Misteria przywołane

Wydaje się, że o kulturze starożytnej Grecji powiedziano już wiele. Wyjątkiem jest jednak religijność ludzi żyjących w tamtych czasach − badacze wciąż mają więcej pytań niż odpowiedzi. O kultach, roli tańca w misteriach starożytnej Grecji i znaczeniu Dionizosa opowiedział dr Daniel Zarewicz z Instytutu Filologii Klasycznej Uniwersytetu Warszawskiego.

Rozmawiała: Katarzyna Gałązkiewicz

Magiel: Co było podstawą życia religijnego starożytnych Greków?

dr. Daniel zarewicz: Prawdopodobnie tradycja przodków, która wywodziła się z zamierzchłej przeszłości. Religia nie miała wtedy na celu jedynie organizacji kontaktów człowieka z bóstwem. Do jej zadań należało polityczne zintegrowanie obywateli polis, wzmocnienie ich przekonania o zjednoczonej społeczności i jej militarnej sile wynikającej z boskiej opieki.

Starożytna religijność kojarzy się przede wszystkim z kultami.

W starożytnej Grecji istniał podział na święta prywatne i oficjalne. Biorąc pod uwagę naszą rzeczywistość, wydaje się on co najmniej zagadkowy. Teraz święta są raczej oficjalne albo państwowe, nie musimy w nich uczestniczyć. Wtedy nie istniał kościół jako taki, był tylko kult greckich bogów.
Mówiąc o kulcie oficjalnym, mamy na myśli 12 bogów olimpijskich i dwóch czy trzech bogów podziemnych. Na podstawie tzw. kalendarza kultowego ludzie spotykali się, składali krwawą ofiarę, dzięki czemu mogli liczyć na łaski bogów i ochronę przed chorobami, klęskami urodzaju, przedwczesną śmiercią… Możemy to określić jako ich zabobonność. Ten kult wynikał z poczucia konieczności złożenia hołdu bogom. Cechą dystynktywną Greków było pragnienie poznania boga, zbliżenia się do niego, przekroczenia sfery boskiej, zjednania boga dla siebie, wręcz przypodobania mu się. Z drugiej strony pojawiała się chęć stania się bogiem po śmierci.
Cechą wyróżniającą kulty prywatne było przede wszystkim to, że udział w nich nie był obowiązkowy. Było to prywatne pragnienie spotkania boga, pozbawione konieczności uczestnictwa – odwrotnie niż w oficjalnym kulcie, gdzie dochodziło do spotkań grup religijnych, charakteryzujących się obligatoryjnym chodzeniem na uroczystości ku czci Zeusa, Ateny, Apollona czy innych bogów. Nikt nie pytał, czy ktoś chce, czy nie w tym kulcie uczestniczyć. Po prostu jako obywatele musieli brać w nich udział.

Brak uczestnictwa w takim kulcie wiązał się z nieprzyjemnymi konsekwencjami.

Nieuczestnictwo w oficjalnych świętach mogło skutkować przede wszystkim zarzutami i procesami o bezbożność, lekceważenie bogów. Cechą wyróżniającą kulty prywatne było natomiast to, że obecność w nich nie była obowiązkowa i za brak uczestnictwa nie groziły żadne nieprzyjemności.

A jaki był cel prywatnych kultów?

Przede wszystkim uzyskanie pośmiertnego zbawienia, wręcz przebóstwienia, tak jak w przypadku misteriów orfickich czy dionizyjskich. Wizja pośmiertna jest dla Greków bardzo ważnym tematem, poddanym szerokiej refleksji.

Powszechnie wiadomo, że Grecy przeraźliwie bali się śmierci.

Tak. Trzeba zacząć od tego, że w wykładni oficjalnej, czerpiącej z tradycji homeryckiej, człowiek po śmierci nie istnieje i ulega całkowitemu unicestwieniu. W V/VI w. przed Chrystusem zaczęły pojawiać się tendencje religijne – wtajemniczające w kulty prywatne, obiecujące ludziom, że są w stanie wpłynąć na wolę bogów. Wchodząc w kontakt z bogiem,mieli oni postępować zgodnie z jego radami, być w stanie dokonać oczyszczenia – katharsis. Rozumiane było ono jako oczyszczenie duszy, podmiotu istnienia, który świadczy o tym, że jest się istotą żyjącą. Poprzez odpowiednie praktyki misteryjne istniała możliwość dostąpienia pośmiertnej apoteozy i uzyskania życia wiecznego. Grecy panicznie bali się nicości, tego, że będą musieli kiedyś opuścić słońce, przyrodę i zmysłowe przyjemności.

Czy do kultów prywatnych można zaliczyć święta na cześć Dionizosa?

