Carrara. To, jak udało się przekonać zwyciężczynię brytyjskiego Top Model do pozowania do zdjęć przed obiektywem polskiej fotografki, pozostaje zagadką. Hania, tegoroczna absolwentka fotografii na Wydziale Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego i autorka sesji okładkowej, mówi ze śmiechem: o jej wygranej dowiedzieliśmy się dopiero podczas sesji. Nie jest to jedyna rzecz, którą zaskakuje magazyn. 

Wolny wybór

Nazwa OpenCall nawiązuje do wolnych wyborów w sztuce i zdradza jednocześnie ideę magazynu. Stanowi odpowiedź na problem, z którym zderzają się młodzi i zdolni polscy artyści – z brakiem narzędzia, za pomocą którego mogliby pokazać innym swoje prace. Prace młodych polskich fotografów często są publikowane w prestiżowych zagranicznych pismach. W Polsce takiej szansy nie mają tłumaczy Hanna Kantor, fotografka mody i pomysłodawczyni magazynu. W polskiej prasie królują nazwiska utalentowanych, ale wciąż tych samych twórców. „OpenCall” daje młodemu pokoleniu artystów możliwość na zaistnienie w rodzimych kręgach, a także zyskanie pewnej renomy oraz, nierzadko, dofinansowań. Bez znajomości, jedynie dzięki talentowi i umiejętnościom. Justyna Smolarczyk, Dyrektor Zarządzająca pierwszej edycji magazynu, wyjaśnia: Każdy ma szansę. Wystarczy niebanalny pomysł. Prace, znajdujące się w magazynie, były nadsyłane w ramach otwartej rekrutacji, w której wzięło udział ponad trzystu twórców. Za preselekcję odpowiadała redakcja, ale ostateczną decyzję co do zawartości magazynu podjęli eksperci z odpowiednich dziedzin. Ze sztuki byli to między innymi: wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego i historyk sztuki Piotr Janowczyk oraz właścicielka galerii i kuratorka sztuki Stefania Carrozzini. Fotografie musiały natomiast zostać najpierw zaakceptowane przez czujne oko znanego teoretyka fotografii Andrzeja Zygmuntowicza. 

Dream team

Co „OpenCall” dał swoim twórcom? Justyna wspomina o licznych wyjazdach na Tygodnie Mody, konferencjach czy targach związanych z modą i sztuką, w których nie miałaby możliwości uczestniczenia bez bycia częścią redakcji magazynu. Hania, zapytana o trudności, odpowiada: Wszystko było trudne. „OpenCal”l był dla nas wszystkich pierwszym tak dużym projektem. To, co wydaje się łatwe na studiach, w praktyce już już takie nie jest. Tworzenie magazynu nie polega wyłącznie na zadbaniu o jego treść, przede wszystkim potrzebny jest zespół, z którym będzie się pracować i na którym można polegać – w przypadku „OpenCall Magazine” zebranie odpowiednich osób nie było trudne. Większość współtwórców, wywodząca się z koła naukowego Klatka B na Uniwersytecie Warszawskim, sama zgłosiła chęć pomocy po usłyszeniu pomysłu. W magazyn zaangażowani byli nie tylko studenci oraz absolwenci UW, lecz także osoby z innych szkół wyższych, m.in. z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, Uniwersytetu Wrocławskiego, VIAMODA w Warszawie oraz Uniwersytetu w Monachium. Oprócz tego liczy się też rozgłos w social mediach, nawiązywanie owocnych współpracy (zespołowi „OpenCall” udało się pracować m.in. z Romą Gąsiorowską) czy też dopilnowanie odpowiedniej jakości druku. 

Nie do przeoczenia

Po prawie dziewięciu miesiącach pracy i zbiórek pieniężnych, „OpenCall Magazine” znalazł się w wersji papierowej nie tylko na półkach księgarni i concept store’ów w Warszawie, lecz także w często odwiedzanych przez znawców i miłośników sztuki największych placówkach i muzeach artystycznych w Mediolanie oraz Londynie. Osoby niepolskojęzyczne nie tylko mogą obejrzeć niesamowite fotografie, lecz także przeczytać artykuły o sztuce – wszystkie teksty są w dwóch wersjach językowych, polskiej i angielskiej. Redakcja zadbała też o tych, którzy w trosce o środowisko obawiają się marnowania papieru i wydała magazyn również w wersji elektronicznej. Wszystkie punkty sprzedaży można znaleźć na stronie internetowej. Co tydzień ukazują się tam również artykuły, między innymi edytoriale modowe w ramach letniego cyklu OpenCall Weekly

Mimo że minęło już ponad pół roku od wydania pierwszej edycji magazynu, redakcja nie zwalnia tempa pracy. Nieustannie dba o swój wizerunek w social mediach, ale przede wszystkim wyszukuje nowe perełki wśród polskich twórców. Zadanie jest o tyle łatwiejsze, że artyści właściwie bez przerwy nadsyłają swoje prace. Strona magazynu na Facebooku, której grono obserwatorów wciąż rośnie, na bieżąco informuje o postępach. Nic dziwnego, że zapytana o plany zespołu na przyszłość, Hania odpowiada zdecydowanie: jeszcze większe otwarcie na działalność zagraniczną oraz podbicie internetu. Nie chce jednak zdradzić, w jaki sposób uda im się to osiągnąć. Pewne jest jednak to, że tak jak nie da się przejść obojętnie koło pierwszej okładki „OpenCall Magazine”, tak kolejnego sukcesu jego redakcji na pewno nie będzie dało się przeoczyć.

Jeżeli jesteś artystą, który chciałby podzielić się swoją twórczość z innymi – „OpenCall Magazine” czeka na Twoje zgłoszenie. Prace można przesyłać na adres mailowy: kontakt@opencallmag.com

No votes yet.
Please wait...