Cichy krzyk

Co piąta Polka doświadczyła przemocy seksualnej, przy czym większość z nich – z powodu wstydu i braku wiary w realną pomoc – nie zgłosiło sprawy na policję. Według badań CBOS nasilenie problemu widoczne jest wśród studentów, a jego konsekwencje odbijają się na ich dorosłym życiu, kształtując kolejne pokolenia w strachu
i niskim poczuciu własnej wartości.

Molestowanie seksualne […] zawiera każde działanie niepożądane werbalne lub pozawerbalne, naruszające godność osoby; stworzenie wobec niej zastraszającej, wrogiej, poniżającej, upokarzającej lub uwłaczającej atmosfery; sprawca narusza także wolność seksualną i obyczajność […]. Ta długa i na pozór oderwana od rzeczywistości definicja dotyka znanego i powszechnego problemu. Bagatelizacja, a z drugiej strony medialny, często negatywny rozgłos deprecjonują faktyczny problem, z którym wielu osobom przyszło się mierzyć.

Liczby grozy

W przeprowadzonym na zlecenie Rzecznika Praw Obywatelskich badaniu 31,2 proc. studentów i studentek zadeklarowało, że doświadczyło przynajmniej jednego zachowania o charakterze molestowania seksualnego od momentu rozpoczęcia studiów. Co ważne, w przeważającej większości były to kobiety. Z całej badanej próby nieco ponad 12 proc. mężczyzn przyznało, że takie zdarzenie miało miejsce, podczas gdy wśród kobiet odsetek ten wyniósł niemal 44 proc. Analizy ogólnej kategorii sprawców/sprawczyń wykazały, że najczęściej (60,7 proc.) sprawcami/sprawczyniami były osoby spoza uczelni, w drugiej kolejności koledzy/koleżanki ze studiów (22,7 proc.). Takich zachowań doświadczano również ze strony pracowników naukowych, w tym nauczycieli i promotorów. Dotyczyło to aż 15,6 proc. badanych.

Szara rzeczywistość

Zgodnie z art. 70 polskiej konstytucji władze publiczne mają obowiązek zapewnienia obywatelom powszechnego i równego dostępu do wykształcenia. Brak adekwatnej reakcji na niewłaściwe traktowanie na uczelniach wyższych może prowadzić do ograniczenia prawa do nauki studentów, którzy doświadczają dyskryminacji i przemocy.
Dyskryminacja ze względu na płeć, w tym molestowanie seksualne, jest wyraźnie zakazane jedynie w obszarze szeroko rozumianego rynku pracy (art. 11 kodeksu pracy), a także w zakresie dostępu do dóbr i usług oferowanych publicznie. Oznacza to, że studentki lub studenci, którzy ze względu na płeć doświadczyli molestowania na uczelni wyższej, mają utrudnioną drogę sądowego lub pozasądowego dochodzenia swoich praw. Tymczasem wyniki badań potwierdzają, że problem przemocy seksualnej jest obecny na polskich uniwersytetach, a najczęściej wskazywaną przesłanką molestowania była właśnie płeć. Powołując się na badania prowadzone przez Helsińską Fundację Praw Człowieka, jedynie 14 na 94 publicznych uczelni wyższych w Polsce wprowadziło odrębną procedurę poświęconą przypadkom molestowania, wykraczającą poza model odpowiedzialności dyscyplinarnej. Karami dyscyplinarnymi są: upomnienie, nagana czy nagana z obniżeniem wynagrodzenia zasadniczego.

Odpowiedni kierunek

Na niektórych uczelniach zagranicznych pomoc osobom pokrzywdzonym jest standardem, często powołuje się konsultantów, a nawet całe zespoły zapewniające wsparcie poszkodowanym. Uniwersytet Wiedeński, Oxford, Cambridge, Sussex czy paryska Sorbona powinny być wzorcem nie tylko pod względem kształcenia, lecz także nauki tolerancji i zapewniania studentom szeroko pojętej pomocy.
W Polsce skala przemocy seksualnej jest na szczęście relatywnie niska, według badań „tylko” 19 proc. kobiet doświadczyło bowiem przemocy seksualnej lub fizycznej. Wskaźnik ten jest znacząco niższy niż np. w Szwecji, gdzie ofiarami przemocy padło 46 proc. kobiet. Rozbieżność ta nie wynika jedynie z tego, że Polska jest o wiele przyjaźniejszym środowiskiem dla kobiet, ale przede wszystkim z innej metodologii i definicji przemocy seksualnej.