Obrzędy dotyczące Dionizosa w ogóle trudno jest zakwalifikować. Na pewno są oficjalne święta na jego cześć – przede wszystkim te, w których głównym elementem jest spektakl teatralny. Zaliczamy do nich anthesteria, lenaia, Dionizje Małe i Dionizje Wielkie.
Święta prywatne przedstawia natomiast Eurypides w Bachantkach. Są one związane z orgiastycznym kultem, ze szczególnie istotną rolą kobiet, być może z rodzajem jakiegoś ich wyzwolenia. Dionizos ma w tym święcie istotną podmiotową rolę – wokół niego tworzy się nie tylko kult jego osoby, lecz także życie społeczności. Istotną cechą prywatnego kultu Dionizosa jest to, że był on przeznaczony tylko dla określonej grupy, do której nie mieli dostępu inni. Teoretycznie wszyscy mogli przyglądać się obrzędom, ale nie wszyscy mogli w nich uczestniczyć. Aktywny udział brali tylko ci, którzy zostali dopuszczeni do wtajemniczenia.

Nasuwa się analogia do współczesnych wyznawców Hare Kryszny – hinduistycznej tradycji religijnej.

Zgadza się. Możemy obserwować ich uliczne pochody, ale nie rozumiemy słów piosenek, które śpiewają, choreografii, którą wykonują, porządku, szeregu, w którym idą. Nie wiemy, czy to ma sens, czy nie. Dla wielu osób to zachowanie może być dziwne, śmieszne, gorszące, ale tak naprawdę nie znają jego istoty.
Wydaje się, że podobnie było z kultami dionizyjskimi. Fascynowały one pisarzy jako orgiastyczne, krzykliwe, niedające się opanować i wyłamujące się z ram dobrego obyczaju obrzędy. Cała ta otoczka sprawiała, że odnosiło się wrażenie, że Dionizos w prywatnym kulcie daje ludziom coś, czego nie dają bogowie w oficjalnym nurcie. Zaangażowanie w prywatny, elitarny, być może ezoteryczny kult, dawało ludziom poczucie wyjątkowości i tego, że to bóstwo da im coś niespotykanego.

Z czego składano bogom krwawe ofiary?

Ze zwierząt ofiarnych – byka, krowy, kozy czy owcy. Były przyprowadzane na ofiarę i rytualnie, przed ołtarzem w świątyni greckiej, zabijane i rozczłonkowywane. Następnie gotowano je lub pieczono i rozdzielano pomiędzy członków zgromadzenia religijnego. Krwawa ofiara, czyli ofiara mięsna, była najważniejszym elementem oficjalnego kultu. Poza tym stanowiła też źródło białka dla społeczności. Nie było prądu, lodówek, a więc warunków, żeby mięso normalnie składować. Z tego powodu uczta ofiarna była tym bardziej świąteczna, im więcej dawała możliwości najedzenia się do syta.

Odwrotny stosunek do zwierząt można zauważyć w kultach orfickich.

Tak. Warto zwrócić uwagę na to, że Orfeusz był postacią bardzo ważną, wyjątkową ale i paradoksalną. Istniały pisma poświadczające występowanie kultów orfickich i wtajemniczeń z tym związanych. Mówiąc o tym, dobrze przypomnieć jeden z wersów Żab Arystofanesa. Napisane jest tam, że to Orfeusz nauczył ludzkość wtajemniczeń i nakazał powstrzymywania się od zbrodni i rozlewu krwi. Według niego nie można zabijać istoty, w której znajduje się dusza. To za jego sprawą zaczęto utożsamiać świętość człowieka z dobrocią dla zwierząt i drugiej osoby. Orfeusz uczył też o świecie bogów, zdradzał ludziom ich tajemnice. Za to został ukarany i rozszarpany przez czcicielki Dionizosa – Menady.

Na czym polegał związek Orfeusza z Dionizosem?

Orfeusz miał głosić coś w rodzaju antropogonii dionizyjskiej, czyli nauki o pochodzeniu człowieka. Związana była ona z tajną nauką o pochodzeniu Dionizosa Zagreusa. Nie chodzi tu o Dionizosa, syna Zeusa i Semele (to był Dionizos oficjalnego kultu), ale o tego z mitu, w którym mowa jest o powstawaniu człowieka z ciała rozszarpanego przez tytanów. O tym Orfeusz miał nauczać ludzi w swoich misteriach. Później uczniowie Orfeusza, którzy uznawali jego naukę za ciekawą i wartościową, kontynuowali tę tradycję w swoich misteriach.

Mówiąc o kultach, nie da się pominąć wątku magii. Czy możemy wskazać jakieś różnice między religią a magią?

