Kiedyś to było

Niemalże wszystkie rozgrywki piłkarskie wstrzymane do odwołania. Futbolowi fanatycy bacznie śledzą ligę nigeryjską lub wracają do kaset z nagraniami starych klasyków. My również odkurzamy nieco karty historii, przyglądając się pięciu zawodnikom nominowanym w 2008 r. do nagrody „Golden Boy” dla najlepszego zawodnika do lat 21.

Rok 2008. Barack Obama zostaje pierwszym czarnoskórym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Szczyt popularności osiąga Janusz Palikot, który wnosi do polskiej polityki wiele. Między innymi wibrator oraz łeb świni. Na ulicach modne stają się zaś amerykańskie sneakersy oraz kolorowe ubrania. W sportowym świecie wszystkie oczy skierowane są na Michaela Phelpsa, który zdobywa w Pekinie rekordową liczbę ośmiu medali olimpijskich. Same igrzyska wzbudzają wiele kontrowersji ze względu na agresję Chin wobec Tybetu. Na scenie muzycznej błyszczy młoda piosenkarka z Barbadosu – Rihanna, a na ekrany kin trafia Slumdog. Milioner z Ulicy, który zgarnia główną pulę na rozdaniu Oscarów.

Na horyzoncie mienią się jeszcze ostatnie promienie jesiennego słońca, w worku na wf leży starannie złożona, czerwona koszulka zwycięzcy Ligi Mistrzów z nazwiskiem Ronaldo na plecach, kupiona latem na bazarze w Turcji. W radiu trzeszczą przeboje zespołu Feel, dla którego będzie to, jak się później okaże, okres największej popularności. W podobnej sytuacji znajdzie się również Fernando Torres, którego na boisku naśladować chce prawie każdy szanujący się ośmiolatek. W plecaku, obok pomiętej gazetki „Bravo Sport”, którą kupowało się głównie dla kiczowatych gadżetów i żenujących komiksów, zeszytu od przyrody oraz pudełka na kanapki znajduje się pamiętnik, w którym opisane są nieudane podboje miłosne (tu się akurat nic nie zmieniło) oraz boiskowe zmagania, które, jeśli wierzyć autorowi, powinny zapewnić mu tytuł Golden Boya na następne kilka lat.

Jakiego wyboru dokonali jednak dziennikarze włoskiego Tuttosport? Poniżej przedstawione zostały sylwetki pięciu graczy, którzy uplasowali się w 2008 r. na czołowych miejscach rankingu.

1. Anderson

Rok 2005, Batalha dos Aflitos, czyli mecz, który zapadnie w pamięci Brazylijczyków tak wyraźnie, że nakręcony zostanie na jego podstawie film dokumentalny. Jeden z najbardziej utytułowanych klubów w kraju, Grêmio, zmaga się z olbrzymimi problemami finansowymi, które doprowadziły zespół do spadku z najwyższej klasy rozgrywkowej. By wrócić na szczyt, zespół musi pokonać Náutico w meczu decydującym o awansie. Chcąc zarysować atmosferę panującą w Recife wystarczy wspomnieć o czterech czerwonych kartkach, które w ciągu dwóch minut obejrzeli przyjezdni – zawodnicy Grêmio. Jedenastu na siedmiu. Dodatkowo przeciwko drużynie gości zostały podyktowane kolejno dwa rzuty karne. Pierwszy przestrzelony. Drugi obroniony koniuszkiem buta przez golkipera w piętnastej minucie doliczonego czasu gry. Grêmio wyprowadza kontratak zatrzymany faulem, po którym kapitan gospodarzy ogląda czerwony kartonik. Goście rozgrywają rzut wolny niezwykle szybko, czym zaskakują obronę przeciwnika. 17-letni wówczas pomocnik mija dwóch defensorów, po czym pakuje piłkę do siatki. Jest 16. minuta doliczonego czasu gry, dziesiątki tysięcy fanów skandują nazwisko strzelca, przed którym otwierają się właśnie wrota wielkiego, piłkarskiego świata. To był najlepszy mecz w moim życiu – powiedział Anderson w rozmowie z The Guardian w 2008 r. Swojego stanowiska nie zmienił do dzisiaj.

