Czy porozumienie jest możliwe?

Członkostwo Polski w Unii Europejskiej stało się tematem kontrowersyjnym. Młodzi ludzie stali się dociekliwi i częściej zadają pytanie, na które odpowiedź wciąż pozostaje niejasna – potrzebujemy UE, czy nie?

Tekst: Izabela Kołakowska

W grudniu, w budynku Przestrzeni Facebooka studenci pierwszego roku europeistyki Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych zorganizowali debatę Przyszłość Polski w Unii Europejskiej. Organizatorom udało się zaprosić osoby aktualnie działające na arenie politycznej – m.in. Jacka Wilka z partii Konfederacja oraz Dariusza Standerskiego
z Lewicy. Podczas debaty politycy mogli przedstawić stanowiska ich partii odnośnie przyszłości Unii Europejskiej. Często, ze względu na swoją radykalność, wywoływały one poruszenie na sali i sprzeciw grup reprezentujących odmienne poglądy. Uczestnicy skupili

się na analizie postaw wobec Unii Europejskiej prezentowanych przez sześć największych partii (PiS, Konfederacja, Koalicja Obywatelska, Lewica, PSL i Kukiz’15). Celem były dyskusje pomiędzy przedstawicielami tych ugrupowań na trzy główne tematy: Jaki jest model ustrojowy Unii Europejskiej? Czy Polsce jest potrzebna waluta euro? oraz Jak wygląda miejsce Polski w zmieniającej się Unii Europejskiej?. Organizatorzy zakładali, że finalnie stronom debaty uda się dojść do satysfakcjonującego porozumienia.

Unijne ograniczenia

Jacek Wilk na początku swojego wystąpienia założył, że głupie pytania mogą prowadzić do mądrych wniosków. Najważniejszą kwestią było znalezienie odpowiedzi na zagadnienie: po co nam Unia Europejska? Według niego media nie są przydatne, jeśli naprawdę chcemy to wiedzieć. Stanowią natomiast „propagandową papkę” mającą na celu przekonanie Polaków o słuszności pozostawania w Unii Europejskiej. W rzeczywistości, jego zdaniem, UE to najwolniej rozwijający się obszar gospodarczy na świecie, który dodatkowo nie zapewnia nam rzeczywistego bezpieczeństwa. Przywołane przez Wilka sondaże pokazują, że Polacy nie chcą przynależeć do tej organizacji. Ważna jest również kwestia handlu – połączenie państw wolnym handlem rzeczywiście jest korzystne, ale jednocześnie istnieją dziesiątki niedorzecznych ograniczeń unijnych. Konsekwencją tego nie powinno być blokowanie polskiej gospodarki przez Unię.

Wilk poruszył także, wciąż kontrowersyjną, kwestię Brexitu. Były poseł stwierdził, że w Wielkiej Brytanii dużo zależy od rządu, ale kiedy nie podoba się on społeczeństwu – zmienią go. Jednak jeżeli mają zastrzeżenia do władz UE , to nie mogą na nie wpłynąć. Krytykował wszechobecny lobbing, mający swoje źródło w Brukseli, kontrolujący politykę państw członkowskich i dzielący ich problemy na prawne, ekonomiczne i polityczne. Owe działania prowadzą do dominacji Niemiec w UE, ujednolicania państw unijnych oraz narzucania odgórnych rozwiązań gospodarczych.

Były poseł stwierdził, że, wyjście z Unii wcale nie oznaczałoby dla Polski całkowitego odrzucenia – zawsze pozostaje opcja umowy gospodarczej takiej jak np. EFTA. Polityk uważa również, że jeżeli Unia Europejska nie zdecyduje się na powrót do swych początkowych założeń z lat 70., kiedy skupiała się na byciu związkiem gospodarczym, to nie przetrwa długo – podzieli się i rozpadnie samoistnie. Jacek Wilk podkreślał, że stanowisko Konfederacji w stosunku do Unii jest realistyczne. W UE ważne są interesy poszczególnych państw i lobbystów, a państwa jednolite etniczne muszą w niej zabiegać o swoje interesy. Nie ma czegoś takiego jak dobro wspólne – jest brutalna walka o wpływy ogromnych grup, a Polska musi starać się o uzyskanie silnej pozycji – mówił.

Na koniec wspomniał o politykach, którzy nie formułują swoich wypowiedzi wprost, obawiając się zarzutu braku poprawności politycznej, co prowadzi do wielu niejasności na arenie UE.

Unia jest koniecznością?

Całkowicie odmienny stosunek do podjętych kwestii prezentował przedstawiciel Lewicy – Dariusz Standerski. Jego zdaniem głównym problemem Unii Europejskiej jest brak „wielkiej idei”, która na nowo zrzeszyłaby społeczeństwa państw unijnych. Według Lewicy brakuje jej świeżości, integracji i nowego spojrzenia. Wyjście ze wspólnoty jest niemożliwe, ponieważ to właśnie dzięki funduszom unijnym Polska miała szansę się rozwinąć. UE potrzebuje jedynie transformacji, a najważniejszą kwestią powinno być wpisanie do jej kompetencji dbania o wspólne standardy w opiece zdrowotnej. Dzięki temu organizacja byłaby bliższa społeczeństwu. Według Standerskiego wspólnota nie stanowi zagrożenia dla integralności Polski. Umożliwia natomiast korzystanie z „owoców integracji”, m.in. możliwości pracy za granicą.