Warto również nadmienić, że 91,8 proc. przypadków przemocy seksualnej w Polsce nie jest zgłaszana organom wyższym. Z pozostałych 8,2 proc. zaledwie połowa ofiar jest odpowiednio traktowana, a sprawca ponosi konsekwencje. Problem nie dotyczy więc tylko i wyłącznie braku narzędzi pomocowych na uczelniach wyższych, lecz także bagatelizacji sytuacji przez organy władzy.

Światełko w tunelu

W SGH dla każdego studenta dostępne są konsultacje z psychologiem, lecz ich zakres obejmuje pracę nad organizacją, samopomocą, lepszym rozumieniem doświadczanych trudności, własnego zachowania, swoich uczuć i potrzeb. Nie powołano wyspecjalizowanego organu umożliwiającego zgłoszenie przestępstwa na tle seksualnym. Zapis o równości płci, tolerancji i szacunku bez względu na wyznanie wprawdzie znajduje się w Kodeksie Etyki pracowników uczelni, ale odnosi się do nich samych. Szkoła Główna Handlowa w swoich odpowiedziach na zapytanie Helsińskiej Fundacji Praw Obywatelskich na temat prowadzenia rejestru przypadków molestowania wskazała, że takowy nie istnieje, ponieważ brak do tego podstawy prawnej. Funkcjonuje jednak komisja dyscyplinarna zajmująca się przypadkami wszelkich nadużyć.

Sytuacja wygląda nieco inaczej na Uniwersytecie Warszawskim. Nowa Rzeczniczka Praw Studenta – Katarzyna Wardzyńska – z początkiem tego roku akademickiego powołała konsultantkę ds. przemocy seksualnej, Antoninę Lewandowską. Studentka jest aktywistką i działaczką grupy Ponton oraz Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Od czasu powołania mojego stanowiska, czyli od półtora miesiąca, napłynęło do mnie ponad dziesięć zgłoszeń – nadmienia studentka Kolegium Międzyobszarowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych i Społecznych. Jak widać, problem jest powszechny, w związku z czym istnieje potrzeba utworzenia stosownego stanowiska, które miałoby się nim zająć. Pomysł jest co prawda inicjatywą oddolną, ale władze uczelni wyraziły poparcie i obecnie trwają pracę nad tworzeniem konkretnych narzędzi pomocowych. Antonina formalnie objęła stanowisko niedawno, ale dzięki swojej działalności pozauniwersyteckiej pomocą osobom poszkodowanym zajmuje się de facto od kilku lat. Zgłaszają się do niej studentki i studenci, którzy przez swoje doświadczenia często nie byli w stanie podejść do sesji czy uczestniczyć w zajęciach. Wspomina, że w wielu przypadkach przemoc nie jest fizyczna, dlatego trudno jest udowodnić wyrządzone szkody. Co zaskakujące, do mnie jako studenckiej konsultantki z UW, odzywają się osoby z Katowic, Łodzi czy innych miejsc niezwiązanych bezpośrednio z uczelnią – opowiada Antonina. Jest to dowodem na to, że polskie placówki wciąż robią w tym kierunku za mało. Nawet jeśli istnieją organy przeciwdziałające dyskryminacji, studenci często nie mają świadomości, że mogą się do nich zgłosić. Ci, którzy się na to decydują, w wielu przypadkach nie otrzymują odpowiedniej pomocy, a postępowanie zostaje umorzone.

