Kanada odwraca wzrok*

Jaka jest Kanada i co tak naprawdę wiedzą o niej Polacy? Syrop klonowy, hokej, Ania z Zielonego Wzgórza, a może popularny obecnie Justin Trudeau? Tak odpowiedziałaby znaczna większość osób. Jednak kraj z pozoru idealny do życia, po przyjrzeniu się bliżej ma swoją ciemną i przerażającą stronę.

Cały świat zna ich jako Indian. Wszyscy zachwycają się łapaczami snów oraz filmami z kowbojami. Mało kto tak naprawdę wie czego doświadczyli ludzie z pierwszych narodów, jak obecnie nazywani są w Kanadzie. Debiut Pani Gierak-Onoszko „27 śmierci Toby’ego Obeda” opowiada o niełatwej relacji Kanadyjczyków z jej rdzennymi mieszkańcami.

Znaczną część książki zajmuje opis szkół, zazwyczaj katolickich, dla dzieci rdzennych mieszkańców. To właśnie ta część historii jest czarną plamą na życiorysie Kanady. Osoby, które ukończyły takie szkoły obecnie nazywane są ocaleńcami (z ang. survivors). Takie określenie wynika z ogromu krzywd, jakich dzieci doznawały przez cały okres nauczania. Jak podkreśla autorka, słowo to po polsku nie oddaje dokładnie znaczenia, jakie zyskało w Kanadzie. W Polsce często oznacza ono kogoś, kto przeżył katastrofę bądź kataklizm, otrzymując pomoc z zewnątrz. W przypadku Kanady dzieciom ze szkół nikt nie przyszedł z pomocą, a piekło odbywało się za zamkniętymi drzwiami.

Dzieci, dorastając, często nie potrafiły pogodzić się z krzywdami, których doznały, co przyczyniało się do wielopokoleniowej traumy. Dziś wielu ocaleńców ze szkół już nie żyje, ale ich rodziny, do których dociera autorka, wciąż są pełne rozgoryczenia, smutku i poczucia zmarnowanego życia. Wykorzystywany potem sam wykorzystuje, a maltretowany maltretuje, mówi jeden z bohaterów, co pokazuje, że skutki wieloletnich krzywd są odczuwalne nawet teraz. Pomimo dobrych chęci, tych wszystkich uczuć nie da się zmienić jedynie przejmującą przemową premiera. Win nie da się zapomnieć, gdy traumatyczne wspomnienia wciąż są żywe w pamięci pokrzywdzonych.

27 śmierci Toby’ego Obeda to nie tylko próby poradzenia sobie z przeszłością. To również starania, aby wspomnienia zostały usłyszane i uznane za prawdę. Jeszcze do niedawna problem bagatelizowano, a kraj udawał, że historie bitych i wykorzystywanych dzieci w katolickich szkołach były odosobnionymi przypadkami. Prawda wyszła na jaw dopiero w 2006 roku, kiedy rząd stworzył porozumienie mające na celu zadośćuczynić ocaleńcom za doznane krzywdy. Wniosek wypełniło ponad 38 tysięcy osób, prawie cztery razy więcej niż początkowo szacowano, co pokazało prawdziwą skalę problemu. Rekompensata pieniężna nie była jednak najważniejszym o co walczyli ocaleńcy. Chcieli oni po prostu usłyszeć, że Kanada wie i uznaje ich krzywdy. Jednak na pojawienie się raportu dokumentującego ich wspomnienia musieli czekać aż do 2015 roku.

Dla społeczeństwa Kanady, historia rdzennych mieszkańców jest wciąż trudnym tematem. Reportaż ukazuje punkt widzenia zarówno konserwatywnych polityków, rodzin ocaleńców, jak i środowisk lewicowych. W tym wszystkim zaprezentowane zostają również działania rządu starającego się pogodzić wszystkie te narracje. Niestety, promowana przez premiera Trudeau równość wydaje się jedynie dobrze brzmiącym hasłem. Rdzenni mieszkańcy w swoim życiu muszą mierzyć się z gorszymi warunkami mieszkaniowymi, niewypowiedzianą dyskryminacją na rynku pracy czy wciąż ogromną skalą przemocy. Również kultura rdzennych narodów, przez lata zwalczana przemocą, jest wciąż niedoceniana w kręgach artystycznych kraju.

Przedstawione tematy mogą wydawać się odległe dla polskiego czytelnika, jednak książka tak naprawdę porusza uniwersalne problemy: Czy da się zadośćuczynić za wieloletnie krzywdy? Czy słowa takie były czasy mogą zmienić sposób postrzegania dawnych zbrodni? Czy pieniądze mogą zrekompensować tragedię straconych pokoleń?

I najważniejszy: Czy w takiej sytuacji możliwe jest jeszcze pojednanie pomiędzy pokrzywdzonymi, a oprawcami?

Wraz z bohaterami boleśnie możemy się przekonać, że ciężko znaleźć rozwiązanie satysfakcjonujące obie strony, a czas nie zawsze potrafi uleczyć rany. Podczas podróży po Kanadzie wraz z Panią Gierak-Onoszko usłyszeć można wiele głosów pełnych wątpliwości, rozgoryczenia, ale też nadziei. Przełomowym jest jednak fakt, że Kanada w końcu przestała odwracać wzrok i spojrzała na krzywdy wyrządzone przez przodków. Cały proces jest jednak trudny, a jedyna szansa na pojednanie to przyznanie się do win i powiedzenie głośno przepraszam. Jak się okazuje, to jedno słowo czasami warte jest więcej niż najwyższe odszkodowania.

 

27 śmierci Toby’ego Obeda

Joanna Gierak-Onoszko

Dowody na Istnienie

Warszawa, 2019

Ocena: 4,5/5

 

*cytat z książki: 

Trudno wejść na drogę ku pojednaniu skoro nie ma mapy, ani nawet miejsca zbiórki

 

Rating: 5.0. From 2 votes.
Please wait...