Podróż dookoła świata

Wakacje w marcu, własna firma, doktorat po ośmiu latach nauki. Studiowanie w różnych zakątkach świata to niezwykła przygoda, ale też ogromne wyzwanie. Dobrze wcześniej dokładnie zapoznać się ze strukturą wybranej uczelni, żeby czuć się trochę pewniej wśród studentów w obcym mieście, państwie czy na innym kontynencie.

Tekst: Oliwia Górecka

To, w jaki sposób działają polskie uczelnie, wie prawie każdy student. Od początku pierwszego semestru jesteśmy oswajani ze strukturą i organizacją studiowania. Kolokwia, egzaminy, ECTS-y to po pierwszych kilku tygodniach nic dziwnego. Wiemy, że na tym jednym, nudnym przedmiocie musimy pojawić się tylko raz w tygodniu, a stopień licencjata uzyskamy po trzech latach nauki. Trudno rozstrzygnąć czy nasza sytuacja jest lepsza, czy gorsza od studentów z innych państw. Na pewno w różnych miejscach studiuje się trochę inaczej. To, co dla rodzimego studenta będzie oczywiste, dla przybysza z dalekiej Polski może stanowić barierę nie do pokonania. Kolumbia, Filipiny, Irlandia czy Stany − w zależności od tego, jakie miejsce kształcenia się wybierze, trzeba zmierzyć się z innym systemem, organizacją roku i wymaganiami.

Graf.: Piotr Pawłowski

Dakota State University

Założony w 1881 r. uniwersytet stanowy miał szkolić przyszłych nauczycieli, ale po ponad stu latach jego główną misją stała się technologia. Dokładniej − programy zarządzania komputerem i systemy informatyczne.

Jednym z ciekawszych kierunków oferowanych przez ten uniwersytet jest Cyber Operation, uczący jak najlepiej ochronić się przed złośliwym oprogramowaniem lub atakami hakerów. Przedmioty, na które uczęszczają studenci, to informatyka, matematyka, komunikacja komórkowa i mobilna, ale także zajęcia z nauk humanistycznych i społecznych.

Na każdej uczelni w Stanach po dwóch latach uzyskuje się tytuł – associate’s degree, który nie ma swojego odpowiednika w Polsce. Po czterech latach można zostać licencjatem, sześciu – magistrem, a po ośmiu – doktorem. Rok akademicki trwa od końca sierpnia do początku maja, czyli nieco krócej niż w Polsce. W trakcie studenci mają przerwy na święta narodowe, np. Święto Dziękczynienia. Różnicą jest także liczba zajęć w tygodniu i ich długość − zależy ona od tego, czy odbywają się one dwa czy trzy razy w tygodniu. Jeżeli trzy − wtedy trwają 75 minut, jeżeli dwa to 50 minut. Zajęcia podzielone są na dwa rodzaje: takie, które trzeba zaliczyć, ale nie są uwzględnione w programie głównego kierunku (GenEds) oraz te, które są tak zwanym warunkiem wstępnym do zapisania się na wyższy poziom i są wymagane do ukończenia wybranego kierunku studiów. Za te pierwsze trzeba uzyskać co najmniej 60 proc., za drugie 70 proc. punktów z testu końcowego.

To, co części Polaków najbardziej kojarzy się z uniwersytetami w Stanach, to wszelkiego rodzaju kluby i organizacje studenckie. Nie brakuje takich związanych z technologią, sztuką czy teatrem. Jeden z klubów zasługuje na szczególne uznanie − CybHER Club. Jego zadaniem jest promowanie kobiet w dziedzinie cyber-nauk, poszerzanie wiedzy studentek z zakresu komputerów i promowanie koleżeńskości wśród ludzi, którzy myślą podobnie.

Iowa State University

Wymagania co do zaliczenia przedmiotów i struktura tego uniwersytetu są takie same, jak na uczelni stanowej Dakoty. Jest jednak rzecz, którą wyróżnia uniwersytet z Iowa − jest nią liczba i różnorodność proponowanych kierunków. Uniwersytet z Dakoty jest ukierunkowany na technologię i biznes. Na Iowa University nie ma natomiast konkretnej, wiodącej dziedziny nauki.

Na tej uczelni jest ponad sto kierunków, a przeglądając listę można wybierać spośród wielu niekoniecznie powiązanych ze sobą specjalizacji. Niektóre z nich brzmią bardzo ciekawie: inżynieria kosmiczna, nauka o rdzennych Amerykanach czy projektowanie wnętrz. Inne są mało popularne albo rzadko spotykane w Polsce, np. kinezjologia, mleczarstwo lub gender studies (badania kobiet i płci). Kolejne są częścią bardziej ogólnego kierunku, np. marketingu, badań rolniczych czy nauki o owadach. Uniwersytet daje wiele możliwości rozwoju i pozwala studentom na poznanie różnych obszarów nauki.

Technological University Dublin

Nazwa tego uniwersytetu wydaje się jednoznaczna, jednak można tu ukończyć również studia na kierunkach takich jak edukacja wczesnoszkolna, muzyka czy sztuki kulinarne. Studia trwają trzy lata z możliwością ukończenia dodatkowego, czwartego roku. Po pierwszych trzech dostaje się tytuł licencjata, po dodatkowym roku − uzyskuje się licencjat wyższy.