Różnica nie jest łatwa do zdefiniowania, a przejście między tymi pojęciami jest subtelne. Można powiedzieć, że religia jest od duchowego kontaktu człowieka z bogiem. Coś dla niego robimy i mamy poczucie jego wielkości, dystansu, jaki nas od niego dzieli. Magia jest czynnością hochsztaplerską, mamy poczucie, że możemy wpłynąć na boga. Platon pisał o „wtajemniczaczach”, którzy różnymi sposobami próbowali zapewnić ludzi, że są w stanie wpłynąć na bogów. Filozof się temu sprzeciwiał, uważał, że bóg jest absolutnym bytem i w żaden sposób nie można wymusić na nim żadnych działań ani nic od niego uzyskać.
Elementami magii są modlitwy, zaklęcia. Jej wymiar jest jednak bardziej praktyczny, ludzki. Chodzi o wpływanie na rzeczywistość tu i teraz, tak jak w rytuałach z laleczką voo doo. Wbijamy w nią coś (co ma charakter symboliczny – wyobrażam sobie, że wbijam ją w konkretną osobę) i ktoś przez to choruje lub dosięga go jakaś kara. Na tym właśnie polega magia. Religia ma element trwogi przed bogami, niepewności ich wyroków oraz permanentnego zabiegania o ich życzliwość. Towarzyszy temu przekonanie, że ich siły nie można w żaden sposób utemperować.

Czy praktykujący różne kulty na cześć bogów, będąc w transie, zachowują swoją świadomość?

Ekstaza, która często wiąże z transem, jest prawdopodobnie wyjściem z siebie. To nie jest jeszcze do końca poznane i nie wiadomo, czy kiedykolwiek będzie. Można powiedzieć, że będąc w tym stanie, zapomina się o sobie. Wpływ na to może mieć też spożywanie wina i wirowanie, które ma wprawiać w stan transowy.

Czemu ma służyć wchodzenie w trans?

Celem tego doświadczenia jest osiągnięcie i dostrzeżenie innego, nieludzkiego stanu. W pewnym sensie chodzi o zapomnienie o swojej naturze, po to, żeby odnaleźć lub przypomnieć sobie swoją naturę boską. Do tego służy trans, który wyłamuje z codzienności, a na co dzień ten stan jest niedostępny. i trudny do osiągnięcia.

Czy za to odpowiedzialny był właśnie Dionizos?

Tak, był bóstwem wyzwalającym. Pozwalał zrzucić jarzma codzienności, doczesności, ograniczeń człowieka – problemów cielesności, tego, że nie jesteśmy w stanie tak jak bogowie wybierać sobie formy istnienia. Człowiek rodzi się ograniczony, jest skazany na umieranie. Grecy pragnęli nieograniczoności, wyzwolenia się spod wszystkiego, co dociska człowieka na co dzień do ziemi. Dionizos pozwalał na zbliżenie się do tego, co boskie.

Czy można doszukiwać się jakichś pozostałości po kultach dionizyjskich we współczesnej Europie?

Dalekim, ale nie bezpośrednim śladem może być karnawał w Wenecji czy w Niemczech. Średniowieczna, pijacka celebracja, podczas której zrzuca się jarzmo posłuszeństwa. Można jeszcze odnaleźć pozostałości kultu w państwach na innych kontynentach, m.in. w Brazylii czy Indiach. Na pewno są one wszędzie tam, gdzie zachowały się pierwotne formy przeżywania religijności, na przykład pod postacią tańca.

Rola tańca czy muzyki jest w kultach niezmiernie ważna.

Zdecydowanie taniec i muzyka odgrywają ogromną rolę. Muzyka w połączeniu ze słowem i tańcem tworzyły tak zwaną trójjedyną choreę. Taniec był naśladowaniem ruchów czy gestów bogów; dźwięki transmiterami połączenia świata ludzkiego i boskiego. Święte słowo, wypowiadane podczas tańca, to element maksymalnego zbliżenia tych światów.

Podczas misteriów taniec pełnił też funkcję katartyczną.

W misteriach chodziło przede wszystkim o to, żeby za pomocą odpowiednich praktyk religijnych oczyszczać duszę, która była skalana, zanieczyszczona pierwotnym grzechem. I tak, między innymi taniec czy zachowywanie pewnych restrykcji moralnych pozwalały na to, żeby człowiek mógł zbliżyć się do boga. I tą czystą duszą boga zobaczyć.

Dr Daniel Zarewicz:

filolog klasyczny. Zajmuje się mitem, magią, misteriami w starożytnej Grecji. Wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego i Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, a także prezes klubu Gnosis.

Rating: 5.0. From 4 votes.
Please wait...