Kompetencja przyszłości

Według badań, do 2030 r. pojawi się 90 mln. miejsc pracy związanych z zarządzaniem projektami. Nie ulega wątpliwości, że jest to kompetencja przyszłości. O tym, dlaczego tak jest, opowiada dr hab. prof. SGH Paweł Wyrozębski – opiekun nowego kierunku Zarządzanie Projektami, oferowanego przez SGH.

MAGIEL: Od roku akademickiego 2018/2019 na studiach magisterskich dostępny jest kierunek Zarządzanie Projektami. Skąd wziął się pomysł na jego stworzenie?

PAWEŁ WYROZĘBSKI: Pomysłodawcą kierunku był prof. Michał Trocki, wieloletni kierownik Katedry Zarządzania Projektami. Dzięki wspólnej pracy Katedry zebraliśmy wykwalifikowaną kadrę i rozwinęliśmy w naszej uczelni ofertę przedmiotów z zakresu zarządzania projektami. W pewnym momencie, po pozytywnych doświadczeniach ze specjalności i prowadzenia zajęć stwierdziliśmy, że warto zaproponować coś nowego – wejść na wyższy poziom. Postanowiliśmy otworzyć więc samodzielny kierunek.

Jak przebiegał ten proces?

Postanowiliśmy wykorzystać szansę w postaci konkursu organizowanego przez NCBiR w ramach Programu POWER. W 2016 r. przygotowaliśmy wspólnie z zespołem dokumentację wniosku o dofinansowanie i przedstawiliśmy go w konkursie. Projekt został pozytywnie oceniony, w związku z czym mogliśmy wystartować z jego realizacją. Uruchomienie jakiegokolwiek kierunku to duży wysiłek. Wymagało to od nas zebrania zespołu, przeprowadzenia prac organizacyjnych, programowych, jak również przygotowania się do poprowadzenia zajęć na jak najlepszym poziomie dydaktycznym. Symboliczne „go live” było w momencie uruchomienia rekrutacji, gdy czekaliśmy niecierpliwie na sukcesywnie spływające do nas informacje o postępach zapisów na kierunek.

Jak ocenia pan kierunek po pierwszym roku działania?

Moim zdaniem działa on bardzo dobrze, jednak to nie moja opinia, a studentów jest tutaj najważniejsza. Można napracować się przy danym kierunku, ale mimo żartów, że uczelnia najlepiej działa bez studentów, to jednak bez nich nic tutaj w ogóle nie ma sensu. Z racji tego, że na kierunku prowadzę też zajęcia, jestem w ciągłym kontakcie z grupami. Niektórzy nawet nazwali mnie wychowawcą klasy. Odbieram to określenie zdecydowanie pozytywnie, jako przejaw sympatycznych relacji na kierunku. Dzięki temu wiem, co się dzieje i mogę szybko reagować jeśli jest to potrzebne. Całościowe oceny kierunku są bardzo pozytywne. Przeprowadziliśmy ostatnio ewaluację, która to potwierdziła i jednocześnie wskazała obszary potencjalnego doskonalenia oferty. Studenci bardzo cenią sobie przemyślany i spójny program kierunku, dobrą organizację, wyselekcjonowane grono wykładowców. Cenią sobie też walory towarzyskie. To, co unikalne w Zarządzaniu Projektami, to to, że wszyscy studenci chodzą wspólnie na wszystkie przedmioty, przez co świetnie się integrują i czują się częścią naszej społeczności.

Czyli zajęcia mają charakter, można by powiedzieć, kameralny?

Tak, na pierwszą edycję kierunku rok temu zrekrutowaliśmy 53 osoby. W październiku wystartowaliśmy z kolejnym rocznikiem i dołączyło następne 50 osób. W drugiej rekrutacji w zasadzie wszyscy przyszli z polecenia – zachęciły ich pozytywne opinie starszych kolegów. Faktycznie kierunek jest niszowy i myślę, że taki pozostanie. Chcielibyśmy mieć grupę studentów, których możemy wprowadzać w tajniki zarządzania projektami, z którymi mamy bezpośrednią relację i widzimy, jak się rozwijają. To nigdy nie będzie kierunek masowy. Przynajmniej ja bym tego nie chciał.

