Kiedy elf stanie na drodze

W kraju, gdzie internet jest dostępny nawet na lodowcu, a ze stacji benzynowej nie skorzystamy bez karty płatniczej, sąd zakazał budowy drogi z powodu… elfów. Witamy na Islandii!

Tekst i zdjęcia: Izabela Pietrzyk

Według badań ponad połowa Islandczyków wierzy w elfy lub nie zaprzecza ich istnieniu. Wszyscy, nawet sceptycy, starają się respektować ich prawa i przywileje. W 2013 r. sąd krajowy doprowadził do odwołania budowy autostrady, ponieważ przechodziła przez obszar, który mógłby być zajmowany przez elfy. Droga miała prowadzić przez Hafnarfjordur – miejsce to uważane jest za „kwaterę główną” tych magicznych stworzeń. Główną obawą władz była możliwość natrafienia na tzw. elf rock, czyli naturalny dom elfów. Wiercenie w takiej skale mogłoby je rozzłościć i doprowadzić do znacznego podwyższenia kosztów budowy. Znane są opowieści o tym, jak robotnicy postanowili przesunąć elfi kamień leżący na trasie planowanej drogi. Każda z tych historii kończyła się popsutymi maszynami, problemami zdrowotnymi pracowników i utrudnieniami budowlanymi. Historia zna też przypadki, kiedy państwo musiało zatrudnić ekspertów do spraw elfów, aby przeprowadzili negocjacje z niewidzialnymi istotami. Rozsiane po całej wyspie kamienie tworzą sieć, której człowiek nie powinien przerywać. Takie skały nie są specjalnie oznakowane, niemniej wszyscy Islandczycy wiedzą, który kamień trzeba zostawić w spokoju. Wiedza ta przekazywana jest z pokolenia na pokolenie.

Mistyka dnia codziennego

Miliony ludzi na świecie wierzą w coś, czego nie mogą zobaczyć. W przypadku większości narodów jest to Bóg, zależnie od religii przedstawiany w postaci np. Trójcy Świętej, Allaha czy Buddy. Istnieje jednak wyspa w Europie, gdzie większą popularnością od Stwórcy cieszą się elfy! Żeby dobrze zrozumieć ten stan rzeczy i sposób myślenia Islandczyków, trzeba spróbować na chwilę postawić się na ich miejscu. Na Islandii nic nie jest pewne. Wstając rano, można spodziewać się zarówno pięknego słońca, jak i pyłu wulkanicznego na przydomowym trawniku. Według Islandczyków, jeśli nie podoba nam się pogoda, wystarczy poczekać 15 minut na jej zmianę. Opcji jest jednak niewiele. Do wyboru zazwyczaj pozostaje: wiatr, silny wiatr lub wyjątkowo silny wiatr w połączeniu z deszczem, śniegiem, mgłą i prześwitami słońca. Surowemu klimatowi towarzyszy magiczne otoczenie: wielkie skały w kształcie trolli, rozległe pola świętego mchu i ogromne bezdrzewne obszary. Wspomniany mech prezentuje się tu wyjątkowo spektakularnie, ale też jest bardzo podatny na zniszczenia. Trzeba mieć na uwadze, że depcząc go, możemy narazić się nie tylko na dezaprobatę ze strony lokalnych mieszkańców, lecz także na wyjątkowo dotkliwe kary finansowe.

Wystarczy opuścić Reykjavik, aby poczuć się jak w innym, mistycznym świecie. Mieszkańcy wyspy zdają sobie sprawę z tego, że gorąca magma kipi pod ich domami. Nie próbują jednak racjonalizować wszystkich zjawisk i szukać logicznych wyjaśnień. Niektóre zdarzenia czy też elementy przyrody uznają za pewne i niepodważalne. Dla nich piach zawsze był czarny i taki pozostanie. Za tak samo niezaprzeczalne zjawisko uważają występowanie elfów, które od wieków pojawiały się w islandzkiej tradycji. Wiara w nie rozkwitła w czasie szczególnie trudnym dla Islandii. Król Danii, wprowadzając monopol handlowy, odizolował ją od innych państw, co doprowadziło do klęski głodu na wyspie. Co więcej, nasiliły się katastrofy naturalne. W 1783 r. wybuchł wulkan Laki, a erupcja zniszczyła 75 proc. upraw i doprowadziła do śmierci 1/5 populacji wyspy. Te wydarzenia miały ogromny wpływ na wiarę Islandczyków i sposób postrzegania przez nich świata. Z czasem tradycja i folklor ewoluowały pod wpływem coraz bliższych kontaktów z Europą kontynentalną. Wyspa została nawet schrystianizowana, ale nigdy w takim stopniu, żeby przypowieści o Maryi Dziewicy w ciąży były uważane za bardziej prawdopodobne niż elfy.

