„Najpierw było miasto…”

„… a potem naziści wymyślili fabrykę do zabijania ludzi”. To jedno ze zdań najnowszej książki Marcina Kąckiego o Oświęcimiu. Reportażu o mieście, które (o zgrozo!) zatraciło swoją historię – tę sprzed Holocaustu. Ile powszechnie wiadomo o tym miejscu, poza faktem, że wybudowano tu obóz zagłady?

Kącki ponownie próbuje pokazać nam nieznane oblicze kolejnego miasta Polski – tym razem pod lupę bierze Oświęcim. Opisuje sporo miejscowych legend, anegdot, ciekawostek, konfliktów. Książka zawiera przekrój niekiedy zaskakujących opowieści nie tylko zwykłych oświęcimian, lecz także lokalnych działaczy politycznych lub społecznych. Wybiera i opisuje niebanalne tematy: nie pyta o obóz jako miejsce pamięci; stara się pokazać Oświęcim nie przez pryzmat Holocaustu, ale ludzi, którzy żyją tam współcześnie i, tak jak inni mieszkańcy „zwyczajnych” miast, na co dzień robią zakupy, wychowują dzieci, chodzą do pracy.

Reportażysta zebrał materiały na najróżnorodniejsze tematy, które udało mu się sklasyfikować w pewne kategorie. I tak dzięki takiemu zabiegowi możemy przeczytać m.in. o zbieraczach (osobach, które gromadzą stare przedmioty poobozowe, np. taborety, rozebrane kawałki baraków itp.), fetorze (który wydzielany jest przez miejską fabrykę i utrudnia życie) czy w końcu samych mieszkańcach. Taki układ ułatwia odbiór niekiedy trudnych rozmów i wspomnień.

Kącki stawia na dialogi z mieszkańcami, rzadziej raczy nas faktami z kart podręczników. Książka ta to historie przede wszystkim ludzi, którzy na co dzień muszą mierzyć się z wojenną historią miasta, a jednocześnie żyć w jej cieniu. Mieszkańcy chcą, jak w każdym innym miejscu w Polsce, organizować koncerty czy pójść na piwo z przyjaciółmi bez obaw o późniejsze zarzuty, że robią coś niemoralnego (jak można się bawić w miejscu tak naznaczonym pamięcią o śmierci?) Historie są przekazywane sucho, bez wyraźnego, jednoznacznego ukierunkowania. Nie są zorientowane na wywoływanie emocji, które mogą być skrajne. Kącki liczy na to, że opowiadania mieszkańców obronią się same, bez jego stylistycznej ingerencji. Być może jest to założona konwencja autora, żeby pokazać współczesne myślenie i nastawienie do tych spraw, zamiast kolejnych łzawych opowiadań, których ludzie w Oświęcimiu mają już dosyć, chociażby wątek córki, która ciągle przerywała matce wspomnienia związane z obozem.

Te same spory i historie są pokazywane z różnych stron. Jeśli opisywany jest np. konflikt urzędu z prezesem fabryki, Kącki przytacza nam rozmowy zarówno z urzędniczką, jak i ze wspomnianym już prezesem. Pokazuje odmienne argumenty oraz stawia sprawę w innym świetle. To bardzo poszerza perspektywy czytelnika jako odbiorcy, pozwala mu  na utożsamienie się z jedną ze stron zatargu.

Książka ta to historie przede wszystkim ludzi, którzy na co dzień muszą mierzyć się z wojenną historią miasta, a jednocześnie żyć w jej cieniu.

Ujawniają się tutaj również pewne wątki kontynuowane z Białegostoku, poprzedniej książki tego autora, czyli ksenofobia i niechęć Polaków do innych nacji. Kącki po raz kolejny pokazuje pewne zaściankowe myślenie, wynikające z niedostatecznego przerobienia tematów Żydów oraz… Romów. Mało kto pamięta, że w 1981 roku doszło tutaj do pogromu właśnie tych drugich. Da się odczuć pewną bezsilność wobec nienawiści, pomimo realnych prób edukowania społeczeństwa, nadal jest obecna niechęć do odmiennych narodowości.

To jedne z wielu (naprawdę wielu) kwestii, które przewijają się w Czarnej zimie. Pomimo ich mnogości i różnorodności są one poukładane na tyle spójnie, że ani na chwilę nie traci się wątku. Zbanalizowany temat współczesnego Oświęcimia, o którym takie stereotypowe myślenie ma znaczna część społeczeństwa, został podjęty w niebanalny sposób – jako miasta naznaczonego i „przeklętego” nie tyle samym obozem, co pamięcią o nim. Cztery lata okupacji wymazały ponad osiemsetletnią historię samego miasta. Po raz kolejny (podobnie jak w Białymstoku) w książce przeplata się momentami niepotrzebna polityka i jednostronna ideologia, można nawet czasami pokusić się o zarzucenie autorowi pewnych tez, co psuje naprawdę bardzo dobrą całość.

 

Oświęcim. Czarna zima

Marcin Kącki

Wydawnictwo: Znak Literanova

Premiera: 11.05.2020

Ocena: 3.5/5

Rating: 5.0. From 2 votes.
Please wait...