Zarządzanie Projektami jest na razie dostępne tylko jako kierunek na studiach magisterskich. Czy pojawił się też pomysł, żeby wprowadzić tę ofertę dla studiów licencjackich?

Nie. Pomysł od samego początku był taki, żeby zaoferować ten kierunek na poziomie magisterskim. Wynika to z tego, że zarządzanie ma niejako sens tylko wtedy, kiedy zna się szerszy kontekst i jego przedmiot. Nie można zarządzać zarządzaniem, trzeba zarządzać czymś. Dobrze jest więc mieć na początku wykształcenie kierunkowe, specjalistyczne. Wśród naszych studentów mamy absolwentów politechnik, szkół medycznych i wielu innych. Z takim przygotowaniem do kompetencji fachowych, które się już ma, jesteśmy w stanie dodać kompetencje zarządcze. Jeżeli ktoś jest finansistą to może stać się np. kierownikiem projektu w bankowości. Jeżeli jest informatykiem, to naturalną ścieżką awansu następnie staje się kierownikiem projektu IT. Przed jedną z naszych studentek, dzięki dyplomowi studiów chemicznych, otworzyła się kariera w Project Management Office w zarządzaniu projektami w Orlen S.A.

Czyli wykształcenie kierunkowe w przypadku studiów na Zarządzaniu Projektami jest atutem, a nie przeszkodą. Czy osoba wybierająca się na ten kierunek powinna mieć jeszcze jakieś inne cechy lub predyspozycje?

Raczej nie. Moim zdaniem nie jest to kwestia cech danego studenta. W pierwszym, jak i w drugim roczniku kierunku zgromadziły się przeróżne osoby i charaktery. Bez względu na ich wejściowe, notabene bardzo wysokie, predyspozycje, myślę, że każdy się na kierunku odnalazł. Pomaga w tym choćby zaoferowanie naszym studentom możliwości zrobienia bilansu kompetencji z zakresu zarządzania projektami. Bilans ten oparty jest na standardzie kompetencji International Project Management Association (IPMA), międzynarodowej organizacji zrzeszającej i certyfikującej Project Managerów. Zarządzanie projektami to jednak nie tylko kompetencje fachowe, które dają wiedzę i ułatwiają podejmowanie kluczowych decyzji. Równie ważne są kompetencje miękkie, międzyludzkie, umiejętności związane z pracą w zespole, utrzymywaniem relacjami interpersonalnych, radzeniem sobie ze stresem czy z konfliktami. Oprócz zajęć poświęconych tym zagadnieniom nasi studenci uczą się tego codziennie – większość zajęć ćwiczeniowych oparta jest bowiem na pracy w grupach. Już po kilku miesiącach studiowania widzę ogromny rozwój u studentów. Są to aktywni ludzie, którzy chętnie sami podejmują inicjatywę: organizują wigilię kierunku czy liczne wyjazdy integracyjne. Naprawdę miło obserwować takie zmiany.

Czy zapotrzebowanie na osoby po takim kierunku studiów rozwija się tak samo dynamicznie w Polsce, jak i za granicą?

Mam wrażenie, że polskie organizacje i polska gospodarka błyskawicznie nadrobiły wcześniejszy dystans. Zarówno polski, jak i międzynarodowy rynek pracy zgłaszają duży i rosnący popyt na specjalistów zarządzania projektami. Jest to bardzo atrakcyjna i przyszłościowa ścieżka rozwoju zawodowego. Szczególnie gdy na rynku pracy obserwujemy różne trendy związane z automatyzacją procesów, ich przenoszeniem w miejsca efektywne kosztowo czy redukcją średniego szczebla kierowniczego. Projektów nigdy nie zabraknie i zawsze będą potrzebni ludzie do zadań specjalnych, którzy zapewnią dowiezienie ich na czas, zgodnie z budżetem i jakością.