 

Wikipedia Commons

 

Kilka miesięcy po awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej został wybrany najlepszym piłkarzem Mistrzostw Świata do lat 17. Wzbudziło to zainteresowanie europejskich klubów. W ciągu trzech lat przemierzył trasę z Porto Alegre, przez Porto, aż do Manchesteru. W 2008 r. czerwone diabły wyłożyły 30 mln euro, aby pozyskać złote dziecko brazylijskiej piłki. Był absolutnie fenomenalny. Zdecydowanie miał w sobie coś niezwykłego – wspomina zawodnika Alex Ferguson. To z jego polecenia młody gwiazdor został przetransferowany do zespołu. Szkot konsekwentnie stawiał na Brazylijczyka, dając mu wszystko, co wielki klub może zaoferować. Było to zresztą uczucie odwzajemnione. On jest bogiem piłki. Nigdy nie znajdę słów, aby podziękować mu za to, co dla mnie zrobił. Wierzył we mnie w wielkich meczach, gdy miałem 18 lat – wspomina Anderson. To właśnie dzięki Fergusonowi jego półka z trofeami wygląda dziś pokaźniej, niż znacznej większości klubów Premier League. Cztery Mistrzostwa Anglii, F.A. Cup oraz wygrana w 2008 r. Liga Mistrzów, podczas której wykorzystał jeden z rzutów karnych decydujących o zwycięstwie. Ponadto brązowy medal Igrzysk Olimpijskich oraz Copa America z reprezentacją i dwa mistrzostwa Portugalii w Porto. Robi wrażenie. Zawodnik jest jednak, niestety, symbolem powolnego upadku Manchesteru United po odejściu Alexa Fergusona. Wraz z odejściem Szkota, drużynę opuścił Brazylijczyk. Zawodnika nękały przez lata kontuzje, które gasiły nawet najdrobniejsze płomyki nadziei na rozbłysk talentu. Zdaniem Michaela Owena talent Andersona został zmarnotrawiony przez brazylijską mentalność, która nie pozwalała skupić się zawodnikowi na rozwoju umiejętności. Gracz zawiesił buty na kołku kilka miesięcy temu, po rozegraniu 11 meczów w drugiej lidze tureckiej.

2. Theo Walcott

Kiedy w 2005 r. ledwie 17-letni Theo zadebiutował w zespole Southampton, strzelając kilka tygodni później swoje pierwsze bramki w seniorskim futbolu, cała Anglia aż huczała od plotek. Każdy klub chciał mieć u siebie młodego Anglika – irracjonalnie szybki, obdarzony fenomenalnym dryblingiem skrzydłowy był na językach wszystkich sympatyków futbolu. Aby zobrazować fascynację kibiców Walcottem, wystarczy porównać go do Jadona Sancho. Obaj w wieku 17 lat przebijali się do wyjściowych jedenastek swoich klubów. Ba, niepełnoletni jeszcze Walcott poleciał wraz z reprezentacją na odbywające się w 2006 r. mistrzostwa świata. Theo nigdy jednak nie sprostał oczekiwaniom, jakie były wobec niego stawiane. Nie zawodził, był przyzwoitym zawodnikiem, miewał nawet przebłyski geniuszu, nigdy nie potrafił jednak zaprezentować kunsztu piłkarskiego z  najwyższej półki. Był raczej świetnym rzemieślnikiem, aniżeli natchnionym artystą, czego się po nim spodziewano.