Turystyczny boom

Poza tym, że elfy są częścią tradycji Islandczyków, mają one też drugie, równie ważne oblicze – są źródłem przychodu. Turyści chętnie wydają pieniądze, aby poznać tradycje. Na wyspie znajdziemy wiele elfich szkół, kościołów i sklepików oferujących pamiątki takie jak elfia herbata, składany domek dla elfów czy też rzeźby z ich podobiznami. Takie rozpowszechniane przez media wydarzenia, jak wstrzymanie budowy drogi, tylko zachęcają potencjalnych odwiedzających. Było to szczególnie ważne dla Islandii po kryzysie w 2008 r. – dzięki turystyce możliwe stało się odbudowanie dobrostanu pieniężnego kraju. Liczba turystów przybywających corocznie na wyspę wzrosła pięciokrotnie od 2010 do 2017 r. Obecnie każdego roku na wyspę przyjeżdża około siedem razy więcej osób, niż wynosi liczba jej stałych mieszkańców.

„Nowe” Boże Narodzenie

Na Islandii można doświadczyć wielu interesujących fenomenów, a jednym z nich jest wiara chrześcijańska doprawiona szczyptą magii i pogaństwa. Nawet najpopularniejsza historia o pochodzeniu elfów wydaje się dość kontrowersyjna – uznawane są one za dzieci Adama i Ewy. Kiedy Bóg postanowił odwiedzić Ewę, ta ukryła część swoich dzieci. Przed boskimi oczami nic jednak nie można zataić. To, co zostało przede mną ukryte, niech pozostanie ukryte na zawsze – powiedział Bóg, czyniąc elfy niewidzialnymi ludźmi.

Wśród Islandczyków tylko 31 proc. deklaruje, że wierzy w Boga. Pomimo tego wszyscy ochoczo obchodzą „ulepszone” święta chrześcijańskie. W grudniu śpiewają kolędy, a w Wigilię rodzinnie idą do kościoła, aby uczcić narodziny Jezusa. Różnica jest jednak taka, że dzieci, zamiast otwierać kalendarzyk adwentowy, czekają na prezenty od trzynastu wrednych Yuli. Przez trzynaście dni poprzedzających Boże Narodzenie trzynastu chłopców dzień po dniu zostawia w butach upominki grzecznym dzieciom, a niegrzecznym – ziemniaka. Yule mieszkają ze swoimi rodzinami w jaskiniach, w okolicach Dimmuborgir. Według legendy w tym miejscu z nieba spadł anioł, dziś nazywany szatanem. Matka Yuli, Gryla, ma zdolność wykrywania niegrzecznych dzieci. W Boże Narodzenie opuszcza swoją jaskinię w górach, aby szukać posiłku w pobliskich miastach. Poluje na niesforne maluchy, następnie niesie je w wielkim worku, a jej ulubionym daniem jest przyrządzony z nich gulasz. Wydaje się, że nikt w XXI w. nie uwierzyłby w tę historię. Jednak islandzkie dzieci straszone są przez rodziców obrzydliwą Grylą od lat, a jej figury i rzeźby możemy zobaczyć w miastach podczas świąt. Legenda z XVII-wiecznego poematu na stałe wpisała się w tradycje mieszkańców.

Obyczaje Islandczyków są wyraźnie oderwane od rzeczywistości, do jakiej przyzwyczaił nas współczesny świat. Nawet w czasach daleko idącej globalizacji słowo absurd znaczy coś innego dla każdego narodu. Jedni sądzą, że po śmierci odrodzą się w nowym wcieleniu, inni doszukują się jedynego lub wielu bogów w przyrodzie, a kolejni uznają obecność elfów. Każdy ma swoje przekonania – pozostaje je tylko uszanować.

No votes yet.
Please wait...