Aby to robić, warto oprzeć zarządzanie projektami na sprawdzonych metodykach i narzędziach. Czy na kierunku student ma szansę je poznać? Czy kierunek jest sprofilowany pod kątem konkretnych projektów?

Studia na kierunku mają charakter uniwersalny. Uczymy kompetencji, umiejętności i wiedzy, które sprawdzą się we wszystkich projektach. Nauczamy najlepszych praktyk opartych na uniwersalnych międzynarodowych standardach. Program jest realizowany we współpracy z organizacjami międzynarodowymi, IPMA, PMI (Project Management Institute), jak i z Centrum Rozwiązań Menedżerskich. Są to praktyki uznawane globalnie, mają światowy standard, a zawierające je podręczniki są publikowane w milionach egzemplarzy na świecie. Od lipca tego roku jako pierwszy kierunek studiów magisterskich w zakresie zarządzania projektami w Polsce posiadamy akredytację IPMA w programie IPMA-Student. Jest potwierdzenie zgodności tego, czego uczymy, z faktycznymi potrzebami praktyki.

Widać duże zainteresowanie tematyką. Zgadza się pan zatem ze stwierdzeniem, że zarządzanie projektami jest kompetencją przyszłości?

Wszyscy przechodzą na projekty. Obserwujemy to zarówno za oknem, jak i w badaniach. Funkcjonuje zjawisko projektyzacji, coraz więcej organizacji zadania realizuje za pomocą projektów. Mogą to być zadania związane z rozwojem, nowe produkty, wejście na nowe rynki zbytu, transformacje wewnętrzne. Wszystko robione jest za pomocą projektów. Trzeba do tego ludzi. Znajduje to swoje odzwierciedlenie w badaniach, którymi staraliśmy się przekonać Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, co do celowości stworzenia kierunku Zarządzanie Projektami. Badania opracowane przez PMI i Anderson Group pokazały, że na rynku do 2030 r. pojawi się ponad 90 mln. miejsc pracy dla osób związanych z zarządzaniem projektami. Badania te miały pierwotnie horyzont do 2020 r., gdzie mówiono o spodziewanych 35 mln. miejsc pracy. W 2017 roku zrobiono jednak rewizję i już zaobserwowano 55 mln. Faktycznie organizacje potrzebują osób do zadań specjalnych, a taką osobą jest kierownik projektu. W zupełności zgodzę się ze stwierdzeniem, że jest to kompetencja przyszłości.

Dużo mówimy o przyszłości, ale czy istnieją praktyki zarządcze, które wyszły z użycia lub które można nazwać „analogowymi”?

Klasyczne metody wciąż są używane, chociażby ścieżka krytyczna czy metoda harmonogramów. Zmieniły swoją formę, z wstęg papieru na cyfrową, ale logika i potrzeby są wciąż te same. Trzeba opracować cele, zakres zadań, a następnie należy zastanowić się, w jakiej kolejności muszą być one wykonane. Wstępny plan może być wykonany na papierze, np. jak robimy to na zajęciach – na kartkach na ścianie. Ten analog to jest to, co powoduje, że ludzie współpracują. Każdy ma wkład w to, co widzi na ścianie, można na to spojrzeć, przedyskutować, wspólnie wypracować coś, co będziemy razem realizować. Natomiast do dalszego opracowywania trzeba to przenieść do programu komputerowego, tak żeby w łatwej i przystępnej formie można było projekt dalej rozwijać i koordynować pracę zespołu. Także większość nowych metod bazuje tak naprawdę na zupełnie analogowych rozwiązaniach, które były wcześniej, tylko ich forma się zmieniła. 0

Uruchomienie kierunku zarządzanie projektami w SGH realizowane jest w ramach projektu „Kierunek na Zarządzanie Projektami!” dofinansowanego z Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój 2014–2020. Szczegółowe informacje na stronie: www.sgh.waw.pl/knzp

No votes yet.
Please wait...