 

fot.: Ronnie Macdonald (flickr.com)

Brytyjskim dziennikarzom pozostało jedynie spekulować, dlaczego tak dobrze zapowiadający się zawodnik nie osiągnął w swojej bogatej karierze więcej. Jedni mówią o niewielkich ambicjach i chęci spokojnego życia wraz z rodziną na obrzeżach Londynu. Drudzy przedstawiają wizję zmieniającego się futbolu, w którym cenniejsi od sprinterów są wytrzymali kondycyjnie 800-metrowcy. Theo rozegrał jednak w swojej karierze 47 meczów w reprezentacyjnej koszulce. Jedynie trzy razy schodził z boiska jako przegrany. Nigdy w meczu o punkty. Nigdy na wyjeździe. Spośród wszystkich graczy w historii angielskiej piłki, którzy rozegrali w kadrze co najmniej 40 meczów, to właśnie on ma najwyższy procent wygranych spotkań. To jedynie statystyka, ale liczby nie kłamią. Być może Arsenal nigdy nie był odpowiednim klubem dla skrzydłowego i mógłby on osiągać więcej, gdyby wcześniej zmienił otoczenie. Tego niestety już się nie dowiemy.

3. Sergio Agüero

Sergio wygrał nagrodę dla Złotego Chłopca rok wcześniej, być może dlatego w głosowaniu był traktowany inaczej od swoich oponentów. Zapewne gdyby nie predominacja graczy, którzy dopiero wchodzą w świat wielkiego futbolu, Argentyńczyk sięgnąłby po trofeum po raz kolejny. Agüero był zwyczajnie… za dobry. W wieku 15 lat debiutował w lidze argentyńskiej, kilka lat później, jeszcze jako nastolatek, strzelał seryjnie bramki w hiszpańskiej La Liga.

 

fot.: wallpaperflare.com

Wiele się po dziś dzień nie zmieniło. Jest niekwestionowanie, obok Luisa Suareza i Roberta Lewandowskiego, jednym z najwybitniejszych napastników XXI wieku. O Kunie (pseudonim ten został użyty po raz pierwszy przez jego dziadków, ze względu na podobieństwo do Kum-Kuma, postaci z ulubionej bajki) powiedziano już wiele. Niedługo zaczną się zapewne spekulacje, czy talentem dorówna mu jego syn, którego dziadkiem jest czczony w Argentynie Diego Maradona, a ojcem chrzestnym przyjaciel Sergio – Leo Messi. Jest to mocno wątpliwe. Pewne jest jednak to, że Sergio nie powiedział jeszcze ostatniego słowa . Argentyńczyk wciąż nie wygrał Ligi Mistrzów i, mimo czterokrotnego triumfu w Premier League nadal głodny jest gry. Kwestią czasu jest pobicie przez napastnika kolejnych rekordów strzeleckich.

4. Bojan Krkić

Ansu Fati, po strzeleniu czterech bramek w La Liga, jest porównywany do Leo Messiego i uznawany za przyszłość FC Barcelony. Wyobraźcie więc sobie, jak wielkie nadzieje pokładano w Bojanie, który w debiutanckim sezonie do siatki trafił aż dziesięć razy. Po przyjściu do klubu nowego trenera, Pepa Guardioli, Hiszpan nie dostawał już tak wielu szans na grę. Mimo że klub wspinał się na wyżyny swoich możliwości, Krkić miał coraz większe problemy. W 2011 r. udał się na tułaczkę po Europie. Zagościł w drużynie AS Romy, ekipie Rossonerich z Mediolanu, by przenieść się następnie do Amsterdamu, gdzie przyjął go Ajax. Nigdzie dłużej niż na rok.

 

Wikipedia Commons

Bojan Krkić celebrujący gola zdobytego w La Liga (Zdjęcie autorstwa Tsutomu Takasu)

Nigdy nie powtórzył wyczynu z debiutanckiego sezonu. Sześć lat po zjawiskowym wkroczeniu w dorosły futbol Krkić wylądował w Stoke City. Stoke, które każdemu kibicowi piłki kojarzy się głównie z zimną, deszczową nocą oraz topornym, wyspiarskim futbolem. I mimo że w tym angielskim marazmie zdawał się odnajdywać przebłyski wyblakłego geniuszu, jego podatność na kontuzje co chwila krzyżowała mu plany. Obecnie reprezentuje barwy amerykańskiego Montrealu Impact. Być może to właśnie MLS będzie miejscem, gdzie znów poruszy kibiców, tak jak zrobił to kilkanaście lat temu w Katalonii.

