Partia włoska

Gorący wrześniowy wieczór w Rzymie. Pary przechadzają się po bulwarach nad Tybrem. Hindusi zamykają swoje stoiska warzywne na Campo de’ Fiori. Strażnicy wpuszczają ostatnią grupę turystów do Bazyliki św. Piotra, a w okolicy Fontanny Najad na Piazza della Repubblica bogacze wypijają już pierwsze mocniejsze drinki. Kilkaset metrów dalej ważą się losy całego kraju. Próbuje się rozwiązać nierozwiązywalne, pogodzić niezgodnych i zażegnać niezażegnywalne.

Najważniejszym z problemów, które dręczą obecnie Włochy, jest tzw. Questione meridionale (kwestia Południa). Il Mezzogiorno (Południe) składa się z sześciu regionów o najniższych wskaźnikach rozwoju gospodarczego i społecznego w kraju. Przeciętny Południowiec odprowadza do budżetu państwa średnio dwa razy mniej pieniędzy z podatków niż mieszkaniec Północy. Bezrobocie, ubóstwo i korupcja w tym regionie są tak powszechne, że przestały być sensacją nawet w zagranicznych mediach.
Istnieje wiele teorii, które próbują wyjaśnić, skąd wzięła się linia podziału przebiegająca gdzieś pomiędzy Rzymem a Neapolem. Najpopularniejszy pogląd głosi, że decydującym czynnikiem jest korupcja, za którą z kolei odpowiedzialność ponosi mafia. Arche całej sytuacji jawi się zaś szczątkowa państwowość w czasach przed zjednoczeniem Włoch w drugiej połowie XIX w. Brak centralnej władzy zmuszał mieszkańców do organizowania się w kliki, które w późniejszym okresie przekształciły się w znane wszystkim organizacje przestępcze – neapolitańską Camorrę, sycylijską Cosa Nostrę czy najpotężniejszą obecnie kalabryjską ‚Ndranghetę.
Ta ostatnia zbudowała swoją dzisiejszą siłę na ograniczaniu struktur do biologicznej rodziny, co ogromnie zniechęcało do zdrady. Dziś istnieją całe wsie pracujące wyłącznie dla ‚Ndranghety, jak choćby Africo w Kalabrii, gdzie nie ma żadnego sklepu, stacji kolejowej, poczty ani szkoły, a bezrobocie sięga 40 proc., ale, jak twierdzi dziennikarz „Newsweeka” Antonio Condorelli, wielu nastolatków chodzi tam z nowymi iPhone’ami: Wszyscy chłopcy mają drogie telefony i włosy „na Jamesa Deana”. Żaden z nich nie kupuje w barze. Włosi w ogóle dużo nie piją, a ci szczególnie, z braku pieniędzy. Więc ile gotówki macie teraz w kieszeniach, pytam. Nic, mówią, choć jeden z najmłodszych, który nie może mieć więcej niż 14 lat, wyciąga rolkę banknotów z kieszeni (może w sumie 100 euro). Jakim cudem? „Jego ojciec to imprenditore (biznesmen)” – wyjaśnia reszta. Szacuje się, że przez kontrolowany przez ‘Ndraghetę port w Gioia Tauro w Kalabrii przepływa ponad połowa kokainy sprowadzanej do Europy.

Pat

Włochy są jednym z krajów o najgorszej sytuacji fiskalnej na świecie. Szalone wręcz wydatki socjalne kolejnych rządów w latach 80. i 90. poprzedzonych boomem gospodarczym na niespotykaną dotąd skalę spowodowały stopniowe narastanie włoskiego długu publicznego, którego obsługa w czasie kryzysu światowego z 2008 r. zawisła na włosku.
Spowodowana kryzysem obniżona działalność gospodarcza skutkowała zmniejszonymi wpływami budżetowymi, co, przy braku cięć wydatków, prowadziło do eskalacji zadłużenia. Dziś sięga ono 130 proc. PKB i ciągle rośnie. Zdecydowana większość tego długu, przekraczającego czterokrotność PKB Polski, należy do wielkich banków, między innymi UniCredit, Santander czy BNP Paribas. Banki te funkcjonują na całym świecie, udzielając kredytów zwykłym obywatelom, jak również finansując deficyty różnych państw poprzez wykup obligacji. Potencjalna niewypłacalność włoskiego rządu generuje olbrzymie ryzyko systemowe dla rynku finansowego, zwłaszcza w kręgu europejskim – dlatego sytuacja polityczna w tym kraju powinna interesować również Polskę.