Ofiary przemocy są pozostawione same sobie. Ja przede wszystkim słucham, jestem powierniczką i pośredniczką pomiędzy skrzywdzoną a psychologami czy władzami uczelni – nadmienia – każdy oczekuje innej pomocy, a ja staram się mu ją zapewnić.

graf. Zuzanna Nyc

 

Następstwa krzywd

Istnieje szereg możliwych negatywnych skutków przemocy na tle seksualnym. Pierwsza wyróżniona grupa to konsekwencje psychologiczne. Kobiety narażone na molestowanie doświadczają wyższego poziomu lęku, niepokoju, objawów depresji czy zespołu stresu pourazowego. Ponadto mają także obniżony poziom ogólnego zadowolenia z życia. Zdarzenia tego typu znacząco wpływają na poczucie własnej wartości. Kolejną grupą są skutki organizacyjne, do których należy wycofanie czy zmniejszona wydajność pracy. W trudniejszych przypadkach ofiary muszą zrezygnować z zatrudnienia lub co gorsza, tracą pracę po złożeniu formalnej skargi. Po trzecie, doświadczenie molestowania seksualnego powoduje spadek zadowolenia ze zdrowia fizycznego, spadek odporności oraz występowanie większej liczby stanów zapalnych, bólów głowy, zaburzeń żołądkowo-jelitowych oraz zaburzeń snu. Te wszystkie czynniki popychają młode kobiety do zaprzestania studiów i samorozwoju, a strach przed wyjawieniem prawdy dodatkowo nasila wszelkie symptomy.

Nie jesteś sam

W ramach akcji #MeToo osoby, które spotkały się z molestowaniem seksualnym lub przemocą seksualną, dzieliły się publicznie swoimi bolesnymi doświadczeniami. Hasztag został rozpowszechniony i użyty setki tysięcy razy. Na Zachodzie akcja spotkała się z ogromnym odzewem ze strony celebrytów oraz wielu kobiet, które doświadczyły przemocy. #MeToo bez wątpienia wpłynęło na wzrost społecznej świadomości na temat
molestowania seksualnego i przemocy seksualnej, jednak w Polsce dyskusja ta mogła wydawać się ograniczona, a na pewno niedokończona – jedynie pojedyncze organizacje czy fundacje odniosły się do tego zagadnienia.
Pierwszym krokiem do rozwiązania problemu jest podzielenie się nim z innymi. Oprócz rozmowy z bliskimi warto zasięgnąć porady specjalisty, np. psychoterapeuty. Można skorzystać także z telefonu zaufania oraz fundacji oferujących pomoc. Najbardziej znanym tego typu portalem jest Instytut Psychologii Zdrowia, udostępniający numer, na który można zadzwonić w kryzysowych sytuacjach w godzinach od 14.00 do 22.00. Konsultanci są wyszkolonymi specjalistami, nie oceniają, nie wartościują postaw czy zachowań – wspólnie z rozmówcą zastanawiają się, co dla niego jest najlepsze w danej sytuacji.
Kolejną organizacją sprawnie działającą na terenie Warszawy, Łodzi, Gdańska i Wrocławia jest Centrum Praw Kobiet, gdzie pracownicy pomagają ofiarom w podjęciu odpowiednich kroków, by ponownie stanąć na nogi. Konsultanci mogą im towarzyszyć w trakcie przesłuchania na komendzie policji czy podczas rozprawy sądowej. Ponadto Centrum udziela pomocy prawnej i finansowej. Funkcjonuje również numer, pod którym można kontaktować się w wypadku, gdy siedziba placówki jest zbyt daleko lub gdy klientka chce zachować anonimowość.
Jednak uczelnie wyższe jako ośrodki nauki powinny udostępniać również przestrzeń do dyskusji na tematy wrażliwe społecznie oraz pokazywać, że milczenie nie jest rozwiązaniem. Uniwersytet powinien być miejscem stabilnym i bezpiecznym dla wszystkich studentów.

Mówiąc o przemocy seksualnej i nagłaśniając problem mobbingu czy molestowania należy pamiętać, aby nie stała się ona jedynie chwytliwym nagłówkiem i „modnym” tematem. Za każdą sytuacją stoją ludzie, którzy nadal walczą z traumą, dlatego pomoc im powinna być dla uczelni priorytetem.

No votes yet.
Please wait...