5. Alexandre Pato

Zapewne zastawiacie się, dlaczego opisywany w artykule jest właśnie rok 2008. Nigdy bowiem wcześniej, ani później, zawodnicy z czołowych miejsc rankingu tak bardzo nie minęli się ze stawianymi wobec nich oczekiwaniami (wyjątkiem jest oczywiście Agüero, ale podobno wyjątki potwierdzają regułę).

 

Wikipedia Commons

 

Alexandre Pato jest przypadkiem jedynym w swoim rodzaju. Nie zawiódł tak jak Anderson czy Krkić – po znakomitym starcie w AC Milanie, który wyłożył pokaźną sumę 24 mln euro, aby go pozyskać, rozegrał trzy świetne sezony i poprowadził ekipę z Mediolanu do zdobycia mistrzostwa. Rok 2012 był jednak dla gracza tragiczny. Seryjne kontuzje zaczęły znacznie utrudniać mu grę. Po kilku dłuższych przerwach nie potrafił odzyskać dawnej formy. W roku 2013 wrócił do Brazylii, gdzie znów cieszył się grą. Zdało się to jednak na niewiele – zawodnik nie podchodził do treningów w sposób profesjonalny, co tylko nawarstwiało jego problemy zdrowotne. Huczne imprezy, kontakty z brazylijskimi modelkami i niewłaściwa dieta sprawiły, że Alexandre coraz gorzej radził sobie na boisku. Pato postanowił skończyć z buńczucznym stylem życia i w końcu dorosnąć. Z tym zamiarem trafił znów do Europy, gdzie był jedynie cieniem samego siebie sprzed lat. Po nieudanym okresie gry w Chelsea spędził rok w Villarreal. Niewiele dały starania o powrót do dawnej chwały. Alexandre swoją formę strzelecką odnalazł dopiero w Chinach, jednak ciężko porównywać te wyczyny do okresu gry w Mediolanie. Obecnie Pato reprezentuje barwy brazylijskiego São Paulo. Być może Brazylijczyk zmarnował swoją okazję na wielki powrót, spędzając znaczną część swojej seniorskiej kariery w Chinach. Alexandre mógł zostać w Europie i próbować tam odbudować swoją formę, pnąc się po ulotnej tęczy piłkarskiej fortuny. Nie można się jednak dziwić, że tak kontuzjogenny gracz postanowił udać się prosto po garnek ze złotem, którzy przyszykowali Chińczycy.

***

Jak widać, przewidywanie przyszłości bywa trudne. Niekiedy karierę niszczą kontuzje, innym razem decyzje trenerskie czy presja. Czasem jednak największym koszmarem są oczekiwania. Trudno jest tak szybko przystosować się do dyrygowania orkiestrą, gdy jeszcze niedawno stroiło się tanią gitarę w przydomowym garażu. I chyba zawsze warto wysnuwać wnioski, uczyć się na błędach (najlepiej na tych, których sami nie musimy popełniać). Dlatego zróbcie to, do czego tak długo się zbieraliście i chwytajcie dzień. Przyszłość to odległa wizja, która nigdy nie zastąpi teraźniejszości.

Zatem – chwilo trwaj!

Rating: 5.0. From 1 vote.
Please wait...

  • Catherine Samoilova

    Zawsze kochałem piłkę nożną, lubiłem stawiać zakłady i często miałem szczęście. Ale teraz moje zainteresowania trochę się zmieniły. Po przeczytaniu tego magazynkobiet.pl artykułu, który dotyczy wpływu hazardu na gospodarkę. Doszedłem do wniosku, że jest to bardzo dochodowy biznes i zacząłem grać i mogę powiedzieć, że smogę wygrać dobre pieniądze

    No votes yet.
    Please wait...
  • Szaleję na punkcie gier online, które znalazłem w ggbet casino. Fantastyczny automat z fajnymi wygranymi i ładnym designem. Ponadto możesz grać online za darmo. Pasuje na mnie! Zwykle gram na automatach w tej witrynie i innych bezpłatnych witrynach. Proste i super ekscytujące. Nigdy nie grałem na pieniądze w kasynie!

    No votes yet.
    Please wait...