Białe i czarne pola

Podział Włoch wyraża się też poprzez preferencje wyborcze mieszkańców poszczególnych regionów. Północ dużo chętniej głosuje na federalistyczne, antyimigranckie partie, podczas gdy Południe wybiera raczej opcje lewicowe i populistyczne. Chociażby w zeszłorocznych wyborach (marzec 2018 r.) gdzie ponad 30 proc. głosów otrzymały centroprawicowa Liga Północna (kolor ciemnoszary) i populistyczny Ruch Pięciu Gwiazd (kolor jasnoszary), podczas gdy zwyciężczyni poprzednich wyborów, Partia Demokratyczna (kolor czarny), musiała się zadowolić jedynie 22 proc. Rozkład głosów na regiony i podregiony widać na mapach (z lewej do niższej Izby Deputowanych, z prawej do Senatu).
Wyrównany wynik wyborów spowodował konieczność utworzenia koalicji. Żadna z partii deklarujących się jako antysystemowe nie chciała współpracować z utożsamianą z wielkim biznesem i korupcją Partią Demokratyczną, więc dopiero po ponad trzech miesiącach negocjacji utworzyły ze sobą toksyczny związek. Różnice programowe między nimi najlepiej oddają ich slogany: dla R5G to Partecipa. Scegli. Cambia (Uczestnicz. Wybieraj. Zmieniaj), 1
podczas gdy dla Ligi Prima gli italiani (Po pierwsze Włosi). Z kolei mainstreamowość nieuczestniczących w koalicji Demokratów aż wyziera z ich hasła Avanti, insieme (Razem, naprzód). Bon mot przyświecający największemu przegranemu tej kampanii, Silvio Berlusconiemu i jego Forzy, w kontekście wielu ekscesów lidera może budzić zaś jedynie śmiech –  (Szczerość, doświadczenie, mądrość).

Hetman

Przez długi czas nadzieją włoskiego narodu był Giuseppe Conte, człowiek wielkiej ogłady i wysokiego wykształcenia, przewodzący jako premier koalicji Ligi Północnej z Ruchem Pięciu Gwiazd. Ten dziwny polityczny „mariaż” ultraprawicy z populistami nie miał prawa przetrwać długo. Kiedy więc Liga w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego pokonała Pięć Gwiazd, lider tego pierwszego ugrupowania, Matteo Salvini, wezwał swoich partyjnych kolegów do poparca wotum nieufności w nadziei na utworzenie samodzielnego rządu po powtórzonych wyborach. Conte jednak rozwiązał sytuację w inny sposób, prosząc prezydenta Republiki, Sergio Matarellę, o kilka dni na dogadanie się z szefami Partii Demokratycznej i Ruchu Pięciu Gwiazd oraz uzyskanie aprobaty społeczeństwa na taką koalicję. Zgodę na zwłokę dostał, tak samo aprobatę ludu (wyrażoną poprzez nawiązującą do znanego filozofa, głoszącego postulaty umowy społecznej, formułę „Rousseau”, w formie głosowania przez internet) i utworzył nowy rząd, nazwany przez włoskie gazety „Conte-bis”.

Szach

Gdzieś w tle czai się jednak cały czas Salvini, pracując nad poparciem do wyborów parlamentarnych, w razie gdyby dziwny mariaż Demokratów z Gwiaździstymi nie wypalił. Koalicjanci będą próbowali pogodzić roszczenia socjalne Południowców z interesem wielkiego biznesu i stabilnością fiskalną całego kraju. Z boku stoi również, pozbawiony za afery korupcyjne praw do sprawowania urzędów, śmiejący się swoimi lśniącymi zębami Silvio Berlusconi, czekając na swoje kolejne pięć minut.
Najbliższe lata, a nawet miesiące, będą emocjonujące nie tylko dla 60 mln Włochów, lecz także dla całego świata. Nowy rząd będzie musiał udowodnić własnemu narodowi, jak i inwestorom, że hojną politykę socjalną można łączyć z fiskalną stabilnością. Z kolei mieszkańcy słonecznej Italii, niby zwykłe pionki, które najbardziej cierpią przez niepewną sytuację polityczną w kraju, spróbują dowieść, że potrafią ze sobą żyć.

Rating: 5.0. From 1 vote.
Please wait...