Zajęcia zaczynają się w październiku i trwają końca maja. W każdym semestrze trzeba zaliczyć od sześciu do ośmiu tak zwanych modułów − odpowiedników polskich przedmiotów. Za każdy przyznawane są punkty od zera do czterech, z których wyliczana jest średnia GPA (Grade Points Average). Musi być ona większa niż dwa, aby ukończyć rok studiów.

Dla studentów tego uniwersytetu nie tylko nauka jest ważna. Przewodniczący samorządu aktywnie wspiera każdy ruch polityczny, który przynosi korzyści studentom i jest zgodny z ich przekonaniami. Zachęca do chodzenia na marsze, protesty czy do udziału w wyborach. Spotkania z politykami z różnych partii politycznych nie są czymś niecodziennym. W trakcie nich studenci są zapraszani do poruszania ważnych dla nich spraw, którymi należałoby się zająć w ich otoczeniu i społeczności.

Xavier University Ateneo de Cagayan

Xavier University to prywatny, katolicki uniwersytet w Cagayan de Oro City na Filipinach. Można tu studiować kierunki dobrze znane wszystkim studentom − chemię, biologię, literaturę angielską, inżynierię czy zarządzanie.

Podział roku akademickiego na dwa semestry również nie jest zaskoczeniem. Obejmują one jednak inne przedziały czasowe niż w Europie. Pierwszy semestr trwa od czerwca do października, drugi zaczyna się w listopadzie, a kończy w marcu. Wynika to z faktu, że lato na Filipinach trwa od marca do maja, a nie tak jak u nas − od czerwca do sierpnia.

System i struktura uniwersytetu jest podobna do tego, z czym stykamy się w Europie czy Stanach, ale tym, co wyróżnia studiowanie tam jest sposób organizacji kształcenia na kierunku zarządzanie. Filipiński uniwersytet wymaga bowiem założenia własnego biznesu na czwartym roku studiów. Może to być zwykła firma usługowa albo taka, która wprowadzi na rynek nowy, innowacyjny produkt. Im bardziej dochodowa firma, tym wyższe oceny na koniec studiów. W tym samym czasie studenci muszą nadal uczęszczać na zajęcia. Założenie firmy ma pokazać studentom, jak to jest prowadzić własny biznes jeszcze przed ukończeniem edukacji. Dzięki temu są w stanie konsultować się ze swoimi profesorami, a tym samym usprawniać i ulepszać swoją działalność. Po zakończeniu studiów mają większe doświadczenie, a część z nich jest w stanie się samemu utrzymać.

Fundacion Universitaria de Bellas Artes

Uniwersytet Sztuk Pięknych w Kolumbii daje możliwość studiowania muzyki, fotografii i sztuk pięknych. Zdobycie tytułu licencjata trwa tutaj wyjątkowo długo, bo aż pięć lat. Dodatkowo, jeżeli nie jest się wystarczająco przygotowanym do rozpoczęcia studiów, można wziąć udział w kursie przygotowawczym trwającym trzy semestry. W trakcie roku uczęszcza się na 15 przedmiotów, a oceny wystawiane są w skali 0−5. Zaliczenie uzyskuje się od trzech punktów wzwyż. Poszczególne zajęcia odbywają się od jednego do trzech razy w tygodniu i trwają dwie do trzech godzin.

To, czym szczególnie wyróżnia się ten uniwersytet, to praca dyplomowa na kierunku śpiew operowy. Nie jest to tylko typowa praca pisemna na określoną liczbę słów i stron. Zaliczenie końcowe zakłada spełnienie trzech wymogów. Należy napisać pracę badawczą na temat związany z muzyką, stworzyć swój utwór muzyczny oraz zagrać koncert przed jury, które składa się z wykładowców i piosenkarzy z innych uniwersytetów. Uczelnia oferuje studentom minimalną pomoc, którą w tym wypadku jest zespół muzyczny. Mając to wszystko w swoim portfolio, po zakończeniu nauki absolwenci są w stanie odnaleźć się na nieprzyjaznym i wymagającym rynku muzycznym.

Ahoj przygodo!

System kształcenia między państwami ujednolica się i chociaż opisane szkoły leżą na czterech różnych kontynentach, to łączy je coś więcej niż tylko nazwa uniwersytet. Uzyskany tytuł, podobna liczba zajęć w semestrze czy punktów za dany przedmiot to tylko kilka z wielu podobieństw. Różnice nie są na tyle znaczące, żeby student, który pojechał na wymianę, nie odnalazł się szybko w tamtejszej strukturze. Studia za granicą to coś, co warto przeżyć. Niekoniecznie w tak odległym miejscu jak Kolumbiia czy Filipiny – zawsze można wybrać kraj sąsiadujący z naszym lub inne, europejskie państw. Niezależnie od tego, gdzie się wyjedzie, to zawsze będzie niesamowite doświadczenie i przygoda, którą wspomina się przez lata.

No votes yet.
Please wait...