Polityk poruszył również kwestię niepodpisania przez Polskę zobowiązań klimatycznych, co może skutkować wykluczeniem z areny międzynarodowej. Standerski podkreślał: Polska powinna zrozumieć, że może korzystać z możliwości jakie daje Unia, albo, poprzez swoje decyzje, zostać zmarginalizowanym państwem. W momencie, kiedy polscy posłowie są przedstawicielami kraju w Radzie Europejskiej, mają wpływ na ogólnoeuropejskie regulacje, co daje Polsce większą suwerenność. Odcinając się od Unii stanowilibyśmy o sobie, jednak byłoby to ograniczone jedynie do spraw wewnętrznych. Polityka zagraniczna byłaby niemal niedostępna, a to ona jest wyznacznikiem suwerenności, na co przykładem są negocjacje cła z innymi obszarami handlowymi. Poprzez pogłębienie integracji unijnej nasze wpływy rosłyby. Dariusz Standerski uważa też, że Polska nie powinna mieć na celu stania się największym beneficjentem, ale pomocnikiem w rozwoju mniejszych państw, na czym z czasem mogłaby zyskać.

A studenci na to…

Po wystąpieniach polityków przyszedł czas na przemówienia studentów będących jednocześnie przedstawicielami partii. Osoba reprezentująca PiS podkreślała przede wszystkim, że stanowisko ugrupowania wobec Unii Europejskiej jest wyważone i ostrożne – nie ma miejsca na całkowite zaufanie organizacji, a przyjęcie waluty euro byłoby dla Polski nieopłacalne. UE powinna stanowić konfederację państw narodowych, w której Polska byłaby równorzędnym partnerem innych krajów unijnych. Przedstawiciel PiSu wyraził swoje oburzenie wobec całokształtu polityki europejskiej i bagatelizowania potrzeb „zwykłych ludzi”, braku wolnego rynku i braku porozumienia pomiędzy naszym państwem a Brukselą – za przykład podał kwestię przyjmowania imigrantów.

Według Konfederacji UE narusza zasadę ustroju kapitalistycznego i hamuje rozwój Polski poprzez jej zależność wobec wspólnoty. Uważa, że nie tyle jesteśmy niegotowi na wejście do strefy euro, co nigdy tej waluty nie powinniśmy przyjmować. Stanowisko partii przedstawiciel wyraził słowami: nie pozwolimy oddać wolności Polaków w ręce lewicowych biurokratów.

Lewica odniosła się do tematu wejścia w strefę euro z innej strony. Jej przedstawiciele uważali, że potrzeba wielu reform, aby mogła sprawnie funkcjonować i przynosić korzyści każdemu członkowi UE. Chcieliby stworzyć unię walutową, w której warunkiem uczestnictwa byłoby poszanowanie praw jednostek i różnorodności. PSL, wraz z ugrupowaniem Kukiz’15, zaproponował natomiast referendum internetowe, w którym obywatele decydowaliby o wejściu do strefy euro. Według tych partii to właśnie społeczeństwo powinno ostatecznie podjąć decyzję o przyjęciu euro w naszym państwie.

Koalicja Obywatelska stała murem za Unią, która według niej odpowiada za utrzymanie pokoju, a współpraca jednoczy państwa europejskie. Jest to partia proeuropejska, stojąca naprzeciw autorytarnym rządom. Zamierza więc aktywnie działać w europejskim parlamencie. Uważa, że nasza polityka wewnętrzna powinna działać w symbiozie z polityką zewnętrzną. Dokonanie tego jest możliwe tylko poprzez współpracę z państwami unijnymi. Krajom, które nie stosują się do zaleceń Unii i stoją jej naprzeciw grozi wyparcie z areny politycznej – przestrzegał przedstawiciel KO. UE, według tej partii, gwarantuje bezpieczeństwo ekonomiczne, a euro należy wprowadzić, kiedy tylko Polska będzie na to gotowa.

Gdzie szczęśliwe zakończenie?

Ostatnim elementem debaty była dyskusja, która miała pozwolić na osiągnięcie porozumienia. Pomimo burzliwej i często niestosownej wymiany zdań, udało się opracować trzy wspólne wnioski: Unia Europejska pozostaje organizacją międzynarodową, a Polska, jako kraj członkowski, zachowuje częściową autonomię (między innymi w kwestiach gospodarczych); waluta euro wejdzie do Polski, kiedy polepszy się jej gospodarka i jest to nieuniknione, jeżeli planujemy pozostać w Unii Europejskiej oraz: Polska powinna wzmacniać swoją pozycję w Unii i współpracować z innymi krajami członkowskimi, a także zachowywać swoją suwerenność. Każdy z tych wniosków jest bardzo ogólny i ostatecznie nie wynikają z nich żadne konkretne postulaty, czy decyzje, jednak tylko na takie tezy zgodziły się przystać partie.

Debata przebiegała bardzo emocjonalnie, a całokształt spotkania w pełni odwzorował rzeczywistość, w której kultura wypowiedzi i ogłada nie zawsze pozostaje zachowana, a porozumienie międzypartyjne jest mało prawdopodobne. Przymusowa aprobata wszystkich ugrupowań może przynieść jedynie powierzchowne rozwiązania, które na dłuższą metę nie prowadzą do żadnych zmian.

No votes yet.
Please wait...